10 wniosków po 100 dniach wojny w Ukrainie. “Klęska polskich elit politycznych”

3 comments
  1. Jurasz tam duzo ciekawie mowi. Te 3 miesiace / 100 dni sklania do pewnych podsumowan i przemyslen.

    Osobiscie zadalem sobie pytanie kilka dni temu. Czy Polska postawiona w takiej samej pozycji, jak Ukraina bylaby w stanie sie obronic?

    I jesli nie, co to mowi o nas i o naszym kraju.

  2. Mnie bardzo zaciekawił punkt o nazwie “Duża armia”.

    Wniosek z tego jest taki, że powinniśmy przywrócić służbę zasadniczą w wojsku, inaczej nie zbudujemy rezerw. Bez rezerw nie będziemy w stanie się bronić. Ukraińców uratowało to, że te rezerwy mieli, bo mieli służbę zasadniczą. My, w przypadku wojny, stracilibyśmy brygadę czy dwie, i to byłoby na tyle z naszych możliwości obronnych, ponieważ nie byłoby kim zastąpić zmarłych bądź rannych.

  3. Z większością się zgadzam, natomiast jeden punkt jest dla mnie całkowicie nie do zaakceptowania:

    >Polska powinna, tak jak zresztą robiła to przez lata, jedynie udawać, że popiera, a faktycznie dalej konsekwentnie sabotować wszelkie wysiłki mające na celu powierzenie UE jakiejkolwiek odpowiedzialności za sprawy bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo Polski zależy i w dającej się przewidzieć przyszłości zależeć będzie nie od Unii Europejskiej, a od NATO, bowiem to w NATO są będące liderami wolnego świata Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.

    I o ile oczywistym jest, że w obecnej formule UE, gdzie nie istnieją żadne struktury bezpieczeństwa nie da się powierzyć Unii obronności. Ale Jurasz tutaj zdaje się prezentować pogląd, że Unia po wieki wieków zostanie tym, czym jest w tej chwili, że nie jest zdolna do reformy. Że zawsze wszelkie decyzje będą podejmowane przez przywódców państw, że żadna głębsza integracja nigdy nie nastąpi. I że jakakolwiek potencjalna “armia UE” opierałaby się nie na prawdziwej, wspólnej sile wojskowej, a na ponadnarodowej współpracy armii państw członkowskich, wobec czego wystarczyłoby np. francuskie weto prezydent Le Pen i już nikt nas nie broni.

    To jest moim zdaniem bardzo płytkie spojrzenie na UE, która jak najbardziej może i powinna się dalej integrować, również w dziedzinie obronności. Trochę to brzmi jak głosy sceptyków przed wprowadzeniem Euro, że to niebezpieczne uzależnienie się od Niemiec, że wspólna waluta nigdy nie zadziała itd. A teraz się okazuje, że nie tylko działa, ale dzięki Euro UE ma nieporównywalnie większą siłę przebicia gospodarczo niż jakby w każdym kraju płacono w czym innym.

    Z armią byłoby tak samo, bo na tym polega integracja, tak jak Euro nie rządzą Niemcy tylko EBC, tak również kompetencje wojskowe miałaby sama UE. Pora się wreszcie nauczyć, że Polska JEST Unią, że UE to nie jest jakaś obca instytucja z jakiejś tam Brukseli. Armia UE to byłaby również armia polska, nie jakaś zewnętrzna siła, od której bylibyśmy zależni, w przeciwieństwie do NATO. Też niezrozumiałe jest dla mnie przeciwstawianie integracji wojskowej UE NATO. Jakby jedno i drugie nie mogło istnieć równolegle.

    I tutaj jest najbardziej szokująca dla mnie rzecz. Jurasz w praktycznie każdym swoim tekście wypomina, że Polska nie uczy się na błędach z własnej historii. Tymczasem co tutaj proponuje? Żeby architekturę bezpieczeństwa oprzeć nie na naszych najbliższych geograficznie i gospodarczo sąsiadach, tylko na Wielkiej Brytanii i USA. Chyba nie trzeba wspominać jak wyszedł nam sojusz z Wielką Brytanią w ubiegłym wieku. Stawianie na USA to z kolei stawianie wszystkiego na jedną kartę, która wcale nie jest taka pewna. Nawet sam Jurasz, w tym samym tekście, dosłownie w następnym akapicie wspomina o tym, że Trump wykorzystuje każdą okazję do podważania sensu zaangażowania Stanów w bezpieczeństwo w Europie i w NATO. Człowiek, który dostał w wyborach **ponad 70 milionów** głosów, 46%. Wystarczy zwycięstwo kogoś takiego w najbliższych wyborach w USA i cała misterna struktura obronności się sypie.

    Trzeba sobie zadać pytanie: kto tak naprawdę ma największy interes w tym, żeby Polski bronić przed zagrożeniami? Dla mnie odpowiedź jest oczywista, jest to Unia, bo Polska stanowi już w tej chwili istotną składową unijnej gospodarki, zwłaszcza dla Niemiec. Trzeba jeszcze przyjąć Euro i wtedy będziemy nie do ruszenia, bo nie widzę możliwości, w której Niemcy i Francja pozwalają na atak na swoją własną walutę. Oczywiście tak długo jak Polska nie będzie sabotować dalszej integracji UE, w tym możliwości obronności UE, bo najgorsze co możemy zrobić w tej chwili to spowodować, żeby nasi sąsiedzi nie mogli nas szybko i skutecznie bronić.

Leave a Reply