Ostatnio w polskim dyskursie transportowym coraz bardziej pojawia się temat odchodzenia od priorytetyzowania samochodów jako głównego środka transportu, co spotyka się w dużej mierze z gigantycznym oburzeniem – również tutaj na naszej lewackiej utopii erpolska, więc chciałem o tym trochę popisać

Istnieje jakieś takie dziwne przekonanie że odchodzenie od samochodów oznacza po prostu powiedzenie “pierdolcie się” ludziom z obszarów wiejskich oraz kazanie wszystkim jechać rowerem pod górkę w obie strony albo wsiadać do przepełnionych autobusów i tramwajów oknami albo w ogóle siedzieć na dachu jak w tych słynnych zdjęciach z Indii

Odchodzenie od samochodów nie oznacza po prostu ich zakazania i powiedzenia “radźcie sobie”, tylko oznacza zmienienie priorytetowów inwestycji transportowych – zamiast dodawania kolejnego pasa do zakorkowanej drogi który w ciągu kilku miesięcy i tak będzie zakorkowany poprowadzić nowe linie tramwajowe/autobusowe, zamiast budowania parkingów w centrach miast ulepszania możliwości dojazdu wszędzie rowerem na wydzielonych ścieżkach, etc.

Bo na prawdę kiedy da się alternatywy do jeżdżenia okazuje się że nie jest ono nagle jedynym i najlepszym sposobem przemieszania się w XXI wieku – wystarczy spojrzeć na Holandię, której centra miast w latach 70 były tak samo albo i bardziej pełne samochodów jak nasze, ale inwestycje w transport publiczny i infrastrukturę pieszo rowerową sprawiły że teraz samochód jest opcją a nie przymusem, a przeważnie nawet tą gorszą opcją

Nawiązując jeszcze szybko do obszarów wiejskich, tam też teraz samochody są “musem” tylko dlatego że w ostatnich latach absolutnie zarżnięto PKSy w tych rejonach, które były jedyną opcją dla osób starszych i tych których po prostu nie stać na samochód

Polecam bardzo kanał “[Not just bikes](https://youtube.com/c/NotJustBikes)” na YT który świetnie mówi o wadach samochodów z perspektywy kogoś kto mieszkał w Ameryce północnej, gdzie sytuacja jest o wiele wiele gorsza niż u nas

33 comments
  1. Jak dla mnie rower oraz hulajnoga elektryczna to fantastyczne opcje w duzych miastach. Nie wyobrazam sobie tych kosztow, korkow i ogolnego bolu glowy z dojazdami do pracy/treningu itp.

    Auto widze jako typowy mus na obszarach wiejskich, gdyz alternatywy sa zwyczajnie slabe.

  2. >Ostatnio w polskim dyskursie transportowym coraz bardziej pojawia się temat odchodzenia od priorytetyzowania samochodów jako głównego środka transportu, co spotyka się w dużej mierze z gigantycznym oburzeniem – również tutaj na naszej lewackiej utopii erpolska,

    Naprawdę? Wydaje się to bardzo dobrym pomysłem.

  3. Problem jest taki, że to się robi od dupy strony. Czyli zniechęca się do auta (płatne parkingi w miastach, wysokie podatki na paliwo itd.), a transport publiczny leży. Jakbym miał pojechać do sąsiedniej dzielnicy z żoną i dzieckiem, to autem jest nieskończenie wygodniej, dużo szybciej i podobnie cenowo. Bo transport publiczny (Gdańsk) jest drogi, powolny, spóźnialski i z dupy poprowadzony. A jesienią i zimą to w ogóle zapomnij. Używam auta bardzo rzadko, ale bardzo bym chciał mieć fajniejszą alternatywę w postaci zbiorkomu. Albo chociażby nie płacić 4 zł za przejechanie 3 przystanków.

  4. Oooo, dokładnie o to chodzi.

    Chociaż wydaje mi się że przed nami jest większy problem transportowy wcale nie wynikający z infrastruktury komunikacyjnej.
    To mieszkanie. Praktycznie wszyscy moi znajomi z pracy którzy są życiowo na etapie zakładania rodzin budują się po środku niczego 40km od miasta, przy jednej z ostatnio otwartych tras ekspresowych. Oczywiście wynika to z cen nieruchomości, ale skutek jest taki że dołączają oni do grona osób dla których samochód jest jedyną opcją.

