Czekam na komentarze o tym, że tu coś śmierdzi. Z pewnością jacyś alt-rightowcy maczali w tym palce albo jakieś inne polskie lub międzynarodowe prawactwo 😉
Polacy nie potrafią przyjmować pozytywnych informacji na temat swojego kraju. Następuje zwykle zwarcie kabli i awaria systemu 😉
W Polsce czuję się bezpieczniej niż w NL
Bardzo dziwi mnie Portugalia. Myślałem, ze to bardzo bezpieczny kraj.
Moja rodzinna, mała, kiedyś bardzo niebezpieczna miejscowość stała się bardzo spokojna gdy otwarto granicę i patola wyjechała do UK/Niemiec. Od tego czasu jest spokój (wtedy nie dało się przejść przez osiedle w ciągu dnia jak nie byłeś “swój”).
Będąc na erazmusie w Niemczech po każdej imprezie musiałem odprowadzać dziewczyny do domów/akademików kilka ulic dalej. Nie raz musieliśmy przechodzić na drugą stronę ulicy żeby nie wpaść na bandę. Przez 27 lat w Polsce nie miałem tak ani razu.
Jest bezpiecznie – do czasu kiedy towarzysze ze wschodu nie stwierdzą, że trzeba przejść do kolejnego etapu „denazyfikacji” tym razem w Polsce.
8 comments
“Nowe” dane najwyraźniej oznaczają 2020 r.
Czytałem już o tym jakiś czas temu na r/Europe
Czekam na komentarze o tym, że tu coś śmierdzi. Z pewnością jacyś alt-rightowcy maczali w tym palce albo jakieś inne polskie lub międzynarodowe prawactwo 😉
Polacy nie potrafią przyjmować pozytywnych informacji na temat swojego kraju. Następuje zwykle zwarcie kabli i awaria systemu 😉
W Polsce czuję się bezpieczniej niż w NL
Bardzo dziwi mnie Portugalia. Myślałem, ze to bardzo bezpieczny kraj.
Moja rodzinna, mała, kiedyś bardzo niebezpieczna miejscowość stała się bardzo spokojna gdy otwarto granicę i patola wyjechała do UK/Niemiec. Od tego czasu jest spokój (wtedy nie dało się przejść przez osiedle w ciągu dnia jak nie byłeś “swój”).
Będąc na erazmusie w Niemczech po każdej imprezie musiałem odprowadzać dziewczyny do domów/akademików kilka ulic dalej. Nie raz musieliśmy przechodzić na drugą stronę ulicy żeby nie wpaść na bandę. Przez 27 lat w Polsce nie miałem tak ani razu.
Jest bezpiecznie – do czasu kiedy towarzysze ze wschodu nie stwierdzą, że trzeba przejść do kolejnego etapu „denazyfikacji” tym razem w Polsce.
Może częściowo wróciła, ale nie na ulice.