Swoją drogą to udowadnia, że wiek to tylko liczba. Budka był dzbanem, który nie ogarnął jak dobre politycznie jest to hasło. A Tusk już tak.
Niektórzy posłowie to pewnie 7h tygodniowo robią 😉
Borys jak zaczniesz chlopie wykonywać rzeczywistą pracę przez choć jedną godzinę w tygodniu to pogadamy.
POwski aparatczyk robiący z siebie błazna? Nowe, nie znałem.
Nie czaje, Budka chce zrobic fundamentalna zmiane w pracy, gdzie masz wiecej z zycia a nie robisz jak w wiezieniu na chwile do domu a wy sie smiejecie z niego, chcecie byc ruchani caly czas?
Moze od razu wrocmy do 6 dni pracy 1 dzien wolnego jak za starych dobrych czasow xd
Co to w ogóle za komentarz? Spodziewałbym się czegoś takiego po śmieszkach z tt, tygodniku NIE albo wykopkach redditorach. A nie niegdysiejszego przewodniczącego jednej z dwóch największych partii politycznych w kraju xD
*Jezu, Kaśka! Beton!*
“Ekonomiagłupcze”? To są jakieś poważne wyliczenia dotyczące tego, że dzień pracy ma wynosić 8 godzin, ni mniej, ni więcej, poza tym, że doba podzielona na 3 to 8? Czasami jak “znawcy” wypowiadają się o ekonomii mam wrażenie, że podstawy to oni opanowali co najwyżej matematyki na poziomie 4 klasy podstawówki.
Nie każdy może zostać politykiem i pracować 7 godzin w miesiącu.
Ej tak serio pytam bez złej woli. Czy to jest w ogóle możliwe żeby tak po prostu pracować X godzin mniej “bez obniżki płac”? Skąd ta w zasadzie 1/8 dochodu bez pokrycia w wypracowanym towarze/usłudze ma się wziąć tak na skale całego kraju i każdej branży? Rzeczy kosztują nie (tylko) dlatego, że ktoś ma taki humor(mimo że tak też się zdarza), tylko no też dlatego, że jest ich ograniczona ilość związana z tym, że ktoś i z czegoś je musiał wyprodukować.
No i jeśli w jakimś mi jeszcze nie zrozumiałym mechanizmie można tak trochę stworzyć dobrobyt ustawą na tyle, żeby kraj mógł produkować mniej a płacić ludziom tyle samo(czyli pozwalając im konsumować tyle co teraz), to jak daleko można to popchnąć faktycznie? Czy 5h to już max? Czy może da się faktycznie więcej?
O nie, tylko nie szanowanie swojego czasu! Przecież jak człowiek nie zapierdala nadgodzin żeby wyżyć, to tak, jakby nie żył w ogóle!
Najbardziej bawi, że jest to tylko skrócenie o 1 godzinę dziennie.
Ja tam wolę pracować dłużej i zarabiać więcej
Ja bym proponował 6 godzin ale pon – sob. Bierzesz wolne to pracodawca traci mniej, więcej czasu na gotowanie, opierdalanie się, dodatkowe kursy itp. I co lepsze, jesteśmy do tego lepiej biologicznie przystosowani
Jak podnieść inflację jeszcze bardziej
Step 1:
7 godzinny tryb pracy raczej nie jest najlepszym pomysłem patrząc z perspektywy fabryk i innych firm gdzie istnieje trzyzmianowy system pracy. Ciężko mi sobie wyobrazić trzy zmiany po 7 godzin każda bo brakuje 3h do pełnej doby i albo firmy musiałyby wymyśleć totalnie pokręcone godziny zmian albo zatrzymać produkcję na 3h co jest niemożliwe. Już lepiej jakby był 4 dniowy tydzień pracy, bo wtedy wszyscy nadal pracujemy 8h a mamy jeden dodatkowy dzień wolnego. Bardziej odczuję ten jeden dodatkowy dzień niż jedną godzinę mniej dziennie pracy
To nieznajomość tematu.
Podział 8/8/8 wywodzi się z dawnych czasów, wspierany zresztą przez kościół. Ale nie od początku, bo dla tkwiących w średniowieczu duchownych było to oznaką lenistwa, odejściem od “ora et labora in pequitatem”. Dopiero po II wś uznali 8/8/8 za nowoczesne “ora et labora”. Nie było to motywowane żadnymi badaniami, tylko masochistycznym pragnieniem służenia Bogu.
