A czy latanie z Wiednia do Bratysławy prywatnym samolotem też będzie tak traktowane?
Argument totalnie z dupy. Z palenia nie ma żadnego pożytku dla nikogo. Auto stanowi środek transportu, narzędzie pracy i wypoczynku, ogólnie ma mnóstwo zastosowań, a czasem jest wręcz niezbędne.
“chociaż nie muszę” no i tu jest szkopuł. co to znaczy, że ktoś nie musi, a kiedy wiadomo, że musi?
samochód taki ja teraz? tak! wielki, ciężki blachosmród, tysiące wypadków, gigantyczne koszty utrzymania (drogi, ropa, zanieczyszczenie środowiska itp), typowy samochód ma sprawność zamiany beznyny na przemieszczenie człowieka ponieżej 2%… (litr benzyny to ok 10KWh). Potrzeba mniejszych, lżejszych i ekonomiczniejszych hybryd. No i wiecej transportu publicznego, jakoś Japonii się to udało. 1.5 tonowe SUVy to gówno które powinno zniknąć w znigatarce i tyle.
To niech zrobią transport publiczny który jest szybszy od samochodu i bardzo często kursuje (na niektórych trasach już tak jest).
Przeważnie się z nią zgadzam, ale tutaj akurat nie.
Nie może być tak, że politycy sobie będą jeździć i latać jak popierdoleni, a normalni ludzie nawet od święta tego nie będą mogli zrobić. Kto utrzymuje polityków?
Proszę nie pierdolić. Proszę wprowadzić elektryki, wodory, hybrydy i dać Europejczykom dofinansowanie do nich.
Niech jej ktoś podpowie, że poza Brukselą i Strasburgiem są też wsie i zadupia gdzie bez własnego samochodu życie po prostu ustanie.
W sumie to dość zabawne, że ten cyrk obwoźny jeździ z obradami między trzema siedzibami żeby się nikomu przykro nie zrobiło, a szary człowiek ma odstawić często jedyny środek utrzymania bo tak sobie pani królowa Europy wymyśliła.
Fajnie jest rzucać takie hasełka kiedy worzą dupsko do pracy.
Po to były stworzone, żeby ludziom żyło się lepiej. Nie cofajmy się do średniowiecza, tylko rozwiążmy problem tak, żeby móc jeździć i nie niszczyć środowiska.
Zgadzam się. Tylko dlaczego latanie samolotami jest 10-20 razy tańsze od podróż pociągiem?
Wielko-miejskie myślenie. W Rzeszowie czy w jakimś innym mieście wojewódzkim jest zajebista komunikacja miejska ale pomyśl o ludziach ze wsi i mniejszych miasteczek gdzie jedyny transport to z miasteczka do większego mista i z powrotem. Chcesz z miasteczka pojechać na wieś oddaloną o 60km? Musisz jechać samochodem bo jedyną alternatywą jest rower albo chodzenie pieszo.
Jedno prowokujące zdanie nie jest oczywiście planem na przyszłość.
Czytając komentarze widzę jednak brak zrozumienia dla problemu, że jeździmy coraz więcej, coraz większą liczbą samochodów. Podporządkujemy cały świat pod ruch samochodowy i często utrudniamy inne metody poruszania się. Zobaczcie jaki procent miejsca między dwoma budynkami jest przeznaczony dla samochodów jeżdżących i stojących, a ile miejsca jest dla pieszych.
Tu potrzebne są zmiany w planowaniu. Trzeba uatrakcyjnić alternatywy do samochodu. Ale trzeba też zmiany w myśleniu.
Ale najczęściej w takiej dyskusji słyszę tylko whataboutyzmy, że polityka to i tak ma szoferów i lata samolotami.
Albo że ja to mieszkam w pcimie dolnym i tu autobusów nie ma, a ja muszę codziennie jeździć 200km do pracy… No i ciebie to nie dotyczy. Ale są ludzie co codziennie wożą dupe 200m po bułki do sklepu. Albo tacy co mogliby jeździć 2km na rowerze do pracy, ale się wstydzą podjechać pod biuro czymś innym niż samochodem.
Ale zawsze łatwiej jest powiedzieć hurr hurr głupia Greta, w moich żyłach płynie diesel jebac weganizm!
trochę prawda, trochę nie
na wsioce to bez auta to ani rusz
ale w środku miasta wsumie jest nawet taki paradkos że komunikacja wolna bo korki ale mniej by było korków jak by więcej komunikacji używali, a tak mało miast ma tak komunikacje publiczną rozwiązaną że omina ona zwykłe drogi … metra czy specialne aleje dla autobusuów
Ja już normalnie rzygam tymi gatkami polityków o tym jak bardzo samochody zanieczyszczają, kiedy oni sami wszędzie swoimi prywatnymi samolotami latają. Coś mi mówi, że samolot więcej zanieczyszcza niż samochód…
Dodatkowo ci sami politycy nawet nie próbują się starać o jakiekolwiek regulacje dla firm które wyrzucają smieci i chemikalne odpady do wody, w ziemię i powietrze. Ale nieeee, obwiniają samochody bo tak jest najłatwiej.
Czemu jazda samochodem jest potępiana podatkami a podróż samolotem nie?
Czy muszę latać? Chyba muszę bo inaczej zabiłbym europejską branżę turystyczną.
