Sądzę, że ma… no nie wiem, dobre serce? I w sumie to tyle dobrego można powiedzieć.
Maja Staśko jest warta takiej samej uwagi jak Kaja Godek. Żadna z nich nie wnosi wartości dodanej do debaty publicznej, a każda chwila poświecona na którąkolwiek z tych osób może być rozpatrywana tylko w ramach hobbystycznego plotkowania o sprawach bieżących a nie poważnym temacie rozmowy.
Tak Depp wygrał wszystko oprócz jednego. Wygrał w oczach publiki. Natomiast czy ten proces ma jakiekolwiek znaczenie? Kładzie to podwaliny pod równiejsze traktowanie obu płci w przyszłych publicznych sporach. Ale na koniec dnia jest to konflikt multimilionerów bez żadnego wpływu na nas – zwykła tv drama
Po przejrzeniu jej profilu na Twitterze stwierdzam, że według mnie jest jakaś totalnie pierdolnięta i ma coś nie po kolei z deklem. Osoby, które ją popierają wcale nie są lepsze.
Sądzę tyle, że w momencie, kiedy ktoś ktoś uzyskuje przychód z działalności aktywistycznej przestaje być aktywistą. Aktywizm z pensją ma swoją odrębną nazwę: nazywa się toto byciem politykiem.
Bardzo dobrze zrobiło mi zaprzestanie śledzenia pop polityki: od twitterowych wyziewów z całego spektrum politycznego, po wszelkie jałowe baitowanie od KryPolu po NCz. Ta szopka nie ma ona wpływu na faktyczne *internal affairs* państwa. Maczając w tym stopy mamy wrażenie że cały kraj żyje trendami z tt, podczas gdy rządowe think tanki za kulisami wesoło aranżują sobie zmiany ordynacyjne mające jeszcze mocniej betonować scenę polityczną i planują kampanie wyborcze z użyciem publicznych mediów. Koniec końców, na wyborach zjawia się i tak niewiele ponad połowa upoważnionych, a my jesteśmy zdezorientowani gdy okazuje się, że nikt dookoła nas na ulicy nie ma zielonego pojęcia o jakichś dyskursach wokół feminatyw czy mansplainingu.
Nikt nie zasługuje na agresywny, zniżający się do poziomu gróźb hejt i mam nadzieję, że nie wyrządzi jej to kiedyś naprawdę dużej krzywdy. Niemniej, przytaczane przez nią przykłady trollerskich wiadomości i komentarzy wyglądają jak liryki Fasolek przy wiązankach bluzgów moich koleżanek, gdy pojawia się powiązany z nią temat. Praktycznie każda kobieta w moim (ściśle progresywnym) gronie dosłownie zapala się słysząc choćby wzmiankę o niej. Bardzo osobliwe.
W najlepszym wypadku? Głupia.
W gorszym? Borderline, który nie wie, że jest borderline i jeszcze się tym napawa.
W najgorszym? Both.
Idiotka, pseudocelebrytka.
Zacznijmy od tego, ze to byl proces o znieslawienie. I dobrze, ze sie tak skonczylo, na drugi raz ludzie sie zastanowią zanim zaczna rzucac oszczerstwa w czyjas strone.
Maja Stasko wykazuje sie brakiem zrozumienia sytuacji, chce po prostu ugrac swoje.
Nie znam i jesli jej imie jest przywolywane w tym kontekscie, jakoby ze ma opinie na ten temat, to chyba pozostane w blogiej ignorancji
Pierdolnieta baba, która bardziej szkodzi kobietom in the long run, niż pomaga
Nie znam / nie interesuje mnie.
Nie mam pojęcia kim jest Maja Staśko. Brak tej wiedzy mi jakoś nie przeszkadza.
