Czy ktoś wie dlaczego firma Jutrzenka wycofała chałwowy smak wafli Familijnych?

30 comments
  1. Prawdopodobnie skończył im się kurz w fabrykach, a z samego cukru i aromatu chałwy nie zrobią

  2. Bo to nie jest POLSKI smak! Chcą nas w TURKÓW zamienić a tu jest POLSKA! Tyle pięknych POLSKICH smaków jest! Nie po to Turka pod Wiedniem POKONALIŚMY żeby teraz jest ich wafelki żreć! Kurwa wasza mać! 😜

  3. Oczywiście, że wycofali bo pewnie P🤮laczkom nie smakowały. Tak samo jak z hawajską.
    Możecie nalać polaczkowi Don Perignona, albo dobrej whisky 18 letniej. Polaczek wypije duszkiem i powie, że cierpkie i jakieś mdłe. Dacie polakowi trufli to powie, że to jakiś zgniły czosnek. Zaparzycie polaczkowi dobrego espresso z dobrej, ręcznej maszyny, z świeżo mielonych ziaren bardzo dobrej jakości, powie że jakaś mała ta kawa i w ogóle kwaśna i i dziwnie smakuje. Dlatego mnie nie dziwi, że 3/4 z was, biedaki szkaluje HAWAJSKĄ. Nie dziwi mnie to, ponieważ wiem że jesteście tylko biednymi cebulakami i całe życie schabowe z mięsa za 7,99/kg (ale to się zestarzało). Nie znacie życia, wasze kubki smakowe są wypalone od podrobionych fajek i chujowej wódki. Nigdy nie mieliście okazji poznać smaków. Na widok pizzy z miodem byście pewnie skakali i darli mordę jak te małpy w zoo. Kompozycja słodko-słone, albo słodko-kwaśne to jedna z najlepszych rzeczy jakie można skonsumować. Prawdziwa eksplozja dla wyrafinowanych smakoszy.
    W cywilizowanej i rozwiniętej Japonii, kiedy córka przyprowadza i przedstawia swojego wybranka rodzicom, ci wykonują test. Podają mu Hawajską. Kiedy chłopak pizzy nie zje, albo powie że mu nie smakuje, to wiadomo że pochodzi z patologicznej rodziny. Test działa z dokładnością 100% i nawet WHO i ONZ przyznali, że u rodzin w których dominuje alkoholizm, narkomaństwo i kazirodztwo zawsze pojawia się niechęć do pizzy z ananasem.

  4. Nienawidzę jak firmy wycofują produkty które kupowałam, ja tak od pół roku szukam Actimela bez dodatku cukru i nigdzie nie ma.

  5. To taki smak w ogóle był?
    Czy ja pod kamieniem żyłam przez czas, jak ten smak był dostępny w sprzedaży?

  6. Ja to się pytam gdzie jest masło orzechowe marki Snickers i Milky Way które jadłem jako dziecko 25 lat temu, to była najpyszniejsza rzecz na świecie i główna przyczyna mojej dziecięcej otyłości. Teraz jestem chudszy, ale zdecydowanie mniej szczęśliwy.

    EDIT: Dobra, możliwe że się źle wyraziłem. Ja wiem, że gdzieś w sklepach są takie smarowidła, bo kiedyś je kupowałem, ale zapewniam was, TO NIE SĄ TE SAME SMAKI. Tamte smakowały jakby stadko diabetycznych aniołków czule smyrały moje kubki smakowe, te nowe smakują jakby Sasin odpowiadał za opracowanie receptury.

  7. Ja się pytam gdzie są czekoladki w kształcie autek. Pod choinkę zawsze dostawałem kilo czekoladek które miały kształt małych samochodzików, od lat nie mogę tego znaleźć.

  8. A czy ktoś wie co się stało z mlekiem truskawkowym? Ale nie mówię tu o tych małych kartonikach 200ml tylko o dużych baniakach. Uwielbiałem i piłem na potęgę a teraz tylko proszek do rozpuszczania zostaje ale i to tylko z importu można znaleźć.

  9. Ile już można tej retromanii xD niech ten świat się ruszy do przodu i przestanie celebrowac w kółko te same rzeczy z 2000s

  10. Ice Tea Lipton w kartonie 1l – 20 lat temu?

    Mial taki fajny cierpki/kwaskowy smak

    pozniej sie pojawily w plastikowych butelkach, ale smak byl duzo gorszy (dla mnie, moze komus bardziej smakowalo?)

    potem sie pojawily jeszcze w standardowych puszkach, jeszcze inny smak mialy…

  11. Ale jak to wycofała? Bardzo łatwo dostać je np. w Almie, wystarczy się przejść… Swoją drogą, do mojej Almy chodzi Robert Makłowicz, znany krakowski smakosz i krytyk kulinarny. Pan Makłowicz zawsze przychodzi do Almy w butach węgierskich marki Bata (pan Robert jest znanym miłośnikiem przyjaźni polski-madziarskiej), spodniach jedwabnych w kolorze jasnym, białej koszuli oraz uszytej w Budapeszcie na miarę marynarce koloru beż. Twarz jego wygolona wygląda jak księżyc w pełni lub młody cypisek, grzywa zaczesana jest do tyłu, a pan Robert – posiadający 150cm wzrostu przechadzając się po Almie z wypiętą piersią i pozie habsburskiego oficera sprawia wrażenie jakby przybył właśnie z Wiednia z samym poleceniem Najjaśniejszego Pana w ważnej misji.
    Pan Robert znany jest z tego, że dba o to, co kupują jego współklienci. Zagląda ludziom do koszyka. Czasem pochwali, czasem zatroskany pokręci głową, czasem poradzi, gdy klient kupi ‘salami’ z padliny produkowanej w Radomiu zamiast prawdziwego salami z Węgier marki PICK.
    Gdy Pan Robert wkracza do sklepu, wielu klientów podąża za nim, aby zobaczyć, co Pan Robert kupi. Pan Robert wspina się na czubkach palców po masło. Tum milczy, aby po chwili szepnąć

    Masło Galicyjskie, trzeba też kupić skoro Pan Makłowicz kupuje

    Innym razem pan Makłowicz idzie na stoisko z jajkami. Tutaj sprawa jest prosta – kupuje jajka marki Czachorski z wolnego wybiegu lub z kury zielononóżki, które firmuje swoim nazwiskiem.
    Bardziej odważni podchodzą do pana Roberta i pytają

    Panie Robercie, jak przygotować pyszny rosół?

