Spora część gier, które reklamowane są jako “rpg”, to hack’n’slash, bez sensownej fabuły. W cRPG grasz by poznać historię, by poznać świat, wraz z bohaterem/bohaterami przeżyć przygody. W “zwykłych” RPG (ttrpg czasami od “tabletop rpg”, czasem pnprpg od “pen and paper rpg”) dochodzi jeszcze aspekt grania z przyjaciółmi, gdzie faktycznie odgrywacie – czy też wcielacie się – w różne role. I tu masz właśnie “role play” – odgrywanie ról. W różnej intensywności, bo czasem ktoś tylko sobie pogada z akcentem, a czasem ludzie grają swoje małe teatrzyki.
RPG ma się do “fetch questów”, jak FPS do “szczelanek”.
Ja lubie długie wciągające rpg oraz dobre rts
Zdecydowanie RPG.
Fabuła jakąś musi być, jakąś historia do poznania i miejsca do ogarnięcia.
To że czasem zadanie może być opisane jako ‘przynieś mi trzy dupy z kota’ zależy od tytułu do tytułu. Bo wiele rzeczy można opisać tak prosto ale większość gier które ja grałam miały jakąś dodatkową otoczkę do takich questów i nie był jedyny typ rzeczy do zrobienia.
Trochę przykładów:
Z MMORPG GW2 miesza tego typu eventy i zadania na mapie z wieloma innymi rzeczami do zrobienia więc nigdy się nie lata i tylko zbiera jakieś kamyczki dla NPC. Fabuła też dobrze się rozwijała przez ostatnie 10 lat.
Pathfinder Kingmaker/WotR. Divinity: Original Sin. Baldur’s Gate. Też zawsze były mieszane jeśli chodzi aktywności na jakie można podzielić zadania i zawsze mają własną fabułę i ciekawe postaci które poznaje się podczas gry.
TTRPG też z tych samych powodów gram, wiele rzeczy może się wydarzyć a jest jeszcze mniej limitów do tego co możesz zrobić jako gracz bo nie ma programowanych ścieżek tylko DM i twoja grupa no i system gry z zasadami.
Z mniej RPG tytułów zwykle wciągają mnie tytuły z ciekawymi pomysłami i wyglądem (Deep Rock Galactic. Warframe.) albo mieszanka elementów które mnie ciekawiły osobno (V Rising). Ale też takie które mają ciekawy świat i postacie do wyboru (Vermintide).
Co do mema to zależy jaka gra. Takie skupienie na fetch questach rodem z MMO miało parę gier np. Dragon Age: Inquisition. W większości gier cRPG takie questy się pojawiają jako zapychacze, żeby gracz miał co robić w przerwach między ważniejszymi fabularnie zadaniami. Ale jest też sporo gier, gdzie fetch questów nie ma w sumie w ogóle np. ostatnio Pathfinder: WotR.
A wszelkiego PVP nie cierpię i nigdy nie gram. Jedyne w co byłem w stanie grać i mnie nie wkurwiało to karcianki typu Hearthstone czy Magic the Gathering: Arena i głównie dlatego, że jest 1 vs 1, jest turowe i interakcja z przeciwnikiem jest ograniczona do absolutnego minimum.
To, co tu jest napisane bardziej pasuje do gier MMO. Gry MMO to nie RPG, wyjątek to Final Fantasy XIV.
Zagraj w Undertale, zagraj w Original Sin 2 i wtedy powiedz, czy lubisz gry RPG.
A konkretny przykład gier OP?
Teraz mam fazę na fightery z gier online
Polecam GGST
Chyba nie ma co się ograniczać do jednego gatunku, skoro nie służą temu samemu celowi (pozornie). Czasem trzeba wytężyć mózg i porywalizować w grach drużynowych, a czasem dobrze jest odpoczać i podoświadczać czegoś nowego w rpgach. Więc zależy to raczej od nastroju.
Jako że mamy wątek o RPGach, chciałem tylko przypomnieć:
Gomez nie wiedział.
Postrzeganie zależy od gracza.
Jeden widzi ogromny świat do zwiedzania i odkrywania, do zatracenia się w nim na kilka/naście/dziesiat godzin. Drugi widzi tylko wymuszone questowanie jak w jakimś MMORPG, będące tylko przeszkadzajką w osiągnięciu maksymalnego poziomu.
Weźmy takiego Conan Exiles. Jedni toczą walki PVP, drudzy budują wielkie zamki, wioski czy miasta, a jeszcze inni (jak ja) ~~budują kwadratową klitkę i zamykają się w niej jak jebane piwniczniaki przerażone wielkim światem~~ łażą, eksplorują i chomikują łupy.
Strategie są spoko, Stellaris Cywilizacja- tego typu.