    Potrzebujemy programu budowy całych dzielnic z gęstą zabudową mieszkaniową, umożliwiającą sprawny transport publiczny.

  5. Nawet na terenach wiejskich da się to zrobić w miarę sensownie – w mojej rodzinnej gminie niedawno zamiast autobusów szkolnych wprowadzono normalny zbiorkom. Koszty pewnie podobne bo autobus i tak jeździł po wioskach, z tą różnicą że teraz mogą jeździć wszyscy a nie tylko uczniowie. Plus do tego kursy do sąsiednich gmin i miasta wojewódzkiego.

  6. Warszawa w przyszłym roku ma przebudować Aleje Jerozolimskie w ścisłym centrum – będzie tylko jeden pas dla samochodów. W zamian m być przebudowany tunel średnicowy pod alejami – reorganizacja pociągów w centrum i rozwój metra – ma powstać stacja metra na dworcu wschodnim i dalej III linia metra.

  7. Mamy przed wjazdem do centrum Szczecina “park&ride”- stoi puste.
    Na bilet parkingowy możesz poruszać się zbiorkomem.
    Pomysł ok, ale trasa wjazdowa i tak jest zawalona. Miasto jest dość sensownie połączone zbiorkomem, ale oczywiście miejsce na poprawę jest, szczególnie jedna z głównych linii 75 jest bardzo przeciążona i występują opóźnienia – czesto przez ilość samocodów i brak dedykowanego bus pasa. Dużą rolę gra mentalność no bo to akurat **JA** potrzebuje wjechać do centrum samochodem.

  8. Jak ktoś jest zainteresowany tematem bardzo polecam książkę Olgi Gitkiewicz “Nie zdążę” jest w miarę świeża bo z 2019 i świetnie opisuje problem który według wielu źródeł dotyczy ok. 15 milionów Polaków czyli wykluczenie komunikacyjne. Ogólnie chodzi o to, że do wielu mniejszych miast jeżdzą dwa autobusy na krzyż a jak dzieci mają wolne to nic nie ma i o tym że w Polsce miasta po 30, 50 tysięcy mieszkańców nie mają dostępu do kolei co jest absurdem (wiem też o Jastrzębiu).

  9. Czy to kolejny temat “a u nas w Warszawie…”?
    Transport publiczny i samochody mają się uzupełniać, jeden dla drugiego nie jest alternatywą – przynajmniej dla 95% społeczeństwa (5% to studenciaki i single z dużych miast, którzy na r/Polska są w nadreprezentacji). I pod taki model trzeba dostosować infrastrukture i zorganizować ruch.

  10. Dziękuję, coś czego wielu tu nie rozumie i się strasznie upiera, że jak powiemy “przesiądź się do autobusu albo na rower” to automatycznie oznacza to, że KAŻDY musi wybrać inny transport na swoją KAŻDĄ podróż. Otóż nie.

    Odbierasz płytki ze sklepu? Auto. Jedziesz po drobne zakupy do osiedlowego sklepu – rower. Jedziesz do centrum? Zbiorkom. Koncert? Zbiorkom. Trasa praca – dom? Najlepiej rower albo zbiorkom, ale jeśli pracujesz na obrzeżach, weź auto. Leje? Zbiorkom lub auto. To nie chodzi o to, żeby każdy, za każdym razem, niezależnie od warunków wybierał rower, tylko o ułatwienie tego wyboru i poruszania się rowerem i zbiorkomem dla tych, którzy chcą tego wyboru dokonać.

