Już pomijając “jakość” tego “artykułu”. I to, że jednak utratę wzroku uważam za poważny uszczerbek na zdrowiu. Taki artykuł jest powodem dlaczego ludzie nie lubią feministek imho i już widzę ta równość.
dżizas, ale paplanina
ała, moje oczy
Gdzie można ubiegać się o odszkodowanie za przeczytanie fragmentu?
„ Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców.”
Przyznawać mi się tu, kogo mam obwiniać za ten artykuł?
Nie wiem co brała osoba pisząca ten artykuł, ale chyba nie chciałbym tego próbować. Nie wiem o co chodzi, ale nie brzmi to zbyt sensownie. Jedyne co z tego wydedukowałem, to że komuś przeszkadzają królowie na banknotach. Można by zrobić 1000 z Jadwigą, ale dalej by ktoś narzekał, że miała ona tytuł króla i trzeba się cofnąć w przeszłość i to zmienić.
Zmarnowałem 3 minuty życia, czytałem licząc, że w końcu dowiem się o czym jest ten „artykuł” no i sie nie dowiedziałem xd
Podzielmy obowiązek prania i prasowania ustawą. A, i jeszcze płaćmy ludziom, że umyli talerze w swoim domu.
Jezus Maria, dawno nic tak złego nie czytałem. Jest jakieś określenie na kobieca formę incela/piwniczaka?
No, artykuł jest imho tragiczny – z powodu formy, nie treści. Felieton to forma dowolna, każdy sobie może napisać jak mu się spodoba. Co nie znaczy, że zawsze będzie to dobry wybór.
Ten tutaj wygląda bardziej na strumień świadomości po alkoholu niż sensowny felieton. Bycie “artystycznym” na siłę rzadko ma sens, tak samo jak np. kweisciste, barokowe i przeładowane anachronizmami mowy Brauna w sejmie sprawiają moim zdaniem często efket odwrotny do zamierzonego bo brzmi to jak karykatura.
Wygląda, że autorka bardzo starała się, żeby napisać coś bardzo szokującego, ale przecież nikogo z czytelników krypolu taka “obrazoburcza” scenka wcale nie oburzy.
>Dzierżone w anusach, uszach, dziurkach od nosa i jamochłonach rulony pieniędzy zapłoną, a wy będziecie nas błagać o koniec. A wtedy tylko świst bacika nad głową, a wtedy tylko mocniej ściśniemy gardziołko paskiem od torebki. Dziki plask pacek od naleśników, szast i prast łapek na muchy, jeb jeb jeb paletką do ping-ponga po gołej pupie, i już nigdy więcej, kapitalisto, nie przyłożysz mi tekstem o wyższości swojej pracy nad naszą, nad moją!
>W tym momencie wjeżdża na chatę policja. Kapitalista z płonącymi rulonami w tyłku i w ustach, socjalistka w lycrze i w kominiarce, z packą do naleśników świstającą jeszcze dziko w powietrzu… Niech i policji Łokietek w gardle stanie.
OK?
Może wywołałoby to zapaść w prenumeratorze DoRzeczy, ale przecież nie w czytelnikach krypolu. To dla kogo to jest napisane – bo przecież tu chodzi wyłącznie o formę. Można by z tego artykułu wywalić 80% bez szkody dla treści.
Natomiast w pojedyńczych momentach, kiedy pojawia się w ogóle jakaś treść, jest tu trochę istotnych postulatów:
>Dlaczego w tym kraju opieka nad chorym dzieckiem w 90 proc. spada na matkę? Kto powiedział, że przytulanie chorego dziecka i podawanie syropków nie może udać się także mężczyźnie? Że tylko matka może dostać u lekarza zwolnienie, że to ona powinna opiekować się dzieckiem po rozwodzie? Kto powiedział, że dziecko defaultowo powinno być przypisane matce, a kobiety pragnące spełnić się zawodowo w dziedzinach do tej pory obsadzanych głównie przez mężczyzn mogą to robić tylko wtedy, kiedy będzie „uprane, wysprzątane, ugotowane” – a zatem najczęściej po nocach?
I tak faktycznie jest. Znam to z autopsji, bo w poprzedniej pracy zawsze spotykałem się z podejrzliwymi spojrzeniami ze strony kierownictwa, kiedy mówiłem, że idę na zwolnienie na dziecko. Do tego stopnia, że kiedyś moja kierowniczka nie wytrzymała i bezpośrednio spytała, dlaczego w ogóle to ja idę na zwolnienie, skoro mam żonę, która też może iść na zwolnienie, a to kobiety opiekują się chorymi dziećmi.
Chodzę z córką do lekarzy – byłem na pierwszej wizycie po porodzie, byłem na pierwszej wizycie u ortopedy – i w obu wypadkach lekarze wyrazili zdziwienie, że “ale jak to tata przyszedł?”. W sensie, jest oczywiste i spodziewane, że z maluchami do lekarzy chodzą matki.