Gdyby opodatkować zwolnione z podatków paliwo lotnicze cena tankowania byłaby o 50% wyzsza.
Boeing 787
Pojemność zbiorników paliwa* [l] 139000
Cena netto** za tankowanie do pełna [zł] 764 500
Cena brutto za tankowanie do pełna*** [zł] 1 213 032
Swoją drogą “dzięki” Putlerowi paliwa wzrosły tak jakby EU nałożyła dodatkowa akcyzę za szkodliwość 🙂
Ja się zgadzam. Paleniu na chybel bez dyskusji, przy aucie można jedynie chociaż argumentować. Jasne że wygodniej ale (z perspektywy mieszkania w dużym mieście, na wsi auto to konieczność) nie mogę znieść jak ktoś agrumentuje jedynie wygodą. Tym że łatwiej na wakacje pojechać. Że zakupy łatwiej ogarnąć. Mamy za dużo aut i kropka, w miastach komunikacja jest super, na pewno w Poznaniu (mimo wiecznego rozkopania). Kto broni swojego autka jedynie wygodą albo “no bo trzeba mieć auto jako dorosły”, sory, uszy więdną.
Wygląda na fejka
Myślę, że to fake, jedyne źródło tego to jakiś koleś na T, a zapytany o źródło tej wypowiedzi podał trzy linki które nie były źródłem, ale dotyczyły Urszuli i szczepionek.
A gdyby to nie był fake, to czy przypadkiem nie chodziło by o porównanie: spalinowy samochód = papieros ? Bo to by było logiczne, że kwestia jest promowania elektrycznych samochodów.
Myślę, że niektórzy ludzie którzy całe życie żyją w dużym mieście mają problem ze zrozumieniem, że niektóre rejony nie są i nigdy nie będę, chociażby że względów ekonomicznych na tyle dobrze skomunikowane, że posiadanie auta w nich nie jest luksusem, a zwykłą koniecznością.
Żyjemy w społeczeństwie auto-centrycznym.
Samochody i jeżdżenie jest niesamowicie tanie, ale ma wysokie koszty zewnętrzne.
Mimo wszystko zamiast zakazów POSIADANIA wprowadzałbym coraz szersze i szersze strefy gdzie samochodów używać nie można.
Z jednej strony centra miast – które zmienialby swoją formę i urbanistykę, z drugiej – miejsca turystyczne. Np. przyjezdni nie powinni mieć wjazdu autem do szklarskiej poręby, do Międzyzdrojów czy zakopanego(czytaj wjazd tylko na parking masowy).
I właśnie dlatego paliwo do prywatnych odrzutowców i jachtów jest zwolnione z podatku klimatycznego?
Plebs ma siedzieć na dupie albo gnieść się w zbiorkomie, kiedy “elita” będzie się lansować robiąc trasy rzędu 100 km prywatnym samolotem.
To że pani Ursula jest hipokrytką, to nie znaczy, że nie ma przy okazji racji. Jesteśmy uzależnieni od samochodów bo sytuacja często nas do tego zmusza (trzecie miejsce w Europe w ilości samochodów na 1000 osób). Miasta da się inaczej zorganizować, wsie kiedyś miały znacznie więcej połączeń autobusowych do miast. Wprowadzanie elektryków rozwiązuje tylko problem zanieczyszczeń. Samochody zajmują wszędzie miejsce, infrastruktura jest budowana głównie pod samochody, a kierowcy każdego roku odpowiadają za tysiące zgonów własnych i innych, nie mówiąc już o różnych urazach, których jest znacznie więcej.
Zeby slowa urszulki staly sie rzeczywistoscia, trzeba kilku rzeczy:
Prawdziwych alternatyw dla malych miejscowosci, zeby byl bus do wiekszego miasta co godzine czy cos, a nie 2 razy na dzien.
Odpowiedniej infrastruktury miejskiej, dla zbiorkomu i rowerów, na wzór Holandii
Dofinansowania do tego wszystkiego
Wieloletnia kampania informacyjna by przekonac ludzi do innych opcji, na ten czas rozwiniecie carsharingu by stopniowo przygotowywac ludzi do odejscia od aut.
I iczywiscie uszczuplenie biurokracji. U moich rodzicow na wsi od 15 jebanych lat probuja zbudowac droge rowerowa 15km do miasta powiatowego. Co z tego ze to by pomoglo i mieszkancom i podbudowalo walory turystyczny (jest tutaj PN Ujscie Warty) to i tak nawet nie widac by budowa mialaby sie zaczac kiedykolwiek.
Ja coraz częściej myślę o sprzedaży samochodu, głównie przez względy ekonomiczne. Podliczyłam, że średnio wydaję na jego utrzymanie 700 zł miesięcznie, a za migawkę na wszystkie linie zapłaciłabym tylko 150.
Pracuję z domu, wszędzie mogę dojechać komunikacją miejską, a w razie czego mogę zawołać ubera albo wynająć samochód na minuty. Naprawdę mogłabym się obejść bez własnej fury.
Ostatnio właśnie o tym rozmawiałem ze znajomym.
I o ile “nie będziesz miał niczego” mnie lekko przeraża jako koncept, tak w wypadku samochodu uważam, że to dobry kierunek. Tylko nie powinien wykluczać osób, które już tutaj pisały, że codziennie dojeżdżają do pracy i samochód zmienia ich komfort i czas totalnie.
