Przejrzałam jego blog. I on się chyba zagubił. Większosć wpisów to linki do artykułów na frondzie i wpolityce. I tak codziennie.
W zasadzie sami przyznali rację że prawicowość oznacza szykanowanie grup spolecznych. Czy to już jest samozaoranie?
och tak, dziadkowie mi opowiadali, że za okupacji najgorsze było właśnie niewpuszczanie chujowych pisarzy na konwenty fantastyki…
Ogólnie autorom fantasy się w Polsce coś odkleiło pod kopułą. Popatrzcie np. na takiego Piekarę – gość też jest typowym prawicowym oszołomem.
Zaraz, zaraz, jak to leciało? Coś o własności prywatnej? Coś o tym, że jak Pilipiukowi i Ziemiańskiemu nie pasuje to mogą założyć własny konwent?
Obawiam się, że niewidzialna ręka wolnego rynku pokazała im gdzie ich miejsce.
> Siostry, zsikaliśmy się?
Najbardziej by się wydawało, że te opowieści Pilipiuka to całkiem trafna satyra polityczno-społeczna.
A tu nie. To jego wymarzony świat był.
cholera, ja też na swoje urodziny zaprosiłem tylko ludzi których lubię, czy to już czas zostać nazistą?
Kasiu Babis, przestań mi seksistowskich autorów prześladować!
Przeczytałem ich wszystkich. Nie wszystkie książki, ale dużo. I wiecie co – byłem cały czas przekonany, zwłaszcza w przypadku Pilipiuka, że oni sobie jaja robią. Że się z prawicowych poglądów, homofobii, seksizmu, chłopskiego rozumu oni się najzwyczajniej w świecie nabijają.
Że sobie dworują i uważają takie poglądy za wszeteczne.
To się ***** zdziwiłem!
Myślałem, że to coś nowego, a to stare dzieje i narzekający Pilipiuk, że go na konwent na Discordzie odzaprosili za bycie dzbanem i homofobem.
coś napewno
Nie mogę się doczekać aż będzie sytuacja odwrotna i ludzie będą mieli tutaj o to ból dupy.
Anglojęzyczne Fantasy ma mniej tych but licowych ale też jest tego dużo niestety mój ulubiony typ space opera zwłaszcza w milionowej wersji Hornblowera w kosmosie (tak najczęściej to są rzeczy na poziomie sagi zmierzch nic górnolotnego ot przyjemny odmóżdżacz taka moja guilty pleasure) to prawie nie ma autora bez skrętu w prawo od lekkiego jak u np Webbera w Honor Harrington po rzeczy które są tak głęboko w mitach dzikiego zachodu i cudownego wolnego rynku że nie da się tego czytać. A zwykle jak jest znośna intryga i bitwy w kosmosie to jestem w stanie przełknąć prawackie pierdolololo.
14 comments
frondel
Przejrzałam jego blog. I on się chyba zagubił. Większosć wpisów to linki do artykułów na frondzie i wpolityce. I tak codziennie.
W zasadzie sami przyznali rację że prawicowość oznacza szykanowanie grup spolecznych. Czy to już jest samozaoranie?
och tak, dziadkowie mi opowiadali, że za okupacji najgorsze było właśnie niewpuszczanie chujowych pisarzy na konwenty fantastyki…
Ogólnie autorom fantasy się w Polsce coś odkleiło pod kopułą. Popatrzcie np. na takiego Piekarę – gość też jest typowym prawicowym oszołomem.
Zaraz, zaraz, jak to leciało? Coś o własności prywatnej? Coś o tym, że jak Pilipiukowi i Ziemiańskiemu nie pasuje to mogą założyć własny konwent?
Obawiam się, że niewidzialna ręka wolnego rynku pokazała im gdzie ich miejsce.
> Siostry, zsikaliśmy się?
Najbardziej by się wydawało, że te opowieści Pilipiuka to całkiem trafna satyra polityczno-społeczna.
A tu nie. To jego wymarzony świat był.
cholera, ja też na swoje urodziny zaprosiłem tylko ludzi których lubię, czy to już czas zostać nazistą?
Kasiu Babis, przestań mi seksistowskich autorów prześladować!
Przeczytałem ich wszystkich. Nie wszystkie książki, ale dużo. I wiecie co – byłem cały czas przekonany, zwłaszcza w przypadku Pilipiuka, że oni sobie jaja robią. Że się z prawicowych poglądów, homofobii, seksizmu, chłopskiego rozumu oni się najzwyczajniej w świecie nabijają.
Że sobie dworują i uważają takie poglądy za wszeteczne.
To się ***** zdziwiłem!
Myślałem, że to coś nowego, a to stare dzieje i narzekający Pilipiuk, że go na konwent na Discordzie odzaprosili za bycie dzbanem i homofobem.
coś napewno
Nie mogę się doczekać aż będzie sytuacja odwrotna i ludzie będą mieli tutaj o to ból dupy.
Anglojęzyczne Fantasy ma mniej tych but licowych ale też jest tego dużo niestety mój ulubiony typ space opera zwłaszcza w milionowej wersji Hornblowera w kosmosie (tak najczęściej to są rzeczy na poziomie sagi zmierzch nic górnolotnego ot przyjemny odmóżdżacz taka moja guilty pleasure) to prawie nie ma autora bez skrętu w prawo od lekkiego jak u np Webbera w Honor Harrington po rzeczy które są tak głęboko w mitach dzikiego zachodu i cudownego wolnego rynku że nie da się tego czytać. A zwykle jak jest znośna intryga i bitwy w kosmosie to jestem w stanie przełknąć prawackie pierdolololo.