A tak serio: moim zdaniem mamy zrypaną korelację pomiędzy „pewnością siebie kierowcy” a „stanem auta”. Wydaje się, że często wraz ze spadkiem stanu auta rośnie pewność siebie kierowcy na drodze (przynajmniej w okolicach Warszawy. Strasznie tu gnają złomobile). Nie daj Boże naklei sobie „M” na auto i mamy tryb Mad Max: Fury Road.
Wiadomo: im bogatszy tym większy kozak też, ale jego osobiście boje się mniej, bo przynajmniej klocki i tarcze ma wypasione.
Może te ceny paliwa zmuszą wszystkich do zdjęcia nogi z gazu?
Jakiś początek, ale zbyt łagodne. Wychodzi na to, że o kilkadziesiąt km/h można w sumie bez strachu przekraczać, bo mandat żaden, a ryzyko jego dostania i tak minimalne.
Te 2000 zł za jazdę pod prąd na autostradzie to już ciężko skomentować, za to powinna być obowiązkowa utrata uprawnień na jakiś czas, dajmy na to 3 miesiące.
Będę się bacznie przyglądał próbom wyegzekwowania 1K za prowadzenie roweru na bani na terenach wiejskich
Biednie trochę
Niby wyższe mandaty, coraz więcej samochodów z kamerkami (czyli większa szansa, że dostaniesz po prostu mandat do domu, bo zgłaszanie wyraźnych wykroczeń jest z tego co wiem zaskakująco skuteczne)… a mimo to mam wrażenie, że jak tylko można to każdy depcze, siedzi w bagażniku, wyprzedza na trzeciego, wpycha się jak tylko zostawisz 10 m wolnego. Nagminna jazda na czerwonym, wyprzedzanie przed / na przejściach.
Kultura i styl jazdy w PL to po prostu nędza. Jeżdżę od > 30 lat i bez kitu jest coraz gorzej. Owszem, coraz więcej aut, byle szczyl sobie kupi teraz Golfa czy A3 za 5000 zł (ulubione auta młodych piratów) i wariuje.
Tu gdzie mieszkam jeszcze przed pandemią fajnie suszyli bo jest ograniczenie do 50, a wszyscy lecieli > 70 bo przecież koniec wiochy. Szlifierki słychać kilka km dalej, bo droga prosta i przez las, to aż echo idzie. Mimo, że wirus się dawno uspokoił, to patrole nie wróciły. Nie wiem gdzie się podziali, a takie fajne miejsce, dochodowe mieli.
Brzmię jak stary zgred w Matizie? Jeśli Ci się tak wydaje, to puknij się, bo mówi to < 50 latek w normalnym aucie, który ma tak samo mało czasu w ciągu dnia jak Ty i też mu się spieszy. Ale nie stawiam swoich 2 minut wyżej ludzkiego zdrowia i życia. Koniec ranta.
Nie skalują się z sytuacją finansową kierowcy. Dla takiego prezesa 1000 zł jest jak chusteczka do nosa.
Drenować portfele aż się nauczą xD
No dobra a będą to egzekwować?
Szacun, że parkowanie na miejscach dla osób z niepełnosprawnościami zostało potraktowane jako przewinienie najgorszego typu i jest na jednej planszy z przekraczaniem prędkości, nieprawidłowym wyprzedzaniem itd. 1200 ciągle za mało, ale krok w dobrą stronę.
>Nowe stawki mandatów za przekroczenie dozwolonej prędkości
… są śmiesznie niskie w stosunku do pozostałych wykroczeń.
Jak wielkim zagrożeniem dla życia i zdrowia jest parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych? Według tego taryfikatora bardziej niż znaczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Kara za omijanie/wyprzedzanie na pasach także jest śmiesznie niska.
No to fajnie, teraz jeszcze tylko policja musi się pojawić na drogach i będzie dobrze.
Za mało i dobrze wiemy jak to będzie egzekwowane.
Moim zdaniem takie mandaty powinny być od % zarobków czy też majątku zamiast ustalonych cen żeby zarówno biedny jak i bogaty odczuli to chociaż na podobnym poziomie
Jakie były poprzednie stawki i kiedy ostatnio je podnoszono? Bo to bardziej wygląda jak waloryzacja; o ile dobrze pamiętam w latach dziewięćdziesiątych jeden mandat za byle wykroczonko to było więcej niż połowa wypłaty.
A mnie wkurwiają te obecne limity prędkości – i to gdzie obowiązują
Do tego chowanie się policji po krzakach i podpuszczanie przez nieoznakowane radiowozy (co to kurwa w ogóle jest “nieoznakowany radiowóz” to albo radiowóz albo nieoznakowany).
​
Mandat za parkowanie na miejscach dla niepełnosprawnych jakieś x10 powinien być.
Zdecydowanie zbyt łagodne.
Te przekroczenie o 16-20 km/h dopiszczalnej prędkości powinno być **co najmniej** 2000 PLN. Czyli tak w sumie dodajmy jedno zero do każdej kwoty i w sumie się mógłbym zgodzić.
