>Jak przekazała Wyborczej mama chłopca, dotychczas takie wyprowadzanie dzieci z lekcji było stosowane jako forma kary za nieposłuszeństwo czy przeszkadzanie nauczycielce. W związku z tym chłopiec poczuł się w tej sytuacji upokorzony i wykluczony.
To przedszkole w ogóle ma jakieś metody z ubiegłego stulecia. Wydawało mi się, że w dzisiejszych czasach nikt już nie stosuje durnych kar typu stawianie do kąta czy wyprowadzanie na korytarz/do innej sali. Psychologia już dawno stwierdziła, że nie spełniają żadnej roli wychowawczej i służą tylko upokorzeniu dziecka i obniżeniu jego samooceny.
> Wówczas pogroziły, że skoro ja poszłam do “Wyborczej”, one pójdą do TVP i dopiero się przekonam, że żyjemy w katolickim kraju.
Ten kraj nie ma przyszłości.
Do przedszkola chodziłem w latach 80 i nie było żadnych księży etc. za to kary cielesne były normą. W podstawówce było moje pierwsze spotkanie z przedstawicielami krk, religię prowadziła jakaś sadystyczna zakonnica. Ciężko jest być dzieckiem i wyrosnąć na normalnego człowieka.
Trochę sobie pokonfabuluję, a co.
Mi ta matka trochę śmierdzi kobietą typu Karen. Ten tekst o wyprowadzaniu brzmi jakby miała na myśli że za jej czasów tak robiono. Poza tym, sama nie puszcza dzieciaka na religię więc jak sobie to wyobraża? Przecież wtedy też go wyprowadzają z sali, wtedy już nie czuje się wykluczony?
Dalej, wszystki dzieci poszły na próbę do kościoła i co mieli go zabrać ze sobą? Dopiero by była afera. A co do argumentu że to nie w czasie religii, na pewno w tym czasie też były, ale religia jest dwa razy w tygodniu (oczywiście o dwa za dużo), myślicie że 6 letnim dzieciom wystarczy próba dwa razy w tygodniu? Oczywiste że musiała być częsciej. Do każdego szkolnego przedstawienia próby są częściej. Moim zdaniem matka lubi się przywalać do wszystkiego i nigdy nie jest zadowolona więc kręci aferę. Mój mały chodzi dopiero do żłobka a już zdążyłem dobrze poznać ten typ rodzica.
Pewnie mnie zminusujecie, ale skoro już to napisałem to szkoda odrzucać. 🙂
nk przeklei w komentarzu, jaką usłyszała odpowiedź, bo prędzej zagłosuję na konfederację niż podbiję wyświetlenia clickbaitowej gównostronce
Za 20-30 lat jeśli starsi nie wypiora swoim młodym mózgu pełnym wsparciem dla instytucji kościoła ruchy propagujące apostazję będą duża skalą. Kościół każdego wyznania ma swoje problemy, ale katolicki jako większość w Polsce przesadza od dziesiątek lat. Instytucja kościoła w Polsce to zalegalizowany gang nastawiony na zysk ekonomiczny i polityczny, a niżej postawieni księża są kukiełkami podstawionymi dobrowolnie dla zachowania istoty kościoła i utrzymywania więzi z wierzącymi. Księża powinni pracować jak każdy inny człowiek na takich samych zasadach, a kościół być ich organizacja non-profit utrzymywana przez społeczność, a nie państwo. Dotacje stworzyły patologiczna sytuację w której wysłannicy z najwyższych szczebli bogacą się i ingerują w politykę co im nie zaszkodzi, a może przynieść tylko więcej korzyści.
7 comments
>Jak przekazała Wyborczej mama chłopca, dotychczas takie wyprowadzanie dzieci z lekcji było stosowane jako forma kary za nieposłuszeństwo czy przeszkadzanie nauczycielce. W związku z tym chłopiec poczuł się w tej sytuacji upokorzony i wykluczony.
To przedszkole w ogóle ma jakieś metody z ubiegłego stulecia. Wydawało mi się, że w dzisiejszych czasach nikt już nie stosuje durnych kar typu stawianie do kąta czy wyprowadzanie na korytarz/do innej sali. Psychologia już dawno stwierdziła, że nie spełniają żadnej roli wychowawczej i służą tylko upokorzeniu dziecka i obniżeniu jego samooceny.
> Wówczas pogroziły, że skoro ja poszłam do “Wyborczej”, one pójdą do TVP i dopiero się przekonam, że żyjemy w katolickim kraju.
Ten kraj nie ma przyszłości.
Do przedszkola chodziłem w latach 80 i nie było żadnych księży etc. za to kary cielesne były normą. W podstawówce było moje pierwsze spotkanie z przedstawicielami krk, religię prowadziła jakaś sadystyczna zakonnica. Ciężko jest być dzieckiem i wyrosnąć na normalnego człowieka.
Trochę sobie pokonfabuluję, a co.
Mi ta matka trochę śmierdzi kobietą typu Karen. Ten tekst o wyprowadzaniu brzmi jakby miała na myśli że za jej czasów tak robiono. Poza tym, sama nie puszcza dzieciaka na religię więc jak sobie to wyobraża? Przecież wtedy też go wyprowadzają z sali, wtedy już nie czuje się wykluczony?
Dalej, wszystki dzieci poszły na próbę do kościoła i co mieli go zabrać ze sobą? Dopiero by była afera. A co do argumentu że to nie w czasie religii, na pewno w tym czasie też były, ale religia jest dwa razy w tygodniu (oczywiście o dwa za dużo), myślicie że 6 letnim dzieciom wystarczy próba dwa razy w tygodniu? Oczywiste że musiała być częsciej. Do każdego szkolnego przedstawienia próby są częściej. Moim zdaniem matka lubi się przywalać do wszystkiego i nigdy nie jest zadowolona więc kręci aferę. Mój mały chodzi dopiero do żłobka a już zdążyłem dobrze poznać ten typ rodzica.
Pewnie mnie zminusujecie, ale skoro już to napisałem to szkoda odrzucać. 🙂
nk przeklei w komentarzu, jaką usłyszała odpowiedź, bo prędzej zagłosuję na konfederację niż podbiję wyświetlenia clickbaitowej gównostronce
Za 20-30 lat jeśli starsi nie wypiora swoim młodym mózgu pełnym wsparciem dla instytucji kościoła ruchy propagujące apostazję będą duża skalą. Kościół każdego wyznania ma swoje problemy, ale katolicki jako większość w Polsce przesadza od dziesiątek lat. Instytucja kościoła w Polsce to zalegalizowany gang nastawiony na zysk ekonomiczny i polityczny, a niżej postawieni księża są kukiełkami podstawionymi dobrowolnie dla zachowania istoty kościoła i utrzymywania więzi z wierzącymi. Księża powinni pracować jak każdy inny człowiek na takich samych zasadach, a kościół być ich organizacja non-profit utrzymywana przez społeczność, a nie państwo. Dotacje stworzyły patologiczna sytuację w której wysłannicy z najwyższych szczebli bogacą się i ingerują w politykę co im nie zaszkodzi, a może przynieść tylko więcej korzyści.
Nieciekawa sytuacja i dyskryminójąca