Ale. Mój case.
Mam od dobrych 12 lat samochód. Mieszkanie w stolicy. Ale pracuję zwykle 4-6 miesięcy w roku w innych miastach w Polsce. Nie dojeżdżam codziennie tylko zwykle tam żyję przez ok. 2 miesiące wracając na weekend do domu. Najczęściej pociągiem. W Warszawie auto głównie mi się przydaje żeby pojechać na zakupy.
Coraz częściej korzystam z wynajmowanych samochodów. I jako i w zasadzie zdecydowałem, że przy moim trybie życia, nie będę kupował kolejnego auta. I serio uważam, że dla większości ludzi to jest przyszłość. Większość samochodów więcej stoi niż jeździ. Przy odpowiedniej infrastrukturze, zasobach aut na minuty, nie wiem opcją dowozu auta pod drzwi itd. myślę, że poza osobami, które totalnie codziennie korzystają dużo z auta, to mało komu będzie się opłacać mieć swój samochód.
I już nie mówię tu o opcji zwiększania dostępności transportu publicznego, rowerach itd. to jest inna para kaloszy.
Pewnie więcej pozytku przyniosłoby wprowadzenie limitu na przeloty samolotami na trasach, które można spokojnie pokonać koleją. Zwykły człowiek nadal mógłby sobie polecieć na wakacje raz w roku, a elity by ponosiły koszty katastrofy klimatycznej, do której sami najbardziej się przyczyniają zamiast te koszty przerzucać na najbiedniejszych. Przecież to jest absurdalne że za kilka lat można bedzie sprzedawać tylko samochody elektryczne, no chyba że stać cię na samochód luksusowy, wtedy może być spalinowy. Więc twój dziadek na wsi nie bedzie miał czym jeździć bo nie bedzie go stać na elektryka, ale już elity będą sobie mogły śmigać spalinowymi, do tego palącymi wiecej niż przeciętny samochód limuzynami.
W ogóle podejście od tyłka strony – jeżeli chcemy mniej samochodów, to najpierw obowiązkowy bezplatny albo przynajmniej tani regularny i dobrze rozplanowany transport publiczny w miastach, pozniej zakaz wjazdu samochodami do centrum, regularny transport publiczny poza miastami, parkingi na wjeździe do miast. Racjonalnie zniechecanie do kupowania samochodów w ogóle, a nie podejście kupujcie jeszcze więcej, tylko elektryków. Samochody elektryczne też korzystają z materiałów które trzeba wytworzyć, które przyczyniają się do katastrofy klimatycznej i które nieproporcjonalnie obciążają kraje postkolonialne, znowu koszty katastrofy tworzonej przez elity przerzucając na najbiedniejszych.
Mieszkam pod Monachium. U mnie w małym mieście bez samochodu nie da rady zbyt wiele zrobić. W Monachium większość ludzi nie ma samochodu i w razie potrzeby używa Drive Now (car sharing od BMW). O to jej chodzi. Są ludzie którzy mają SUVy w Monachium ani to użyteczne ani wygodne (metrem, rowerem albo na piechotę dużo szybciej.)
Fsumie to prawda
“Indywidualne” też powinno być w innym kolorze. Ten cytat jest fałszywie przedstawiony, jeśli myślimy o posiadaniu samochodu, a nie indywidualnym posiadaniu samochodu. Odważne i mądre słowa, szkoda że framing cytatu błędny.
Jedyne z większych powodów dla których ludzie jeżdżą autami to to, że nie dość, że jak na razie autem jedzie się znacznie wygodniej, łatwiej przewieźć bagaż, nie trzeba pilnować rozkładów – to poza tym wszystkim jeszcze autem nawet nie jest drożej bo komunikacja miejsca w wielu miejscach w Polsce jest zrujnowana. Mieszkam w miasteczku pół godziny od Katowic i żeby do nich dotrzeć mogę:
A) Iść pół godziny na stację kolejową, często czekać bo pociągi kursują w najlepszym przypadku co godzinę a w dodatku zazwyczaj są spóźnione. Na koniec zapłacić 7 złotych (cena nie jest tragiczna ale jedzie się dłużej niż innymi środkami)
B) Jechać busem januszerskiej firmy, gnieździć się w zapchanym busiku, w którym klimatyzacja w lato jest często wyłączona dla oszczędności. W ten sam sposób pilnować rozkładu i tego, że te busy czasem też się spóźniają. Jak na razie kosztują 8 złotych w jedną stronę.
C) Autem.
Pod względem ceny wychodzi mi to tak:
Autem, za dowolną ilość osób płacę 25 złotych na dojazd w obie strony.
Pociągiem za osobę: 14 złotych w obie strony
Busem za osobę: 16 złotych za osobę
Tak więc zazwyczaj bardziej opłaca mi się jeździć autem jeżeli nie jadę sam.
Wolność ponad wszystko, ale nie ma co ukrywać że jak w dużym mieście człowiek widzi pusty autobus a wszyscy w samochodzie to człowieka szlag trafia
To jest tak dobrze wizualnie sklejone, że musi być fake.