    A na razie w Gdańsku niby rower jest spoko, ale jak przychodzi co do czego, to jak chcę jechać prosto, to muszę pokonać dwa przejazdy i nie dam rady zrobić tego na raz, bo są światła, które to uniemożliwiają. Czemu? [Bo DDR jest raz poprowadzona po prawej stronie, kiedy indziej po lewej.](https://www.google.pl/maps/@54.4005403,18.5746847,3a,75y,338.88h,79.73t/data=!3m6!1e1!3m4!1sBQnCsgYwxmabZ4vNdvFTzQ!2e0!7i13312!8i6656) I to nie jest tylko to miejsce, bo tak budowane są DDR w sporej części miejsc. Tam gdzie się da to się wciśnie, rower niech skacze. Brakuje jakiegoś łącznika? No to zrobimy chodnik z dopuszczonym ruchem rowerów, nie nie CPR, dopuszczony ruch rowerów. Jak już zrobią takiego potworka, [to nie da się na niego normalnie kontynuować jazdy, bo w najwęższym miejscu jest może 1m chodnika](https://www.google.pl/maps/@54.4138102,18.5664284,3a,75y,25.15h,75.03t/data=!3m7!1e1!3m5!1s1cwNHJAqrHzpilqh6KlUcA!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fpanoid%3D1cwNHJAqrHzpilqh6KlUcA%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D5.966299%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656). Miasto zbyło to faktem, że nie ma tam miejsca, żeby zrobić kontynuację DDR i zostanie jak jest. NIE MA MIEJSCA. Natomiast jest miejsce na trzy pasy, w tym jeden do lewoskrętu, który jest dość rzadko używany i w zupełności mógł być jedynie przy wyspie, a nie na długości całej jezdni i jebitne oddzielenie pasów ruchu 11 metrową wyspą. Nie. Na 1,5m DDR nie ma miejsca. [O miejscach, w których jest podjazd z ulicy i zakręt 90*, na którym nie ma opcji, że wyminą się dwa rowery nie będę strzępił ryja](https://www.google.pl/maps/@54.4301714,18.5621729,3a,75y,164.94h,76.65t/data=!3m7!1e1!3m5!1s05LRzosicsvZmRKaXKzdoA!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fpanoid%3D05LRzosicsvZmRKaXKzdoA%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D178.15451%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656). Bo dedykowany pas do skrętu w prawo i lewo jest niezbędny, ale bezpieczne miejsce dla dwóch rowerów już nie. Ave Święta przepustowości. [Sopot również bardzo szanuje rowerzystów chcących jechać z Gdańska do Sopotu lub Gdyni](https://www.google.pl/maps/@54.4286974,18.5634635,3a,75y,256.27h,77.25t/data=!3m7!1e1!3m5!1snDLD1ZVow-rD8YH7NjU6Xw!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fpanoid%3DnDLD1ZVow-rD8YH7NjU6Xw%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D19.642717%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656) i w ramach urozmaicenia ich podróży puszcza ich po jakimś podwórzu. Po którym oczywiście jest piękny zakręt 90* i wąziutki chodnik, na którym dwie osoby się nie miną. Ktoś widział główną drogę przelotową przez miasto puszczoną przez podwórze albo parking sklepowy?

    A wiecie jak oznaczane są roboty drogowe na DDRach? Nijak. Kończy się DDR i nara, nie ma znaków ostrzegających, nie ma objazdu, chodnik nie jest zmieniany tymczasowo na CPR ani nie są wykładane płyty, żeby było jak jechać. Porównajcie to sobie z remontami dróg. Znaki informujące o objazdach. Wkopuje się płyty betonowe, aby tylko dało się przejechać albo rozkopuje całe wyspy centralne. A to tylko porównanie zachowania drogowców na jednym remoncie, który mam nieprzyjemność objeżdżać wielokrotnie w ciągu miesiąca na Havla w Gdańsku. Oczywiście standardy “rowerowej stolicy polski” jak widać nie są zbyt wysokie.

    Mimo tego wybieram rower, ale infrastruktura mnie do tego w wielu miejscach zniechęca. Tylko, że ja jestem młody, zasuwam szybko i mam jeszcze odrobinę refleksu. Czego o ludziach pokroju moich rodziców, którzy raczej jechaliby poniżej 20km/h powiedzieć nie można. Kierowcy dokładają swoją cegiełkę, ale to temat na oddzielny odcinek rantu.

  11. miasta należy po prostu fundamentalnie przebudowywać, trzeba naprawić to co samochody zniszczyły. porównanie amsterdamu do dowolnego amerykańskiego miasta jest aż trudne do przeprocesowania

  12. jako osoba z obszarów wiejskich powiem, że oczywiście jebać PiS, ale wcześniej ubite PKSy rzeczywiście zostały przywrócone. I to nie jest jedyna instytucja, która została tak kiedyś potraktowana. Poza nimi zamknięto też mleczarnię i szkołę (a była dopiero co wyremontowana ze znakomitymi warunkami, teraz to trochę odżyło i jest tam jakieś centrum z siłownią, psychologiem itd.).