Traktowali jednak tą zasadę z żelazną konsekwencją i tak bł. Antonia z Ayacucho odmówiła pomocy choremu na zespół Downa, bo “jej ciało jest świątynią Boga która potrzebuje ciszy by rosnąć”.
Tymczasem krótszy tydzień pracy to, okazuje się, zwiększone zyski. Microsoft czy Apple eksperymentalnie stosując 4-dniowy tydzień pracy zwiększyły dochody o 12%, natomiast H&P podczas pandemii przeszli na tryb 3-dniowy! Notując wzrost dochodów o 9%. Co ciekawe, eksperyment Konicy Minolta gdzie pracowali tylko 2 dni, po 10 godzin, przyniósł spadek dochodów jedynie o 3%.
Badanie pokazują, że takie rozwiązania prowadzą też do wzrostu morale, dobrego samopoczucia, polepszają życie rodzinne, a więc ogólnie prowadzą do zdrowszego społeczeństwa.
W Kanadzie gdzie stosowano w jednym miasteczku skrócony tydzień pracy przez rok, odsetek przestępstw spadł o 47%, samobójstw o 39%!.
Nie ma po prostu naukowych argumentów przeciw temu.
Kiedy członkowie partii nie mają żadnego programu ani własnych poglądów to jedyne co odróżnia dobry pomysł od złego jest osoba która go wygłasza
Każda na sztywno ustalona ilość godzin w pracy jest ekstremalnie głupia. W każdym zawodzie i miejscu pracy zapotrzebowanie na godziny jest różne. W biurokracji ilość godzin powinna się stale zmniejszać. Jak i w wielu innych branżach. Z kolei w innych tak się nie da zrobić, bo jest po prostu za dużo pracy i za mało ludzi.
Ja jestem za likwidacją stałego wymiaru. To jest absolutnie przestarzałe, mające sens na początku XX wieku a nie teraz. Dziś każdy powinien pracować dokładnie tyle, ile sam uzna za stosowne. Oczywiście pracodawca musi się na to zgodzić, no i oczywiście zarobki będą proporcjonalne do czasu pracy. Jak ktoś chce pracować na pół etatu za pół pensji – dlaczego mu tego zabraniać? Niech będą 2 osoby zatrudnione na pół etatu zamiast jednej na cały. Od razu mniejsze bezrobocie się robi. To można posunąć do ekstremum – jedna osoba może pracować na 7 etatach, a 1 stanowisko pracy być obsługiwane przez 7 różnych ludzi. Ilość wykonanej pracy jest ta sama. Ilość zarobionych i wydanych pieniędzy jest ta sama. Tak jak pisałem – nie w każdej pracy to ma sens czy w ogóle byłoby możliwe do wprowadzenia, ale w bardzo wielu – jak najbardziej.
Z pewnością na przeszkodzie takich rozwiązań stoi skomplikowany i niejasny system podatkowy. Dalej zapóźnienie mentalne społeczeństwa, które tkwi nadal w początkach XX wieku z opiniami na temat praktycznie wszystkiego. Popularność postawy “się należy” i populistów żerujących na tym.
To samo jeśli chodzi o wiek emerytalny. Sama idea systemu wymyślona przez Bismarcka dawno zbankrutowała. Co zamiast tego? Znów – “wolna amerykanka”. Każdy sobie odkłada na emeryturę i przechodzi na nią wtedy, kiedy uzna za stosowne. Decydować o tym czasie będą REALNE przesłanki, czyli rzeczywista zdolność do pracy i wielkość odłożonych oszczędności.
