
Już zaczynam się mentalnie przygotowywać na wdółgłosy
Więc, mieszkam w mieście i od kiedy temperatury zaczęły wchodzić na poziom dwucyfrowy obudziła się pewna grupa samochodziarzy, która jeździ swoimi autami sportowymi i tymi zrobionymi tak, żeby “brzmiały” na sportowe po mieście. Hałas bywa nie do zniesienia, nawet po zamknięciu okiem po stronie ulicy, jeśli takie auto postanowi przejechać ulicą niżej.
Wczoraj w nocy poszedłem spać znacznie później niż zwykle, po 1-wszej w nocy. Jest teraz ciepło, więc postanowiłem zostawić na noc otwarte okno. Budzi mnie hałas jednego z tych samochodów. Patrzę na zegarek – jest po 3 w nocy. Po <niecenzuralne słowo> 3 w nocy!
Wiele razy dzwoniłem już z tym na policję, zgłaszałem nawet sprawę do urzędu miasta. Bez skutku. Okazuje się, że (pomimo nielegalności takich modyfikacji) jedyne co policja może zrobić, to złapać takowego na gorącym uczynku. Innymi słowy panuje kompletna bezkarność kierowców w tej kwestii.
W Paryżu pilotażowo wprowadzają [system do łapania takich kierowców](https://www.theguardian.com/world/2022/feb/15/noise-radar-in-paris-will-catch-raucous-cars-and-motorbikes), działający podobnie do fotoradarów, ale patrząc na to jakie jest podejście do fotoradarów u nas jestem przekonany że dopóki nie wyjdzie dyrektywa z UE to takie radary będą nielegalne. A jak zostaną zalegalizowane, to będzie oczywiście *hur dur, nagonka na kierowców*. No sorry, ale jak takie rzeczy się odjaniepawla w centrum miasta o 3 w nocy, kiedy ludzie śpią (a przynajmniej próbują) to nie zostawia to innego wyboru.
Kurde, człowiek próbuje spać, a tu mu wyją pod oknem. W dzień nawet własnych myśli nie można usłyszeć. Najgorsze jest to, że taki hałas wywołuje u mnie takie poczucie zagrożenia, że automatycznie wpadam w tryb “walcz albo uciekaj”, co jest bardzo niekomfortowe. Po paru minutach z kolei czuję kompletną bezradność, bo wiem że nie dość że nic z tym nie można zrobić (poza może całkowitym zamknięciem ruchu na drogach przez miasto, co nie brzmi jak zły pomysł po tym wszystkim), to na domiar złego wiem, że prawo będzie chronić takiego delikwenta.
43 comments
Czy tylko mi się wydaje ze OP ma na myśli motocykle?
[https://youtu.be/pwY6HNTYOmU?t=713](https://youtu.be/pwY6HNTYOmU?t=713)
To w sumie nie jest tylko problem w Polsce. To był główny powód moich problemów z zasypianiem w Szwecji, gdzie młodzież ma więcej siana i może sobie pozwolić na dojebane przeróbki.
Teraz mieszkam w Warszawie blisko jednego z mostów nad Wisłą. Nie ma nocy, żeby jakiś śmieć nie popisywał się jakimś głośnym autem, bo wie, że na moście i tak nikt go nie zlapie. Żeby to był chociaż jeden taki kretyn, ale to za każdym razem jest inny samochód. Już się trochę przyzwyczaiłem, chociaż nadal to strasznie irytuje.
Czy “nienawidzący samochodów” mają jakieś wewnętrzne życzenie bycia tłamszonym i napadanym? Bo praktycznie co drugi post antysamochodziarzy zawiera w sobie jakiś wariant “*no tak tak, teraz będą mnie atakować, no proszę atakujcie mnie, użyjcie sobie, dawajcie wdółglosy!*”.
No kurwa. Masz coś do powiedzenia, to po prostu to mów. Masz wkurwa na coś, to się wypowiadaj, bo to wygląda jak syndrom oblężonej twierdzy.
Mnie też czasem tu ludzie minusują, ale nie zamierzam z tego powodu jojczyć publicznie ani robić unsuba.
Zgadzam się całkowicie, w Warszawie pełno jest super głośnych przerobionych albo i nawet nie przerobionych samochodów, którymi oczywiście trzeba się ścigać do najbliższych świateł.
Szkoda że policja jest bardzo niezainteresowana zatrzymywaniem takich pojazdów albo nawet badaniem poziomu dźwięku. Mam nadzieję, że u nas też w końcu zaczniemy się zajmować zanieczyszczeniem hałasem i zaczniemy od zbyt głośnych aut i motocykli.