    Problem z obszarami wiejskimi ma dwie przyczyny: jedną centralną, gdy rządy są mocno liberalne oraz drugą, polegającą na niegospodarności samorządu już na samym najniższym szczeblu. Kiedyś trochę więcej się działo i mieliśmy nawet turystów, dziś jedyną zagwozdką w głowie samorządowców jest zorganizowanie imprezy z okazji dnia x, żeby móc się najebać.

  13. W Polskiej kulturze zapierdolu liczy sie po prostu każda minuta. Obecnie pracuję z domu od 3 lat i jest to największe błogosławieństwo jakie mnie spotkało, ale pamiętam wcześniejsze dojazdy…

    Mieszkam w ok 100.000 mieście 25km od Katowic. TEORETYCZNIE jesteśmy dobrze skomunikowani z Katowicami. W praktyce, średnio, jest wiele zmiennych. Najlepszą opcją jest dojazd pociągiem. 23 minuty i jesteś na miejscu. Super, nie? Ale tylko w założeniu, że mieszkasz w okolicy stacji kolejowej i pracujesz w centrum Katowic, również w okolicy stacji. Ja akurat mam 2km z domu do stacji i kolejne 2km z centrum Katowic, do pracy. Razem 4km, które najsensowniej jest pokonać z buta. Szybkimi krokiem, jest to około 40 minut w sumie. Razem z pociągiem niby godzina. Ale wiadomo że pociąg nie zawsze pasuję godziną odjazdu, więc przed pracą trzeba dojechać trochę wcześniej, po pracy trzeba trochę na pociąg też poczekać. Zazwyczaj podróż w jedną stronę od A do Z zajmowała mi około 1.5h. Dwa razy dziennie, to 3 h w dojazdach. Dodajmy do tego 8.5h czasu pracy w korpo i praktycznie pół doby poszło mi sie walić…

    Dojeżdżając autem, byłam w stanie skrócić ten czas do 45 min w jedną stronę. Czyli zyskiwałam 1.5h czasu życia dziennie. 7.5h tygodniowo. 30h miesięcznie. Kurtyna.

  14. Ja tam latem jeżdżę sobie hulajnogą do pracy. Zajmuje mi to 8 minut vs 10 minut samochodem.
    Zimą jeżdżę samochodem, bo moją alternatywą jest zbiórkom którym będę jechał pół godziny lub pół godziny pieszo. To by było 40 minut dziennie wyjęte z mojego przepracowanego życiorysu. To są cztery godziny tygodniowo skradzione bezpowrotnie i tyle z mojej perspektywy.

    Toruński zbiórkom uwłacza ludzkiej, XXI wiecznej godności choćby brakiem klimy i tyle.

    Jak mieszkałem w Sztokholmie to nawet mieszkając na zadupiu 40 kilometrów od miasta w centrum byłem max pięć minut później niż autem, a czasem nawet szybciej bo autobus miejski jechał po autostradzie 100 na godzinę, a nie 40 jak polskie PKSy.
    Zaleski, prezydent Torunia, buduje jakiś idiotyczny tramwaj do swojej ośki, zamiast dogadać się z Lubiczem i pokombinować nad szybkim tramwajem z przedmieść.
    Budowane są dwa parkingi p&r od tej strony, ale co z tego skoro jeden jest przy pętli autobusowej, po co ktoś ma się przesiadać kiedy do „centrum” autem dojedzie w 10
    minut a autobusem w 25. To się nie spina.

  15. No dobrze ale jak na razie tej infrastruktury nie ma więc zrezygnowanie z auta jest okropnym wyjściem. Poczekam aż będzie a nigdy jej nie będzie bo to Polska

  16. Samochody są bardzo tanie i nieskończenie fajniejsze niż zbiórkom. Za 2kpln można mieć w miarę ok sprzęt który jest szybszy, elastyczniejszy i prywatniejszy niż zbiórkom, rower albo piechotą albo Uber. i parę lat posłuży. Dzięki niemu można mieć dom pod miastem co jest fajniejsze niż mieszkanie w centrum i można mieć pracę daleko ale za lepsze pieniądze.

