Nie jestem żadnym specjalistą ani autorytetem, ale wydaje mi się, że przyczyna może być inna niż media społecznościowe i łysy z brazzers. O ile rola kobiet w społeczeństwie staje się u nas coraz bardziej progresywna, to rola mężczyzn dalej pozostaje trochę nieruszona. Dalej królują te stare poglądy, że facet powinien szybko zacząć pracować i być samodzielny, co bardzo utrudnia studiowanie. Sam jestem tego przykładem – jako, że sam się utrzymuję to ciężko mi pogodzić pracę ze studiami, a do tego jeszcze płacić za studia zaoczne. Z dziewczyn, które znałem rzeczywiście większość studiowała, ale właśnie albo nie pracowały, albo zajmowały się pracami dorywczymi, jak wyprowadzanie psów itp. Powinniśmy pozbyć się tego stygmatu, że jak jesteś facetem i pracujesz dorywczo, mieszkając z rodzicami to jesteś przegrywem i skończysz jako 40 letni bezrobotny w piwnicy. Kolejna rzecz to konieczność zrezygnowania z oceniania ludzi po dyplomie. Jest wiele zawodów, z których można się normalnie utrzymać, a które wymagają umiejętności i certyfikatów, których studia nie oferują. Czym różni się sprzedawca w sklepie bez studiów od sprzedawcy w sklepie ze studiami z przedmiotu bez perspektyw na pracę? Czy osoba, która ledwo przez przez studia, lub nawet przeszła bez problemu jest koniecznie bardziej inteligentna niż osoba, która nie studiowała np przez sytuację życiową? Powinnismy się nauczyć ludzi po tym jacy są, a nie po tym jaki papierek mogą pokazać, zwłaszcza w czasach, kiedy studiowanie nie wymaga już bycia ponadprzeciętnym i wystarczy mieć bogatych rodziców, żeby dostać dyplom z jakiejś prywatnej uczelni, niekoniecznie będąc w stanie poprzeć to umiejętnościami.
Oj to będzie ciekawy wątek jak w pierwszym zdaniu jest, że kobiety mają za wysokie standardy, a faceci do nich nie dosięgają. Nie jest ono jakoś bardzo nieprawdziwe, wiadomo że każdy chce sobie urwać jabłuszko z jak najwyższej gałęzi.
Będą defetystyczne postawy, winienie systemu, co-zrobisz-nic-nie-zrobisz.
Będą argumenty że baba nie będzie szczęśliwa bez dzieci i kontry a facet jak nie umie utrzymać rodziny to pizda a nie facet a w ogóle nie umie w komunikację emocji.
Będzie winienie LGBT bo no przeciez panie ryśku jak to facet z facetem dziecko zrobio? nie zrobio. prosty chłopski rozum.
Będzie wyzywanie się od nieruchających incelów i puszczalskich księżniczek.
Gówno będzie lecieć z jednej strony na drugą, z drugiej na pierwszą, i wszystkich wokół.
Idę po popcorn, też chcecie?
Co tu język strzępić – żeby zakładać rodzinę trzeba mieć jakieś perspektywy.
Faceci mają na ogół trudniej. Młoda dziewczyna nie ma presji finansowej by utrzymywać mieszkanie, zazwyczaj spada to na jej partnera który musi “nosić spodnie”. Wobec mężczyzn ciągle są stawiane jakieś społeczne wymagania dotyczące wzrostu, pensji, pozycji, sprawności seksualnej, inteligencji, a jak ktoś tych wymagań nie może spelnic to jest “przegrywem”. Kobiety mają społeczne przyzwolenie na okazywanie słabości
Taaa, studia, pornoski i Insta. Nie: zarobki, przestrzeń mieszkaniowa i katozamordyzm.
>mamy mniej więcej dwa razy więcej studentek i absolwentek studiów wyższych, niż absolwentów
Śmiesznie to brzmi z perspektywy studenta polibudy.
