Ah yes, brak projektow melioracyjnych przez 30 lat “bo to peerelowskie”, przyzwolenie na rzeź polskich drzew ad. 2016 i gdzies na końcu dopiero betonowanie placy powoduja ze polska to takie wspaniale miejsce do zycia 🙂
Manipulacja treścią i głupie łączenie 2 wątków. Betonoza to jedno zjawisko, występujące głównie w miastach i miasteczkach, a braki wody objawiają się w małych miejscowościach, na terenach wiejskich i podmiejskich, gdzie winne jest podlewanie trawników, upraw, pojenie zwierząt i napełnianie basenów. Są to obszary gdzie były postawione wodociągi o maksymalnych wydajnościach 50-75 m3/dobę, a nagle są próby wypompowania kilkukrotnie większej objęteości
Pytanie do obeznanych: czy akcja typu “dostep do wody prawem czlowieka” zmienilaby sytuacje w pozytywny sposob?
Chodzi mi o ustalenie ilosci m3 darmowej wody dostepnej do uzycia kazdego miesiaca / kwartalu. Po przekroczeniu limitu placimy cene wyzsza niz obecnie (za kazdy m3 nadwyzki). To sie chyba nazywa *free basic water* w krajach anglosaskich.
Zalozmy dla uproszczenia, ze poczatkowo kalibrujemy system tak, ze zuzywajac srednia ilosc wody (100 L dziennie na osobe) nasze rachunki nie zmieniaja sie. Moznaby ten limit zmieniac na skale miasta, gminy, panstwa, w zaleznosci od potrzeb.
Łatwo znaleźć winnych urzędników, nie są anonimowi. Magistrów od planowania przestrzeni miejskiej wszyscy znają. Pociągnąć ich do odpowiedzialności finansowej a gdyby kasę ukrywali to do Sztumu z nimi.
4 comments
Ah yes, brak projektow melioracyjnych przez 30 lat “bo to peerelowskie”, przyzwolenie na rzeź polskich drzew ad. 2016 i gdzies na końcu dopiero betonowanie placy powoduja ze polska to takie wspaniale miejsce do zycia 🙂
Manipulacja treścią i głupie łączenie 2 wątków. Betonoza to jedno zjawisko, występujące głównie w miastach i miasteczkach, a braki wody objawiają się w małych miejscowościach, na terenach wiejskich i podmiejskich, gdzie winne jest podlewanie trawników, upraw, pojenie zwierząt i napełnianie basenów. Są to obszary gdzie były postawione wodociągi o maksymalnych wydajnościach 50-75 m3/dobę, a nagle są próby wypompowania kilkukrotnie większej objęteości
Pytanie do obeznanych: czy akcja typu “dostep do wody prawem czlowieka” zmienilaby sytuacje w pozytywny sposob?
Chodzi mi o ustalenie ilosci m3 darmowej wody dostepnej do uzycia kazdego miesiaca / kwartalu. Po przekroczeniu limitu placimy cene wyzsza niz obecnie (za kazdy m3 nadwyzki). To sie chyba nazywa *free basic water* w krajach anglosaskich.
Zalozmy dla uproszczenia, ze poczatkowo kalibrujemy system tak, ze zuzywajac srednia ilosc wody (100 L dziennie na osobe) nasze rachunki nie zmieniaja sie. Moznaby ten limit zmieniac na skale miasta, gminy, panstwa, w zaleznosci od potrzeb.
Łatwo znaleźć winnych urzędników, nie są anonimowi. Magistrów od planowania przestrzeni miejskiej wszyscy znają. Pociągnąć ich do odpowiedzialności finansowej a gdyby kasę ukrywali to do Sztumu z nimi.