Biało-czerwoni w sobotni ranek rzutem na taśmę zremisowali z Czechami 4:4, a ten wynik dał im awans do najlepszej czwórki turnieju. W półfinale przyszło im się zmierzyć z najbardziej utytułowaną reprezentacją na hali – Niemcami, aktualnym mistrzem świata i Europy.
Mecz był bardzo zacięty, Polacy zagrali niezwykle konsekwentnie w defensywie, ale też skutecznie pod bramką rywali. W końcu udało im się zdobyć gola z krótkiego rogu, a w 31. minucie, po trafieniu Jacka Kurowskiego, prowadzili już 4:2. Gospodarze turnieju wycofali bramkarza, a w samej końcówce przez niespełna minutę grali z przewagą jednego zawodnika. Podopieczni Rachwalskiego nie dali się złamać i dowieźli minimalną przewagę do końcowej syreny. Selekcjoner polskich hokeistów nie krył radości po meczu.
Zobacz także: Zaskakująca decyzja! Reprezentantka Polski rozstała się z klubem
– Jestem niesamowicie szczęśliwy i to z wielu przyczyn. Wygrać z Niemcami w Niemczech, w hali wypełnionej kibicami, a potem ta cisza… Z wielu stron dociera do mnie informacja, że my naprawę zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. To nie było tak, że nam się coś udało. Jestem przekonany, że to był nasz najlepszy mecz na hali, odkąd jestem selekcjonerem reprezentacji. Musimy spojrzeć na klasę rywala i rangę tego spotkania – powiedział PAP Rachwalski.
Jego zdaniem, kluczem do sukcesu była solidna gra w obronie.
– W takich meczach niemal zawsze ważna jest praca w defensywie. Potrafiliśmy też pokazać swoje atuty w ofensywie, taką chęć strzelania bramek. Mieliśmy swój plan na ten mecz i się go trzymaliśmy – zaznaczył.
W niedzielnym finale (początek godz. 14.40) Polacy zagrają z Austrią, która po serii karnych zagrywek pokonała Hiszpanię 1-0. W regulaminowym czasie był remis 3:3. To rywal bardzo dobrze znany Rachwalskiemu, który przez wiele lat pracował w Wiedniu. W fazie grupowej biało-czerwoni przegrali z Austriakami 3:4.
– Mówiłem już kilka razy, że o Austriakach mógłbym napisać książę, ale wiedza to jedno, a co innego sama gra. Na pewno to piątkowe spotkanie z Austriakami nie było dobre w naszym wykonaniu, ale finały to zupełnie inne mecze. Myślę, że rywale mają nieco większe doświadczenie w takich spotkaniach niż my. Ja natomiast staram się tonować nasze nastroje, ale też wiem, że moi chłopacy chcą jeszcze więcej niż dotąd osiągnęli – podsumował szkoleniowiec.
Biało-czerwoni w historii halowych mistrzostw Starego Kontynentu trzykrotnie grali w finale, ale nigdy nie sięgnęli po złoty medal. Po raz ostatni wicemistrzami Europy zostali dwa lata temu w belgijskim Leuven.
Polska – Niemcy 4:3 (1:0).
Bramki – dla Polski: Gracjan Jarzyński – dwie (18, 26), Maksymilian Koperski (25-krótki róg), Jacek Kurowski (31); dla Niemiec: Dieter Linnekogel (24-krótki róg), Sten Brandenstein (29), Anton Poehling (37).
BS, PAP