Szczerze bawi mnie narracja tych wszystkich stronek chrześcijańskich pokazujących ateistów jako ciemny lud który mówi to samo i że się jakiś ateista nawrócił więc reszta też się musi nawrócić. A podobno te teksty są pisane przez osoby wykształcone

24 comments
  1. Jestem panteistą (nie wierzę w istnienie boga osobowego). Poznałam wielu ludzi głęboko wierzących. Próbowali mnie nawracać tylko ci z nich, którzy sprawiali wrażenie nieusatysfakcjonowanych swoim życiem… Misery loves company 😉

  2. Ja od urodzenia jestem straszony, że ‚jeszcze się nawrócę’.

    Czy tak trudno katolom jest zrozumieć, że dla ateisty bóg chrześcijański nie różni się niczym od Allaha czy innego Zeusa? Skoro nie wierzę w mitologię greków, germanów i innych to dlaczego miałbym uwierzyć w mitologię chrześcijan?

  3. Chrześcijanie widzą ateistów jako ciemny lud, ateiści widzą chrześcijan jako ciemny lud – zawsze widzi się drugą stronę jako “tych głupich”, jeżeli panuje klimat wzajemnej nienawiści i napuszczania się na siebie nawzajem.

  4. > Lewis uznawany za największego współczesnego apologetę

    I się dziwicie dlaczego ludzie od religii odchodzą, skoro to są wasi najlepsi ludzie.

    To tak jakby nazwać Mentzena największym libertariańskim myślicielem i dziwić się, że ludzie nie chcą na Konfę głosować.

    A czekaj.

  5. “There is a rumour going around that I have found God. I think this is unlikely because I have enough difficulty finding my keys, and there is empirical evidence that they exist.”

    ― Terry Pratchett

  6. Ej drodzy chrześcijanie, proszę o jeden porządny, naukowy dowód na istnienie boga. Chociaż jeden.

  7. Jestem osoba wierzącą i unikam takich artykułów jak ognia bo jeszcze mnie na złą drogę sprowadzą, lmao.

    Wiele z tych organizacji (bo prywatne strony to nie są) przynosi więcej szkód niż pożytku

  8. Gdzie w tym wstępie jest napisane albo zasugerowane, że ateiści to ciemny lud i że „muszą się nawrócić”?

  9. Ateizm to kontrolowana opozycja. Jeśli bogów nie ma, to ani ich, ani ich kolaborantów, nie można rozliczyć za to co zrobili.

  10. Jestem ateistą, różni wierzący próbowali mnie nawracać, ale nie przedstawiono mi żadnych przekonujących argumentów. Jestem tolerancyjny, każdy może wierzyć w co chce, ja naprawdę nie mam nic do chrześcijan, muzułmanów itd.. O ile ta wiara nie narusza mojej wolności to wszystko w porządku. Drodzy wierzący, nie możemy się po prostu szanować nawzajem?

  11. Czytałam kiedyś dyskusję, gdzie któraś osoba przyznała się, że po byciu “gimboateistą”, wróciła do Kościoła w okolicy 30-stki. Tylko nie z powodu “objawienia”, “podróży intelektualnej” czy innego “Boskiego natchnienia”, tylko facet po prostu lubił te wszystkie obrzędy, wspólne śpiewania, czuł sie lepiej w towrzystwie innych osób wierzących w to samo co on i chociaż nie miał jakiegoś wielkiego przekonania do istnienia Boga, to mimo wszystko dodawało mu to otuchy. I nie zdziwiłabym się, gdyby sporo takich nawróceń w późniejszym życiu było podobnych – pragmatycznych, uspokajających w kontekście lęku przed śmiercią, pomagających na żal i wyrzuty sumienia po śmierci bliskich (można wierzyć, że sie ich przeprosi, albo wiedzą, że się żałowało bo “patrzą z nieba”).

    Kościół bardzo lubi uciekać od wyjaśnień, które tłumaczą czemu ludzie garną się do jakiejkowiek religii, na rzecz takich pięknych opowieści “No, pomyślał i teraz wie czemu dokładnie ta wersja wierzeń którą my propagujemy jest prawdziwa”.

  12. Ja lubię tą narrację w stylu “porzucenie ateizmu” albo “wyznanie ateistyczne”.
    Tak jakby kompletnie nie mieści im się w głowach że można nie mieć wyznania i nie oddawać czemuś czci.

  13. Ktoś się nawrócił na “jedyną słuszną religię”? Spoko. Ktoś wierzy w “te pogańskie bożki”, albo w naukę? Albo w zupełnie nic? Też spoko. Jak dla mnie życie jest za krótkie, żeby walczyć o to, kto ma rację

  14. “A podobno te teksty są pisane przez osoby wykształcone” Wykształcone prawda, ale na KULu więc to się chyba jako wykształcenie nie liczy.

  15. Ja nawet nie jestem ateistą i bliżej mi do agnoscysty. Mam po prostu mocno w dupie czy coś takiego jak bóg istnieje czy nie. Bardzo mi to obojętne i czczenie tego mnie po prostu śmieszy.

  16. Nie do końca rozumiem, OP. Czujesz się konwertowany na siłę przez ten artykuł? Dla mnie to wygląda jak rzecz od wierzących dla wierzących.

  17. Taak… C. S. “If only one person won’t see that the big lion is Jesus, I’ll set myself on fire!” Lewis.

    (Cóż, komu z nas nie zdarzało się jara nowymi pomysłami?)

  18. Polecam obejrzeć film pt „Dogma”
    Osobiście wierze w Boga stwórcę jedynego, jaram się „złymi” Masonami, nie przeszkadzają mi reptylianie, wierze w Magię mistycyzm i inne takie a nade wszystko w wielki zderzacz hadronów. Czy naprawdę muszę być jak te anioły ni wrogie Bogu ni tez wierne?

  19. Najzabawniejsze, że jego kumpel Tolkien potem się na niego strasznie obraził bo jak mu się już udało przekonać Lewisa do istnienia Boga to ten nie chciał zostać katolikiem tylko znowu został babtystą czy coś takiego

  20. Oj tam. Wygląda jak uczciwy artykuł. Gdyby do takich tekstów ograniczały się napięcia pomiędzy wierzącymi i ateistami byłoby wręcz cudownie.

  21. Psst: wykształcenie nie ma nic wspólnego z byciem religijnym, gotowym na _szerzenie swojej wiary wszelkimi możliwymi metodami_ człowiekiem.

Leave a Reply