Po za tym, Urszula nie tworzy ani polityki UE, ani nie jest jakimś uber urzędnikiem zdolnym komukolwiek narzucić cokolwiek. Od tego jest PE. Mamy tam kilkudziesięciu ludzi. Robią coś poza pluciem po polsku na Niemców?
Czy na wsi czy w mieście – nie wyobrażam sobie nie posiadać auta. Co nie przeszkadza mi aktywnie korzystać z komunikacji czy roweru gdy tylko nadarzy się okazja, natomiast gdy jest potrzeba zrobić zakupy, wyjechać na do rodziny lub podjechać nawet na drugi koniec miasta – nie ma lepszego transportu.
Wiadomo że jak nie ma komunikacji albo sie ma daleko to trzeba jezdzic samochodem, nie ma innej opcji. Ale jak mieszkasz w takiej warszawie, gdzie bilet na wszystko kosztuje 250zl za 3 miesiace no to pozdrawiam cię ziomeczku serdecznie. Już pomijąc spaliny, to bardzo srogo przepłacasz nawet gdybys mial zamowic ubera od czasu do czasu
Źródło?
Myślę, że – fejk czy nie – słuszne, z tym, że społeczeństwo należy zorganizować w taki sposób, żeby jak najmniej osób musiało samochód mieć.
Nikt nie jest w stanie wskazać źródła a wy się gimnastykujecie jaka z niej powalona hipokrytka. Pomyślał ktoś, że to mogli ruscy podrzucić albo nasz kochany nierząd?
Jeśli transport publiczny będzie łatwo dostępny, tańszy i punktualny to jestem w 100% za. Zamiast skupiać się po drodze do pracy, wolę popatrzeć w okno i myśleć o dupie Maryni.
Obawiam się tylko, że u nas najpierw dowalili by kary finansowe za posiadanie a potem powolutku zaczęli się zastanawiać, jak usprawnić system.
Na tę chwilę nieposiadanie samochodu być może jest możliwe w małych i gęsto zaludnionych krajach, gdzie wszędzie da się dojechać rowerem w rozsądnym czasie. W Polsce, w przypadku wielu powiatów, ludzie starają się uciekać z miasta bo ceny mieszkań są kosmiczne, a skoro mogą wybudować o wiele większy dom za podobną cenę co mieszkanie to wybudują dom poza miastem. Wadą tego jest oczywiście konieczność posiadania samochodu, ale nie ma się też co oszukiwać bo w miastach samochód też potrafi być przydatny. Zrezygnowanie z samochodów na rzecz komunikacji miejskiej wymagałoby totalne zresetowanie miast i okolicznych miejscowości. Ludzie musieliby przeprowadzić się do miast by mieć możliwość korzystania z komunikacji miejskiej. Miasta musiałby dodatkowo mocno zainwestować w komunikację miejską bo jak będzie słaba i ilość kursów niska, to nic z tego nie wyjdzie. Zrezygnowanie z aut na tę chwilę jest niemożliwe. Trzeba by było zainwestować w duże i tanie mieszkania tak by ludzie nie chcieli się przeprowadzać poza miasto by mieć trochę więcej niż 40m2 przestrzeni. Jeżeli komuś się nie podobają samochody spalinowe to pozostają jeszcze wodorowe, które według mnie są przyszłością w przeciwieństwie do elektryków. Aby wszyscy zamienili samochody spalinowe na elektryczne należy zmodernizować sieć energetyczną, zbudować dodatkowe elektrownie (najlepiej atomowe) i co najważniejsze ludzie muszą mieć pieniądze na kupno elektryka. W przypadku samochodów na wodór, modernizacja sieci energetycznej nie jest konieczna, a wystarczy zbudować zakłady wytwarzające wodór, a to też można zrobić energią jądrową ([metody otrzymywania wodoru](https://www.ipen.br/biblioteca/cd/genes4/2003/papers/1143-final.pdf))
Fake
Cytat: “chociaż nie muszę”
Komentarze: “A co jeżeli muszę?!”
W sumie to jak mamy traktować samochody jak palenie, to ja zdecydowanie jestem za zakazem ich reklamowania i przy każdym prezentowanym w salonie samochodem wielkim banerem z opisem jak bardzo przyczynia się do katastrofy klimatycznej <3
Zgadzam sie, ja dostałem od rodziców samochód i mam prawo jazdy ale nie używam go w ogóle właśnie dlatego, ze to drogie, trujące i daje zły przykład. Rowerek mi starczy w wielu sytuacjach, ewentualnie mogę przemieścić się MPK. Autko wyciągam w sytuacjach przewożenia wielu osób lub sporych gabarytów.
Jeśli jest tania i dobra komunikacja miejska i krajowa – proszę bardzo. Jeśli nie – to czego oczekujecie?
Zaraz Unia będzie rozrzucała na ulicach samochody elektryczne do wspólnego używania jak teraz się potykasz o hulajnogi 😉
47 comments
A czy latanie z Wiednia do Bratysławy prywatnym samolotem też będzie tak traktowane?
Argument totalnie z dupy. Z palenia nie ma żadnego pożytku dla nikogo. Auto stanowi środek transportu, narzędzie pracy i wypoczynku, ogólnie ma mnóstwo zastosowań, a czasem jest wręcz niezbędne.
