Jakie książki czytamy (i polecamy) w ten weekend?

Drodzy czytelnicy, zapraszam Was w lata dwudzieste ubiegłego stulecia na spotkanie z bohaterami cyklu “Sandomierskie wzgórza”. Ostatni tom serii zatytułowany “Siła męskiego honoru” stanowi podsumowanie całości. Na kartach powieści opowiadam o różnym postrzeganiu tego, co w życiu jest najważniejsze, o odpowiedzialności, tytułowym honorze i podejmowaniu decyzji wpływających na losy wielu osób.

Na chłodny zimowy weekend gorąco polecam książkę “Tutaj, tam, tu” autorstwa Joanny Sykat. Ta niewielka objętościowo powieść niesie ze sobą tak wielki ładunek emocji, że nie sposób oderwać się od lektury. Jeśli szukacie prawdziwie wartościowej lektury, otulającej serce niczym łabędzi puch, z zaskakującą fabułą, szczyptą magii, napisanej pięknym językiem, a jednocześnie dowcipnej, to koniecznie po nią sięgnijcie. Gwarantowane są zarówno salwy niepohamowanego śmiechu, jak i łzy wzruszenia.

Styczeń to zawsze intensywny miesiąc. Mnóstwo pracy, krótkie dni, zmęczenie już zimnem i próba poukładania życia trochę inaczej oraz dopasowania go do nowych realiów. Czy zarzuciłam sobie na głowę trochę za dużo? Może…

Dlatego w nadchodzący weekend zamierzam uciec od rzeczywistości.

O tym reportażu słyszałam mnóstwo dobrego. A na dodatek wszechświat dosłownie wciska go w moje ręce. Najpierw dałam go na mój tegoroczny TBR, potem poprosiłam znajomych o polecenie i dali mi ten tytuł, potem poprosiłam przyjaciółkę o wylosowanie mi tytułu ze słoika [tak mam słoik z wszystkimi spisanymi tytułami] i nie zgadniecie. Tak, wypadła „Katastrofa Challengera”!

No to skoro los tak chciał i to nie raz, to chyba nie mam wyjścia.

W ten weekend siadam do lektury!

Zawsze to samo… nie mogę czytać, bo straszne i przestać też nie mogę, bo wciąga. Istny konflikt tragiczny.

Wpadłam po uszy w niezły kryminał. Z racji, że moja wyobraźnia potrafi latać w przestworzach bliżej nieokreślonych bytów – to gdyby poczęstować ją smakowitą książką – wymyka się wszelkim radarom zdrowego rozsądku. Tak właśnie się stało gdy zaczęłam czytać “Smolarza” Przemysława Piotrowskiego. Nie powstrzymam już dzikiej natury czytelnika 😉

Książka jest mocna i brutalna, a silne emocje nie dają spać. Czuję się jakbym krok w krok chodziła za głównym bohaterem. Zimne wiosenne Bieszczady i dym z retort czuć na własnej skórze. 

I to jest piękne. I właśnie dlatego sięgnę ponownie po kolejną książkę autora.

A wy, jakie książki macie na swojej weekendowej liście? Piszcie w komentarzach!

Książki wymienione w dyskusji
[ 40+ ]