A ja mieszkam przy ruchliwej ulicy obok szpitala i posterunku policji xD syreny przez cały dzień wyją i denerwujące to bardzo, ale przy takiej miejscówce to nieuniknione. Po prostu nie otwieram okna i jest okej, wtedy hałas tworzy nawet spoko ambient d-_-b.
Niestety polska policja jakoś dziwnie niedomaga w zakresie kontroli aut pod kątem zgodności z przepisami. To nie tylko problem z głośnością ale również światłami czy wycinaniem katalizatorów czy dpfów.
[deleted]
Mam to samo. Mieszkam przy głównej ulicy, niedaleko świateł. Zapala się żółte, a kierowcy zamiast zwalniać dodają gazu żeby zdążyć. No i jak ktoś jedzie motocyklem, albo takim “sportowym” golfem 4 z tłumikiem wielkości rynny i doda gazu to nawet przy zamkniętych oknach huczy aż (nie)miło.
Aż się przypomina south park jak widzę ćwierć inteligentów z głośnymi autami czy motocyklami
https://youtu.be/xGyKBFCd_u4
Solidaryzuje się.
Osobiście bardziej denerwuje mnie hałas klaksonów, bo jeśli część ludzi dostrzega problem w głośnych wydechach i silnikach samochodzików-zabaweczek-dla-dużych-dzieci, więc być może coś będzie można z nimi zrobić, to klaksony stały się już zaakceptowaną codziennością. I to pomimo tego, że zgodnie z prawem, klaksonu można używać, gdy *zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie,* a także *zabrania się używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem.*
Tymczasem w rzeczywistości, klakson służy tak naprawdę do wszystkiego, oprócz tego, np.:
* wysłania komunikatu “hej, jestem pod twoim domem, wychodź, jedziemy”
* żądania otwarcia bramy lub szlabanu
* powiedzenia “cześć” znajomemu
* notyfikowania, że ktoś przegapił zielone światło
* wzywania posiadacza auta do przesunięcia go w celu udrożnienia wyjazdu z parkingu
* skarcenia innego użytkownika drogi, już po tym, jak zagrożenie minęło, zakładając, że w ogóle powstało, niezależnie od tego, kto faktycznie zawinił
* ogłuszania pieszych, którzy mają czelność wejść na pasy
To absurdalne, że o takich pierdołach oprócz adresata musi się dowiedzieć kilkaset rodzin, bo w mieście mniej-więcej do tylu mieszkań dociera klakson. Jakbyśmy tolerowali podobne zachowania dla osób innych niż kierowcy, to np. dostawcy jedzenia zamiast zadzwonić domofonem, wystrzeliwaliby w powietrze racę.
Klakson prawdopodobnie jest nawet słyszalny w mieszkaniach z otwartymi oknami lepiej niż w samochodzie adresata, bo współczesne samochody są tak dobrze izolowane. Przez to też pojazdy uprzywilejowane muszą mieć sygnał alarmowy słyszalny w połowie miasta, bo muszą się przebić przez izolację akustyczną auta, obligatoryjnie włączone radio i rozmowę telefoniczną (prowadzoną z telefonem trzymanym w ręce przy uchu, oczywiście), ale to już odrębny problem.
Prawo też zabrania nadużywania sygnału dźwiękowego, co nie przeszkadza samochodziarzom trzymać przycisku przez nawet kilka minut. Pozdrawiam ludzi, którzy przez 30 minut trąbili na środku blokowego podwórka, myśląc, że magicznie przywoła to właściciela krzywo zaparkowanego samochodu. xD
Mam też wątpliwości, czy nawet w sytuacji faktycznego zagrożenia klakson cokolwiek pomaga, bo pomiędzy zauważeniem zagrożenia przez jednego kierowcę, a odebraniem i zinterpretowaniem trąbienia przez drugiego kierowcę mija kilka sekund, więc do większości zderzeń prawdopodobnie dojdzie niezależnie od trąbienia. Klakson wręcz może spowodować wypadek stresując kierującego.
W mojej miejscowości zawsze w weekend od wieczora do jakiejś 2:00 jest coś podobnego więc pozdrawiam
Skojarzenia z Dniem Swira niezamierzone 😎
/s
Przypomina mi się odcinek Not Just Bikes o tym, jak nie miasta, a auta są głośne.
https://youtu.be/CTV-wwszGw8
Zabawna sprawa bo mieszkając nie aż tak znowu daleko od lotniska bardziej denerwuje mnie darcie mordy wydechem, niż hałas generowany przez silniki turboodrzutowe.
Mam ten sam problem.
Plus: pod oknami mam garaże, w jednym z nich sobie majsterkuje / naprawia / tuninguje gościu z bloku obok. Najczęściej robi to w nocy – startuje o drugiej, trzeciej, czasem o piątej nad ranem, również na tygodniu. Warkot nieziemski, trwa godzinami, a policja i straż miejska mają w pompie.