​
>Jednym z najważniejszych problemów, jakie mamy dzisiaj w Polsce do rozwiązania, to zachęcenie panów do tego, by szli na studia, by nie porzucali tych studiów, by mieli wykształcenie na takim poziomie
Z polskim podejściem do systemu edukacji możemy sobie od razu odpuścić. Nic z tego nie będzie.
bo złe egoistki myślą o swoim interesię i preferencjach zamiast o dobru polski :<
A mają te rodziny zakładać w domu jej czy jego rodziców? Bo na pewno brak dostępnych mieszkań nie jest problemem, tylko doedukowane kobiety i porno.
Mnie na przykład po prostu raczej nigdy nie będzie stać. Sam się nie mogę utrzymać, nie wyobrażam sobie, skąd miałbym niby brać pieniądze na wszystkie wydatki związane z dzieckiem, na mieszkanie itp.
W sumie jestem facetem wchodzącym powoli w swoje lata trzydzieste i ani myślę aby zakładać rodzinę. Po pierwsze, wiąże się to z wejściem w totalny kierat. Na dziecko trzeba łożyć nie małe pieniądze, trzeba znaleźć mu miejsce w żłobku i przedszkolu, nierzadko wydać krocie na opiekę medyczną (teraz co drugi dzieciak ma jakieś uczulenia, o co chodzi?). Do tego muszę kupić normalny dom lub mieszkanie co oznacza rozpoczęcie robienia nadgodzin lub podjęcie dodatkowej pracy by zwiększyć zdolność kredytową (o ile jakąkolwiek będę obecnie miał), niszczyć sobie zdrowie starając jak najwięcej robót robić sam by zaoszczędzić, albo czekać aż fachowiec łaskawie przyjdzie (bo terminy są odległe) i wykona robotę. Ewentualnie kupić mieszkanie od patodewelopera i przy okazji klęcznik, by co noc walić litanię do wszystkich świętych, by nic się w domu nie spieprzyło. Aha, oczywiście ja i żona (bo chyba będę musiał ją mieć by mieć tą zdolność kredytową) będziemy musieli mieć po jednym samochodzie na osobę, bo komunikacja publiczna leży i kwiczy. I od tego momentu należy posłusznie zapieprzać z nadzieją, że: ja będę zdrowy, ona będzie zdrowa, dziecko będzie zdrowe, małżeństwo się nie rozsypie przez moje nadgodziny, kryzys wieku średniego, jakiekolwiek inne komplikacje, bo oznacza to utratę domu lub utratę dzieci, utratę pieniędzy na prawników, lekarzy i inne wsio. Także luz…
Kobiety zawężające swoje perspektywy matrymonialne poprzez podnoszenie swoich kompetencji jest jednym z najbardziej pojebanych zjawisk społecznych jakie w życiu widziałem. Na logikę zarabianie dużo powinno poszerzać opcje bo można sobie pozwolić na wyjście za gołodupca.
I tak, trzeba brać pod uwagę ryzyko straty pracy przez posiadanie dziecka i potrzebę tymczasowego utrzymywania przez męża, ale wyższe zarobki kobiety powinny chyba ułatwiać tą sprawę a nie utrudniać, poprzez większe możliwości odłożenia na kupkę.
To się nie rozbija o realia finansowe tylko o to że faceci mniej zarabiający są zwyczajnie nieatrakcyjni dla kobiet często.
Wyobraźcie sobie że “Faceci zawyżają swoje standardy poprzez oglądanie pornografii i zwyczajne dziewczyny im się nie podobają” jest stawiane jako problem który mają kobiety xD To nie opcje się zawężają, tylko gusta.
Mnie też zastanawia jak to teraz jest stosunkowo ( 😉 ) z ilością kobiet do ilości mężczyzn w Polsce. Przez ostatnie dekady wyjechało z Polski miliony ludzi za pracą i w większości byli to młodzi mężczyźni.
Ta mantra o niewykształconych i w domyśle beznadziejnych mężczyznach, dla których wykształcone i w domyśle wspaniałe kobiety są po prostu zbyt zajebiste, to jest taki typowy przykład zdupnej tezy, która uzyskuje status obowiązującej prawdy.
Oczywiście, że dla polonistek, filolożek czy absolwentek psychologii, dekarz lub murarz może nie być wymarzoną partią. Tyle tylko, że dziś mnóstwo młodych chłopaków nie idzie na studia, tylko np. na kursy. Wielu spośród tych zainteresowanych technologiami czy np. biznesem, nie widzi potrzeby, by mieć dyplom.
