Sporo osób, już nawet chyba nie botów, przekonuje ostatnio w komentarzach na fejsie, że jeszcze trochę tej pomocy dla gości ze Wschodu i Polacy będą żebrać swoich nowych ukraińskich panów o kromkę chleba;-) Nie wiem jak wy, ale ja w ramach szykowania się na nowych overlordów wziąłem się za czytanie literatury ukraińskiej. I chciałem tylko napisać posta zachęcająco-promocyjnego, bo w Ukrainie się ostatnio pełno zajebistych rzeczy pisze, więc dzielę się trochę swoimi lekturami i polecam.

Może faktycznie jest tak, że (pewnie z różnych przyczyn społeczno-historycznych) z perspektywy Ukrainy dzisiaj widać pewne sprawy trochę inaczej i trochę ciekawiej.

Najpierw się wziąłem za ich literackich heavyweights, najbardziej popularni są chyba Serhij Żadan, Oksana Zabużko i Jurij Andruchowycz. Wszystkich wydaje wydawnictwo Czarne, gdzie zresztą pojawia się sporo świetnych rzeczy o Europie Środkowowschodniej. Zabużko przeczytałem *Planetę Piołun*, ciekawy zbiór esejów zaczynający się od polskiego kontekstu – Zabużko w 2014 r. była na jakichś spotkaniach literackich w Polsce, chodziła sobie po przyjemnym, zalanym słońcem Krakowskim Przedmieściu, patrzyła na spokojny – z ukraińskiej perspektywy – Zachód i jednocześnie wiedziała, że Rosja już na wschodniej Ukrainie pokazywała swój totalitarny pysk. Dzisiaj się czyta to jak jakąś smutną oczywistość, no ale może tym bardziej warto?

Zabużko przypomina trochę Tokarczuk i nie zawsze mi podchodzi (nikt się jeszcze nie odważył napisać krytycznej recenzji nowej książki Tokarczuk, a to naprawdę jest dość słabe literacko, ale cóż zrobić:P). Zupełnie inny jest Żadan, który zresztą mieszka w mocno rosyjskojęzycznym Charkowie daleko na wschodzie Ukrainy i jest strasznie edgy powieściopisarzem, *Internat* i *Woroszyłowgrad* to takie brutalne, przemyślanie chaotyczne opisy dzisiejszego rozpierdolu na Ukrainie i naprawdę dobra proza. No i [Żadan robi dobrą muzykę](https://www.youtube.com/watch?v=Eb04YD43m3c) 🙂

Ale to jest w sumie literatura mainstreamowa, Czarnego zachwalać nie trzeba, chciałem napisać tego posta żeby się podzielić książkami na które trudniej trafić. Nigdy nie byłem w Lublinie, ale jak będę to wpadnę i przybiję piątkę wydawnictwu Warsztaty Kultury. Wydają tam serię Wschodni Express, ostatnio w sumie zdominowaną właśnie przez literaturę ukraińską. Trudne, bardzo krótkie i bardzo gęste opowiadania pisze Kateryna Babkina, bardzo ogarnięte są szkice literackie Mykoły Riabczuka (*Poprzednie życie* – Riabczuk jest ciekawy, bo przykłada perspektywę postkolonialną, znaną głównie z badań w Stanach, do kontekstu naszej części Europy i pokazuje, że przy pewnych koniecznych przesunięciach, tzn. język jednak łatwiej zmienić niż kolor skóry, taka interpretacja po prostu działa).

Ale najlepszy na świecie jest Ołeksandr Bojczenko. Są dwie jego książki po polsku, zbiór prześmiewczych miniopowiadań *50% racji* i szkice literackie *Wasi, nasi i inni* (wasi to pisarze polscy, których Bojczenko tłumaczy na ukraiński i których w ogóle świetnie zna, nasi to Ukraińcy, a inni to Ruscy). Bojczenko jest dla mnie w ogóle literacką rewelacją, bo z jednej strony cięty i ironiczny, z drugiej – naprawdę zabawny i błyskotliwy. Świetnie napisane rzeczy i te jego dwie książki, właściwie jeden dzień czytania, to najlepsze książki, jakie w tym roku miałem w rękach: gorzkie, ale z jakimś wisielczym optymizmem mówiące o przyszłości naszej części świata. Bojczenko płynnie mówi w języku polskim i o ile przy dwugodzinnych spotkaniach poświęconych literaturze najczęściej wymiękam, to polecam sobie włączyć zapis jego spotkania z 2018 roku w Krasnogrudzie – naprawdę warto. Mówi sporo o swoich kontaktach z Polską, o przemianach na Ukrainie i Majdanie, ale przede wszystkim o dobrej literaturze.

[https://www.youtube.com/watch?v=qNe2C5K3Qqw](https://www.youtube.com/watch?v=qNe2C5K3Qqw)

4 comments
  1. Sięgnij po ,,Córeczkę” Tamary Dudy – gwarantuję Ci, że będzie to najlepsza książka, jaką przeczytasz w tym roku. A to, że jest ukraińska i o Ukrainie opowiada, to swoją drogą. 😉

Leave a Reply