Kierunek dobry, teraz tylko jeszcze podniesienie limitów prędkości tam gdzie trzeba, obniżenie w innych miejsach i stop zasadzkom policyjnym i zacznie być normalnie.
Oof ciesze się że nie jestem zmuszony do posiadania samochodu…
Wszystko ok, ale żeby dostać mandat trzeba mieć w Polsce zajebistego pecha.
Świeżo po zrobieniu prawka, miałem dużo więcej szczęścia niż rozumu, i zapieprzałem wszędzie zawsze wszystkich wyprzedzając, robiąc tak po Polsce 10-15k rocznie jakieś 4 lata.
Raz zatrzymał mnie policjant z suszarką, zmierzył 83 km/h na 50 w zabudowanym, ale tylko mnie pouczył.
Nie wiem czy to te mandaty, czy niedzielni kierowcy.
Zrobiłem w tym tygodniu 1500km na wakacje i z powrotem, po krajówkach i powiatówkach…
Kierowcy jechali pokornie i powoli jak cielęta. **Do tego stopnia że moja średnia prędkość na tej trasie to 52kmh**.
Agresywnych kierowców praktycznie nie było, wszyscy przez wsie 55kmh jadą.
Aha – Nie spotkalem ŻADNEGO radiowozu, ani cywilnego, ani oznakowanego.
Mam prawo jazdy od lat 20 i widzę zarówno powolną zmianę powodowaną poprawą infrastruktury jak i zmianę z ostaniego roku, która jest gwałtowna.
A jak sobie przypomnę jak ojciec z nami w latach 90 jeździł to dziwię się że dożyliśmy. To były czasy kiedy znajomi chwalili się że ze swojej wsi krajową DK10 w 45minut do szczecina dojeżdżają, a to było 90km.
Dziś ludzie by się wstydzili o czymś takim mówić.
Jazda pod prąd albo wyprzedzanie na pasach powinna być traktowana jako usiłowanie zabójstwa bo tym właśnie jest.
2500 kierując na podwójnym gazie to takie XD
I dobrze. Utrata prawa jazdy powinna być dotkliwsza (dużo dłuższy okres) a egzaminy i szkoła dużo trudniejsze. Za spowodowanie wypadku po wódzie/dragach powinno być więzienie.
Czekam teraz jeszcze, aby na rowerzystów na drogach nałożony został obowiązek posiadania OC i prawa jazdy (lub innego dokumentu potwierdzającego znajomość przepisów o ruchu drogowym)
23 comments
Jak inflacja to inflacja.
A tak serio: moim zdaniem mamy zrypaną korelację pomiędzy „pewnością siebie kierowcy” a „stanem auta”. Wydaje się, że często wraz ze spadkiem stanu auta rośnie pewność siebie kierowcy na drodze (przynajmniej w okolicach Warszawy. Strasznie tu gnają złomobile). Nie daj Boże naklei sobie „M” na auto i mamy tryb Mad Max: Fury Road.
Wiadomo: im bogatszy tym większy kozak też, ale jego osobiście boje się mniej, bo przynajmniej klocki i tarcze ma wypasione.
Może te ceny paliwa zmuszą wszystkich do zdjęcia nogi z gazu?
Jakiś początek, ale zbyt łagodne. Wychodzi na to, że o kilkadziesiąt km/h można w sumie bez strachu przekraczać, bo mandat żaden, a ryzyko jego dostania i tak minimalne.
Te 2000 zł za jazdę pod prąd na autostradzie to już ciężko skomentować, za to powinna być obowiązkowa utrata uprawnień na jakiś czas, dajmy na to 3 miesiące.
Będę się bacznie przyglądał próbom wyegzekwowania 1K za prowadzenie roweru na bani na terenach wiejskich
Biednie trochę
Niby wyższe mandaty, coraz więcej samochodów z kamerkami (czyli większa szansa, że dostaniesz po prostu mandat do domu, bo zgłaszanie wyraźnych wykroczeń jest z tego co wiem zaskakująco skuteczne)… a mimo to mam wrażenie, że jak tylko można to każdy depcze, siedzi w bagażniku, wyprzedza na trzeciego, wpycha się jak tylko zostawisz 10 m wolnego. Nagminna jazda na czerwonym, wyprzedzanie przed / na przejściach.
Kultura i styl jazdy w PL to po prostu nędza. Jeżdżę od > 30 lat i bez kitu jest coraz gorzej. Owszem, coraz więcej aut, byle szczyl sobie kupi teraz Golfa czy A3 za 5000 zł (ulubione auta młodych piratów) i wariuje.
Tu gdzie mieszkam jeszcze przed pandemią fajnie suszyli bo jest ograniczenie do 50, a wszyscy lecieli > 70 bo przecież koniec wiochy. Szlifierki słychać kilka km dalej, bo droga prosta i przez las, to aż echo idzie. Mimo, że wirus się dawno uspokoił, to patrole nie wróciły. Nie wiem gdzie się podziali, a takie fajne miejsce, dochodowe mieli.