A więc to nie jest tak, że typowa polska młoda kobieta jest doktorem (doktorą) kulturoznawstwa a typowy polski młody mężczyzna sebixem, który opierdala całymi dniami wódę.
Może facetom po prostu się nie spieszy do zakładanie rodzin,bo tak im się podoba?
Mężczyznom zegar biologiczny tyka wolniej, dziecko mogą spłodzić późno. Skąd założenie, że wszyscy tak o tym marzą i jedyny problem w tym, że na realizację tych marzeń czegoś im brakuje?
Powiem tak koszty utrzymania rodziny sa wysokie
Brakuje mi tu jednego aspektu: sprawdzenia ile osób (A nawet par) uważa macierzyństwo za atrakcyjną perspektywę. Są ludzie, którzy po prostu nie chcą mieć dzieci. Nie dlatego, że porno, czy ciasne mieszkanie. Po prostu wieczne niewyspanie, brak władzy nad własnym czasem i nurkowanie w pełnych kup pieluchach brzmi mało pociągająco.
Z uwagi na kiepską jakość żywności, stres itp. zapewne duża część mężczyzn ma problemy z impotencją. Testosteron mniejszy, wg. badań jakość spermy w ciągu ostatnich 40 lat pogorszyła się o kilkadziesiąt procent
Jak kojarzę to było na zachodzie, a jak wiemy u nas jeszcze gorsza żywność.
Chce mieć dzieci. Tylko się boje w Polsce że jak będą komplikacje w ciąży to mi w szpitalu będą kazać czekać aż płod obumrze, i doestanę sepsy, i tyle ze mnie będzie.
Czytam te komentarze i widzę, że żeby wziąć ślub to trzeba mieć już mieszkanie albo dom spłacony. Gdzie wy ludzie teraz żyjecie, po norach?
Ja nie zakładam, bo nie chcę w ogóle zakładać rodziny, ale pewnie jestem w mniejszości.
Mam dwójkę dzieci i muszę powiedzieć, że nie pieluchy i nieprzespane noce są trudne. Nie ciasne mieszkanie, czy brak dużych pieniędzy – to wszystko wynagradzają mi dzieci.
Co jest trudne to ciągłe martwienie się o każdy aspekt życia dziecka, za który jestem odpowiedzialny. Bezustanna rozkmina czy jest bezpieczne, zdrowe. Czy da radę w szkole, czy dom, który tworzymy jest dla niego wspierający. Czy jestem dobrym rodzicem, w jakim świecie będziemy za 10-20-30 lat? Ciężko wytłumaczyć jaka to jest presja
Nie stać mnie na utrzymanie psa i siebie… ba ledwo na samego siebie a jeszcze mieć dziecko.
No, tak 500 plus przecież jest, ono wystarczy ja to głupi jestem. 🤡 /s
najpierw uważam, że należy wprowadzić obowiązkowy urlop tacierzyński
I bardzo dobrze, i tak już jest za dużo ludzi na planecie. Nie dokładajmy swojej cegiełki!
Wiem, ze w dobie polaryzacji natychmiast zostanie mi przypisana jakaś łatka, ale i tak napiszę to, co myślę: denerwuje mnie to nieustanne ciśnienie na mężczyzn. Tak, wiem, to kobiety mają gorzej. Taki jest dogmat. Ale i tak mnie to wścieka. Mamy XXIw, równouprawnienie, role płciowe podobno są okropne, wszyscy je potępiamy, ale kiedy dochodzimy do kwestii fundamentalnych różnic płciowych, seksu, doboru partnerów – nic się nie zmieniło, żyjemy dalej w prymitywnej społeczności tubylczo-małpiej i jeśli nie jesteś absolutnym perfektem, samcem alfa – odpadaj. A w zależności od poglądów, “alfa” znaczy sto tysięcy różnych rzeczy, w których nie sposób się połapać. Dynamika jest tylko jedna – to ty, jako facet, musisz sobie zasłużyć na pannę i koniec. Skoro coś w społeczeństwie nie pyka – oczywiście to wina facetów.