    Choćby antyfani aut (do których należę) dwoili się i troili na argumenty, nie da się ludziom wmówić, że gorsze jest lepsze.

    W Łodzi zbiórkom wozi powietrze. Łódź jest za mała żeby inwestować w super zbiórkom i za duża, żeby chodzić na piechotę.Jest też zaniedbana, dlatego rozpieprzone przez auta trawniki i chodniki nie robią wrażenia.

    Kiedyś tak nie było. Autobusy były pełne, osiedla były budowane na samowystarczalne. Powodem była bieda. Nie było $ ani na auto ani na paliwo. To były optymalne rozwiązania.

    To się będzie poprawiać myślę, ale nie będziemy szli w kierunku marzeń o super przemyślanym transporcie.

  17. Właśnie wróciłem z Pragi. Spędziłem tam prawie tydzień. Mieliśmy jechać samochodem, ale się rozkraczył kilka dni przed wyjazdem, w backupowym zaświeciło się check engine, więc ostatecznie pojechaliśmy pociągiem. I w sumie dobrze się stało, bo stałby tylko na parkingu.

    Z dworca metrem do hotelu, z hotelu metrem wszędzie. A jak nie ma metra, to jest tramwaj, w ostateczności autobus.

    Wracam do tego mojego lubelskiego pierdolnika i co? Żeby przejechać z jednego końca miasta na drugi muszę zrobić godzinną wycieczkę krajoznawczą przez pół miasta, albo wsiąść w golfa i dojechać tam w jakieś 20 minut. Postulaty o utworzenie ‘szybkiej’ linii łączącej przeciwległe końce miasta w końcu doczekały się realizacji. Będzie jechała przez jedną z bardziej zakorkowanych ulic w centrum xD

    Dojazd do biura autobusem – 20 min. Problem w tym, że wieczorem autobusy co 40min, więc przeważnie wychodziło pół godziny czekania. Golfem jadę 15, kiedy chcę.

    Dojazd do teściów, którzy mieszkają dosłownie kilkadziesiąt metrów za miastem? Ze 3 autobusy na dzień, jeżdżące okrężną drogą. Alternatywnie kilometrowy spacer przez zabłocone pole.

    Wiem, że porównanie z dupy, na podstawie tygodnia w innym mieście, ale różnica ogromna. Ogólnie zgadzam się z tezą, jedyna skuteczna walka z samochodozą to ta przez usprawnienie transportu publicznego.

    A, dodam jeszcze komunikację międzymiastową. Załóżmy, że chciałbym pojechać na koncert do Warszawy. O której jest ostatni pociąg powrotny 19:41. Mogę wydać 200zł na paliwo, albo na hotel i stracić po pół dnia pracy na dojazd i powrót.

    Zapomniałem dodać. Po koncercie Metalliki metro kursowało co 2-4 minuty przez ponad 2h, żeby wszystkich płynnie porozwozić.

  18. >Nawiązując jeszcze szybko do obszarów wiejskich, tam też teraz samochody są “musem” tylko dlatego że w ostatnich latach absolutnie zarżnięto PKSy w tych rejonach,

    Wybacz, ale to nie prawda. Auta są tam również musem dlatego, że to nie blok w mieście gdzie administracja ogarnie ci problem jak coś nie działa. O dom i swój teren dba właściciel, a dom i wszystko na około często trzeba naprawiać, na podwórku robić przeróżne prace, przewozić przeróżne rzeczy. Widzę to po swoim teściu – auto jest używane do dojazdów do pracy i pewnie mógłby zrezygnować gdyby był zbiorkom, aczkolwiek i tak do głównej ulicy musiałby dojeżdżać z 10 minut rowerem. Natomiast chociażby ekogroszek jakoś trzeba do domu dostarczyć. Z butlą gazową też raczej zbiorkomem jeździć nie będzie. Kosiarki nie przewieziesz rowerem, a ze szwagrem mają jedną w ramach oszczędności. I ja zdaje sobie sprawę, że to co wymieniłem (a jest pewnie masa innych rzeczy) nie jest robione każdego dnia, ale jednak jest.

