Polacy dużo rzeczy chcą, niewiele rzeczy rozumieją.
_sounds good, doesn’t work_
Ja nie chcę mniej posłów. Chcę tylko, żeby mniej idiotów z list partyjnych wchodziło do sejmu, żeby dyskusja prowadzona była pomiędzy ludźmi inteligentnymi, godnymi szacunku. Na wielu obecnych nawet szkoda splunąć, taką kakistokrację nam zafundowali
W sumie może nie jest to taki głupi pomysł bo po co płacić 230 diet poselskich jak głosuje ze nich jedna osoba.
Prawda ja bym od razu zmniejszył do jednego szeregowego posła którego imię zaczyna się na J
Po co nam ci inni co tylko się plączą pod nogami i wszystko komplikują
Nie martwi mnie *ilość*, martwi mnie *jakość*.
Dobra, no ale tak serio to po co tyle posłów mamy, jedyne wytłumaczenie jakie widzę – żeby była prawidłowa reprezentacja, jak ktoś wyżej napisał, gdyby było mniej miejsc to bardziej “nieproporcjonalny” byłby sejm.
ALE da się do rozwiązać prościej wprowadzając głosowanie nie na osobę ale np. na partię albo zachowując ilość mandatów tylko wirutalnie. Np. głosujemy dokładnie tak samo i tak samo proporcjonalnie rozdzielamy mandaty, ale co drugi poseł nie wchodzi (to oczywiście przykład wiadomix że niesprawiedliwy czy coś, ale matematycznie jest to do rozwiązania) inny głosujemy tak samo, z tym że posłami są wyłącznie szefowie największych partii i tam Jarosław ma 231 głosów, Donald 150 Kosiniak 15 itd. . Przecież teraz sejm to fikcja. Nikt i tak nie czyta żadnych ustaw nad którymi głosują jest to fizycznie niemożliwe. Sejm teraz wyznacza kierunek działania, a i tak jak jest zgodność rzad-sejm to sejm po prostu klepie rządowe projekty, a jego wpływ na ustawodawstwo i realne zmiany jest żaden.
Ale powiedzmy sobie szczerze tych 460 posłów i ich pensje to nie jest jakieś obciążenie dla budżetu. Problemem jest raczej to, że utrzymujemy ich rodziny spółkami skarbu państwa.
Ja mam inny problem, pod rozwagę – czy nie uważacie, ze głosowanie terytorialne jest przereklamowane? W sensie podział kraju na okręgi itd. Nie lepsza byłaby ogólnokrajową lista – kto chce startować to się zgłasza (wpłaca powiedzmy jakąś kasę – 10 czy nawet 100k, żeby było zaporowo, tu nie mam zdania czy to jest ok) i startuje, a każdy obywatel może zagłosować na kogo chce i powiedzmy 460 co mają najwięcej wchodzą do sejmu.
No bo ludzie chyba bardziej się identyfikują z grupami społecznymi (biedni z biednymi, górnik z górnikiem, lgbty z lgbetami) niż wg poglądów a tym bardziej wg terytorium a wymuszenie na ludziach zwykłych głosowania zgodnie z poglądami których nie mają jest trochę głupie, ew. zabronienie mi głosować na Trzaskowskiego bo startuje z Warszawy, a może nie lubię nikogo x PO kto startuje z Lublina.
Brzmi jak urabianie pod zmianę ordynacji wyborczej.
a, że ustawowo? łe.
Wystarczy wprowadzić limit kadencji, jak dla prezydenta. I skończy się era dinozaurów które rządzą krajem w świecie, za którym przestali nadążać 40 lat temu.
Powiedzcie ludziom z Bydgoszczy i Torunia, że zmienjszenie liczy posłów będzie oznaczało, że trzeba ich będzie w jeden okreg dać, to wyniki sondażu u nich się odwrócą zanim zdążycie mrugnąć
14 comments
Chcieć sobie mogą
Polacy dużo rzeczy chcą, niewiele rzeczy rozumieją.