    Wtedy on odpowiada

    Szanowna Pani, rączki całuję. Potrzebuje pani świeżej jarzyny oraz świeżego tokaja. Jarzynę obwija pani jedwabną nicią, aby na końcu wyłowić, gdy odda swój smak, a w czasie gotowania na najmniejszym ogniu zbiera pani szumowiny przez jedwabną chustkę

    Powtarza też często pod nosem:

    Niezbytnym prawem mieszkańca Europy Środkowej jest sypać tyle papryki suszonej ile tylko dusza zapragnie.

    Pan Robert kupuje też często słowacką bryndzę po 5 złotych za kostkę oraz półtorej litry wody mineralnej Szaintkiralyi, która nie tylko smaczna – ale też tańsza niż wody polskie.
    Ludzie często pytają:

    Panie Robercie najdroższy! Dlaczego bez gazu?
    Państwo szanowni. Bez gazu, gdyż mam w swoim domu prawdziwy syfon z nad jeziora Balaton. Wodę syfonowaną następnie mieszam z tokajem otrzymując prawdziwy Szprycer. Dbajcie Państwo o czystość języka, gdyż nuworysze ze stolicy byłej Kongresowki mówią tak na podłe piwo od dużego browaru wymieszanie z tanim napojem gazowanym Sprajt.

    Niestety napotkała mnie raz nieprzyjemna przygoda.
    Napotkałem raz pana Roberta przy stoisku z kaszami. Wziąłem z półki paczkę kaszy manny, na co Pan Robert zapytał

    Do rosołu?

    Ja zdziwony

    Panie Robercie, kaszę mannę do rosołu?

    Na to pan Robet zaczerwienił się, wrzasnął, wspiął na palce, chwycił za kark i pierdolną mną z całej siły w stoisko z kaszami. Drobne ziarenka rozsypały się naokoło. Ja chciałem się podnieść, lecz przewróciłem się pod ziarnami gryki.
    Pan Robert krzyczał

    KASZĘ MANNĘ? KASZĘ MANNĘ? TY CARSKA SWOŁOCZO KONGRESOWA TY, JA CI POKAŻĘ BUCU TY PIEROŃSKI. W C.K. GALICJI JADA SIĘ GRYSIK NIE KASZE MANNĘ. ZARAZ POKAŻĘ CI CO SIĘ ROBI Z GRYSIKIEM.

    Po czym rozerwał opakowanie grysiku (od tej pory uważam już i tak mówię na mannę), wziął butelkę wody węgierskiej Szaintkiralyi i nalał sobie do ust. Woda w ustach wrzącego ze złości Pana Roberta natychmiast się zagotowała. Pan Robert ściągnął mi spodnie, rozszerzył Anusa, wlał ze swoich ust wrzącą wodę, a następnie wsypał kaszę ciągle mrucząc pod nosem

    KASZĘ MANNĘ, KASZĘ MANNĘ. JA MU POKAŻĘ BĘKARTOWI DOŃSKICH OFICERÓW.

    Odbyt mój piekł i bolał, a Pan Robert wściekle mieszał drewnianą łygą.

    Następnie przewrócił mnie na bok i wyciągnął blok zlepionego grysiku.

    PATRZŻE TERAZ PATRZ

    Pan Robert wyciągnął zza pazuchy nóż szefa kuchni i zaczął ciąć grysik w drobną kosteczkę

    TAK SIĘ SERWUJE GRYSIK DO ROSOŁU TAK. NAUCZŻE SIĘ I NIE POKAZUJŻE MI SIĘ NA OCZY DOPÓKI SIĘ NIE NAUCZYSZ

    Następnie odszedł.
    Ja leżałem z obolałym odbytem na stoisku z kaszą, gdy zauważyła mnie obsługa. Byli wyraźnie niezadowoleni z tego, jak wyglądały półki i przez cały dzień musiałem zbierać ziarenka z podłogi i wrzucać je do worków.

    Od tej pory lubię zaskoczyć rodzinę rosołem tak jak go się robi w Krakowie oraz przyswoiłem mowę oraz zwroty krakowskie.

  12. Story of my life. Jakaś firma wprowadza 4 nowe smaki czegoś. 3 mi nie smakują albo nie odpowiadają (np. kosmetyki), 1 – owszem. Zawsze ten ostatni znika…

    A najbardziej tęsknię za herbatą zieloną z trawą cytrynową Herbapolu. Najlepsza herbata mojego życia… Tak bym chciała znowu się jej napić!

  13. Jak już taki temat, to ja do dzisiaj od 20 lat albo i więcej niezmienni tęsknię za chipsami Chio paprykowymi. Tymi w których były karty Dragon Balla. Ba, dobija mnie fakt że we wszystkich krajach wokół naszego są bezproblemowo dostępne, tylko tutaj jakoś zniknęły…

Leave a Reply