    Także o ile na wsi dojazd do szkół, czy pracy pewnie zbiorkomem ogarniesz i byłoby to rozwiązanie wielu problemów, to jednak auto nadal będzie musem dla masy innych potrzeb.

  19. W Lublinie przy wylocie z miasta istnieje duża galeria handlowa.

    I jakiś czas temu przeczytałem, że mają wprowadzić tam płatne parkingi ponieważ LUDZIE ZOSTAWIALI AUTA NA PARKINGU I JECHALI DALEJ KOMUNIKACJĄ ZBIOROWĄ.

    Więc trzeba było takie niecne praktyki ukrócić. Tak wiem galerie nie są od rozwiązywania problemów komunikacyjnych miast no ale może była jakaś opcja się z miastem dogadać.

    W Polsce brakuje właśnie takich miejsc przesiadkowych i niestety nie zapowiada się aby szybko powstały.

  20. Ja to wole auto. Mogę sobie odpalić klime w gorące dni a nie czekać na litość kierowcy czy włączy czy nie. Nikt nie chce żebym ustępował miejsca w moim własnym aucie. Nikt mi nie powie ze za głośno słucham muzyki. Mogę jechać gdzie chce a nie tylko tam gdzie są przystanki. Auto = wolność

  21. >zamiast dodawania kolejnego pasa do zakorkowanej drogi który w ciągu kilku miesięcy i tak będzie zakorkowany poprowadzić nowe linie tramwajowe/autobusowe

    A skąd sąsiad pieniążki na to weźmie? /s

  22. Coś, czego nigdy nie widzę, że pojawia się jako możliwe rozwiązanie “samochodozy” jest po prostu praca z domu. Wiem, że nie w każdym zawodzie można, i jest to w rękach pracodawców, a nie samorządów, ale to też jest jakaś część rozwiązania.

  23. Z tymi wsiami to jest dramat jeżeli chodzi o transport publiczny, np. u mnie są dwa przystanki, z czego jeden jest na samym początku wsi, od niego jest rzut beretem do miasta i nie ma sensu w ogóle go używać bo wystarczy sie przejść 10 – 15 min i jesteś w centrum miasta, a drugi autobus kursuje tylko raz na dzień i jest o 9 rano, to spoko jak ja mam na 8 do szkoły, a większość ludzi ma na 6 czy 7 do pracy

  24. Nie dziwne skoro najglosniej i najbardziej klikalne sa wysrywy wielkomiejskich aktywistow ktorzy pierdola o tym ze wszystko sie da zbiorkomem, a samochody zbanować bez zadnych wyjatków, majac do pracy 3km albo homeoffice bedac “redaktorem”, 20 busow na godzine, Lidla 300m od domu, i wszedzie sciezki rowerowe.

    A w p0lsce jak to w p0lsce zamiast promowac, ulepszac jakosc zbiorkomu, jedyne co sie zrobi to wpierdoli kierowcom ku poklaskowi lewicy, ktora glosuje za zakazem sprzedazy spalinowek jezdzac czterolitrowymi V8kami xD

    >wystarczy spojrzeć na Holandię, której centra miast

    Slowo klucz – centra miast, okazuje sie ze jednak wiekszosc kraju nie mieszka na srodmiesciu Warszawy, a połowa mieszkanocw doswiadcza wykluczenia komunikacyjnego, gdzie samochod jest zbawieniem, a nie kwestia wyboru.

    U mnie dojazd 10km do Gliwic do pracy – samochodem 10-15 minut, wychodze z domu 7:40, zbiorkom? 6:40 na przystanku, 7:40 pod budynkiem, super, prawie 3 godziny dziennie dojazdu, ciekawe co wybiore xD

  25. 15 lat dojazdów na trasie Łódź – Warszawa.

    wieczne remonty kolei, ostatnio z powodu remontu Zachodniej absolutnie KAŻDY pociąg opóźniony. every. single. one.

    zmiany na gorsze. coraz więcej przewoźników na kolei, dla każdego osobny bilet. rezerwacje miejsca, kary setek zł za brak rezerwacji do miesięcznego, za który i tak płacisz setki zł.

    nikt mnie tyle razy mnie przepraszał, co PKP.