Jak żona stała w sklepie z dzieckiem w chuście to stała. Jak ja stałem, to ludzie mało co nie połamali nóg, tak szybko przepuszczali mnie w kolejce. Dlaczego? Bo to tak niecodzienny widok? Nie wiem. Ogólnie jak idę z dziećmi to mam +10 do charyzmy, bo wszyscy mnie przepuszczają wszędzie, pytają czy coś pomóc itp. Bo facet nieporadny, na pewno potrzebuje pomocy xD
U syna w przedszkolu jak idę na zebranie z rodzicami to jest zazwyczaj reprezentacja jakieś 18:2 dla kobiet, parę razy byłem jedynym facetem na sali xD
Może mi ktoś wytłumaczyć o czym w sumie jest ten tekst?
I dlaczego krypol z fajnej strony stał się takim ściekiem?
hehe ja też czasem coś nagryzmole po paru głębszych, ale niestety nie było dotąd żadnej redakcji która by to opublikowała xdd
Kolejny tekst pod tytułem. Nie umiem dogadac się z wlasnym chłopem (bo partnered tego nie można nazwać) wiec pofantazjuje sobie o rewolucji…
I nie umiejac ogarnąć relacji w związku będę liderką rewolucji. Strasznie dziwna na ta fantastyka.
Z tego co widzę, to wszystkie artykuły tej pani tak wyglądają.
Cóż, Krytpol moment. Ta strona to od dłuższego czasu ściek równie mocny co DoRzeczy czy jakieś inne Rzepy. Mogliby jakkolwiek selekcjonować swoich pisarzy…
Ktoś potrzebuje przytulenia, setki wódki i terapeuty…
Krytyka nie zawodzi, chociaż jej istnienie jest poważnym zawodem…
Hesus… Ja tam nie rozumiem do końca. Murarze, tynkarze, hydraulicy, brukarze, etc. zarabiają bardzo dobre pieniądze. Kobiet tam jak na lekarstwo, a podobno brakuje rąk do pracy.
Jak w rozmowie wyjdzie gdzie pracuję, to każdy zaraz myśli, że wpierdalam bułki smarowane Benjaminem Franklinem, a prawda jest taka, że gościu, który robił mi wycenę fundamentu na dom, ma więcej na rok. Ale walka będzie o kobiety na moim stanowisku, bo za mało, a dlaczego nie tam?
Aż takiego libkowego wtf moment się na tym reddice nie spodziewałem.
Co to kurwa jest?
Cudowne, wspaniałe. Publikujcie to gdzie się da. Szybciej się z Wami uporamy
20 comments
Już pomijając “jakość” tego “artykułu”. I to, że jednak utratę wzroku uważam za poważny uszczerbek na zdrowiu. Taki artykuł jest powodem dlaczego ludzie nie lubią feministek imho i już widzę ta równość.
dżizas, ale paplanina
ała, moje oczy
Gdzie można ubiegać się o odszkodowanie za przeczytanie fragmentu?
„ Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców.”
Przyznawać mi się tu, kogo mam obwiniać za ten artykuł?
Nie wiem co brała osoba pisząca ten artykuł, ale chyba nie chciałbym tego próbować. Nie wiem o co chodzi, ale nie brzmi to zbyt sensownie. Jedyne co z tego wydedukowałem, to że komuś przeszkadzają królowie na banknotach. Można by zrobić 1000 z Jadwigą, ale dalej by ktoś narzekał, że miała ona tytuł króla i trzeba się cofnąć w przeszłość i to zmienić.
Zmarnowałem 3 minuty życia, czytałem licząc, że w końcu dowiem się o czym jest ten „artykuł” no i sie nie dowiedziałem xd
Podzielmy obowiązek prania i prasowania ustawą. A, i jeszcze płaćmy ludziom, że umyli talerze w swoim domu.
Jezus Maria, dawno nic tak złego nie czytałem. Jest jakieś określenie na kobieca formę incela/piwniczaka?
No, artykuł jest imho tragiczny – z powodu formy, nie treści. Felieton to forma dowolna, każdy sobie może napisać jak mu się spodoba. Co nie znaczy, że zawsze będzie to dobry wybór.
Ten tutaj wygląda bardziej na strumień świadomości po alkoholu niż sensowny felieton. Bycie “artystycznym” na siłę rzadko ma sens, tak samo jak np. kweisciste, barokowe i przeładowane anachronizmami mowy Brauna w sejmie sprawiają moim zdaniem często efket odwrotny do zamierzonego bo brzmi to jak karykatura.
Wygląda, że autorka bardzo starała się, żeby napisać coś bardzo szokującego, ale przecież nikogo z czytelników krypolu taka “obrazoburcza” scenka wcale nie oburzy.
>Dzierżone w anusach, uszach, dziurkach od nosa i jamochłonach rulony pieniędzy zapłoną, a wy będziecie nas błagać o koniec. A wtedy tylko świst bacika nad głową, a wtedy tylko mocniej ściśniemy gardziołko paskiem od torebki. Dziki plask pacek od naleśników, szast i prast łapek na muchy, jeb jeb jeb paletką do ping-ponga po gołej pupie, i już nigdy więcej, kapitalisto, nie przyłożysz mi tekstem o wyższości swojej pracy nad naszą, nad moją!
