Przy cenach chleba takie wyliczenia to jest czyste wkładanie kija w mrowisku dla samego wkładania. Nie ma takiego produktu jak “chleb” tak samo jak nie ma takiego produktu jak “samochód” czy “spodnie”.
Jest mnóstwo rodzajów chleba, z różnych składników i sprzedawanych w różnych gramaturach. Bochenek chleba może mieć 300g albo i 600g. Taka sama gramatura może mieć drastycznie inny skład. Wczoraj kupowałem 550g pszenno żytniego z biedry po 2.60 zł. A w piekarni koło mojej pracy, podobny chleb, z prawie identycznym składem kosztuje 7 zł za 50g mniejszy bochenek.
Z całą pewnością pieczywo drożeje i to wszędzie, również w dyskontach.
>Przez co, w coraz gorszej sytuacji są właściciele małych, rzemieślniczych piekarni.
Problem w tym, że “małe rzemieślnicze” piekarnie były drogie i niekonkurencyjne cenowo na długo przed początkiem szalonych wzrostów cen. To może głupio brzmi – ale tak – ich pieczywo to zawsze był trochę taki produkt luksusowy, właśnie dlatego, że nie kupujesz “byle czego z dyskontu, tylko porządny produkt, z najlepszych składników” – produkt “kraftowy”. Przecież z piwem jest to samo. Możesz kupić Tyskie za 2.50zł albo kraftowe za 10 zł.
Niech jedzą bułki
Ale powiedz pan, kto tylo doł.
Teraz mi ciężko kupić inny chleb niż tostowy za mniej niż 5 złotych 🙁
Pozdrawiam piekarnię “rzemieślniczą” (uwielbiam to słowo) Bread Morning na Kabatach i ich bochenek przennego za 17 PLN. Ludzie ustawiający się w kolejce od rana to psychopaci.
A ja sobie tam sam zacząłem wypiekać w tanim piekarniczku za 200 zł z Carrefoura.
Pierw zwyczajny na drożdżach, bardzo szybko się robi, czas przygotowania króciutki.
Później bawiłem się w zakwas żytni. Chleby znacznie smaczniejsze, niestety znacznie więcej przygotowywania (musi znacznie dłużej odleżeć, zakwas to takie dzikie drożdże). Niestety spleśnial mi i poszedł do wyjebu.
Koszt? Zależy tylko jaką mąkę się kupi (najtańsze to może 3 zł za kg), dodatki typu ziarna no i prąd, czy czym tam rozgrzejesz piekarnik. Jak masz starego typu, to można oponami palić i będzie git, bo ogień też dają.
6 comments
Przy cenach chleba takie wyliczenia to jest czyste wkładanie kija w mrowisku dla samego wkładania. Nie ma takiego produktu jak “chleb” tak samo jak nie ma takiego produktu jak “samochód” czy “spodnie”.
Jest mnóstwo rodzajów chleba, z różnych składników i sprzedawanych w różnych gramaturach. Bochenek chleba może mieć 300g albo i 600g. Taka sama gramatura może mieć drastycznie inny skład. Wczoraj kupowałem 550g pszenno żytniego z biedry po 2.60 zł. A w piekarni koło mojej pracy, podobny chleb, z prawie identycznym składem kosztuje 7 zł za 50g mniejszy bochenek.
Z całą pewnością pieczywo drożeje i to wszędzie, również w dyskontach.
>Przez co, w coraz gorszej sytuacji są właściciele małych, rzemieślniczych piekarni.
Problem w tym, że “małe rzemieślnicze” piekarnie były drogie i niekonkurencyjne cenowo na długo przed początkiem szalonych wzrostów cen. To może głupio brzmi – ale tak – ich pieczywo to zawsze był trochę taki produkt luksusowy, właśnie dlatego, że nie kupujesz “byle czego z dyskontu, tylko porządny produkt, z najlepszych składników” – produkt “kraftowy”. Przecież z piwem jest to samo. Możesz kupić Tyskie za 2.50zł albo kraftowe za 10 zł.
Niech jedzą bułki
Ale powiedz pan, kto tylo doł.
Teraz mi ciężko kupić inny chleb niż tostowy za mniej niż 5 złotych 🙁
Pozdrawiam piekarnię “rzemieślniczą” (uwielbiam to słowo) Bread Morning na Kabatach i ich bochenek przennego za 17 PLN. Ludzie ustawiający się w kolejce od rana to psychopaci.
A ja sobie tam sam zacząłem wypiekać w tanim piekarniczku za 200 zł z Carrefoura.
Pierw zwyczajny na drożdżach, bardzo szybko się robi, czas przygotowania króciutki.
Później bawiłem się w zakwas żytni. Chleby znacznie smaczniejsze, niestety znacznie więcej przygotowywania (musi znacznie dłużej odleżeć, zakwas to takie dzikie drożdże). Niestety spleśnial mi i poszedł do wyjebu.
Koszt? Zależy tylko jaką mąkę się kupi (najtańsze to może 3 zł za kg), dodatki typu ziarna no i prąd, czy czym tam rozgrzejesz piekarnik. Jak masz starego typu, to można oponami palić i będzie git, bo ogień też dają.