“chociaż nie muszę” no i tu jest szkopuł. co to znaczy, że ktoś nie musi, a kiedy wiadomo, że musi?
samochód taki ja teraz? tak! wielki, ciężki blachosmród, tysiące wypadków, gigantyczne koszty utrzymania (drogi, ropa, zanieczyszczenie środowiska itp), typowy samochód ma sprawność zamiany beznyny na przemieszczenie człowieka ponieżej 2%… (litr benzyny to ok 10KWh). Potrzeba mniejszych, lżejszych i ekonomiczniejszych hybryd. No i wiecej transportu publicznego, jakoś Japonii się to udało. 1.5 tonowe SUVy to gówno które powinno zniknąć w znigatarce i tyle.
To niech zrobią transport publiczny który jest szybszy od samochodu i bardzo często kursuje (na niektórych trasach już tak jest).
Przeważnie się z nią zgadzam, ale tutaj akurat nie.
Nie może być tak, że politycy sobie będą jeździć i latać jak popierdoleni, a normalni ludzie nawet od święta tego nie będą mogli zrobić. Kto utrzymuje polityków?
Proszę nie pierdolić. Proszę wprowadzić elektryki, wodory, hybrydy i dać Europejczykom dofinansowanie do nich.
Za spierdolenie planety są odpowiedzialni [bogaci](https://cdn.vox-cdn.com/thumbor/wplLI_Ol3c05h4ZfqgbQpBuDCaY=/0x0:1514×1106/1200×0/filters:focal(0x0:1514×1106):no_upscale()/cdn.vox-cdn.com/uploads/chorus_asset/file/9787801/oxfam_extreme_carbon_inequality_021215.jpg), a nie my. Bogaci powinni mieć przejebane, a nie my.
Niech jej ktoś podpowie, że poza Brukselą i Strasburgiem są też wsie i zadupia gdzie bez własnego samochodu życie po prostu ustanie.
W sumie to dość zabawne, że ten cyrk obwoźny jeździ z obradami między trzema siedzibami żeby się nikomu przykro nie zrobiło, a szary człowiek ma odstawić często jedyny środek utrzymania bo tak sobie pani królowa Europy wymyśliła.
Fajnie jest rzucać takie hasełka kiedy worzą dupsko do pracy.
Po to były stworzone, żeby ludziom żyło się lepiej. Nie cofajmy się do średniowiecza, tylko rozwiążmy problem tak, żeby móc jeździć i nie niszczyć środowiska.
Zgadzam się. Tylko dlaczego latanie samolotami jest 10-20 razy tańsze od podróż pociągiem?
Wielko-miejskie myślenie. W Rzeszowie czy w jakimś innym mieście wojewódzkim jest zajebista komunikacja miejska ale pomyśl o ludziach ze wsi i mniejszych miasteczek gdzie jedyny transport to z miasteczka do większego mista i z powrotem. Chcesz z miasteczka pojechać na wieś oddaloną o 60km? Musisz jechać samochodem bo jedyną alternatywą jest rower albo chodzenie pieszo.
Jedno prowokujące zdanie nie jest oczywiście planem na przyszłość.
Czytając komentarze widzę jednak brak zrozumienia dla problemu, że jeździmy coraz więcej, coraz większą liczbą samochodów. Podporządkujemy cały świat pod ruch samochodowy i często utrudniamy inne metody poruszania się. Zobaczcie jaki procent miejsca między dwoma budynkami jest przeznaczony dla samochodów jeżdżących i stojących, a ile miejsca jest dla pieszych.
Tu potrzebne są zmiany w planowaniu. Trzeba uatrakcyjnić alternatywy do samochodu. Ale trzeba też zmiany w myśleniu.
Ale najczęściej w takiej dyskusji słyszę tylko whataboutyzmy, że polityka to i tak ma szoferów i lata samolotami.
Albo że ja to mieszkam w pcimie dolnym i tu autobusów nie ma, a ja muszę codziennie jeździć 200km do pracy… No i ciebie to nie dotyczy. Ale są ludzie co codziennie wożą dupe 200m po bułki do sklepu. Albo tacy co mogliby jeździć 2km na rowerze do pracy, ale się wstydzą podjechać pod biuro czymś innym niż samochodem.
Ale zawsze łatwiej jest powiedzieć hurr hurr głupia Greta, w moich żyłach płynie diesel jebac weganizm!
trochę prawda, trochę nie
na wsioce to bez auta to ani rusz
ale w środku miasta wsumie jest nawet taki paradkos że komunikacja wolna bo korki ale mniej by było korków jak by więcej komunikacji używali, a tak mało miast ma tak komunikacje publiczną rozwiązaną że omina ona zwykłe drogi … metra czy specialne aleje dla autobusuów
Ja już normalnie rzygam tymi gatkami polityków o tym jak bardzo samochody zanieczyszczają, kiedy oni sami wszędzie swoimi prywatnymi samolotami latają. Coś mi mówi, że samolot więcej zanieczyszcza niż samochód…
Dodatkowo ci sami politycy nawet nie próbują się starać o jakiekolwiek regulacje dla firm które wyrzucają smieci i chemikalne odpady do wody, w ziemię i powietrze. Ale nieeee, obwiniają samochody bo tak jest najłatwiej.
Thank you for comming to my ted talk.
