Młodzi Polacy bez oszczędności. W skarpecie dwa tys., 90 proc. z nich wydaje głównie na jedzenie

10 comments
  1. To jest badanie stworzone na potrzeby Pracowniczych Planow Kapitalowych zlecone przez PFR. Patrzcie jak pod was pisane:

    >– Własne miejsce na świecie, dom, mieszkanie jest często jednym z
    podstawowych marzeń młodych osób. Wiele z nich ma trudności ze
    zgromadzeniem kwoty niezbędnej na wkład własny. Tu z pomocą mogą przyjść
    Pracownicze Plany Kapitałowe, gdyż po pierwsze do naszych wpłat prawie
    drugie tyle dokłada nasz pracodawca, a dodatkowo dostajemy dopłaty ze
    strony państwa. Zatem zgromadzimy wymaganą kwotę znacznie szybciej – skomentowała Małgorzata Smołkowska, członek zarządu PFR Portal PPK. 

    Radziłbym uważać z wyciąganiem wniosków, bo i grupa 18-35 dosyć szeroka i zero metodyki o badaniu w materiałach.

  2. Aż mam flashbacki z czasów, gdy jeszcze komentarze na Onecie nie były zablokowane. Niektórzy wypowiadający się pod tym artykułem są chyba chorzy psychicznie

  3. Młodzi dziś i w najbliższej przyszłości mają przewalone. Rząd ma ich zdanie i cywilizowane standardy w rzyci, a polonez na ulicy go nie skłoni do refleksji, tylko do rechotu.

    Kryzys też mocno w nich uderzy. Brak mieszkania, wynajem i kredyt z cenami z kosmosu. Oszczędności się nie opłacają bo inflacja. A rząd i tak będzie patrzył na i wpierał emerytów, bo to mało kapryśny elektorat, a do tego większy.

    I wcale nie zdziwię się jak PiS po wyborach przywróci roczną przymusową służbę wojskową, przy poklasku prawicy, żeby lewactwo w rurkach na ludzi wychować.

  4. Moja obserwacja z miejsca pracy jest taka, że niektórzy ludzie młodsi ode mnie, na niższych stanowiskach i na 99% mniej majętni (w sensie wartości aktywów netto), często mają lepsze ciuchy, nowszą elektronikę, jeżdżą na bardziej wypasione wakacje, kupują lunche na mieście itd. Myślę, że może istnieć jakiś trend. Ludzie po prostu korzystają z życia. Żyją tak, jak mogą i jak chcą. Nie wiem, czy to coś strasznego.

  5. Przecież ten tekst sam w sobie jest bez sensu.

    > 90 proc. badanych wskazało, że swoje pieniądze najczęściej wydaje na jedzenie. 71 proc. na odzież i buty. Na trzecim miejscu, z wynikiem 58 proc., znalazły się kosmetyki.

    A co, mają nie jeść, chodzić nago i się nie myć? Jak ktoś zarabia najniższą krajową czy nawet trochę więcej, to tak, przewali to na jedzenie, ubrania i kosmetyki.

    > Przykładowo, okazuje się, że subiektywna ocena sytuacji materialnej jedynie w bardzo niewielkim stopniu zależy od tego, jakie są rzeczywiste dochody respondenta.

    Eee, i co z tego? W sensie – tak, można zarabiać 50k miesięcznie i mówić, że to mało, zarabiać 3k i mówić że sporo. Tak samo można się najeść kajzerką, albo być głodnym po wsunięciu 20 pierogów z mięsem.

    Mam wrażenie, że tekst powstał tylko po to, żeby zebrać hejt ludzi w komentarzach, śmiejących się z “kawy w Starbucksie”, z posiadanych telefonów czy z tego, że chodząc na protesty nie mają czasu pracować.

    Problem braku oszczędności był, jest i będzie. Po prostu w dzisiejszych czasach ludzie mogą kupić sobie nowe buty, takie jak im się podobają, a nie tylko takie, jakie są w tym jednym sklepie. Mogą jeść potrawy ciekawsze, niż ziemniaki ze smalcem, bo to też jest dostępne.

    Ale czy naprawdę odmawianie sobie wszystkiego to sposób na posiadanie dużej ilości pieniędzy? Teoretycznie – tak, bo nie wydajesz na drogie rzeczy, tylko tańsze zamienniki, a różnicę odkładasz. Ale w praktyce, moim zdaniem, to podejście krótkowzroczne. Bo taka osoba staje się zwykłym trutniem, iść do pracy, wrócić, zjeść jakiś mizerny posiłek (bo tanio, to najlepiej ziemniaki albo ryż z sosem z torebki), nie wychodzić bo wszędzie drogo, obejrzeć coś w telewizji, iść spać. Niby można tak żyć, ale mam wrażenie, że wówczas jedyna fajna rzecz to sprawdzanie, ile już się odłożyło.

  6. Po pierwsze, grupa badana zbyt rozległa. Dwudziestokilkulatek może być jeszcze na studiach i utrzymaniu rodziców, a może pracować od ukończenia zawodówki.

    Same oszczędności też nie są wymierne. Co, jeżeli ktoś rok przed badaniem kończył zbierać na wkład własny, a teraz już te pieniądze wykorzystał zgodnie z zamierzeniem i jeszcze pakuje wszystko w mieszkanie trzymając minimalną poduszkę finansową? Przecież to nie to samo, co ktoś żyjący u rodziców albo na wynajmowanym i resetujący stan konta co miesiąc.

    Co do samych PPK to ogólnie się opłacają. Jak ktoś w nie nie wierzy to i tak lepiej przystąpić i wyciągać kasę co roku niż nie przystępować w ogóle bo jesteśmy bogatsi o wkład pracodawcy minus podatek.

Leave a Reply