Mieszkanie prawem

11 comments
  1. Ja nie wiem czy jestem jakimś patokapotalistą czy coś ale nie rozumiem tej całej idei. Oni chcą doprowadzić do sytuacji gdzie ludzie mają te mieszkania na własność? Owszem – każdy powinien mieć możliwość posiadania godnego miejsca do życia nie wydając na nie jednocześnie 6/7 pensji ale rozdanie ludziom mieszkań za 200 czy 300k raczej doprowadzi to tego, że za 20 lat będziemy w punkcie wyjścia + z dużą grupą kamieniczników których było stać na wykup mieszkań od ludzi w trudnej sytuacji.

    Nie wiem, nie rozumiem. Roznieście mnie na strzępy w celach edukacyjnych.

  2. Świetna charakterystyka większości polskich wyborców. Nie istota sprawy się liczy, ale kibicowanie ulubionemu klubowi – mniejsza o to na poziomie której ligi zagrał ostatnie podanie.

  3. Ktos mi kiedyś wytlumaczyl, ze z tym prawem to jest tak, jak z tym, ze masz prawo zjesc banana w srode. W sensie, ze nikt Ci tego nie moze zabronic czy zakazac.

    Nigdzie z koleji nie jest napisane, ze mieszkania trzeba rozdawac ludziom za darmo. Kluczem jest rozsadna polityka mieszkan komunalnych, ktora w Polsce (jak juz wspomniano w innych odpowiedziac) solidnie zaniedbano.

    No ale zamiast 100.000 mieszkan macie 500+. 100.000 mieszkan po 400.000 kazde to roczny koszt tego swiadczenia.

  4. No tak, ale jak Tusk mówi to ma rację bo jest europejskim liberałem, a jak Zandberg to nie, bo jest czerwonym bolszewikiem. Szach-mat lewaki.

  5. Wystarczy wyjebać wszystkie fundusze inwestycjne czy to polskie czy zagraniczne z możliwości skupowania mieszkań i dodatkowo nałożyć podatek od ludzi prywatnych posiadających 5+ mieszkań na głowę.

    Problem by się sam rozwiązał ale no przecież wolny rynek nie?

  6. No nie wiem. Przynajmniej wśród szerokiego przekroju znajomych będących potencjalnymi wyborcami (anty-pis/korwin i wahania miedzy PO, Hołownią, Lewicą) to raczej zdania były odmienne. Wiele osób zarzuca mu po prostu skrajny populizm zresztą tak jak z poprzednimi wypowiedziami nt. kredytów.

  7. Generalnie w sprawie mieszkalnictwa można zrobić pierdyliard rzeczy. I powinno się ten problem adresować z wielu stron.

    Np. ostatnio sam stoję w obliczu pewnie niedługo zakupu nieruchomości i się rozglądam. No i generalnie to ja mógłbym pracować 100% zdalnie. Więc mógłbym mieszkać w Pcimiu Dolnym, obok Obajtka.

    Do czego piję: cyfryzacja, popularyzacja pracy zdalnej i decentralizacja instytucji państwowych (rozproszenie ich po kraju zamiast wszystkie w Warszawie), to jeden ze sposobów poprawy sytuacji na rynku mieszkaniowym. Im bardziej rozproszone społeczeństwo, tym tańsze grunty i, co za tym idzie, mieszkania/domy.

    To taki jeden z nieoczywistych kierunków. Oczywiście samo to nie naprawi sytuacji mieszkaniowej w Polsce w 100% ale w pewnym stopniu tak (ma też swoje inne plus). Generalnie problem jest szeroki i można go po kawałku zjadać z każdej strony.

    Samo stwierdzenie “Mieszkanie prawem, nie towarem”, to slogan i nic nie znaczy. Ogólnie Leszczyna wspomniała, że w tym haśle chodzi o dopłaty do wynajmu, co według mnie jest dobrym pomysłem (ale raczej przejściowo niż docelowo). Natomiast jej stwierdzenie “Mamy lepsze pomysły, jak wygramy wybory, przedstawimy szczegóły” woła o pomstę do nieba. Mamy głosować na kota w worku?

Leave a Reply