Bawi mnie ilość uwagi poświęcanej takim sprawom. Coś co powinno ograniczyć się do pomponika czy innego pudelka rozlało się po pierwszych stronach głównych serwisów informacyjnych i dostało dobudowaną ideologię ‘że wyrok przysłuży się równiejszemu traktowaniu kogokolwiek ‘. Wyrok przysłuży się wyłącznie temu kogo będzie stać na lepszego prawnika niż drugą stronę sporu
Ja wciąż uważam, że Maja Staśko to jest eksperyment społeczny typu Grażyna Żarko albo coś w ten deseń i idzie tak dobrze, że po takim czasie twórcy nie chcą tego jeszcze ujawniać.
K***a, poczytajcie sobie najpierw co pisze. Na szybko przejrzałem co Staśko pisze na temat całego procesu i ona tam wcale nie broni Amber. Ona w swoich postach i artykułach robi analizę, co z procesem było nie tak. Krytykuje linię obrony Deppa (bo używali w argumentacji zaburzeń psychicznych – co stygmatyzuje osoby z takimi zaburzeniami), ale również krytykuje linię obrony Amber (stygmatyzacja osób uzależnionych). Zwraca uwagę też ile złego wyrządzi to, że cały proces był publiczny – pokazuje co ją niepokoi . Zwraca uwagę też na proces publicznego linczu i korzystanie ze stereotypów do oceny zachowań ludzi. Ona krytykuje sam przebieg procesu oraz linię obrony obu stron i jakie szkody takie linie obrony mogą wyrządzić w dyskursie dotyczącym przemocy domowej.
>Czy Amber może być winna? Oczywiście. Czy jest winna dlatego, że jest zaburzona psychicznie, nie płacze albo ma atak histerii w trakcie mówienia o gwałcie? Nie.
Może być winna dlatego, że fałszywie oskarżyła Johnny’ego. Może być winna dlatego, że sama stosowała przemoc na Deppie. A Depp może być winny dlatego, że zgwałcił Amber – a nie dlatego, że był uzależniony.
źródło:
[https://krytykapolityczna.pl/swiat/depp-vs-heard-przemoc-domowa-wyrok/](https://krytykapolityczna.pl/swiat/depp-vs-heard-przemoc-domowa-wyrok/)
Sorry, ale powyższy mem jest głupim dosrywaniem. Można się ze Staśko zgadzać lub nie, ale to nie jest tak, że staje ona po stronie Amber bo feministyczna solidarność.
Amber to k###a j###na
Jestem pod wrażeniem ile osób ten proces interesował
Przeczytałem oba jej artykuły. Ten na KryPolu, i ten na ofemin.
Oba mijają mijają się z faktami, i oba ignorują obiektywną rzeczowości. Co więcej, ten na ofemin sugeruje że przemoc jakiej dopuściła się Amber sobie Deppa jest na swój sposób usprawiedliwiona, ponieważ mogła być ona reakcją na jego przemoc.
Maja Staśko ingnoruje fakt że Amber nie miała do niedawna praktycznie żadnych problemów z rolami w Hollywood, czego dowodzi to że znalazła się w obu częściach Aquamana, podczas gdy Depp został wykopany z roli Grindelwalda.
Maja Staśko ingnoruje fakt że pomimo tego że oboje kłamali, użyła swoich kłamstw do zboostowania swojej kariery, zniszczenia kariery Deppa.
Maja Staśko, pomimo dowodów na przemoc jakiej Depp doświadczyłem ze strony Amber, nie traktuje go jako ofiary. Wg mnie, jest to wyraz jej głęboko zakorzenionej seksizmu.
Chuj mnie obchodzi ten proces, ale nawet ja wiem, że chodziło tam o winę Heard w kontekście zniesławienia a nie o winę Deppa xD Strzałka w dół.