To nie są mrzonki, bo wielu ludzi (w tym ja) od dawna testuje to w praktyce. Żyję poza systemem. Nie należy mi się kompletnie nic. Za wszelkie problemy finansowe mogę dziękować głównie sobie. Jak się dorobię (bo taki mam plan) to mnie będzie stać, żeby rzucić robotę w diabły. Nie jak osiągnę jakiś tam wiek, tylko jak odłożę dość kasy czy aktywów na to. No albo zostanę dziadem żebrakiem – tego się uniknąć nie da, w każdym systemie i każdym kraju tacy są. Cywilizowane kraje nie pozwalają ludziom umierać z głodu czy zimna – ludzie nieprzystosowani dostaną jakieś minimum bytowe. Gospodarka centralnie planowana za to się ogólnie nigdzie nie sprawdziła. To się po prostu tak nie da. Środki muszą być przydzielane adekwatnie do potrzeb, a nie na sztywno. Ja czasem robię po 16h dziennie, a czasem zero. Jak potrzeba. Jest robota to zapierdzielam, nie ma to się opierdzielam. Średnio wszystko się zgadza i spina. Nie jestem zadowolony to szukam zmian. Jestem zadowolony to zostawiam jak jest.
Ze spokojem moglibyśmy pracować 6 godzin dziennie, kiedyś było 12 godzin i 6 dni w tygodniu, ten czas jest skracany i nikomu nie dzieje się krzywda, chyba ze Januszom
A i tak się zapieprza nadgodziny bo brak kasy
Wolne soboty to skandal! Jak można chcieć pracować tylko 5 dni w tygodniu??? Pomyślcie ile to straty dla ekonomii!!!!
Tak mi się to kojarzy z taką międzywojenną karykaturą polityczną, która naśmiewała się z “radykalnego” postulatu PPS wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy, przedstawiając robotników żądających skrócenia go do 8 minut.
Są zawody, gdzie da się pracować 7 godzin dziennie bez utraty produktywności i są zawody, gdzie pracując tyle zrobi się 12,5% roboty mniej, do tego gorzej. Trzeba podyskutować o dniu pracy zależnym od zawodu.
Wystarczy przepracować w życiu jeden dzień na 8 godzinnym etacie żeby wiedzieć, że znaczna część z tego czasu to siedzenie w pracy, a nie pracowanie.
Długość dnia pracy nie powinna być ustalona odgórnie dla wszystkich zawodów.
Źródła nie znajdę ale czytałem o badaniach przeprowadzonych w korpo: z 8h pracy ludzie faktycznie pracują jedynie 6h. Czyli 30-36h na tydzień.
Wolałbym 4 dni pracy po 8h – mniej dojazdów więc i ekonomia i środowisko zyska.
Ponadto różne urzędy i firmy mogłyby działać w różne dni tygodnia więc nie byłoby problemu ze zrywaniem się z pracy albo braniem dnia wolnego tylko po to, żeby odstać swoje przed okienkiem.
Pozostaje jednak szkolnictwo i służba zdrowia.
A ja dalej jebam jak beduin 44h w tygodniu.
Podziwiam ludzi, którzy są w stanie wyrobić się ze swoją pracą w 7 lub mniej godzin dziennie – u mnie 8h ledwo wystarcza. Ale może to po prostu kwestia tego, że niektórzy ciężko pracują…
Frytki nie brzmią źle byle nie te z maka
Akurat praca 7×5 dni w tygodniu jest bez sensu. Skróci to tydzień pracy łącznie o 5 godzin a nie odczuje się tego bo to tylko godzina. Znacznie lepszym pomysłem było by np skrócenie jednego dnia do 3 godzin. Godzinowo wychodziło by na to samo a odczuwało by się to prawie jak dzień wolny
Borys Pobudka, zesrałeś się!
Więcej lewicowego gówna, gospodarka wytrzyma 💀
w sumie ma racje, opierdalac sie wszyscy chca a robic niema komu. /s
Do polityki nie garną się poważni ludzie w pl. Może warto, żeby ludzie zaczęli słuchać co mówią politycy?
7 godzin nic nie zmieni poza wprowadzeniem chaosu w system zmianowy. Wywalenie całego dnia lub skrócenie do 6h (co pozwoliłoby na zatrudnienie 4 zmian wypełniających 24h) by więcej dało jednocześnie wprowadzając mniej zamieszania.
Czyli jeszcze mniej wypłaty…
Gratulujemy Borysowi Budce bycia najmniej lubianym quasi przywódca partii politycznej. Trzeba na prawdę mieć mała wiedzę żeby być w 100% przeciwko krótszemu tygodniowi pracy na tyle żeby żartować z całego pomysłu pomimo ze daje całkiem fajne efekty w przypadku firm które go testowo wdrażały.