Idealnie widać to w tym artykule. Dziesiątki tysięcy panienek wyrabia sobie mgr z bezdochodowych, nieprzyszłościowych kierunków, zatrzęsienie pedagogiczek, filolożek, polonistek – to nie one powinny przewartościować coś w swoim życiu i zrozumieć, że taki dyplom c***a daje – to mężczyźni też mają rezygnować z biznesów, szkoleń, fachów, które robią bez studiów, bo jakaś panna nie uważa takiego kogoś za wartościowego człowieka, dopóki nie zrobi mgr z orientalistyki albo historii.
Oczywiście, okropni faceci oglądają za dużo porno – TO jest sedno problemu. Ani słowa o sieczce z mózgu, jaką kobietom potencjalnie mogą robić wszelkie portale i apki randkowe, media społecznościowe, gdzie pokażesz w leginsach kawałek dupy albo zrobisz tutorial z makijażu i już jesteś “gwiazdą” i masz zawsze branie albo followersów, chociaż gównem jesteś i nic nie osiągnęłaś – ale hej, “kochaj siebie, jesteś wielka, jesteś silna” wali z mediów non stop. Tylko nikt tak nie mówi facetom, którzy uczciwie, normalnie żyją, bo jak nie jesteś supermanem – Twoje geny zginą.
Ja np. po prostu nie chcę mieć dzieci. Nie czuję tej potrzeby, o której tak często słyszę. Do tego dochodzi też kwestia, że… no właśnie, po prostu nie chcę. Po co mam więc robić, jeśli nie chcę? Żeby być potem ojcem, co ma wyrzuty sumienia do dziecka, które sam spłodził? No kurwa XD
Okropnie bardzo zależy mi na wykorzystywaniu swojego czasu tak jak tego chcę. Bycie z kimś w związku już jest dla mnie nieco trudne pod tym względem, ale mam szczęście, bo partnerka też bardzo lubi zajmować się sobą, a do tego jest większym ekstrawertykiem i widuje się częściej ze znajomymi. Nie ma na mnie presji, ale jest wypracowany całkiem spoko kompromis. Nie potrafiłbym tak zrobić dla dziecka. Może jakby się już narodziło, to faktycznie bym to “poczuł”, aaaale… nie jest to ryzyko, które chcę podejmować.
O muj borze, jeszcze za mało mamy absolwentów gunwostudiów?
Kobiety bryluja na studiach, zarabiaja tyle co mezczyzni i najwazniejsze nie sa zmuszone przez system do wyboru faceta ktory lepiej zarabia by te mogly przezyc, ale dalej to jest wina mezczyzn.
Ciekaw jestem, czy wspomniany w artykule nadmiar kobiet w dużych miastach aby na pewno tyczy się młodych dziewczyn, a nie Grażynek, których mężowie się zachlali na śmierć i babuszek po 70-ce, które pochowały swoich chłopów
Ale fikołki. Może podpowiem bardziej trafne powody:
– kosmiczne ceny mieszkań
– umierająca służba zdrowia
– umierająca edukacja
– katotalibanizm
– covid
– wojna
– inflacja
– brak perspektyw na poprawę sytuacji
Polowe tych problemów wygenerował PiS lub mocno przyspieszył degradacje. Zrzucanie winy na media społecznościowe czy porno to jest jakiś kurwa żart.
studia, pornoski, Insta
jestem absolutnie przekonany, ze do tych wnioskow doszedl ktos siedzacy w obecnych realiach a nie dziad/baba zyjaca w rzeczywistosci sprzed 30lat, gowno seriali i plot z innych odklejonymi dziadami/babami
Żyje na nowym osiedlu, mieszka na nim dużo par 30+ i jest tutaj istny baby boom, wszyscy mają dzieci w podobnym wieku, wszystkie urodzone rok dwa po wprowadzeniu, w wielu rodzinach drugie w drodze. Wszyscy wykształceni, w większości pracownicy korpo, jest to najlepszy dowód, że milenialsi z miast też chcą zakładać rodziny, muszą mieć tylko godne warunki do życia.