Zgadzam się. Już nie raz takie spierdoliny z takimi modyfikacjami bądź głośną muzyką obudziły mi dziecko. A najgorsze jest to, że jeżdżą tak po drodze osiedlowej gdzie ogólnie powinno się jeździć wolno.
Ja jako sąsiadów mam salon/warsztat motorowy którzy za nic metalowej dupy nie stulą więc znam twój ból
Masz rację. Ale to Polska. Każdy ma to w dupie. U mnie, w pobocznej dzielnicy napier…ją tak, że nie da się mieć otwartego okna. W lato bywa ciężko. Mógłbym tu wrzucić masę wiąch, ktorymi ich określam, ale po co? Niestety to kwestia zwyczajnej kultury. Nic na to nie poradzimy póki coś mentalnie się nie zmieni.
Najgorsze to są motocykle sportowe, które są tak głośne, że powodują fizyczny ból ucha. A oczywiście kierowca musi pierdzieć tym swoim kurestwem ile wlezie…
Mam dokładnie taką samą sytuację, mieszkam przy jednej z głównych wylotówek na A4 w Krakowie…
Pieprzeni garażowi tunerzy, spać przez nich nie można. Nie jestem czasami pewien czy strzelają z karabinu na ulicy czy może przyjechał nowy wieśniak ze swoją modyfikacją…
Powinni im dawać mandaty po kilka koła. Wypierdalać na tor albo autostrady hałasować, śmiecie jedne.
[removed]
Mam okno wychodzące na szeroką obwodnicę, gdzie notorycznie ścigają się debile bez tłumików, oczywiście w środku nocy. Normalne samochody też dobrze słychać, ale do nich idzie się przyzwyczaić.
Polecam zatyczki do uszu. Spokój i cisza z każdej strony, nawet z otwartym oknem.
Znaczy… nie chcę bronić czy usprawiedliwiać kierowców, sam się irytuję jak widzę na drogach baranów, którzy chyba grali za długo w Forze Horizon czy GTA. Jednak ja zawsze uważałem, że to trochę problem polskiej infrastruktury. Mamy jakiś tor wyścigowy gdzie mistrzowie prostej mogliby się wyszaleć? Nie kojarzę. Rozjebali by swoje auta w kontrolowanych warunkach i nie byłoby problemu. Czarny humor, wiem, ale przynajmniej raczej by im się nic nie stało. Czy zdjęłoby to wszystkich szybkich? Nie, nadal zostaliby Ci wychowani na Undegroundzie, ale trochę by to zmniejszyło problem. Pojawiłby się trochę większy szacunek dla prędkości na drodze.
Auta i (szczególnie) *pierdoleni skurwiele na jebanych ścigaczach.*
Przed wprowadzeniem tego programu w Paryżu zrobili badania i wyszło im, że taki jeden głośny motocyklista w środku nocy może obudzić 10 000 osób. DZIESIĘĆ TYSIĘCY – jakie to są ogromne szkody tylko dla czyjejś fanaberii.
Mieszkam obok bardzo długiej, prostej ulicy na której ruch jest prawie zerowy wieczorem. Jak tylko robi się ciepło, wieczorami każdy okoliczny sebiks w swoim podrasowanym golfie, bmw czy innym gruzie przejeżdża ostrożnie przez próg zwalniający i na pełnej pizdzie rusza jakby trenował przed wyjściem nowego need for speeda. To samo motory, a rzadziej, choć też często – drogie, sportowe fury, które nie mają problemu osiągnąć 100 w 2 sekundy, ale próg zwalniający jest dla nich prawie nie do pokonania. Policja rozkłada ręce, bo musieliby ich zlapać na gorącym uczynku. Rozwiązaniem problemu byłby drugi próg zwalniający, przy pasach 100 metrów dalej (tak, na ich trasie do drag race są regularnie pasy), ale to zbyt skomplikowana operacja dla miasta…
Jedyne co mi zostaje, to za każdym razem kiedy ich słyszę, mruknąć pod nosem “zabij się…”
Najbardziej irytują mnie skutery przerobione tak że brzmią jak rozbiegana kosiarka.
Dobrze że mieszkam na względnym zadupiu gdzie mało kto jeździ, szczególnie w nocy, wcześniej jak mieszkałem w centrum to dopiero się działo.
r/jebacsamochody
Ja się do tego przyzwyczaiłem i się już nie budzę (co nie zmienia faktu, że problem istnieje i rozumiem, że jest dla wielu osób uciążliwy)
r/fuckcars
hot take: czym innym jest ładnie brzmiące wolnossące v12, v8 ze sprężarką czy 2jz z potężnym turbo z garretta, a czym innym e36, golf tdi, czy inny opel z dziurą w wydechu żeby było to gowno było tylko głośniejsze
tych zjebanych pops & bangsów też nie rozumiem. Jakby rozumiem jakby były one chociaż trochę naturalne, ale wgrywanie sobie jakichś map spierdolonych, które są tylko po to, by napierdalało jak z karabinu to rak największy.
