Ile książek czytają Polacy? Są wyniki najnowszego sondażu

16 comments
  1. Badanie KIM różni się od wstępnych rezultatów badania Biblioteki Narodowej. Z najnowszego raportu BN wynika, że w minionym roku po książkę sięgnęło 38% Polek i Polaków, co oznacza, że czytelnictwo w kraju wróciło do poziomu sprzed pandemii.

  2. Uwielbiam takie sondaże. Zawsze przy ich okazji z nor wypełzają wszyscy ~~pseudo humaniści~~ pseudohumaniści(a wredny reddit podkreśla błąd), którzy nie potrafiliby wygrać merytorycznej dyskusji na temat kształtu ~~ziemi~~ Ziemi z płaskoziemcą, ale uważają się za tytanów kultury wysokiej bo czytają książki.

  3. Chciałbym zobaczyć podobne badania na rynku muzycznym – ile osób świadomie i w całości przesłuchało conajmniej jedną płytę. Ale gdzie tam, muzyka rozrywka dla chamstwa. Tylko czytanie książek jest elitarne i wymagające.

  4. Zawsze się zastanawiam jak w tego typu sondażach powinien odpowiedzieć człowiek który, dla przykładu, czyta tylko opowiadania z gatunku wilkołaczej erotyki klasy Omegaverse.

    Tak dla przykładu.

  5. Nk jak zacząć znowu czytać. Jako dziecko czytałem całkiem sporo, a teraz jak wchodzę do empika po kubek na urodziny i przejdę się między działami, to czuję się jak jaskiniowiec. Czym mam się sugerować, ładną okładką, wbrew przysłowiu? Czy jednozdaniową recenzją z tyłu “To najlepszy tytuł tego roku – New York Times”, która zawsze brzmi w ten sposób? Rozwiązanie “na początek weź cokolwiek” mnie nie zachęca, nawet jeśli pewnie ma jakiś długoterminowy sens.

  6. Ja od dwóch lat nie przeczytałem żadnej książki, ponieważ swój ograniczony wolny czas wolę poświęcić na film, serial lub grę komputerową. Elyta powie, żem głupiec i analfabeta, a ja mam to szczerze w dupie.

  7. Zawsze lubiłem takie sondaże. To taka forma masturbacji do własnej “lepszości”.

    Mamy wiek XXI i jestem zdania, że są seriale, które więcej wniosą, jako odbiór Kultury (wielkie ‘K’) przeciętnemu Iksińskiemu, niż taki Ziemkiewicz czytając sobie “Mein Kampf” do snu.

    Nie sama “książka” się liczy, a czytelnictwo ogólnie, przecież regularnie czytając “Fantastykę” nie przeczytałeś ani jednej książki, a przeczytałeś wiele nagrodzonych tekstów, które z pewnością liczą się jako Kultura (ponownie wielkie ‘K’).

    Kocham książki, ale nie przesadzajmy z takimi sondażami. 🙂

  8. Jezu błagam, tylko nie znowu ten debilny januszowy kult cargo, że jak czyta to mundry.

    Możesz zrobić magistra z fizyki kwantowej on-line, ale jak Grażyna w tym czasie przeczytała “365 Dni” w wersji papierowej, to ona jest inteligencją a ty burakiem

  9. Nie pojmuje co na celu ma takie badanie oraz co z tego wynika?
    Czemu ktoś uparł się na książki? Bo jak uwzględnić komiksy, artykuły na blogach, wpisy na mediach społecznościowych, przez dokumenty w pracy (u mnie trochę tego jest: maile, ustawy, dokumentację techniczne gdzie czytam wybrane paragrafy które potrzebuję), aż po napisy w filmach czy grach… No właśnie czy mogę Mass Effect policzyć jako 2 książki? (O ile mogę uwzględnić dzieło o wiele lepsze pod każdym względem niż twórczość pewnej noblistki) Osobno fabułę/dialogi i osobno leksykon? Bo z spokojem wyszło by to w 2 tomach jak nie więcej. No właśnie ilość jak przeczytam Lód Dukaja to mam powiedzieć że jedną książkę i wyjdę na równi z kimś kto “przeczytał” grę paragrafówą.

    Gra paragrafówą – książka gdzie podejmujemy decyzję za główną postać np bohater dostaje list i decydujemy czy go olewamy wtedy czytamy stronę Y, czy go otwieramy i czytamy wtedy idziemy na stronę X, w liście było ostrzeżenie że ktoś chce nas zabić. Jak nie przeczytaliśmy to część fabuły wygląda inaczej niż gdy przeczytamy bohater może się przygotować. Takie książki na ogół mają kilka/kilkanaście zakończeń czy opcji przejścia i można ją przeczytać raz i dojść do zakończenia nawet po kilku stronach.