[Nie ma to jak dobry cytat z obrazkiem.](https://i.pinimg.com/originals/6f/72/93/6f7293c445f37fff54652d207f4458a7.jpg)
Wszyscy komentują. A gdzie źródło?
Debilizm
Czemu jazda samochodem jest potępiana podatkami a podróż samolotem nie?
Czy muszę latać? Chyba muszę bo inaczej zabiłbym europejską branżę turystyczną.
Gdyby opodatkować zwolnione z podatków paliwo lotnicze cena tankowania byłaby o 50% wyzsza.
Boeing 787
Pojemność zbiorników paliwa* [l] 139000
Cena netto** za tankowanie do pełna [zł] 764 500
Cena brutto za tankowanie do pełna*** [zł] 1 213 032
Swoją drogą “dzięki” Putlerowi paliwa wzrosły tak jakby EU nałożyła dodatkowa akcyzę za szkodliwość 🙂
Ja się zgadzam. Paleniu na chybel bez dyskusji, przy aucie można jedynie chociaż argumentować. Jasne że wygodniej ale (z perspektywy mieszkania w dużym mieście, na wsi auto to konieczność) nie mogę znieść jak ktoś agrumentuje jedynie wygodą. Tym że łatwiej na wakacje pojechać. Że zakupy łatwiej ogarnąć. Mamy za dużo aut i kropka, w miastach komunikacja jest super, na pewno w Poznaniu (mimo wiecznego rozkopania). Kto broni swojego autka jedynie wygodą albo “no bo trzeba mieć auto jako dorosły”, sory, uszy więdną.
Wygląda na fejka
Myślę, że to fake, jedyne źródło tego to jakiś koleś na T, a zapytany o źródło tej wypowiedzi podał trzy linki które nie były źródłem, ale dotyczyły Urszuli i szczepionek.
https://mobile.twitter.com/Agniesz59790623/status/1537677620942409728
A gdyby to nie był fake, to czy przypadkiem nie chodziło by o porównanie: spalinowy samochód = papieros ? Bo to by było logiczne, że kwestia jest promowania elektrycznych samochodów.
Myślę, że niektórzy ludzie którzy całe życie żyją w dużym mieście mają problem ze zrozumieniem, że niektóre rejony nie są i nigdy nie będę, chociażby że względów ekonomicznych na tyle dobrze skomunikowane, że posiadanie auta w nich nie jest luksusem, a zwykłą koniecznością.
Żyjemy w społeczeństwie auto-centrycznym.
Samochody i jeżdżenie jest niesamowicie tanie, ale ma wysokie koszty zewnętrzne.
Mimo wszystko zamiast zakazów POSIADANIA wprowadzałbym coraz szersze i szersze strefy gdzie samochodów używać nie można.
Z jednej strony centra miast – które zmienialby swoją formę i urbanistykę, z drugiej – miejsca turystyczne. Np. przyjezdni nie powinni mieć wjazdu autem do szklarskiej poręby, do Międzyzdrojów czy zakopanego(czytaj wjazd tylko na parking masowy).
I właśnie dlatego paliwo do prywatnych odrzutowców i jachtów jest zwolnione z podatku klimatycznego?
Plebs ma siedzieć na dupie albo gnieść się w zbiorkomie, kiedy “elita” będzie się lansować robiąc trasy rzędu 100 km prywatnym samolotem.
To że pani Ursula jest hipokrytką, to nie znaczy, że nie ma przy okazji racji. Jesteśmy uzależnieni od samochodów bo sytuacja często nas do tego zmusza (trzecie miejsce w Europe w ilości samochodów na 1000 osób). Miasta da się inaczej zorganizować, wsie kiedyś miały znacznie więcej połączeń autobusowych do miast. Wprowadzanie elektryków rozwiązuje tylko problem zanieczyszczeń. Samochody zajmują wszędzie miejsce, infrastruktura jest budowana głównie pod samochody, a kierowcy każdego roku odpowiadają za tysiące zgonów własnych i innych, nie mówiąc już o różnych urazach, których jest znacznie więcej.
Zeby slowa urszulki staly sie rzeczywistoscia, trzeba kilku rzeczy:
Prawdziwych alternatyw dla malych miejscowosci, zeby byl bus do wiekszego miasta co godzine czy cos, a nie 2 razy na dzien.
Odpowiedniej infrastruktury miejskiej, dla zbiorkomu i rowerów, na wzór Holandii
Dofinansowania do tego wszystkiego
Wieloletnia kampania informacyjna by przekonac ludzi do innych opcji, na ten czas rozwiniecie carsharingu by stopniowo przygotowywac ludzi do odejscia od aut.
I iczywiscie uszczuplenie biurokracji. U moich rodzicow na wsi od 15 jebanych lat probuja zbudowac droge rowerowa 15km do miasta powiatowego. Co z tego ze to by pomoglo i mieszkancom i podbudowalo walory turystyczny (jest tutaj PN Ujscie Warty) to i tak nawet nie widac by budowa mialaby sie zaczac kiedykolwiek.
Ja coraz częściej myślę o sprzedaży samochodu, głównie przez względy ekonomiczne. Podliczyłam, że średnio wydaję na jego utrzymanie 700 zł miesięcznie, a za migawkę na wszystkie linie zapłaciłabym tylko 150.
