Wielobranżowy biznes

10 comments
  1. Mieszkam w Londynie i tutaj często w jednym lokalu jest np. fryzjer, sklep z komórkami, warzywniak i np. sklep rybny i jeszcze jakieś żarcie na wynos. Zazwyczaj to sklepy prowadzone przez hindusów. Każdy centymetr powierzchni sklepu jest wykorzystany na maksa, no i można kroić ekstra siano za podnajmowanie kawałka podłogi pod stragan z częściami do komórek, vape’ami czy innym gównem.

    Tak patrzę na ten sklepik i to chyba jednak prawda, że Polska jest Indiami Europy. xD

Leave a Reply