    No więc jak porównać wspomniany Lód (tysiąc stron) z jakąś grą paragrafówą gdzie po 10 stronach umrę i uznam za “przeczytaną”. Co prawda ja przeczytam kilka razy, by poznać konsekwencje każdej decyzji przez co niektóre strony czytam kilka razy, więc ilościowe porównywanie ile książka ma stron też jest słabe.

    Też podczas niektórych gier (komputerowych czy właśnie paragrafowych) mamy dodatkowy wysiłek z analizą wydarzeń, podejmowaniem decyzji czy rozwiązywaniu zagadek i jak to porównać z bezrefleksyjnym czytaniem czegokolwiek?

  10. Ogólnie w minionych latach starałem się przeczytać przynajmniej jedną książkę na miesiąc. Ale odkąd zostałem ojcem (9 miesięcy) to czytać jestem w stanie jedynie dwa razy w tygodniu w drodze do/z pracy. Jak po 22 siadam do książki to po pól strony oczy same mi się zamykają.

  11. Czytam dużo – w takich badaniach wchodzę w top 1% – ale jak widzę komentarze pod tym artykułem, to mi się śniadanie cofa. Zgredowskie OLABOGA TO PRZEZ TE NETFLIXY I KOMPUTRY, CI MŁODZI JENO W TYCH KOMÓRKACH SIEDZO, a do tego nerdowate brandzlowanie się własną wyższością i wyjątkowością. Ugh.

    Z drugiej strony, dla piszących tutaj w tonie “a po co czytać, skoro istnieją inne ambitne formy” – pełna zgoda, że książka książce nierówna, ale nawet czytanie lekkich głupotek pomaga rozwijać język, pielęgnować umiejętność dłuższego utrzymywania uwagi oraz… empatię, gdyż tekst/powieść jako medium często pozwala bardziej sugestywnie wejść w skórę oraz doświadczenia postaci innej niż my sami 🙂

  12. Przyznaję że czytam całkiem sporo. Bardzo dużo książek, dużo komisów i mang. Po prostu to lubię i uznaję to za taką samą rozrywkę jak oglądanie filmów, seriali czy granie w gry. Na książkę też mimo wszystko trzeba znaleźć czas i jakoś się na niej skupić. Nie uważam że nieczytanie czyni cię od razu głąbem a mam wrażenie że często taki wniosek wynika z komentarzy czytających jak i ludzi mający duży związek z książkami. W tych czasach mamy tyle rozrywek że każdy może sobie wybierać co chce i co lubi.

  13. Mnie książki inne niż podreczniki/naukowe przestały jakkolwiek interesować bo seriale i gry komputerowe są po prostu lepsze w opowiadaniu historii i wciąganiu mnie w nią.

  14. I znowu powraca ten nieszczęsny sondaż i okazuje się, że nikt w Polsce nie czyta.

    I wiecie dlaczego? Bo mało kto traktuje książki jako “po prostu rozrywkę”.

    Jak idę do kina na nowy film Marvela, to nikt nie narzeka, że zamiast tych głupot powinienem obejrzeć Kubricka, Scorsese albo Coppolę.

    Jak słucham muzyki to nikt mi nie mówi, że mam zacząć słuchać muzykę klasyczną, zamiast popularnej.

    Jak gram w gry to nikt mi nie mówi, że powinien spróbować ambitnych produkcji.

    Wiecie dlaczego? Bo inne media są przede wszystkim rozrywką. Nikt nie zacząłby oglądać filmów, gdyby w szkole mu powtarzano, że takie dzieła to trzeba dokładnie analizować, a nie się po prostu na nich dobrze bawić bez większego namysłu.

    Powinniśmy zacząć traktować książki jako dobrą zabawę, a nie jako jakąś czynność, której każdy musi się podjąć, aby posiąść wiedzę.

    Powinniśmy zacząć traktować książki jako po prostu kolejne medium, zamiast krzyczeć, że “ja to jestem taki mądry, bo czytam” i denerwować się, jak co poniektórzy w komentarzach, że nie są uważani za “elitę”, bo preferują seriale i gry od powieści.

  15. Co ja zauważyłem, to pod każdym tego typu artykułem są masy komentarzy ludzi broniących się, że nie czytanie o niczym nie świadczy bo a czy b.

    Ja nie rozumiem dlaczego ludzie nie lubią czytać, bo dla mnie to jest coś czego nie zastąpi żaden film, serial, gra, etc. Zakres dostępnych kategorii, głębi, podejść do tematu, etc jest tak niesamowicie wielka, że każdy jest coś w stanie znaleźć dla siebie. Nie uważam, że książki są lepsze czy gorsze, jest to tylko dla mnie tak samo dziwne jakby ktoś powiedział, że w ubiegłym roku nie obejrzał ani jednego filmu.

Leave a Reply