>W tym momencie wjeżdża na chatę policja. Kapitalista z płonącymi rulonami w tyłku i w ustach, socjalistka w lycrze i w kominiarce, z packą do naleśników świstającą jeszcze dziko w powietrzu… Niech i policji Łokietek w gardle stanie.
OK?
Może wywołałoby to zapaść w prenumeratorze DoRzeczy, ale przecież nie w czytelnikach krypolu. To dla kogo to jest napisane – bo przecież tu chodzi wyłącznie o formę. Można by z tego artykułu wywalić 80% bez szkody dla treści.
Natomiast w pojedyńczych momentach, kiedy pojawia się w ogóle jakaś treść, jest tu trochę istotnych postulatów:
>Dlaczego w tym kraju opieka nad chorym dzieckiem w 90 proc. spada na matkę? Kto powiedział, że przytulanie chorego dziecka i podawanie syropków nie może udać się także mężczyźnie? Że tylko matka może dostać u lekarza zwolnienie, że to ona powinna opiekować się dzieckiem po rozwodzie? Kto powiedział, że dziecko defaultowo powinno być przypisane matce, a kobiety pragnące spełnić się zawodowo w dziedzinach do tej pory obsadzanych głównie przez mężczyzn mogą to robić tylko wtedy, kiedy będzie „uprane, wysprzątane, ugotowane” – a zatem najczęściej po nocach?
I tak faktycznie jest. Znam to z autopsji, bo w poprzedniej pracy zawsze spotykałem się z podejrzliwymi spojrzeniami ze strony kierownictwa, kiedy mówiłem, że idę na zwolnienie na dziecko. Do tego stopnia, że kiedyś moja kierowniczka nie wytrzymała i bezpośrednio spytała, dlaczego w ogóle to ja idę na zwolnienie, skoro mam żonę, która też może iść na zwolnienie, a to kobiety opiekują się chorymi dziećmi.
Chodzę z córką do lekarzy – byłem na pierwszej wizycie po porodzie, byłem na pierwszej wizycie u ortopedy – i w obu wypadkach lekarze wyrazili zdziwienie, że “ale jak to tata przyszedł?”. W sensie, jest oczywiste i spodziewane, że z maluchami do lekarzy chodzą matki.
Jak żona stała w sklepie z dzieckiem w chuście to stała. Jak ja stałem, to ludzie mało co nie połamali nóg, tak szybko przepuszczali mnie w kolejce. Dlaczego? Bo to tak niecodzienny widok? Nie wiem. Ogólnie jak idę z dziećmi to mam +10 do charyzmy, bo wszyscy mnie przepuszczają wszędzie, pytają czy coś pomóc itp. Bo facet nieporadny, na pewno potrzebuje pomocy xD
U syna w przedszkolu jak idę na zebranie z rodzicami to jest zazwyczaj reprezentacja jakieś 18:2 dla kobiet, parę razy byłem jedynym facetem na sali xD
Może mi ktoś wytłumaczyć o czym w sumie jest ten tekst?
I dlaczego krypol z fajnej strony stał się takim ściekiem?
hehe ja też czasem coś nagryzmole po paru głębszych, ale niestety nie było dotąd żadnej redakcji która by to opublikowała xdd
Kolejny tekst pod tytułem. Nie umiem dogadac się z wlasnym chłopem (bo partnered tego nie można nazwać) wiec pofantazjuje sobie o rewolucji…
I nie umiejac ogarnąć relacji w związku będę liderką rewolucji. Strasznie dziwna na ta fantastyka.
Z tego co widzę, to wszystkie artykuły tej pani tak wyglądają.
Cóż, Krytpol moment. Ta strona to od dłuższego czasu ściek równie mocny co DoRzeczy czy jakieś inne Rzepy. Mogliby jakkolwiek selekcjonować swoich pisarzy…
Ktoś potrzebuje przytulenia, setki wódki i terapeuty…
Krytyka nie zawodzi, chociaż jej istnienie jest poważnym zawodem…
Hesus… Ja tam nie rozumiem do końca. Murarze, tynkarze, hydraulicy, brukarze, etc. zarabiają bardzo dobre pieniądze. Kobiet tam jak na lekarstwo, a podobno brakuje rąk do pracy.
Jak w rozmowie wyjdzie gdzie pracuję, to każdy zaraz myśli, że wpierdalam bułki smarowane Benjaminem Franklinem, a prawda jest taka, że gościu, który robił mi wycenę fundamentu na dom, ma więcej na rok. Ale walka będzie o kobiety na moim stanowisku, bo za mało, a dlaczego nie tam?
Aż takiego libkowego wtf moment się na tym reddice nie spodziewałem.
Co to kurwa jest?
Cudowne, wspaniałe. Publikujcie to gdzie się da. Szybciej się z Wami uporamy