Nie, żebym darzyła wielkim szacunkiem czy sympatią Amber Heard, ale w cywilnym procesie o zniesławienie nie decydują się kwestie winy, do których odnosiła się Staśko, czyli winy za przemoc domową. W procesie o zniesławienie pytanie brzmi, czy dana strona dokonała zniesławienia, a standard dowodowy wymaga dowiedzenia przynajmniej pięćdziesięcioprocentowej szansy na to, że powód/ka ma rację. Czyli że pozwany dokonał zniesławienia. Tylko tyle. Rozmawiamy tylko o elementach tzw. „tort of defamation”/„libel”, w które nawet nie we wszystkich stanach wlicza się kwestia intencjonalności zniesławienia, czyli winy zniesławiającego.
Tymczasem ludzie zdają się utożsamiać decyzję w procesie Depp v Heard z decyzją co do tego kto wobec kogo stosował przemoc. To błędne myślenie, bo nie takie było pytanie w procesie, a standard karny jest dużo wyższy – wymaga dowiedzenia winy ponad wszelką wątpliwość. Poza tym nie ma takiego przestępstwa jak „przemoc domowa”, są tylko składowe zachowania przemocy domowej, a zatem sukces prokuratury w dużym stopniu zależałby od tego, jak byłyby sformułowane zarzuty wobec Deppa/Heard. Np. sprawa z odciętym opuszkiem palca? Obie wersje tej sytuacji wskazują na toksyczny związek, chaos w życiu domowym i przemoc co najmniej psychiczną, ale tylko jedna na winę Heard w standardzie karnym. Powody, dla których te nagrania były przedstawiane w procesie cywilnym, są zupełnie inne.
Poza tym Depp wygrał tylko częściowo i sam też musi zapłacić Heard odszkodowanie za zniesławienie, a dokładniej dlatego, że jego prawnik oskarżył Heard o fabrykowanie oskarżeń o znęcanie się. Podsumowując, nic w tym wyniku procesu nie wskazuje na niewinność Deppa w kwestiach przemocy domowej.
23 comments
O kim??? XD
Sądzę, że ma… no nie wiem, dobre serce? I w sumie to tyle dobrego można powiedzieć.
Maja Staśko jest warta takiej samej uwagi jak Kaja Godek. Żadna z nich nie wnosi wartości dodanej do debaty publicznej, a każda chwila poświecona na którąkolwiek z tych osób może być rozpatrywana tylko w ramach hobbystycznego plotkowania o sprawach bieżących a nie poważnym temacie rozmowy.
Tak Depp wygrał wszystko oprócz jednego. Wygrał w oczach publiki. Natomiast czy ten proces ma jakiekolwiek znaczenie? Kładzie to podwaliny pod równiejsze traktowanie obu płci w przyszłych publicznych sporach. Ale na koniec dnia jest to konflikt multimilionerów bez żadnego wpływu na nas – zwykła tv drama
Po przejrzeniu jej profilu na Twitterze stwierdzam, że według mnie jest jakaś totalnie pierdolnięta i ma coś nie po kolei z deklem. Osoby, które ją popierają wcale nie są lepsze.
Sądzę tyle, że w momencie, kiedy ktoś ktoś uzyskuje przychód z działalności aktywistycznej przestaje być aktywistą. Aktywizm z pensją ma swoją odrębną nazwę: nazywa się toto byciem politykiem.
Bardzo dobrze zrobiło mi zaprzestanie śledzenia pop polityki: od twitterowych wyziewów z całego spektrum politycznego, po wszelkie jałowe baitowanie od KryPolu po NCz. Ta szopka nie ma ona wpływu na faktyczne *internal affairs* państwa. Maczając w tym stopy mamy wrażenie że cały kraj żyje trendami z tt, podczas gdy rządowe think tanki za kulisami wesoło aranżują sobie zmiany ordynacyjne mające jeszcze mocniej betonować scenę polityczną i planują kampanie wyborcze z użyciem publicznych mediów. Koniec końców, na wyborach zjawia się i tak niewiele ponad połowa upoważnionych, a my jesteśmy zdezorientowani gdy okazuje się, że nikt dookoła nas na ulicy nie ma zielonego pojęcia o jakichś dyskursach wokół feminatyw czy mansplainingu.
