Prezydent Niemiec chce wprowadzenia obowiązkowej służby społecznej dla młodych ludzi

11 comments
  1. Co sądzę – jak zawsze stare dziady, których to nie dotyczy, chcieliby dyktować młodym, jak mają żyć. Tak ze wszystkim, wojna, aborcja, cokolwiek.

  2. Na pewno jest to lepsze niż dyskryminacja mężczyzn. Jest to nawet lepsze niż neutralny płciowo pobór, bo nie tylko jest pozbawione tego aspektu dyskryminacyjnego, ale też nie pachnie przymusową militaryzacją ludzi,którzy się do wojska nie nadają.

    W Niemczech kontekst jest taki, że oni długo mieli pobór, ale większość mężczyzn decydowała się na służbę zastępczą. Z tego się z czasem zrobił tak zorganizowany system, że utrzymywali ten pobór bardziej po to, żeby nie było braków personelu do pomocy w domach spokojnej starości czy szpitalach.
    Pewnie chcą do tego wrócić, przy okazji polepszając sytuację armii. Tylko na szczęście dziś korzystanie w ten sposób tylko z facetów, mogłoby już w Niemczech nie przejść. Odkąd pamiętam, zawsze tam to strasznie wkurwiało młodych chłopaków. I słusznie.

  3. Ah, Steinmeier. Koles ktory byl opdowiedzialny w 2014 za rozwiazanie konfliktu na Ukrainie i wymyslil taki appeasement dla r*sji ze mamy dzisiaj to co mamy. Zmusil Ukraine do rozbiorow i drogi dyplomatycznej i zrobil 3 zalosne porozumiena Minskie. W efekcie stal sie persona non grata na Ukrainie z zakazem wjazdu.

    Ten sam clown teraz chce zmuszac mlodych by go sluchali i pracowali za darmo (serfdom?), jak juz rozpierdolil bezpieczenstwo Europy i rozwoj gospodarczy kontynentu na dekade. Rzekomy Putinversteher ktory nawet nie rozumie ze prawo i ordnung nie jest najwazniejsza dla ruskich wartoscia. Mysle ze cala Europa Wschodnia i centralna ktora teraz jest dotykana skutkami jego kretynskiej naiwnosci powinna tez go oglosic persona non grata, jak Ukraina.

  4. W sumie – okej. To młodzi powinni mieć prawo konfiskaty majątków emerytów. Jeżeli oni żądają od nas poświęcenia życia, to my im to samo!

  5. Trochę trąci komunizmem. A może by tak płacić godne pieniądze pracownikom służby zdrowia i tych domów opieki, żeby więcej ludzi tam chciało pracować?

  6. Cóż, tworzyłoby to pewnego rodzaju unikatową przestrzeń w której, po raz być może jedyny w życiu, przyszli doktorzy i wysoce cenieni specjaliści mieliby okazję zrealizować jakiś projekt wspólnie z osobami o drastycznie różnym od własnego zasobie doświadczeń – z którymi kontakt w przeciwnym wypadku ograniczałby się do minięcia się na ulicy, przekazania paczki czy też wymiany zdań na kasie w sklepie. Przestrzeni w których, poza częściowo systemem edukacyjnym, przedstawiciele różnych klas społecznych faktycznie wchodzą ze sobą w interakcje, jest relatywnie niewiele, biorąc pod uwagę jak różnią i różnicują się sposoby spędzania wolnego czasu, konsumpcji i uczestnictwa w kulturze, tworzenia sieci znajomych, przyjaciół, partnerów – I to pogłębia wiele problemów politycznych z jakimi się obecnie zmagamy. Okres takiej służby pozwoliłby na poszerzenie wyobrażenia na temat możliwych dróg do wyboru w przyszłości osobom, które w swoim otoczeniu inaczej by się z alternatywnymi modelami nie zetknęły, zwłaszcza jeśli nie poszłyby na studia (a mniej niż 50% idzie), a osobom o szerszym bagażu doświadczeń, pozwoliłyby na pogłębienie zrozumienia tego jak wygląda rzeczywiste myślenie i funkcjonowanie osób na niższych szczeblach drabiny społecznej. Krótko mówiąc, podniosłoby poziom zaufania społecznego, który generuje masę pozytywnych efektów społecznych trudnych i drogich do zreplikowania, i który jest potrzebny dla utrzymania demokracji w dobrym zdrowiu. Stworzyłoby pewien wspólny kulturowy punkt odniesienia dla większości społeczeństwa, który pozwalałby na uzupełnienie pozytywnym, inkluzywnym, nie-pustym całkowicie przekazem, zespołu wyobrażeń wspólnoty na temat własnej roli i własnych celów – I, co kluczowe, dało możliwość osobom o niższym poziomie kapitału kulturowego równoprawnego zaangażowania się w osiąganie tych celów (I tu uznanie za równorzędną Armii z jednej strony pomaga budować w niej etos żołnierza-obywatela, z czym, jak pokazały ostatnie skandale z neofaszystowskimi klikami w siłach specjalnych, Bundeswehra ma problem, a z drugiej mruga okiem do obserwacji ŚP DG, który zauważył jej rolę jako dokładnie takiego outletu: [https://krytykapolityczna.pl/swiat/graeber-armia-altruistow/](https://krytykapolityczna.pl/swiat/graeber-armia-altruistow/)). Większość negatywnych komentarzy które czytam odnosiło się bardziej do potencjalnych patologii źle zaprojektowanego systemu (chociaż warto się zapytać, czy toksyczne mechanizmy militaryzowanej męskości i kontroli w wojsku państw autorytarnych [PRL] były tak zupełnie niepożądane, z punktu widzenia władzy), niż wad samego rozwiązania, które było dość płytko rozumiane. Tak, tego rodzaju systemy mają duży potencjał korupcji i realizowania efektów niezgodnych z zamierzeniami (które i tak opisałem po konserwatywnemu, bo myślę że bliższe jest to koloryzowanemu republikańsko, obywatelsko, chadecko, myśleniu Steinmeiera, niż zwrócenie uwagi na możliwe pozytywne synergie z politykami pro-przedsiębiorczymi (Patrz Izrael, naród startupów)), ale jest to jeden z tych paru fajnych konserwatywnych pomysłów wywodzących się ze świadomości istotności tych miękkich instytucji społecznych, które w przeciwieństwie do tematów o których ‘konserwatywne’ partie lubią mówić, przynajmniej nie celują w płot lub co gorsza, w bogu ducha winnych ludzi;

Leave a Reply