Zakłamana inflacja. “Podnoszenie stóp nic nie da, poza ogoleniem klasy średniej”

7 comments
  1. No cóż, tak się kończy drukowanie pustego pieniądza. I premier doskonale o tym wie, ale ma to w d…
    Ważne, w co uwierzą wyborcy, a nie co faktycznie stanie się w gospodarce. PiS już wielokrotnie pokazywał, że dla władzy są w stanie zajechać to państwo.

  2. Najpierw hamują inflację podnoszeniem stóp procentowych, a potem pompują inflację drukując pieniądze na złagodzenie skutków inflacji dla (potencjalnego) elektoratu.

  3. Już widać po komentarzach, kto nie przeczytał wywiadu xD

    Wywiad dobry, ale ideologicznie niepoprawny jak na klimat tego suba (jak sporo wywiadów Sroczyńskiego) więc nie wróżę sukcesów.

  4. Ale o golenie klasy średniej właśnie chodzi.

    Nie może być klasy średniej. Tylko ludzie na utrzymaniu państwa i magnaci u władzy.

  5. > Jedni i drudzy kłamią. Trochę bardziej chyba jednak strona opozycyjna. Gdyby rządziła PO, to większość komentatorów pisałaby zupełnie inne rzeczy.

    > Te same osoby, które krytykowały, że NBP nic nie robi z inflacją, teraz załamują ręce, że raty kredytów wzrosły. To absurdalne.

    Generalnie rozmówca Sroczyńskiego powiedział jedną ważną rzecz: Trzeba nauczyć się żyć z inflacją bo żadne wygibasy Glapinskiego w najbliższym czasie wiele nie zmienią. Oby tylko nie wygenerował nam recesji.

  6. Moje zdanie i wnioski sprzed kilku tygodni, tylko że ten zaślepiony neolibkowy sub nie przyjmuje do wiadomości faktów i tylko minusuje chłodne zdanie, które nie idzie po antypisowskiej linii.

    Populistyczne Pisowskie pseudo programy społeczne to maksymalnie 0,5 % inflacji.

    Inflacja jest surowcowo-podażowa z duży miksem nadpłynności. Teraz dodatkowo podbija ją wojna na Ukrainie.

    Problem jest ogólnoświatowy. Jest hipernadpłynność na rynku, a szczególnie w bankach.

    Dochodzi niskie bezrobocie, bardzo dobry rozwój gospodarczy i ciągła presja płacowa.

    EURO zaszkodziłby nam bardziej niż pomogło (Bałtyki mają inflację od 15% do 20% i ciągle zerową stopę procentową).

    Podnoszenie stóp procentowych w takich warunkach wyrządzi więcej złego niż dobrego.

    Daje po dupie zakredytowanym na zmiennej stopie procentowej.

    Ludzie i tak muszą kupić paliwo, jedzenie, gaz, węgiel, włączyć światło, zapłacić za wodę, śmieci itp. Stopa % będzie miała na to znikomy wpływ.

    Żyjemy obecnie w największej symulacji gospodarczej stworzonej przez neoliberałów z FED i ECB na czele. Zamiast podnosić podatki to je ciągle obniżają i tylko drukują pusty pieniądz skupują aktywa. No i mamy to co mamy.

    Inflacja jest dopiero początkiem. Najciekawsze dopiero przed nami.

  7. wzrost wydajności o 29% XD i wniosek że brak spirali XDDDDDD

    płaskoziemcy ekonomiczni są jak masowi mordercy. Każdy punkt procentowy bezrobocia i inflacji w górę to potężne koszty społeczne, w tym zgony. Jeszcze kogoś to przekona, i co wtedy?

Leave a Reply