_sounds good, doesn’t work_
Ja nie chcę mniej posłów. Chcę tylko, żeby mniej idiotów z list partyjnych wchodziło do sejmu, żeby dyskusja prowadzona była pomiędzy ludźmi inteligentnymi, godnymi szacunku. Na wielu obecnych nawet szkoda splunąć, taką kakistokrację nam zafundowali
W sumie może nie jest to taki głupi pomysł bo po co płacić 230 diet poselskich jak głosuje ze nich jedna osoba.
Prawda ja bym od razu zmniejszył do jednego szeregowego posła którego imię zaczyna się na J
Po co nam ci inni co tylko się plączą pod nogami i wszystko komplikują
Nie martwi mnie *ilość*, martwi mnie *jakość*.
Dobra, no ale tak serio to po co tyle posłów mamy, jedyne wytłumaczenie jakie widzę – żeby była prawidłowa reprezentacja, jak ktoś wyżej napisał, gdyby było mniej miejsc to bardziej “nieproporcjonalny” byłby sejm.
ALE da się do rozwiązać prościej wprowadzając głosowanie nie na osobę ale np. na partię albo zachowując ilość mandatów tylko wirutalnie. Np. głosujemy dokładnie tak samo i tak samo proporcjonalnie rozdzielamy mandaty, ale co drugi poseł nie wchodzi (to oczywiście przykład wiadomix że niesprawiedliwy czy coś, ale matematycznie jest to do rozwiązania) inny głosujemy tak samo, z tym że posłami są wyłącznie szefowie największych partii i tam Jarosław ma 231 głosów, Donald 150 Kosiniak 15 itd. . Przecież teraz sejm to fikcja. Nikt i tak nie czyta żadnych ustaw nad którymi głosują jest to fizycznie niemożliwe. Sejm teraz wyznacza kierunek działania, a i tak jak jest zgodność rzad-sejm to sejm po prostu klepie rządowe projekty, a jego wpływ na ustawodawstwo i realne zmiany jest żaden.
Ale powiedzmy sobie szczerze tych 460 posłów i ich pensje to nie jest jakieś obciążenie dla budżetu. Problemem jest raczej to, że utrzymujemy ich rodziny spółkami skarbu państwa.
Ja mam inny problem, pod rozwagę – czy nie uważacie, ze głosowanie terytorialne jest przereklamowane? W sensie podział kraju na okręgi itd. Nie lepsza byłaby ogólnokrajową lista – kto chce startować to się zgłasza (wpłaca powiedzmy jakąś kasę – 10 czy nawet 100k, żeby było zaporowo, tu nie mam zdania czy to jest ok) i startuje, a każdy obywatel może zagłosować na kogo chce i powiedzmy 460 co mają najwięcej wchodzą do sejmu.
No bo ludzie chyba bardziej się identyfikują z grupami społecznymi (biedni z biednymi, górnik z górnikiem, lgbty z lgbetami) niż wg poglądów a tym bardziej wg terytorium a wymuszenie na ludziach zwykłych głosowania zgodnie z poglądami których nie mają jest trochę głupie, ew. zabronienie mi głosować na Trzaskowskiego bo startuje z Warszawy, a może nie lubię nikogo x PO kto startuje z Lublina.
Tak dla porównania:
https://www.statista.com/statistics/1172438/parliament-members-in-the-eu-and-uk-by-country/
Brzmi jak urabianie pod zmianę ordynacji wyborczej.
a, że ustawowo? łe.
Wystarczy wprowadzić limit kadencji, jak dla prezydenta. I skończy się era dinozaurów które rządzą krajem w świecie, za którym przestali nadążać 40 lat temu.
Powiedzcie ludziom z Bydgoszczy i Torunia, że zmienjszenie liczy posłów będzie oznaczało, że trzeba ich będzie w jeden okreg dać, to wyniki sondażu u nich się odwrócą zanim zdążycie mrugnąć
Do zera.
Najlepiej przez dekapitację.