Pracuję z domu, wszędzie mogę dojechać komunikacją miejską, a w razie czego mogę zawołać ubera albo wynająć samochód na minuty. Naprawdę mogłabym się obejść bez własnej fury.
Ostatnio właśnie o tym rozmawiałem ze znajomym.
I o ile “nie będziesz miał niczego” mnie lekko przeraża jako koncept, tak w wypadku samochodu uważam, że to dobry kierunek. Tylko nie powinien wykluczać osób, które już tutaj pisały, że codziennie dojeżdżają do pracy i samochód zmienia ich komfort i czas totalnie.
Ale. Mój case.
Mam od dobrych 12 lat samochód. Mieszkanie w stolicy. Ale pracuję zwykle 4-6 miesięcy w roku w innych miastach w Polsce. Nie dojeżdżam codziennie tylko zwykle tam żyję przez ok. 2 miesiące wracając na weekend do domu. Najczęściej pociągiem. W Warszawie auto głównie mi się przydaje żeby pojechać na zakupy.
Coraz częściej korzystam z wynajmowanych samochodów. I jako i w zasadzie zdecydowałem, że przy moim trybie życia, nie będę kupował kolejnego auta. I serio uważam, że dla większości ludzi to jest przyszłość. Większość samochodów więcej stoi niż jeździ. Przy odpowiedniej infrastrukturze, zasobach aut na minuty, nie wiem opcją dowozu auta pod drzwi itd. myślę, że poza osobami, które totalnie codziennie korzystają dużo z auta, to mało komu będzie się opłacać mieć swój samochód.
I już nie mówię tu o opcji zwiększania dostępności transportu publicznego, rowerach itd. to jest inna para kaloszy.
Pewnie więcej pozytku przyniosłoby wprowadzenie limitu na przeloty samolotami na trasach, które można spokojnie pokonać koleją. Zwykły człowiek nadal mógłby sobie polecieć na wakacje raz w roku, a elity by ponosiły koszty katastrofy klimatycznej, do której sami najbardziej się przyczyniają zamiast te koszty przerzucać na najbiedniejszych. Przecież to jest absurdalne że za kilka lat można bedzie sprzedawać tylko samochody elektryczne, no chyba że stać cię na samochód luksusowy, wtedy może być spalinowy. Więc twój dziadek na wsi nie bedzie miał czym jeździć bo nie bedzie go stać na elektryka, ale już elity będą sobie mogły śmigać spalinowymi, do tego palącymi wiecej niż przeciętny samochód limuzynami.
W ogóle podejście od tyłka strony – jeżeli chcemy mniej samochodów, to najpierw obowiązkowy bezplatny albo przynajmniej tani regularny i dobrze rozplanowany transport publiczny w miastach, pozniej zakaz wjazdu samochodami do centrum, regularny transport publiczny poza miastami, parkingi na wjeździe do miast. Racjonalnie zniechecanie do kupowania samochodów w ogóle, a nie podejście kupujcie jeszcze więcej, tylko elektryków. Samochody elektryczne też korzystają z materiałów które trzeba wytworzyć, które przyczyniają się do katastrofy klimatycznej i które nieproporcjonalnie obciążają kraje postkolonialne, znowu koszty katastrofy tworzonej przez elity przerzucając na najbiedniejszych.
Mieszkam pod Monachium. U mnie w małym mieście bez samochodu nie da rady zbyt wiele zrobić. W Monachium większość ludzi nie ma samochodu i w razie potrzeby używa Drive Now (car sharing od BMW). O to jej chodzi. Są ludzie którzy mają SUVy w Monachium ani to użyteczne ani wygodne (metrem, rowerem albo na piechotę dużo szybciej.)
Fsumie to prawda
“Indywidualne” też powinno być w innym kolorze. Ten cytat jest fałszywie przedstawiony, jeśli myślimy o posiadaniu samochodu, a nie indywidualnym posiadaniu samochodu. Odważne i mądre słowa, szkoda że framing cytatu błędny.
Jedyne z większych powodów dla których ludzie jeżdżą autami to to, że nie dość, że jak na razie autem jedzie się znacznie wygodniej, łatwiej przewieźć bagaż, nie trzeba pilnować rozkładów – to poza tym wszystkim jeszcze autem nawet nie jest drożej bo komunikacja miejsca w wielu miejscach w Polsce jest zrujnowana. Mieszkam w miasteczku pół godziny od Katowic i żeby do nich dotrzeć mogę:
A) Iść pół godziny na stację kolejową, często czekać bo pociągi kursują w najlepszym przypadku co godzinę a w dodatku zazwyczaj są spóźnione. Na koniec zapłacić 7 złotych (cena nie jest tragiczna ale jedzie się dłużej niż innymi środkami)
B) Jechać busem januszerskiej firmy, gnieździć się w zapchanym busiku, w którym klimatyzacja w lato jest często wyłączona dla oszczędności. W ten sam sposób pilnować rozkładu i tego, że te busy czasem też się spóźniają. Jak na razie kosztują 8 złotych w jedną stronę.
C) Autem.
Pod względem ceny wychodzi mi to tak:
Autem, za dowolną ilość osób płacę 25 złotych na dojazd w obie strony.