31 comments
Nie jestem żadnym specjalistą ani autorytetem, ale wydaje mi się, że przyczyna może być inna niż media społecznościowe i łysy z brazzers. O ile rola kobiet w społeczeństwie staje się u nas coraz bardziej progresywna, to rola mężczyzn dalej pozostaje trochę nieruszona. Dalej królują te stare poglądy, że facet powinien szybko zacząć pracować i być samodzielny, co bardzo utrudnia studiowanie. Sam jestem tego przykładem – jako, że sam się utrzymuję to ciężko mi pogodzić pracę ze studiami, a do tego jeszcze płacić za studia zaoczne. Z dziewczyn, które znałem rzeczywiście większość studiowała, ale właśnie albo nie pracowały, albo zajmowały się pracami dorywczymi, jak wyprowadzanie psów itp. Powinniśmy pozbyć się tego stygmatu, że jak jesteś facetem i pracujesz dorywczo, mieszkając z rodzicami to jesteś przegrywem i skończysz jako 40 letni bezrobotny w piwnicy. Kolejna rzecz to konieczność zrezygnowania z oceniania ludzi po dyplomie. Jest wiele zawodów, z których można się normalnie utrzymać, a które wymagają umiejętności i certyfikatów, których studia nie oferują. Czym różni się sprzedawca w sklepie bez studiów od sprzedawcy w sklepie ze studiami z przedmiotu bez perspektyw na pracę? Czy osoba, która ledwo przez przez studia, lub nawet przeszła bez problemu jest koniecznie bardziej inteligentna niż osoba, która nie studiowała np przez sytuację życiową? Powinnismy się nauczyć ludzi po tym jacy są, a nie po tym jaki papierek mogą pokazać, zwłaszcza w czasach, kiedy studiowanie nie wymaga już bycia ponadprzeciętnym i wystarczy mieć bogatych rodziców, żeby dostać dyplom z jakiejś prywatnej uczelni, niekoniecznie będąc w stanie poprzeć to umiejętnościami.
Oj to będzie ciekawy wątek jak w pierwszym zdaniu jest, że kobiety mają za wysokie standardy, a faceci do nich nie dosięgają. Nie jest ono jakoś bardzo nieprawdziwe, wiadomo że każdy chce sobie urwać jabłuszko z jak najwyższej gałęzi.
Będą defetystyczne postawy, winienie systemu, co-zrobisz-nic-nie-zrobisz.
Będą argumenty że baba nie będzie szczęśliwa bez dzieci i kontry a facet jak nie umie utrzymać rodziny to pizda a nie facet a w ogóle nie umie w komunikację emocji.
Będzie winienie LGBT bo no przeciez panie ryśku jak to facet z facetem dziecko zrobio? nie zrobio. prosty chłopski rozum.
Będzie wyzywanie się od nieruchających incelów i puszczalskich księżniczek.
Gówno będzie lecieć z jednej strony na drugą, z drugiej na pierwszą, i wszystkich wokół.
Idę po popcorn, też chcecie?
Co tu język strzępić – żeby zakładać rodzinę trzeba mieć jakieś perspektywy.
Faceci mają na ogół trudniej. Młoda dziewczyna nie ma presji finansowej by utrzymywać mieszkanie, zazwyczaj spada to na jej partnera który musi “nosić spodnie”. Wobec mężczyzn ciągle są stawiane jakieś społeczne wymagania dotyczące wzrostu, pensji, pozycji, sprawności seksualnej, inteligencji, a jak ktoś tych wymagań nie może spelnic to jest “przegrywem”. Kobiety mają społeczne przyzwolenie na okazywanie słabości
Taaa, studia, pornoski i Insta. Nie: zarobki, przestrzeń mieszkaniowa i katozamordyzm.
>mamy mniej więcej dwa razy więcej studentek i absolwentek studiów wyższych, niż absolwentów
Śmiesznie to brzmi z perspektywy studenta polibudy.
