Ale źli teraz ci młodzi są (łącznie ze mną, przedstawicielem generacji Z)! To z chowaniem się z telefonem przed pracą to może rzeczywiście prawda, bo niestety wśród swoich znajomych miałem takich ludzi, ale tutaj robią z nas bezużyteczną generację, bo nie chcemy pracować u Janusza na czarno za 5 zł na godzinę. Zmieniamy pracę częściej, bo mamy rynek, który na to pozwala, środowisko pracy, które do tego zachęca i ekonomię, która do tego zmusza. Sam w ciągu 3 lat miałem 3 różne prace, ale kto by nie rzucił pracy po tym jak szef cię zmusza do 16h pracy dziennie, potem się chwali, że dzięki temu on już nie pracuje tylko ma wakacje, a następnie robi public shaming (tak rzuciłem z angielskiego, z braku lepszego terminu, jako że dokładnie przetłumaczone „publiczne zawstydzanie” brzmi conajmniej komicznie) za wyjście z pracy po 10h (oczywiście płaca stała 2000 na umowie o zlecenie).
Wygląda jak typowy artykuł, gdzie najpierw wymyśla się problem, a potem szuka ludzi, żeby potwierdzić jego istnienie.
A ja polecam przeczytać cały artykuł. Dobry jest. Pośmiałem się nawet. 🙂
> Dorota, 33 lata: Nie wszystkim zależy na pełnym etacie – wolą mieć mniej, ale za to czas na inne rzeczy.
Uuu, *posiadanie czasu na inne rzeczy* złe. Korpo Janusza na bank.
dzieciak bad
boomer good
szczałka po lewej
>Marcin, 23 lata: Coraz mniej moich rówieśników chce pracować w gastro. W pandemii rozwinęła się branża IT, social mediów i influencerów. Zarabianie pieniędzy przez pokazywanie siebie w internecie stało się bardzo popularne. Tak jak robienie własnych ubrań, grafik i tworzenie aplikacji. To wszystko można robić z domu, nie trzeba nigdzie iść i się męczyć. Moje pokolenie woli kreatywność – kombinuje, jak zrobić mniej i dobrze zarobić. Nie uważam, że to coś złego.
Jest tu ktoś kto faktycznie w tym robi i może się wypowiedzieć jak tam z zarobkami i stabilnością? Jest dobrze, czy jak z OnlyFansami, top 5% zarabia pieniądze, a inni nie wyciągaja nawet minimalnej?
Co to jest zetka?
Autorka artykułu chyba nigdy nie wyjechała z Warszawy. Z tego co tam napisane można wywnioskować ze Polska to kraina mlekiem i miodem płynąca a ci młodzi ludzie to sami geniusze! Nikt się nie boi niczego i pracuje w zajebistym zawodzie, każdy mówi co myśli boomerowi szefowi i jest w ogóle git. Sam pracuje w zespole z 19 latkiem i w ogóle bym go nie wpasował w opis z tego artykułu.
Pracuje z tzw. ‘zetkami’ i nie widze roznicy ani na minus ani na plus. Jak na rynku pracy jest dobrze to i ten co ma 50 i ten co ma 22 lata stawiają warunki. A jak jest słabo to wszyscy siedzą cicho. Może jest troche wiecej procentowo osób które coś tam odziedziczyły/dostały np mieszkanie i chyba zetki mniej ‘aspirują’ bo raczej się nie silą na domy czy BMW w leasingu okupione rąbaniem nadgodzin.
O każdym młodym pokoleniu można tak napisać. Że nie chcą bezmyślnie zapierdalać, że cenią czas wolny, że oczekują dużych pieniędzy, że ciężko z poczuciem odpowiedzialności itd. Prawie to samo, minus influencerzy, pisano ~10 lat temu o milenialsach. Za ~10 prawie to samo napiszą o kolejnych pokoleniach z punktu widzenia “zetek”.