Najbardziej irytujące jest to, że średnio da się od tego uciec, bo nie ma miejsca, gdzie te ameby nie występują. Moi rodzice mieszkają na wsi, która jest typową ulicówką. Ruch jest mały a asfalt elegancki, dlatego praktycznie cały rok słychać wycie samochodów po wiejskim tuningu albo pierdzimotorków czy innych quadów. Mam bezpośrednie porównanie i w mieście ten dźwięk mimo wszystko dość szybko mija, oczywiście jeśli mowa o pojedynczym osobniku, a nie całej grupie. Niestety na wsi jest dużo pustej przestrzeni i takiego wyścigowca słyszysz jeszcze dość długi czas. Rozumiem frustrację, bo nienawidzę hałasu, takie dźwięki wywołują we mnie niepokój i nie umiem zachwycać się dźwiękiem silnika.
Myślę, że fotoradary i wysokie mandaty to jedyna opcja, ale znając tych cwaniaczków od razu znajdą na to sposób, przecież wystarczy na nocne przejażdżki zdjąć blachy. Durnie byli, są i będą, dlatego staram się zawsze mieć stopery blisko łóżka i jako prawilna Polka-katoliczka liczę na to, że rozpierdolą się na najbliższym słupku.
Kiedy kontrola techniczna pojazdów jest żartem, kontrola techniczna pojazdów jest żartem. Z tego samego powodu co drugi staroć zostawia zasłonę dymną.
Ja mam okno na podwórko wewnętrzne a i tak gnoje z ponad kilometra potrafią mnie obudzić w nocy tym hałasem. U mnie zarówno samochody jak i motocykle, nawet częściej te drugie. Motocykliści mają też świetną zabawę podczas czekania na czerwonym świetle, bardzo lubią straszyć przechodzących obok pieszych revvowaniem silnika na maxa.
Często od 19 do 3 w nocy napierdalają, wiele dni z rzędu. Często w grupach. Urządzają sobie wyścigi przez centrum miasta. Rada osiedla nawołuje o to do policji od chyba 8 lat (sic!, potwierdzają to stare artykuły) a nic się nie zmieniło, nawet ulice te same.
Najgorsze jest to że sebki zamiast naprawić coś w gruchocie co się rozpada na oczach wolą za pół wartości auta zrobić “mod” by robiło łutututu
To ja też dorzucę coś, chociaż tutaj o tym pisałem.
Siedziałem kiedyś z niemowlakiem w szpitalu, który stoi obok jednej z główniejszych ulic w mieście. Oddział stary, bez klimy, duszno bardzo. W nocy nie dało się otworzyć okna, mimo że chłód z niego był świetny. Po nocach jeździli idioci na pełnym gazie bo ulica była pusta. Budziły się takie maluchy przestraszone, płaczem się zgrzaly jeszcze bardziej. Kroplówka zawinięta wokół małej rączki, trzeba było uspokajać i pilnować, aby wenflon się nie uszkodził.
Noc to był jedyny czas, aby te dzieciaki mógłby nabrać snu, a rodzic odpocząć po ciężkim dniu. Ale nie bo idiota musi gazować przez puste miasto.
Piszę to bo ludzie sobie nie zdają sprawy, że przez swoje hobby mogą już piekielnie ciężki czas z małym dzieckiem w szpitalu jeszcze mocno utrudnić.
kumam że jeżdżenie i dźwięk samochodów może sprawiać frajdę i satysfakcję, ale żeby o 3 w nocy to naprawdę trzeba być kompletnym ignorantem
Zakazać wjazdu prywatnym pojazdom do miasta, postawić na komunikację publiczną i problem z hałasem, korkami i wiele, wiele innych same się rozwiążą.
Dodaję do tego motocykle. Motocykliści uwielbiają z jakiegoś powodu zapierdalać w czarną noc akurat drogą przy moim osiedlu. Zgaduję że dla tego iż droga jest prosta.
Zgadzam się z Tobą. Tym bardziej, że boję się że mi będą bombelka budziły jak już się narodzi.
Niektórzy lubią jak ich najpierw słychać a później widać xd
Takie te sportowe auta. Ja tam wolę cichy wydech ale jakoś brzmiący. Obecnie mam dziore w końcowym wydechu i buczy co mnie denerwoje. Nie wiem jak mogą jeździć z takim hałasem w kabinie.