W tej wojnie nie ma i nie będzie zwycięzców. Polska wśród przegranych [ANALIZA]

5 comments
  1. Bzdura kompletna. Wygrana Ukrainy w tej wojnie oznacza utrzymanie prawa do samostanowienia.

    NATO samo w sobie też zyskało, bo się obudziło z letargu, a i niedługo się rozrośnie.

    Polska zyskuje w oczach świata, a to też jest ważne, tak samo jak istnienia, które uratowaliśmy przyjmując tych ludzi do siebie.

    > Przed wojną Ukraina zapisała w konstytucji, że w przyszłości wejdzie do NATO, a ponadto znacznie wzmacniała współpracę wojskową z USA. W wyniku wojny najprawdopodobniej będzie musiała pogodzić się z jakąś formą przyszłej neutralności.

    Odważne stwierdzenie, niekoniecznie prawdziwe.

    W reszcie o Ukrainie jest samo czarnowidztwo bez patrzenia na szerszy kontekst. Chociażby taki, że Ukraina wiedziała, że Rosja w końcu zaatakuje i że będzie musiała wygrać tę wojnę, by istnieć.

    O Rosji też jest mało, Rosja przegrywa także z wielu innych powodów niż w artykule rozpisane. Chociażby ucieczka młodych wykształconych ludzi z kraju.

    Następnie autor mówi, że Europa przegrywa, bo:

    >Skończyło się więc na tym, że pod presją USA oraz opinii publicznej Niemcy – a więc państwo, które w ostatnich latach rozdawało karty przy okazji każdego europejskiego kryzysu – zostały pozbawione realnego wpływu na wydarzenia na kontynencie.

    Jak dla mnie to jest plus, a nie minus. Niemcy także zaczynają się reflektować same z siebie.

    Autor za przegraną uważa też wstąpienie Finlandii i Szwecji do NATO. 😀

    >W wyniku wojny Polska ostatecznie stała się państwem frontowym Zachodu.

    A czym miała się stać?? Graniczymy z Ukrainą!

    EDIT: literówka.

  2. No jak się wymienia same negatywne strony to wiadomo, że nie będzie zwycięzców. **Społecznie szkodliwy artyku**ł, bo sianie defetyzmu i produkowanie tendencyjnych artykułów w obliczu wojny obronnej jest na rękę jedynie Rosji.

    Parę pozytywnych aspektów z mojej perespektywy, zakładając, że Ukraina się obroni i odzyska przynajmniej część ziemi.

    **Ukraina**:

    * Stabilność wewnętrzna. Ukraina była podzielona pomiędzy część narodu bardziej pro zachodnią i część bardziej pro-sowiecką/rosyjską. Te sympatie ulegną przesileniu na korzyść zachodu. Naród będzie dążył w jednym kierunku. To olbrzymia zaleta-
    * Przywództwo. Ukraina miała serie nieudanych rządów od czasów upadku ZSSR. Co niszczyło wiarę w państwo prawa i ogólny entuzjazm. W tej chwili Zelenski jest na szczycie, ale sama wiara w państwo ukraińskie i w kompetentnych doradców, ministrów, generałów. Z silnym mandatem i w bezprecedensowych okolicznościach łatwiej będzie też podjąć zdecydowane kroki przeciwko korupcji, która jest głównym problemem Ukrainy (pomijając oczywiście Rosję).
    * Świat zainwestował w Ukrainę. Jeśli Europie i Staną zależy na zwrocie z inwestycji (a nie tylko zadanie ciosu Rosji) to dalsze wsparcie Ukrainy jest w interesie zachodu. Na czym zyskuje też Ukraina. Realpolitik.Nawet z perespektywy zwykłych ludzi kultura czy marka Made in Ukraine będzie po prostu pozytywnie odbierana co otwiera nowe drzwi przemysłowie, usługą i turystyce.
    * Widmo Rosji ujarzmione – świat był do tej pory niepewny jak Ukraina zachowa się wobec Rosji i co zrobi Rosja. Teraz już wiadomo. Jeśli Rosja przegra, do Ukrainy mogą trafić inwestycje, które wcześniej wiązały się ze zbyt dużą niepewnością. Jest to jak chemioterapia. Wszyscy więdzą, że był nowotwór, wszyscy więdzą, że w trakcie chemioterapii będzie tylko gorzej, ale po zakończeniu zabiegów jest nadzieja na nową jakość życia.
    * Aspekt moralny, symboliczny. Ukraincy będą dumni ze swojego kraju i obywatelstwa. Święży entuzjam, optymizm, realny patriotyzm. To jest niczym rewolucja francuska, 3 maja, czy amerykańska walka o niepodległość. Kluczowe wydarzenie budujące naród.

