Mustang Mach-E 2022

Producenci coraz częściej każą dopłacać za funkcje już obecne w aucie. Amerykański oddział marki Ford wymyślił, że będzie wymagać opłaty za dostęp do przestrzeni bagażowej.

Ford wprowadza opłatę za dostęp do przedniego bagażnika w Mustang Mach-E 2026.Klienci zapłacą dodatkowo około 1960 zł za funkcję już fizycznie obecną w aucie.Trend płatnych funkcji w samochodach elektrycznych przybiera na sile.

Nowe podejście części producentów do oferowania funkcji w modelu subskrypcyjnym stało się w ostatnich latach jednym z najbardziej polaryzujących tematów w świecie motoryzacji. To, co określają mianem „elastyczności” i „personalizacji na żądanie”, wielu kierowców oraz ekspertów odebrało jako próbę ponownego sprzedawania klientom elementów, za które zapłacili już w salonie.

Źródło sporu tkwi w konstrukcji nowoczesnych samochodów. Aby system subskrypcji działał, firmy montują w autach wszystkie niezbędne podzespoły – na przykład maty grzewcze w fotelach czy radary aktywnego tempomatu – już na etapie produkcji, niezależnie od tego, czy nabywca wybrał daną opcję.

Produkcja kontra oczekiwania klientów

Dla producenta to optymalizacja procesu wytwarzania – łatwiej i taniej składać identyczne egzemplarze niż tworzyć setki konfiguracji wyposażenia. Dla klienta świadomość, że w samochodzie znajdują się zamontowane elementy, do których dostęp blokuje jedynie „cyfrowa kłódka” w oprogramowaniu.

Najgłośniej komentowaną marką w kontekście abonamentu na wyposażenie było dotąd BMW. Teraz jednak uwaga może przenieść się na Forda. Wszystko za sprawą najnowszej decyzji producenta z logo niebieskiego owalu.

Dopłata za frunk w Mustang Mach-E

Ford zaktualizował cenniki elektrycznego SUV-a Mustang Mach-E w Stanach Zjednoczonych. Od teraz, aby korzystać z przedniej przestrzeni bagażowej, czyli tzw. frunka, trzeba dopłacić 495 dolarów, czyli około 1960 zł, mimo że przestrzeń fizycznie znajduje się w aucie. W tym modelu przedni bagażnik ma pojemność ponad 100 l.

Producent przekonuje, że użytkownicy rzadko korzystają z frunka. Dlatego lepiej wyłączyć go z wyposażenia standardowego i obniżyć cenę bazową samochodu.

Jak podaje Motor1, Mustang Mach-E z rocznika 2026 kosztuje od 39 850 dolarów, czyli około 158 000 zł. To zaledwie o 150 dolarów, czyli około 590 zł, mniej niż model z 2025 roku. W praktyce oznacza to, że chcąc korzystać z przedniego bagażnika, trzeba zapłacić o około 1370 zł więcej względem poprzedniej wersji.

Płatne funkcje stają się normą

Decyzja Forda wpisuje się w szerszy trend wśród producentów samochodów. Obecnie niejedna funkcja – od sterowania głosowego nawigacją po motywy graficzne ekranów – staje się elementem płatnym.

Ford nie jest pierwszą marką, która eksperymentuje z ograniczeniem atrakcyjności przedniego bagażnika. Tesla Model Y Standard również różni się pod tym względem od droższych odmian.

Różnice w wykończeniu Tesli

W droższej wersji pod maską znajduje się starannie wykończona przestrzeń z solidnie zabudowanymi elementami technicznymi oraz dobrze wykonaną „wanną” frunka.

W tańszej odmianie Standard wykończenie zastąpiono jednoelementowym wtryskiem. Ten znacznie słabiej tłumi dźwięki i jakością przypomina materiał łączący cechy filcu oraz kartonu. Czyżby frunk był niewypałem z punktu widzenia ergonomii?