Nikt nie zasługuje na agresywny, zniżający się do poziomu gróźb hejt i mam nadzieję, że nie wyrządzi jej to kiedyś naprawdę dużej krzywdy. Niemniej, przytaczane przez nią przykłady trollerskich wiadomości i komentarzy wyglądają jak liryki Fasolek przy wiązankach bluzgów moich koleżanek, gdy pojawia się powiązany z nią temat. Praktycznie każda kobieta w moim (ściśle progresywnym) gronie dosłownie zapala się słysząc choćby wzmiankę o niej. Bardzo osobliwe.
W najlepszym wypadku? Głupia.
W gorszym? Borderline, który nie wie, że jest borderline i jeszcze się tym napawa.
W najgorszym? Both.
Idiotka, pseudocelebrytka.
Zacznijmy od tego, ze to byl proces o znieslawienie. I dobrze, ze sie tak skonczylo, na drugi raz ludzie sie zastanowią zanim zaczna rzucac oszczerstwa w czyjas strone.
Maja Stasko wykazuje sie brakiem zrozumienia sytuacji, chce po prostu ugrac swoje.
Nie znam i jesli jej imie jest przywolywane w tym kontekscie, jakoby ze ma opinie na ten temat, to chyba pozostane w blogiej ignorancji
Pierdolnieta baba, która bardziej szkodzi kobietom in the long run, niż pomaga
Nie znam / nie interesuje mnie.
Nie mam pojęcia kim jest Maja Staśko. Brak tej wiedzy mi jakoś nie przeszkadza.
Bawi mnie ilość uwagi poświęcanej takim sprawom. Coś co powinno ograniczyć się do pomponika czy innego pudelka rozlało się po pierwszych stronach głównych serwisów informacyjnych i dostało dobudowaną ideologię ‘że wyrok przysłuży się równiejszemu traktowaniu kogokolwiek ‘. Wyrok przysłuży się wyłącznie temu kogo będzie stać na lepszego prawnika niż drugą stronę sporu
Ja wciąż uważam, że Maja Staśko to jest eksperyment społeczny typu Grażyna Żarko albo coś w ten deseń i idzie tak dobrze, że po takim czasie twórcy nie chcą tego jeszcze ujawniać.
K***a, poczytajcie sobie najpierw co pisze. Na szybko przejrzałem co Staśko pisze na temat całego procesu i ona tam wcale nie broni Amber. Ona w swoich postach i artykułach robi analizę, co z procesem było nie tak. Krytykuje linię obrony Deppa (bo używali w argumentacji zaburzeń psychicznych – co stygmatyzuje osoby z takimi zaburzeniami), ale również krytykuje linię obrony Amber (stygmatyzacja osób uzależnionych). Zwraca uwagę też ile złego wyrządzi to, że cały proces był publiczny – pokazuje co ją niepokoi . Zwraca uwagę też na proces publicznego linczu i korzystanie ze stereotypów do oceny zachowań ludzi. Ona krytykuje sam przebieg procesu oraz linię obrony obu stron i jakie szkody takie linie obrony mogą wyrządzić w dyskursie dotyczącym przemocy domowej.
>Czy Amber może być winna? Oczywiście. Czy jest winna dlatego, że jest zaburzona psychicznie, nie płacze albo ma atak histerii w trakcie mówienia o gwałcie? Nie.
Może być winna dlatego, że fałszywie oskarżyła Johnny’ego. Może być winna dlatego, że sama stosowała przemoc na Deppie. A Depp może być winny dlatego, że zgwałcił Amber – a nie dlatego, że był uzależniony.