​
>Jednym z najważniejszych problemów, jakie mamy dzisiaj w Polsce do rozwiązania, to zachęcenie panów do tego, by szli na studia, by nie porzucali tych studiów, by mieli wykształcenie na takim poziomie
Z polskim podejściem do systemu edukacji możemy sobie od razu odpuścić. Nic z tego nie będzie.
bo złe egoistki myślą o swoim interesię i preferencjach zamiast o dobru polski :<
A mają te rodziny zakładać w domu jej czy jego rodziców? Bo na pewno brak dostępnych mieszkań nie jest problemem, tylko doedukowane kobiety i porno.
Mnie na przykład po prostu raczej nigdy nie będzie stać. Sam się nie mogę utrzymać, nie wyobrażam sobie, skąd miałbym niby brać pieniądze na wszystkie wydatki związane z dzieckiem, na mieszkanie itp.
W sumie jestem facetem wchodzącym powoli w swoje lata trzydzieste i ani myślę aby zakładać rodzinę. Po pierwsze, wiąże się to z wejściem w totalny kierat. Na dziecko trzeba łożyć nie małe pieniądze, trzeba znaleźć mu miejsce w żłobku i przedszkolu, nierzadko wydać krocie na opiekę medyczną (teraz co drugi dzieciak ma jakieś uczulenia, o co chodzi?). Do tego muszę kupić normalny dom lub mieszkanie co oznacza rozpoczęcie robienia nadgodzin lub podjęcie dodatkowej pracy by zwiększyć zdolność kredytową (o ile jakąkolwiek będę obecnie miał), niszczyć sobie zdrowie starając jak najwięcej robót robić sam by zaoszczędzić, albo czekać aż fachowiec łaskawie przyjdzie (bo terminy są odległe) i wykona robotę. Ewentualnie kupić mieszkanie od patodewelopera i przy okazji klęcznik, by co noc walić litanię do wszystkich świętych, by nic się w domu nie spieprzyło. Aha, oczywiście ja i żona (bo chyba będę musiał ją mieć by mieć tą zdolność kredytową) będziemy musieli mieć po jednym samochodzie na osobę, bo komunikacja publiczna leży i kwiczy. I od tego momentu należy posłusznie zapieprzać z nadzieją, że: ja będę zdrowy, ona będzie zdrowa, dziecko będzie zdrowe, małżeństwo się nie rozsypie przez moje nadgodziny, kryzys wieku średniego, jakiekolwiek inne komplikacje, bo oznacza to utratę domu lub utratę dzieci, utratę pieniędzy na prawników, lekarzy i inne wsio. Także luz…
Kobiety zawężające swoje perspektywy matrymonialne poprzez podnoszenie swoich kompetencji jest jednym z najbardziej pojebanych zjawisk społecznych jakie w życiu widziałem. Na logikę zarabianie dużo powinno poszerzać opcje bo można sobie pozwolić na wyjście za gołodupca.
I tak, trzeba brać pod uwagę ryzyko straty pracy przez posiadanie dziecka i potrzebę tymczasowego utrzymywania przez męża, ale wyższe zarobki kobiety powinny chyba ułatwiać tą sprawę a nie utrudniać, poprzez większe możliwości odłożenia na kupkę.
To się nie rozbija o realia finansowe tylko o to że faceci mniej zarabiający są zwyczajnie nieatrakcyjni dla kobiet często.
Wyobraźcie sobie że “Faceci zawyżają swoje standardy poprzez oglądanie pornografii i zwyczajne dziewczyny im się nie podobają” jest stawiane jako problem który mają kobiety xD To nie opcje się zawężają, tylko gusta.
Mnie też zastanawia jak to teraz jest stosunkowo ( 😉 ) z ilością kobiet do ilości mężczyzn w Polsce. Przez ostatnie dekady wyjechało z Polski miliony ludzi za pracą i w większości byli to młodzi mężczyźni.
Ta mantra o niewykształconych i w domyśle beznadziejnych mężczyznach, dla których wykształcone i w domyśle wspaniałe kobiety są po prostu zbyt zajebiste, to jest taki typowy przykład zdupnej tezy, która uzyskuje status obowiązującej prawdy.
Oczywiście, że dla polonistek, filolożek czy absolwentek psychologii, dekarz lub murarz może nie być wymarzoną partią. Tyle tylko, że dziś mnóstwo młodych chłopaków nie idzie na studia, tylko np. na kursy. Wielu spośród tych zainteresowanych technologiami czy np. biznesem, nie widzi potrzeby, by mieć dyplom.