11 comments
Ale źli teraz ci młodzi są (łącznie ze mną, przedstawicielem generacji Z)! To z chowaniem się z telefonem przed pracą to może rzeczywiście prawda, bo niestety wśród swoich znajomych miałem takich ludzi, ale tutaj robią z nas bezużyteczną generację, bo nie chcemy pracować u Janusza na czarno za 5 zł na godzinę. Zmieniamy pracę częściej, bo mamy rynek, który na to pozwala, środowisko pracy, które do tego zachęca i ekonomię, która do tego zmusza. Sam w ciągu 3 lat miałem 3 różne prace, ale kto by nie rzucił pracy po tym jak szef cię zmusza do 16h pracy dziennie, potem się chwali, że dzięki temu on już nie pracuje tylko ma wakacje, a następnie robi public shaming (tak rzuciłem z angielskiego, z braku lepszego terminu, jako że dokładnie przetłumaczone „publiczne zawstydzanie” brzmi conajmniej komicznie) za wyjście z pracy po 10h (oczywiście płaca stała 2000 na umowie o zlecenie).
Wygląda jak typowy artykuł, gdzie najpierw wymyśla się problem, a potem szuka ludzi, żeby potwierdzić jego istnienie.
A ja polecam przeczytać cały artykuł. Dobry jest. Pośmiałem się nawet. 🙂
> Dorota, 33 lata: Nie wszystkim zależy na pełnym etacie – wolą mieć mniej, ale za to czas na inne rzeczy.
Uuu, *posiadanie czasu na inne rzeczy* złe. Korpo Janusza na bank.
dzieciak bad
boomer good
szczałka po lewej
>Marcin, 23 lata: Coraz mniej moich rówieśników chce pracować w gastro. W pandemii rozwinęła się branża IT, social mediów i influencerów. Zarabianie pieniędzy przez pokazywanie siebie w internecie stało się bardzo popularne. Tak jak robienie własnych ubrań, grafik i tworzenie aplikacji. To wszystko można robić z domu, nie trzeba nigdzie iść i się męczyć. Moje pokolenie woli kreatywność – kombinuje, jak zrobić mniej i dobrze zarobić. Nie uważam, że to coś złego.
Jest tu ktoś kto faktycznie w tym robi i może się wypowiedzieć jak tam z zarobkami i stabilnością? Jest dobrze, czy jak z OnlyFansami, top 5% zarabia pieniądze, a inni nie wyciągaja nawet minimalnej?
Co to jest zetka?
Autorka artykułu chyba nigdy nie wyjechała z Warszawy. Z tego co tam napisane można wywnioskować ze Polska to kraina mlekiem i miodem płynąca a ci młodzi ludzie to sami geniusze! Nikt się nie boi niczego i pracuje w zajebistym zawodzie, każdy mówi co myśli boomerowi szefowi i jest w ogóle git. Sam pracuje w zespole z 19 latkiem i w ogóle bym go nie wpasował w opis z tego artykułu.
Pracuje z tzw. ‘zetkami’ i nie widze roznicy ani na minus ani na plus. Jak na rynku pracy jest dobrze to i ten co ma 50 i ten co ma 22 lata stawiają warunki. A jak jest słabo to wszyscy siedzą cicho. Może jest troche wiecej procentowo osób które coś tam odziedziczyły/dostały np mieszkanie i chyba zetki mniej ‘aspirują’ bo raczej się nie silą na domy czy BMW w leasingu okupione rąbaniem nadgodzin.
Druga strona medalu: https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177344,28477156,wolimy-jak-jest-luzno-zetki-oczyma-pracodawcow.html
O każdym młodym pokoleniu można tak napisać. Że nie chcą bezmyślnie zapierdalać, że cenią czas wolny, że oczekują dużych pieniędzy, że ciężko z poczuciem odpowiedzialności itd. Prawie to samo, minus influencerzy, pisano ~10 lat temu o milenialsach. Za ~10 prawie to samo napiszą o kolejnych pokoleniach z punktu widzenia “zetek”.