O ile się zgadzam, że powinniśmy zastępować samochód w jak największym stopniu rowerami czy zbiorkomem, o tyle mierzi mnie, że zwykły kowalski ma uważać na każdy swój ruch, broń boże nie używać słomek bo zabija wieloryby, płacić za każdą reklamówkę. A idzie ten sam kowalski do sklepu i co?
* Kremy do twarzy popakowane w trzy razy większe pudełka niż to potrzebne.
* Słoiczko-młynki z przyprawami, które są wypełnione do połowy, a pustą część przykrywa etykieta. Ponadto jest jednokrotnego użytku, bo nie da się tego w żaden sposób uzupełnić
* mięsa czy inna żywność spakowania w plastikowe opakowanie wypełnia jedynie jego połowę. Reszta jest sprytnie zaklejona etykietą. Szczególnie łososie tak uwielbiają pakować
* cukierki w zbiorczym opakowaniu – każdy zawinięty w swoją folijkę
* bombonierki – kupujesz opakowanie powierzchni telewizora, a w środku kilkanaście cukierków na krzyż
I to jedno, że to jest zwyczajne oszustwo (hurr patrz na gramaturę durr), to dwa że marnowanie przestrzeni i przewożenie powietrza przez tak ponoć zaangażowane ekologicznie podmioty. Zamiast kilkunastu tirów, może wystarczyłoby kilka, żeby przewieźć ten sam towar bez takiej ilości powietrza?
Ale nie, łatwiej się dowalić do kowalskiego, niż wziąć się za walkę z korpo. I nie twierdzę, że nie ma się co za kowalskich brać, bo odkąd reklamówki są płatne, to nagle większość chodzi ze swoimi siatkami, a do poruszania się po mieście wcale nie potrzeba 200 konnego kombi, tylko wystarczy miejski smart czy inny z rodziny UP/citigo/mii albo jakaś astra albo wręcz rower i zbiorkom a auto na przypadki kiedy jest faktycznie potrzebne.
Zresztą, dużo łatwiej się dowalić do kowalskiego i z poziomu rady jakiegokolwiek miasta zachęcać do zbiorkomu i roweru, zarazem śrubując opłaty za parkowanie w centrach dzielnic, kiedy do dyspozycji ma się własny parking, za szlabanem i bez opłat i ochoczo z niego korzystać
1 comment
O ile się zgadzam, że powinniśmy zastępować samochód w jak największym stopniu rowerami czy zbiorkomem, o tyle mierzi mnie, że zwykły kowalski ma uważać na każdy swój ruch, broń boże nie używać słomek bo zabija wieloryby, płacić za każdą reklamówkę. A idzie ten sam kowalski do sklepu i co?
* Kremy do twarzy popakowane w trzy razy większe pudełka niż to potrzebne.
* Słoiczko-młynki z przyprawami, które są wypełnione do połowy, a pustą część przykrywa etykieta. Ponadto jest jednokrotnego użytku, bo nie da się tego w żaden sposób uzupełnić
* mięsa czy inna żywność spakowania w plastikowe opakowanie wypełnia jedynie jego połowę. Reszta jest sprytnie zaklejona etykietą. Szczególnie łososie tak uwielbiają pakować
* cukierki w zbiorczym opakowaniu – każdy zawinięty w swoją folijkę
* bombonierki – kupujesz opakowanie powierzchni telewizora, a w środku kilkanaście cukierków na krzyż
I to jedno, że to jest zwyczajne oszustwo (hurr patrz na gramaturę durr), to dwa że marnowanie przestrzeni i przewożenie powietrza przez tak ponoć zaangażowane ekologicznie podmioty. Zamiast kilkunastu tirów, może wystarczyłoby kilka, żeby przewieźć ten sam towar bez takiej ilości powietrza?
Ale nie, łatwiej się dowalić do kowalskiego, niż wziąć się za walkę z korpo. I nie twierdzę, że nie ma się co za kowalskich brać, bo odkąd reklamówki są płatne, to nagle większość chodzi ze swoimi siatkami, a do poruszania się po mieście wcale nie potrzeba 200 konnego kombi, tylko wystarczy miejski smart czy inny z rodziny UP/citigo/mii albo jakaś astra albo wręcz rower i zbiorkom a auto na przypadki kiedy jest faktycznie potrzebne.
Zresztą, dużo łatwiej się dowalić do kowalskiego i z poziomu rady jakiegokolwiek miasta zachęcać do zbiorkomu i roweru, zarazem śrubując opłaty za parkowanie w centrach dzielnic, kiedy do dyspozycji ma się własny parking, za szlabanem i bez opłat i ochoczo z niego korzystać