źródło:
[https://krytykapolityczna.pl/swiat/depp-vs-heard-przemoc-domowa-wyrok/](https://krytykapolityczna.pl/swiat/depp-vs-heard-przemoc-domowa-wyrok/)
Sorry, ale powyższy mem jest głupim dosrywaniem. Można się ze Staśko zgadzać lub nie, ale to nie jest tak, że staje ona po stronie Amber bo feministyczna solidarność.
Amber to k###a j###na
Jestem pod wrażeniem ile osób ten proces interesował
Przeczytałem oba jej artykuły. Ten na KryPolu, i ten na ofemin.
Oba mijają mijają się z faktami, i oba ignorują obiektywną rzeczowości. Co więcej, ten na ofemin sugeruje że przemoc jakiej dopuściła się Amber sobie Deppa jest na swój sposób usprawiedliwiona, ponieważ mogła być ona reakcją na jego przemoc.
Maja Staśko ingnoruje fakt że Amber nie miała do niedawna praktycznie żadnych problemów z rolami w Hollywood, czego dowodzi to że znalazła się w obu częściach Aquamana, podczas gdy Depp został wykopany z roli Grindelwalda.
Maja Staśko ingnoruje fakt że pomimo tego że oboje kłamali, użyła swoich kłamstw do zboostowania swojej kariery, zniszczenia kariery Deppa.
Maja Staśko, pomimo dowodów na przemoc jakiej Depp doświadczyłem ze strony Amber, nie traktuje go jako ofiary. Wg mnie, jest to wyraz jej głęboko zakorzenionej seksizmu.
Maja Staśko to antyreklama feminizmu
Bardzo dobry tekst podsumowujący całą sprawę:
https://www.readthepresentage.com/p/johnny-depp-amber-heard
Chuj mnie obchodzi ten proces, ale nawet ja wiem, że chodziło tam o winę Heard w kontekście zniesławienia a nie o winę Deppa xD Strzałka w dół.
Nie, żebym darzyła wielkim szacunkiem czy sympatią Amber Heard, ale w cywilnym procesie o zniesławienie nie decydują się kwestie winy, do których odnosiła się Staśko, czyli winy za przemoc domową. W procesie o zniesławienie pytanie brzmi, czy dana strona dokonała zniesławienia, a standard dowodowy wymaga dowiedzenia przynajmniej pięćdziesięcioprocentowej szansy na to, że powód/ka ma rację. Czyli że pozwany dokonał zniesławienia. Tylko tyle. Rozmawiamy tylko o elementach tzw. „tort of defamation”/„libel”, w które nawet nie we wszystkich stanach wlicza się kwestia intencjonalności zniesławienia, czyli winy zniesławiającego.
Tymczasem ludzie zdają się utożsamiać decyzję w procesie Depp v Heard z decyzją co do tego kto wobec kogo stosował przemoc. To błędne myślenie, bo nie takie było pytanie w procesie, a standard karny jest dużo wyższy – wymaga dowiedzenia winy ponad wszelką wątpliwość. Poza tym nie ma takiego przestępstwa jak „przemoc domowa”, są tylko składowe zachowania przemocy domowej, a zatem sukces prokuratury w dużym stopniu zależałby od tego, jak byłyby sformułowane zarzuty wobec Deppa/Heard. Np. sprawa z odciętym opuszkiem palca? Obie wersje tej sytuacji wskazują na toksyczny związek, chaos w życiu domowym i przemoc co najmniej psychiczną, ale tylko jedna na winę Heard w standardzie karnym. Powody, dla których te nagrania były przedstawiane w procesie cywilnym, są zupełnie inne.
Poza tym Depp wygrał tylko częściowo i sam też musi zapłacić Heard odszkodowanie za zniesławienie, a dokładniej dlatego, że jego prawnik oskarżył Heard o fabrykowanie oskarżeń o znęcanie się. Podsumowując, nic w tym wyniku procesu nie wskazuje na niewinność Deppa w kwestiach przemocy domowej.