    czasami przemoc w pociągach. w toaletach zawsze smród i mocz, papier toaletowy z gównem na podłodze.

    brak pociągów po 23. w rozkładzie czasem 2 pociągi na godzinę, czasem brak pociągu przez godzinę.

    ostatecznie przeprowadzka do Warszawy. i co – zostaję złotówkowiczem / stopkowiczem i wszyscy jeszcze powiedzą, że dobrze mi tak! trzeba było nie brać kredytu! w perspektywie poziom stóp procentowych z 14%.

    cza byo nie broć pud kurek. nie brany pod korek, ale na 3-4krotny wzrost raty to chyba nikt nie liczył. a taki będzie, bo trzeba dzielnie walczyć z inflacją metodami jak za lat 90-tych: powodując 20% bezrobocia.

    ​

    ​

    czasem myślę, że lepiej byłoby się nie urodzić…

  26. Problem polega na tym, że samo zniechęcanie do posiadania samochodu i nakładanie dodatkowych opłat nic nie da jeśli jednocześnie nie pójdą za tym konkretne inwestycje w usprawnienie komunikacji zbiorowej i solidne jej dotowanie, tak żeby była opłacalna względem samochodu.

    Mieszkam w Warszawie więc na codzień poruszam się głównie komunikacją lub rowerem. Ale jeśli mam ochotę lub potrzebę wybrać się za miasto – niemal zawsze wsiadam w samochód, bo komunikacja w wielu miejscach w zasadzie nie istnieje albo jest tak upierdliwa że nie warto.

    Gdyby nie to że nie chce być zamknięta w miejsce albo ograniczona do tych kilku lokacji gdzie można w miarę bezproblemowo dojechać pociągiem czy autobusem, pewnie bym się własnego samochodu pozbyła i używała jakiegoś panka w razie potrzeby.

    Dla ludzi mieszkających poza miastami nic takie akcje nie dadzą o ile tu i teraz nie będą mieli rozsądnej alternatywy. Nie obiektnicy że za 5 lat może. Teraz.

    Trzeba też pamiętać że ludzie cenią komfort. Sama nie raz jadę samochodem do pracy bo pada deszcz i stanie na przystanku mi się nie uśmiecha. Tak samo osoba mieszkająca na wsi pojedzie samochodem zamiast czekać na autobus który będzie za dwie godziny.

    Jednym słowem, odejście od samochodów nie będzie proste.

  27. Ja tylko przypomnę że erpolska to lewica obyczajowa. Czyli turbokapitalizm ale tęczowy. Przypomnę tylko że taki program 500+ ma najwięcej przeciwników wśród wyborców Lewicy i Konfederacji, w tej kolejności.

    Lewica obyczajowa chce aborcji, równouprawnienia kobiet i traktowania osób o innej orientacji jak ludzi, nie obchodzi ich jakiś tam zbiorkom.

  28. Przez wiele, wiele lat jeździłem rowerem wszędzie przez cały rok, z powodu kontuzji nie mogłem i potem przez wiele lat tłukłem się zbiorkomem. Mam auto teraz, któreś z kolei, taniej niż auto by mnie wychodziło do pracy jeździć Uberem. I wiecie co? Moje pierwsze wrażenia z kupna auta to było że świat mój się poszerzył. Owszem jeżdżę do centrum tramwajem, często Uberem, ale mam auto na weekendy. Mogę w weekend wyskoczyć nad jezioro, do lasu albo w góry. Mój świat się zdecydowanie poszerzył.

  29. >co spotyka się w dużej mierze z gigantycznym oburzeniem

    To jest już któryś post o tematyce samochodozy jaki widzę na tej grupie i żadny nie miał wielu komentarzy krytykujących rozwój tranzytu masowego.

  30. Absolutnie wspieram ideę inwestowania więcej w publiczne środki transportu. Jak u mnie w mieścinie odpalili tramwaje, to mi się prawko odwidziało.

    Zakazywania samochodów oczywiście nie będzie, bo to społecznie nie do wdrożenia. Jednocześnie każda rodzina powinna posiadać przynajmniej jeden samochód ze względów bezpieczeństwa. Gdy coś się stanie i gdzieś będzie trzeba pojechać. W Ukrainie doświadczyli tego ostatnio najbardziej.

Leave a Reply