Brzmię jak stary zgred w Matizie? Jeśli Ci się tak wydaje, to puknij się, bo mówi to < 50 latek w normalnym aucie, który ma tak samo mało czasu w ciągu dnia jak Ty i też mu się spieszy. Ale nie stawiam swoich 2 minut wyżej ludzkiego zdrowia i życia. Koniec ranta.
Nie skalują się z sytuacją finansową kierowcy. Dla takiego prezesa 1000 zł jest jak chusteczka do nosa.
Drenować portfele aż się nauczą xD
No dobra a będą to egzekwować?
Szacun, że parkowanie na miejscach dla osób z niepełnosprawnościami zostało potraktowane jako przewinienie najgorszego typu i jest na jednej planszy z przekraczaniem prędkości, nieprawidłowym wyprzedzaniem itd. 1200 ciągle za mało, ale krok w dobrą stronę.
>Nowe stawki mandatów za przekroczenie dozwolonej prędkości
… są śmiesznie niskie w stosunku do pozostałych wykroczeń.
Jak wielkim zagrożeniem dla życia i zdrowia jest parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych? Według tego taryfikatora bardziej niż znaczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Kara za omijanie/wyprzedzanie na pasach także jest śmiesznie niska.
No to fajnie, teraz jeszcze tylko policja musi się pojawić na drogach i będzie dobrze.
Za mało i dobrze wiemy jak to będzie egzekwowane.
Moim zdaniem takie mandaty powinny być od % zarobków czy też majątku zamiast ustalonych cen żeby zarówno biedny jak i bogaty odczuli to chociaż na podobnym poziomie
Jakie były poprzednie stawki i kiedy ostatnio je podnoszono? Bo to bardziej wygląda jak waloryzacja; o ile dobrze pamiętam w latach dziewięćdziesiątych jeden mandat za byle wykroczonko to było więcej niż połowa wypłaty.
A mnie wkurwiają te obecne limity prędkości – i to gdzie obowiązują
Do tego chowanie się policji po krzakach i podpuszczanie przez nieoznakowane radiowozy (co to kurwa w ogóle jest “nieoznakowany radiowóz” to albo radiowóz albo nieoznakowany).
​
Mandat za parkowanie na miejscach dla niepełnosprawnych jakieś x10 powinien być.
Zdecydowanie zbyt łagodne.
Te przekroczenie o 16-20 km/h dopiszczalnej prędkości powinno być **co najmniej** 2000 PLN. Czyli tak w sumie dodajmy jedno zero do każdej kwoty i w sumie się mógłbym zgodzić.
Kierunek dobry, teraz tylko jeszcze podniesienie limitów prędkości tam gdzie trzeba, obniżenie w innych miejsach i stop zasadzkom policyjnym i zacznie być normalnie.
Oof ciesze się że nie jestem zmuszony do posiadania samochodu…
Wszystko ok, ale żeby dostać mandat trzeba mieć w Polsce zajebistego pecha.
Świeżo po zrobieniu prawka, miałem dużo więcej szczęścia niż rozumu, i zapieprzałem wszędzie zawsze wszystkich wyprzedzając, robiąc tak po Polsce 10-15k rocznie jakieś 4 lata.
Raz zatrzymał mnie policjant z suszarką, zmierzył 83 km/h na 50 w zabudowanym, ale tylko mnie pouczył.
Nie wiem czy to te mandaty, czy niedzielni kierowcy.
Zrobiłem w tym tygodniu 1500km na wakacje i z powrotem, po krajówkach i powiatówkach…
Kierowcy jechali pokornie i powoli jak cielęta. **Do tego stopnia że moja średnia prędkość na tej trasie to 52kmh**.
Agresywnych kierowców praktycznie nie było, wszyscy przez wsie 55kmh jadą.
Aha – Nie spotkalem ŻADNEGO radiowozu, ani cywilnego, ani oznakowanego.
Mam prawo jazdy od lat 20 i widzę zarówno powolną zmianę powodowaną poprawą infrastruktury jak i zmianę z ostaniego roku, która jest gwałtowna.
A jak sobie przypomnę jak ojciec z nami w latach 90 jeździł to dziwię się że dożyliśmy. To były czasy kiedy znajomi chwalili się że ze swojej wsi krajową DK10 w 45minut do szczecina dojeżdżają, a to było 90km.
Dziś ludzie by się wstydzili o czymś takim mówić.
Jazda pod prąd albo wyprzedzanie na pasach powinna być traktowana jako usiłowanie zabójstwa bo tym właśnie jest.
2500 kierując na podwójnym gazie to takie XD
I dobrze. Utrata prawa jazdy powinna być dotkliwsza (dużo dłuższy okres) a egzaminy i szkoła dużo trudniejsze. Za spowodowanie wypadku po wódzie/dragach powinno być więzienie.
Czekam teraz jeszcze, aby na rowerzystów na drogach nałożony został obowiązek posiadania OC i prawa jazdy (lub innego dokumentu potwierdzającego znajomość przepisów o ruchu drogowym)