12 comments
Tomp Rajder
Spora część gier, które reklamowane są jako “rpg”, to hack’n’slash, bez sensownej fabuły. W cRPG grasz by poznać historię, by poznać świat, wraz z bohaterem/bohaterami przeżyć przygody. W “zwykłych” RPG (ttrpg czasami od “tabletop rpg”, czasem pnprpg od “pen and paper rpg”) dochodzi jeszcze aspekt grania z przyjaciółmi, gdzie faktycznie odgrywacie – czy też wcielacie się – w różne role. I tu masz właśnie “role play” – odgrywanie ról. W różnej intensywności, bo czasem ktoś tylko sobie pogada z akcentem, a czasem ludzie grają swoje małe teatrzyki.
RPG ma się do “fetch questów”, jak FPS do “szczelanek”.
Ja lubie długie wciągające rpg oraz dobre rts
Zdecydowanie RPG.
Fabuła jakąś musi być, jakąś historia do poznania i miejsca do ogarnięcia.
To że czasem zadanie może być opisane jako ‘przynieś mi trzy dupy z kota’ zależy od tytułu do tytułu. Bo wiele rzeczy można opisać tak prosto ale większość gier które ja grałam miały jakąś dodatkową otoczkę do takich questów i nie był jedyny typ rzeczy do zrobienia.
Trochę przykładów:
Z MMORPG GW2 miesza tego typu eventy i zadania na mapie z wieloma innymi rzeczami do zrobienia więc nigdy się nie lata i tylko zbiera jakieś kamyczki dla NPC. Fabuła też dobrze się rozwijała przez ostatnie 10 lat.
Pathfinder Kingmaker/WotR. Divinity: Original Sin. Baldur’s Gate. Też zawsze były mieszane jeśli chodzi aktywności na jakie można podzielić zadania i zawsze mają własną fabułę i ciekawe postaci które poznaje się podczas gry.
TTRPG też z tych samych powodów gram, wiele rzeczy może się wydarzyć a jest jeszcze mniej limitów do tego co możesz zrobić jako gracz bo nie ma programowanych ścieżek tylko DM i twoja grupa no i system gry z zasadami.
Z mniej RPG tytułów zwykle wciągają mnie tytuły z ciekawymi pomysłami i wyglądem (Deep Rock Galactic. Warframe.) albo mieszanka elementów które mnie ciekawiły osobno (V Rising). Ale też takie które mają ciekawy świat i postacie do wyboru (Vermintide).
Co do mema to zależy jaka gra. Takie skupienie na fetch questach rodem z MMO miało parę gier np. Dragon Age: Inquisition. W większości gier cRPG takie questy się pojawiają jako zapychacze, żeby gracz miał co robić w przerwach między ważniejszymi fabularnie zadaniami. Ale jest też sporo gier, gdzie fetch questów nie ma w sumie w ogóle np. ostatnio Pathfinder: WotR.
A wszelkiego PVP nie cierpię i nigdy nie gram. Jedyne w co byłem w stanie grać i mnie nie wkurwiało to karcianki typu Hearthstone czy Magic the Gathering: Arena i głównie dlatego, że jest 1 vs 1, jest turowe i interakcja z przeciwnikiem jest ograniczona do absolutnego minimum.
To, co tu jest napisane bardziej pasuje do gier MMO. Gry MMO to nie RPG, wyjątek to Final Fantasy XIV.
Zagraj w Undertale, zagraj w Original Sin 2 i wtedy powiedz, czy lubisz gry RPG.
A konkretny przykład gier OP?
Teraz mam fazę na fightery z gier online
Polecam GGST
Chyba nie ma co się ograniczać do jednego gatunku, skoro nie służą temu samemu celowi (pozornie). Czasem trzeba wytężyć mózg i porywalizować w grach drużynowych, a czasem dobrze jest odpoczać i podoświadczać czegoś nowego w rpgach. Więc zależy to raczej od nastroju.
Jako że mamy wątek o RPGach, chciałem tylko przypomnieć:
Gomez nie wiedział.
Postrzeganie zależy od gracza.
Jeden widzi ogromny świat do zwiedzania i odkrywania, do zatracenia się w nim na kilka/naście/dziesiat godzin. Drugi widzi tylko wymuszone questowanie jak w jakimś MMORPG, będące tylko przeszkadzajką w osiągnięciu maksymalnego poziomu.
Weźmy takiego Conan Exiles. Jedni toczą walki PVP, drudzy budują wielkie zamki, wioski czy miasta, a jeszcze inni (jak ja) ~~budują kwadratową klitkę i zamykają się w niej jak jebane piwniczniaki przerażone wielkim światem~~ łażą, eksplorują i chomikują łupy.
Strategie są spoko, Stellaris Cywilizacja- tego typu.