    ​

    **Świat Demokratyczny:**

    * Osłabienie nihilistycznych ideii – Ataki terrorystyczne, Afganistan oddany Talibom, Chiny rosnące w siłe, nieudolna walka ze zmianami klimatu itp itd.Same porażki. Ludzie, szczególnie młodzi, muszą zobaczyć, że gdzieś można dokonać zmian na lepsze. To jest najbardziej niedoceniany plus tej wojny.
    * Autorytaryzm silny – system prawa/demokracja słaba. Taki sposób patrzenia na świat przybierał na sile szczególnie po wyrazach solidarności w wielu kryzysach, które kończyły się na deklaracjach i malowaniu krędą serduszek na chodnikach. Tymczasem tutaj autorytaryzm spadł z rowerka. Nie dość, że kraje demokratyczne staneły razem (chociaż jedni lepiej niż inni) to autorytaryzm pokazał, że armie oparte o to co autorytarny oficer powie, bez swobodnych decyzje w niższych rangach to przeżytek. Wreszcie – autorytarm otwiera drzwi korupcji…
    * Putin również pięknie umarł. Był światowym liderem tej petersonowej/trumpowej/konfederackiej “męskości”. Jeżdżący na niedźwiedziu z goła klatą, silny w pysku i szelmowsko eliminujący swoich przeciwników bez tych niepotrzebnych opieszałych sądów, do tego pokazał LGBT gdzie ich miejsce.W ostateczności okazał się tchórzem z bardzo dłuuuugim stołem o małym rozumku i braku kontroli najbliższego otoczenia, zwodzili go jak przedszkolaka.To jest dobre dla świata i przyszłych pokoleń gdy takie “autorytety” są ukazane we właściwym świetle.
    * Ukraina jest bogata, szczególnie gdyby udało im się odzyskać wschodnie “republiki” (Już olać Krym). Jest partnerem, z którym można podpisać lepsze (przede wszystkim bardziej wiarygodne 🙂 ) umowy niż z Rosją.
    * Przyspieszenie przemian energetycznych… tutaj Rosja mogła się nawet nieświadomie przyczynić do realnej priorytetowej walki z globalnym ociepleniem.
    * Powstrzymanie aspiracji Rosji. Zapewne na Ukrainie by się nie skończyło. Czy to realnie czy poprzez nacisk np kraje Bałtyckie byłyby ciągle narażone, również Polska. Nawet jeśli nie doszłoby do wojny to mniej inwestorów/turystów zaglądałoby do naszego regionu bo co jeśli jednak do wojny dojdzie? A teraz nowa Północna flanka NATO + ukazanie słabośći Rosji całkowicie zmienia percepcje.

    **Polska:**

    * Ukraina będzie po wojnie silniejsza militarnie i jest pewność, że będą się bronić cokolwiek miałoby się zdarzyć. Ogromnie poprawia to bezpieczeństwo z perespektywy Polski.
    * Należy spodziewać się bliskich stosunków gospodarczych. Polskie firmy zapewne mocno zaangażują się też w odbudowe Ukrainy. Do tego wzrośnie znaczenie Polski w EU jako kraju na pierwszej linii kontaktu z Ukrainą. Która nawet jeśli do EU nie wejdzie to będzie zacieśniać relacje. W zasadzie jeśli Ukraina do EU nie wejdzie tym większa może być rola Polski jako kraju pośredniczącego. Jeśli rząd tego wszystkiego nie spartoli (ech :’) ).
    * Wielu Ukrainców zapewne pozostanie w Polsce. Chociaż tutaj trudno przewidzieć faktyczny liczby, ale to czysty zysk dla polskiej struktury demograficznej.
    * Wojna zahamowała pro-rosyjskie/anty europejskie ruchy w Polsce… Ukraina walczy międzu innymi żeby wejść do EU. Pis pięknie strzelił sobie samobója ze swoimi kampaniami anty EU tuż przed wojną. Ich wyborcy są głupi, ale nawet im coś zaczyna zgrzytać. Konfederacja również zaczeła zbliżać się do progu.

    **Chiny**:

    * Rosja może stać się krajem kompletnie zależnym od Chin.
    * Cytat:

    >Ale tak naprawdę wojna rozpoczęta przez Rosję nie jest Chinom na rękę.Przedewszystkim dlatego, że wojna w Ukrainie pokazała, iż ich największyprzeciwnik – Stany Zjednoczone – potrafi zebrać niemal wszystkichsojuszników pod sztandarem walki państw demokratycznych z autokracjami.

    Autor odleciał – To jest ogromne **zwycięstwo** dla Chin. Mieć wiedzę jak zachowa się przeciwnik zanim rozpocznie się własne kroki. Jasne – jest to nieprzyjemna wiedza dla Chin bo może pewnie spodziewali się czegoś innego – ale napewno lepie dowiedzieć się w ten sposób niż podczas ataku na Tajwan. Wtedy to by była dopiero porażka dla Chin. Wojna na Ukrainie mogła ich de facto uratować.

    **Rosja**:

    * W hurra optymistycznym scenariuszu wojna przyczyni się do rozpadu Federacji i wtedy Rosjanie i inne narody mogą dążyć do poprawy jakości życia 🙂 Mało realne, ale cóż. Ktoś musi przegrać.

  3. > Dlaczego przegrywa Ukraina?

    > przede wszystkim Europa Zachodnia – zacznie stawiać pod adresem Kijowa rozliczne żądania, dotyczące choćby rządów prawa czy finansów publicznych. W dodatku Ukraina cały czas będzie zależna od zachodniej pomocy wojskowej

    Ja wiem, że nie mam za wysokiego IQ, ale może ktoś mi wyjaśni, w jaki sposób wciągnięcie Ukrainy w bliższe relacje z zachodem oznacza porażkę Ukrainy? Autor wydaje się mieć bardzo nacjololkistyczne podejście do sprawy. Nie ma w Europie kontynentalnego mocarstwa, które mogłoby wywalić kutangę na wszystkich dookoła – znaczy, kilka prób już było, i skończyły się raczej średnio.

Leave a Reply