Pociągiem za osobę: 14 złotych w obie strony
Busem za osobę: 16 złotych za osobę
Tak więc zazwyczaj bardziej opłaca mi się jeździć autem jeżeli nie jadę sam.
Wolność ponad wszystko, ale nie ma co ukrywać że jak w dużym mieście człowiek widzi pusty autobus a wszyscy w samochodzie to człowieka szlag trafia
To jest tak dobrze wizualnie sklejone, że musi być fake.
Po za tym, Urszula nie tworzy ani polityki UE, ani nie jest jakimś uber urzędnikiem zdolnym komukolwiek narzucić cokolwiek. Od tego jest PE. Mamy tam kilkudziesięciu ludzi. Robią coś poza pluciem po polsku na Niemców?
Czy na wsi czy w mieście – nie wyobrażam sobie nie posiadać auta. Co nie przeszkadza mi aktywnie korzystać z komunikacji czy roweru gdy tylko nadarzy się okazja, natomiast gdy jest potrzeba zrobić zakupy, wyjechać na do rodziny lub podjechać nawet na drugi koniec miasta – nie ma lepszego transportu.
Wiadomo że jak nie ma komunikacji albo sie ma daleko to trzeba jezdzic samochodem, nie ma innej opcji. Ale jak mieszkasz w takiej warszawie, gdzie bilet na wszystko kosztuje 250zl za 3 miesiace no to pozdrawiam cię ziomeczku serdecznie. Już pomijąc spaliny, to bardzo srogo przepłacasz nawet gdybys mial zamowic ubera od czasu do czasu
Źródło?
Myślę, że – fejk czy nie – słuszne, z tym, że społeczeństwo należy zorganizować w taki sposób, żeby jak najmniej osób musiało samochód mieć.
Nikt nie jest w stanie wskazać źródła a wy się gimnastykujecie jaka z niej powalona hipokrytka. Pomyślał ktoś, że to mogli ruscy podrzucić albo nasz kochany nierząd?
Jeśli transport publiczny będzie łatwo dostępny, tańszy i punktualny to jestem w 100% za. Zamiast skupiać się po drodze do pracy, wolę popatrzeć w okno i myśleć o dupie Maryni.
Obawiam się tylko, że u nas najpierw dowalili by kary finansowe za posiadanie a potem powolutku zaczęli się zastanawiać, jak usprawnić system.
Na tę chwilę nieposiadanie samochodu być może jest możliwe w małych i gęsto zaludnionych krajach, gdzie wszędzie da się dojechać rowerem w rozsądnym czasie. W Polsce, w przypadku wielu powiatów, ludzie starają się uciekać z miasta bo ceny mieszkań są kosmiczne, a skoro mogą wybudować o wiele większy dom za podobną cenę co mieszkanie to wybudują dom poza miastem. Wadą tego jest oczywiście konieczność posiadania samochodu, ale nie ma się też co oszukiwać bo w miastach samochód też potrafi być przydatny. Zrezygnowanie z samochodów na rzecz komunikacji miejskiej wymagałoby totalne zresetowanie miast i okolicznych miejscowości. Ludzie musieliby przeprowadzić się do miast by mieć możliwość korzystania z komunikacji miejskiej. Miasta musiałby dodatkowo mocno zainwestować w komunikację miejską bo jak będzie słaba i ilość kursów niska, to nic z tego nie wyjdzie. Zrezygnowanie z aut na tę chwilę jest niemożliwe. Trzeba by było zainwestować w duże i tanie mieszkania tak by ludzie nie chcieli się przeprowadzać poza miasto by mieć trochę więcej niż 40m2 przestrzeni. Jeżeli komuś się nie podobają samochody spalinowe to pozostają jeszcze wodorowe, które według mnie są przyszłością w przeciwieństwie do elektryków. Aby wszyscy zamienili samochody spalinowe na elektryczne należy zmodernizować sieć energetyczną, zbudować dodatkowe elektrownie (najlepiej atomowe) i co najważniejsze ludzie muszą mieć pieniądze na kupno elektryka. W przypadku samochodów na wodór, modernizacja sieci energetycznej nie jest konieczna, a wystarczy zbudować zakłady wytwarzające wodór, a to też można zrobić energią jądrową ([metody otrzymywania wodoru](https://www.ipen.br/biblioteca/cd/genes4/2003/papers/1143-final.pdf))
Fake
Cytat: “chociaż nie muszę”
Komentarze: “A co jeżeli muszę?!”
W sumie to jak mamy traktować samochody jak palenie, to ja zdecydowanie jestem za zakazem ich reklamowania i przy każdym prezentowanym w salonie samochodem wielkim banerem z opisem jak bardzo przyczynia się do katastrofy klimatycznej <3
Zgadzam sie, ja dostałem od rodziców samochód i mam prawo jazdy ale nie używam go w ogóle właśnie dlatego, ze to drogie, trujące i daje zły przykład. Rowerek mi starczy w wielu sytuacjach, ewentualnie mogę przemieścić się MPK. Autko wyciągam w sytuacjach przewożenia wielu osób lub sporych gabarytów.
Jeśli jest tania i dobra komunikacja miejska i krajowa – proszę bardzo. Jeśli nie – to czego oczekujecie?
Zaraz Unia będzie rozrzucała na ulicach samochody elektryczne do wspólnego używania jak teraz się potykasz o hulajnogi 😉