
Milioner Harris Rosen wsparł Tangelo Park (osadę na Florydzie), zmniejszył przestępczość o połowę i podniósł procent kończących szkołę średnią z 25% do 100% dzięki zapewnieniu darmowej opieki nad dziećmi wszystkim potrzebującym tego i stypendiom dla wszystkich kończących szkołę średnią.
14 comments
Tytuł mniej więcej przetłumaczyłem. Chciałbym podzielić się ciekawostką z USA i podać przykład zastosowania pozytywistycznej idei pracy u podstaw w praktyce – i to w XXI wieku. Osobiście cieszę się, że znajdują się też tacy dobrzy bogaci ludzie, którzy mają swoje ideały i korzystają z bogactwa także dla dobra innych ludzi, którzy mieli mniej szczęścia i się nie dorobili. Pokazuje to też ponadczasowość idei pozytywizmu. Mamy tu do czynienia z przykładem pracy u podstaw – bogaty człowiek podnosi poziom życia i zmniejsza przestępczość w podanej przeze mnie osadzie na Florydzie dzięki działaniom na rzecz mieszkańców, czyli zapewnieniu wszystkim osobom wychowującym dzieci i pracującym, darmowej opieki nad nimi oraz stypendiom dla młodzieży kończącej szkołę średnią.
Dziwne. Nie rozdal im 500+?
/s
Da się? Da się.
No i widzicie co by było jakby bogole informatycy oddawali połowę swoich zarobków potrzebującym? /s
Batman?
No i widzicie, po co nam państwo, skoro mamy takich miłych bogaczy? /s
Gdyby tylko istniał jakiś sposób, aby tego typu rzeczy nie były uzależnione od widzimisię milionerów? /s
Fajne tłumaczenie xD Osadę 😀
Niczego nie ujmując panu Rosenowi ale wkurwia mnie taka propaganda.
Państwo nie powinno być zastępowane przez milionerów. Tutaj jest. Sprzedaje się to jako pozytywną opowieść tymczasem jest to opowieść o ludziach, których zostawiono samych sobie, bo rządzący mają większe priorytety niż opieka społeczna.
Już nawet nie wspomnę o idiotycznym tytule (“sam” zmniejszył przestępczość? Rozumiem, że w nocy przebiera się za Batmana)
Do tego ile jest takich miejscowości, które nie miały szczęścia w postaci “Pana Rosena”? Czy ludzie w nich mieszkający są gorsi?
Pomijając ból dupy jaki wielu tu ma, że bogacze zastępują państwo, albo inne takie i przechodząc do sedna sprawy. Rozumiem, że sednem jest to iż w USA najbogatszym kraju trzeciego świata wprowadzono w jednym z miast darmowe żłobki, przedszkola i może nawet świetlice a także darmowe studia?
Cóż coś co w Polsce już mamy, może ciągle w niektórych miejscach za mało, ale mamy i być może dlatego jesteśmy uważani za jeden z bezpieczniejszych krajów świata? Doceńmy to przez chwilę.
Ameryka i jej bogacze są mi obojętni, tak samo jak spór czy kraj powinien opierać się o instytucje państwowe i podatki czy o filantropów. Moim zdaniem jedno drugiego nie wyklucza a synergia tych dwóch jest lepsza niż stawianie na tylko jeden filar.
Ameryka ma z tym problem, ale my tu w Polsce nie musimy. My już mamy pewne rzeczy jak darmowa edukacja i darmowa opieka medyczna i zamiast na nie narzekać powinniśmy docenić, że je mamy i produktywnie myśleć jak je jeszcze poprawić. Da nam to więcej niż spory światopoglądowe o to co zrobił typ w USA.
Na czym polega idea dobroczynności na trzech obrazkach:
– uniknij zapłacenia miliarda dolarów podatku
– 10 milionów rozdaj biedakom
– wypnij pierś po medale
Kurtyna
Still Florida
nie osada tylko sąsiedztwo
A Polska na to: raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!