Ktoś chętny?

10 comments
  1. No i właśnie o takich sytuacjach mówiła pani Bieńkowska, którą media (czyt. Wprost i media “niezależne”) zjadły za wypowiedź o tym, że tylko złodziej albo idiota pracuje za 6 tysięcy złotych.

    Mówiła wtedy o niejakiej pani Dorocie Pyć, wówczas na stanowisku podsekretarz stanu ds. gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, która zarabiała wówczas na tym stanowisku 6 tysięcy złotych właśnie.

    Biorąc pod uwagę, że to Warszawa – każda osoba kwalifikująca się na takie stanowisko będzie w stanie dostać pracę w korpo przy przekładaniu papierów z jednego stosu na drugi za większe pieniądze. To kto przyjdzie pracować za takie pieniądze na stanowisko rządowe?

    Ano… Jak podejrzewam – albo na przykład znajomy znajomego, dla kogo to ma być but w drzwi, a za chwilę jego uposażenie wzrośnie, albo jakiś idealista, który nie zna swojej wartości.

  2. Do pisowskiego ministerstwa, wiec nie trzeba mieć wykształcenia ani doświadczenia. Wystarczy byc po podstawowce i lubic pis. A potem za 5 kola pierdzisz w stolek – nie tak zle.

  3. W 2008 r. Ministerstwo infrastruktury zamówiło analizę dotyczącą budowy tego co dzisiaj określa się mianem CPK, zapłacili za to kilkaset tysięcy, a tutaj za strategię energetyczna chcą płacić niecałe (6tys. – podatek)? Z czym do ludzi?

Leave a Reply