Jeszcze docisnąć podatkami i dziwnymi przepisami, mikrofirmy wytrzymają
Wszyscy mają pracować dla budżetówki a nie im się w dupach przewraca, biznesy otwierać.
/s
kaczyński: “Moja wizja jest warta poświęcania gospodarki”
Zostali zweryfikowani.
I cyk za granicę.
Tak na poważnie to jest czarna dupa. Powoli zaczyna się czuć efekty inflacji, wzrostu stóp procentowych, wzrostu cen paliwa i zapewne niedługo cen żywności. Ludzie kiszą kasę na podstawowe wydatki oszczędzając na luksusach.
A będzie gorzej. Ci co ciągną na oszczędność długo tak ciągnąć nie będą. Prawdziwy armagedon podejrzewam zacznie się na zimę.
Ja się czuję trochę jak obserwator zza szyby. Na garnuszku u rodziców nie ważne jak źle by nie było ja nic albo prawie nic nie odczuję a dookoła ludzie opowiadający o tym ile to im rata kredytu wzrosła, za ile to zatankowali i ile to wydali na wyjście do restauracji całą rodziną.
Ja co prawda nie myślę, żeby zamknąć firmę, ale od polskiego ładu jest odczuwalnie ciężej.
Ale mówimy o prawdziwych firmach, czy fikcyjnych jednoosobowych działalnościach gospodarczych pracujących non stop dla tego samego “klienta” w stałych godzinach?
Zandber i Kaczyński skaczą z radości
co trzeci? Od 30 lat każdy przedsiębiorca mówi mi “że mu się to nie opłaca w ogóle”
10 comments
Ja otworzylem swoja tydzien temu i tez tak mysle
Jeszcze docisnąć podatkami i dziwnymi przepisami, mikrofirmy wytrzymają
Wszyscy mają pracować dla budżetówki a nie im się w dupach przewraca, biznesy otwierać.
/s
kaczyński: “Moja wizja jest warta poświęcania gospodarki”
Zostali zweryfikowani.
I cyk za granicę.
Tak na poważnie to jest czarna dupa. Powoli zaczyna się czuć efekty inflacji, wzrostu stóp procentowych, wzrostu cen paliwa i zapewne niedługo cen żywności. Ludzie kiszą kasę na podstawowe wydatki oszczędzając na luksusach.
A będzie gorzej. Ci co ciągną na oszczędność długo tak ciągnąć nie będą. Prawdziwy armagedon podejrzewam zacznie się na zimę.
Ja się czuję trochę jak obserwator zza szyby. Na garnuszku u rodziców nie ważne jak źle by nie było ja nic albo prawie nic nie odczuję a dookoła ludzie opowiadający o tym ile to im rata kredytu wzrosła, za ile to zatankowali i ile to wydali na wyjście do restauracji całą rodziną.
Ja co prawda nie myślę, żeby zamknąć firmę, ale od polskiego ładu jest odczuwalnie ciężej.
Ale mówimy o prawdziwych firmach, czy fikcyjnych jednoosobowych działalnościach gospodarczych pracujących non stop dla tego samego “klienta” w stałych godzinach?
Zandber i Kaczyński skaczą z radości
co trzeci? Od 30 lat każdy przedsiębiorca mówi mi “że mu się to nie opłaca w ogóle”