A więc to nie jest tak, że typowa polska młoda kobieta jest doktorem (doktorą) kulturoznawstwa a typowy polski młody mężczyzna sebixem, który opierdala całymi dniami wódę.
Może facetom po prostu się nie spieszy do zakładanie rodzin,bo tak im się podoba?
Mężczyznom zegar biologiczny tyka wolniej, dziecko mogą spłodzić późno. Skąd założenie, że wszyscy tak o tym marzą i jedyny problem w tym, że na realizację tych marzeń czegoś im brakuje?
Powiem tak koszty utrzymania rodziny sa wysokie
Brakuje mi tu jednego aspektu: sprawdzenia ile osób (A nawet par) uważa macierzyństwo za atrakcyjną perspektywę. Są ludzie, którzy po prostu nie chcą mieć dzieci. Nie dlatego, że porno, czy ciasne mieszkanie. Po prostu wieczne niewyspanie, brak władzy nad własnym czasem i nurkowanie w pełnych kup pieluchach brzmi mało pociągająco.
Z uwagi na kiepską jakość żywności, stres itp. zapewne duża część mężczyzn ma problemy z impotencją. Testosteron mniejszy, wg. badań jakość spermy w ciągu ostatnich 40 lat pogorszyła się o kilkadziesiąt procent
Jak kojarzę to było na zachodzie, a jak wiemy u nas jeszcze gorsza żywność.
Chce mieć dzieci. Tylko się boje w Polsce że jak będą komplikacje w ciąży to mi w szpitalu będą kazać czekać aż płod obumrze, i doestanę sepsy, i tyle ze mnie będzie.
Czytam te komentarze i widzę, że żeby wziąć ślub to trzeba mieć już mieszkanie albo dom spłacony. Gdzie wy ludzie teraz żyjecie, po norach?
Ja nie zakładam, bo nie chcę w ogóle zakładać rodziny, ale pewnie jestem w mniejszości.
Mam dwójkę dzieci i muszę powiedzieć, że nie pieluchy i nieprzespane noce są trudne. Nie ciasne mieszkanie, czy brak dużych pieniędzy – to wszystko wynagradzają mi dzieci.
Co jest trudne to ciągłe martwienie się o każdy aspekt życia dziecka, za który jestem odpowiedzialny. Bezustanna rozkmina czy jest bezpieczne, zdrowe. Czy da radę w szkole, czy dom, który tworzymy jest dla niego wspierający. Czy jestem dobrym rodzicem, w jakim świecie będziemy za 10-20-30 lat? Ciężko wytłumaczyć jaka to jest presja
Nie stać mnie na utrzymanie psa i siebie… ba ledwo na samego siebie a jeszcze mieć dziecko.
No, tak 500 plus przecież jest, ono wystarczy ja to głupi jestem. 🤡 /s
najpierw uważam, że należy wprowadzić obowiązkowy urlop tacierzyński
I bardzo dobrze, i tak już jest za dużo ludzi na planecie. Nie dokładajmy swojej cegiełki!
Wiem, ze w dobie polaryzacji natychmiast zostanie mi przypisana jakaś łatka, ale i tak napiszę to, co myślę: denerwuje mnie to nieustanne ciśnienie na mężczyzn. Tak, wiem, to kobiety mają gorzej. Taki jest dogmat. Ale i tak mnie to wścieka. Mamy XXIw, równouprawnienie, role płciowe podobno są okropne, wszyscy je potępiamy, ale kiedy dochodzimy do kwestii fundamentalnych różnic płciowych, seksu, doboru partnerów – nic się nie zmieniło, żyjemy dalej w prymitywnej społeczności tubylczo-małpiej i jeśli nie jesteś absolutnym perfektem, samcem alfa – odpadaj. A w zależności od poglądów, “alfa” znaczy sto tysięcy różnych rzeczy, w których nie sposób się połapać. Dynamika jest tylko jedna – to ty, jako facet, musisz sobie zasłużyć na pannę i koniec. Skoro coś w społeczeństwie nie pyka – oczywiście to wina facetów.
