Syndrom oblężonej rasy, czyli o co chodzi z Wielkim Zastąpieniem

7 comments
  1. Sytuacja w USA jest tak skomplikowana, że raczej ludzie spoza tamtego kraju nie za bardzo mogą debatować na ten temat. To tak jakby ktoś z Australii, kto nigdy nie był w Polsce, ale przeczytał jeden artykuł o odmówieniu Najmanowi miejsca na galę przez słowika, bez dogłębnej wiedzy o temacie, twierdził, że w Polsce jest niesamowita dyskryminacja byłych skazańców.

  2. Rasista: “Nie chcę stać się mniejszością w moim kraju!”

    Zaciekawiona osoba: “Dlaczego? Co jest złego w byciu mniejszością? Czy są one jakoś gorzej traktowane?”

  3. No dobra, szkoda tyko że autor nie przytoczył żadnego dowodu na obalenie tej teorii. Odnosi się tylko do sytuacji w latach 70. we Francji.

  4. Akurat prawdziwe żmije w World Economic Forum mają pomysł że można zamienić stosunki międzynarodowe/giełdowe na (w ich opinii) lepsze dzięki wstrząśnień czasu covidowego, wrzucają na to poważnie brzmiący tytuł, gościu na internecie widzi to i absorbuje do jego niezbyt prawdziwych konspiracji bo „wow! ONI mówią nam o ich groźnych planach :ddd”.

    Powtórz trzeci krok x10000 i masz szeroko znany temat na wzburzenie amerykańskich Sebaków który samorozprzestrzenia się między całą populacją Republikanów

  5. Bawi mnie ta nazwa, to tak jakby na kazdego jednego imigranta, znikal jeden lokalny bywalec, takie pyk i go nie ma.

  6. I gdzie te czasy jak dziennikarze musieli wiedzieć o czym piszą…

    Sprawa zaczęła się w późnych latach 60., kiedy zdano sobie sprawę że rozwój ekonomiczny oparty na paliwach kopalnych ma pewien feler — ilość kopalin jest ograniczona. [Analiza problemu metodami modelowania matematycznego](https://en.wikipedia.org/wiki/The_Limits_to_Growth) wykazała że możliwe są 3 kierunki działania:

    1. Nie robić nic co doprowadzi do kolapsu cywilizacji w okolicy 2030 roku

    2. Przejść na energetykę jądrową

    3. Ograniczyć populację

    Z różnych powodów opcja #2 padła (szczególne miał tu ruch Zielonych finansowany przez KGB), więc światowa elita podzieliła się na zwolenników opcji 1 i 3. W kręgach politycznych Zachodu zdobyli przewagę zwolennicy opcji 3, którzy, przestraszeni kryzem naftowym początku lat 70., postanowili wdrożyć szereg rekomendacji opisanych w tzw. [memorandum Jaffego](https://jaffememo.com/). Zadziało idealnie — liczba urodzin spadła i w okolicy 1990 roku wydawało się że wszystko jest na dobrej drodze. Oczywiście z analiz wychodziło że około 2020 roku będzie gigantyczny problem z czego zapłacić emerytury baby boomerów, no ale patrząc z perspektywy roku 1970, 1980 czy nawet 1990, nie był to palący problem.

    Niestety w 1990 roku Związek Radziecki znów namieszał: zdechł. Były szef CIA stracił fuchę prezydenta USA, a jego miejsce zajął przedstawiciel pokolenia boomerów, znany umiejętności gry na saksofonie, zamiłowania do marichuany oraz posuwania stażystek (pechowo jedna była agentką Mossadu, ale to inna historia). Nastąpiła detenta, okres przyjaźni między narodami i era Nowego Porządku Świata gdzie spory między narodami miały być rozwiązywane sądownie, a armia (czyli NATO) zajęła się bombardowaniem dyktatorów na Bałkanach i obroną praw człowieka. Podstawą nowej organizacji świata miał być, i był, biznes.

    > party.jpg

    A biznes miał problem. Bo nie dość że detenta oznaczała brak lukratywnych kontraktów zbrojeniowych, to polityki Jaffego spowodowały że brakowało rąk do pracy i — zgroza — pensje zaczęły rosnąć! (Ściślej — w latach 90. skończyła się możliwość obniżania pensji przez zwiększanie udziału kobiet w rynku pracy, bo populacja tychże była skończona.)

    > watdo.exe

    I wtedy biznes sobie przypomiał, że przecież w zacofanych krajach Południa Kościół Katolicki wraz z protestanckimi szurami zablokował wprowadzenie rekomendacji Jaffego. Tam nie dość że była dużo ludzi, to ich liczba stale rosła. No to co zrobić? No jak to co, zaimportować ich do pracy! Politykom to się sposobało, bo zobaczyli, że mogą sobie dosłownie zaimportować nowych wyborców bez głowienia się o to jak podlizać się starym. Lawina imigracyjna ruszyła w połowie lat 90. W efekcie, powstała absurdalna synteza polityk Jaffego ograniczających rozmnażania się populacji krajów Zachodu i masowego importu populacji Południa.

    > wtf.jpg

    Oczywiście, taki proces musiał doprowadzić do zastąpienia demograficznego — to jest prosta matematyka. Problem w tym, że nie można było tego po prostu powiedzieć wyborcom. W efekcie, ludzi którzy zaczęli mówić o zastąpieniu demograficznym zaczęto nazywać faszystami i rasistami. Pech chciał, że od lat 90. w Internetach działało prężne podziemie neonazistów złożone z weteranów Waffen-SS, skinheadów i ogólnie różnych sierot po Adolfie Hitlerze (który zresztą dokonał żywota w Argentynie, wydając skradzione złoto, pijąc koniak i śmiejąc się z idiotów). To podziemie wymieszało obiektywnie prawdziwe obserwacje na temat zastąpienia demograficznego (bo po prostu nikt inny nie chciał tego publikować) z rewizjonizmem historycznym oraz szczytowymi osiągnięciami hitlerowskiej teorii rasy i zaserwowało to populacji zagubionych nastolatków w postaci memów.

    > facepalm.jpg

    Ale to jest tylko połowa problemu. Bo masowa imigracja odwróciła cały zysk z polityk Jaffego i skierowała całą cywilizację ponownie na ścieżkę kolapsu w 2030. I patrząc na statystyki, ten proces już się rozpoczął i jest w toku.

    Co stanie się z imigrantami jak zacznie się kryzys żywnościowy?

  7. IMHO te teorie o wielkim zastąpieniu to nie jakiś turbo rasizm, tylko błąd poznawczy przez rozmieszczenie imigrantów. Ludzie przyjeżdżają do pracy do dużych miast, i stanowią tam bardzo dużą część populacji, w UK mają za parę lat w niektórych stanowić większość. Więc jak ktoś żyje w mieście to ma wrażenie że jest ich tyłu że zaraz zastąpią lokalsów. Tak samo jak ktoś jest z małego miasteczka/wsi to u siebie nie widzi a jak zajedzie do stolicy nagle ma wrażenie że imigrantów jest dużo więcej w kraju niż jest w rzeczywistości

Leave a Reply