Idealnie widać to w tym artykule. Dziesiątki tysięcy panienek wyrabia sobie mgr z bezdochodowych, nieprzyszłościowych kierunków, zatrzęsienie pedagogiczek, filolożek, polonistek – to nie one powinny przewartościować coś w swoim życiu i zrozumieć, że taki dyplom c***a daje – to mężczyźni też mają rezygnować z biznesów, szkoleń, fachów, które robią bez studiów, bo jakaś panna nie uważa takiego kogoś za wartościowego człowieka, dopóki nie zrobi mgr z orientalistyki albo historii.
Oczywiście, okropni faceci oglądają za dużo porno – TO jest sedno problemu. Ani słowa o sieczce z mózgu, jaką kobietom potencjalnie mogą robić wszelkie portale i apki randkowe, media społecznościowe, gdzie pokażesz w leginsach kawałek dupy albo zrobisz tutorial z makijażu i już jesteś “gwiazdą” i masz zawsze branie albo followersów, chociaż gównem jesteś i nic nie osiągnęłaś – ale hej, “kochaj siebie, jesteś wielka, jesteś silna” wali z mediów non stop. Tylko nikt tak nie mówi facetom, którzy uczciwie, normalnie żyją, bo jak nie jesteś supermanem – Twoje geny zginą.
Ja np. po prostu nie chcę mieć dzieci. Nie czuję tej potrzeby, o której tak często słyszę. Do tego dochodzi też kwestia, że… no właśnie, po prostu nie chcę. Po co mam więc robić, jeśli nie chcę? Żeby być potem ojcem, co ma wyrzuty sumienia do dziecka, które sam spłodził? No kurwa XD
Okropnie bardzo zależy mi na wykorzystywaniu swojego czasu tak jak tego chcę. Bycie z kimś w związku już jest dla mnie nieco trudne pod tym względem, ale mam szczęście, bo partnerka też bardzo lubi zajmować się sobą, a do tego jest większym ekstrawertykiem i widuje się częściej ze znajomymi. Nie ma na mnie presji, ale jest wypracowany całkiem spoko kompromis. Nie potrafiłbym tak zrobić dla dziecka. Może jakby się już narodziło, to faktycznie bym to “poczuł”, aaaale… nie jest to ryzyko, które chcę podejmować.
O muj borze, jeszcze za mało mamy absolwentów gunwostudiów?
Kobiety bryluja na studiach, zarabiaja tyle co mezczyzni i najwazniejsze nie sa zmuszone przez system do wyboru faceta ktory lepiej zarabia by te mogly przezyc, ale dalej to jest wina mezczyzn.
Ciekaw jestem, czy wspomniany w artykule nadmiar kobiet w dużych miastach aby na pewno tyczy się młodych dziewczyn, a nie Grażynek, których mężowie się zachlali na śmierć i babuszek po 70-ce, które pochowały swoich chłopów
Ale fikołki. Może podpowiem bardziej trafne powody:
– kosmiczne ceny mieszkań
– umierająca służba zdrowia
– umierająca edukacja
– katotalibanizm
– covid
– wojna
– inflacja
– brak perspektyw na poprawę sytuacji
Polowe tych problemów wygenerował PiS lub mocno przyspieszył degradacje. Zrzucanie winy na media społecznościowe czy porno to jest jakiś kurwa żart.
studia, pornoski, Insta
jestem absolutnie przekonany, ze do tych wnioskow doszedl ktos siedzacy w obecnych realiach a nie dziad/baba zyjaca w rzeczywistosci sprzed 30lat, gowno seriali i plot z innych odklejonymi dziadami/babami
Żyje na nowym osiedlu, mieszka na nim dużo par 30+ i jest tutaj istny baby boom, wszyscy mają dzieci w podobnym wieku, wszystkie urodzone rok dwa po wprowadzeniu, w wielu rodzinach drugie w drodze. Wszyscy wykształceni, w większości pracownicy korpo, jest to najlepszy dowód, że milenialsi z miast też chcą zakładać rodziny, muszą mieć tylko godne warunki do życia.