No ale cóż, wg pana budki powinnismy zapierdalac jak pojeby żeby grupa tumanów w sejmie mogła korzystac z przywilej o którym zwykłemu Kowalskiemu się nie śniło, podwyższona kwota wolna, diety, pieniądze na „prowadzenie biura”, kilometrowki z dupy, preferencyjne kredyty sejmowe, preferencyjne stawki w hotelu poselskim itd itd. A przypominam ze mówimy o polityku opozycji, jak nam Borys podmieni skurwysynow z pisu to myślicie ze co? Ze prezesem lotosu zostanie ekspert z branży paliwowej ? Nie, rodzina budki tez weźmie udział w programie „rodzina plus” a potem „zmień prace weź kredyt”
Podobnie z pomysłem na 500+, PiS go nie wymyślił tylko “ukradł” ugrupowaniu Polska jest Najważniejsza. Co więcej gdy PJN pierwszy raz zaczęła o tym mówić politycy PiS publiczne tą koncepcje wyśmiali.
Czy zmniejszenie godzin pracy bez zmiany wynagrodzenia nie spowoduje wzrostu cen towarów i usług?
Wzrost ceny masła czy mleka nie robi żadnej różnicy bogatym, a uderza w biednych
I dlatego PO nic już nie wygra. Nikt młody nie chce mieć nic z nimi wspólnego.
r/BekaZLibka to marksistowski subreddit, jebać ich.
Tak. Hurra siedzmy na pizdzie. Inflacje niech wzrosnie jeszcze do 20. Jeszcze zamiast inwestowac wydajmy na bmw i sie rozpierdolmy by rodzina zaplacile za pogrzec i wiecej miejsca na jebane pogrzeby. To jest powod dlaczego spierdalam z polski. I znając włoski mam nadzieje na wyrobienie dodwiadczenia CNC tam. I załozyć firme serwisową. Trzymajcie kciuki. Bede tęsknił za pierogami babci
Conservatives threatening us with a good time again
Nie siejcie inby. Tusk w Szczecinie o tym gadał i naświetlił temat.
46 comments
To chyba twitt z cyku “zestarzało się jak mleko” po ostatnich wypowiedziach [Tuska](https://www.money.pl/gospodarka/czterodniowy-tydzien-pracy-donald-tusk-do-wyborow-bedziemy-mieli-projekt-pilotazu-6788564251036288a.html) o czterodniowym tygodniu pracy.
Swoją drogą to udowadnia, że wiek to tylko liczba. Budka był dzbanem, który nie ogarnął jak dobre politycznie jest to hasło. A Tusk już tak.
Niektórzy posłowie to pewnie 7h tygodniowo robią 😉
Borys jak zaczniesz chlopie wykonywać rzeczywistą pracę przez choć jedną godzinę w tygodniu to pogadamy.
POwski aparatczyk robiący z siebie błazna? Nowe, nie znałem.
Nie czaje, Budka chce zrobic fundamentalna zmiane w pracy, gdzie masz wiecej z zycia a nie robisz jak w wiezieniu na chwile do domu a wy sie smiejecie z niego, chcecie byc ruchani caly czas?
Moze od razu wrocmy do 6 dni pracy 1 dzien wolnego jak za starych dobrych czasow xd
Co to w ogóle za komentarz? Spodziewałbym się czegoś takiego po śmieszkach z tt, tygodniku NIE albo wykopkach redditorach. A nie niegdysiejszego przewodniczącego jednej z dwóch największych partii politycznych w kraju xD
*Jezu, Kaśka! Beton!*
“Ekonomiagłupcze”? To są jakieś poważne wyliczenia dotyczące tego, że dzień pracy ma wynosić 8 godzin, ni mniej, ni więcej, poza tym, że doba podzielona na 3 to 8? Czasami jak “znawcy” wypowiadają się o ekonomii mam wrażenie, że podstawy to oni opanowali co najwyżej matematyki na poziomie 4 klasy podstawówki.
Nie każdy może zostać politykiem i pracować 7 godzin w miesiącu.
[Praca, praca](https://www.meme-arsenal.com/memes/d0c87d1e3582148393c69555cd07e155.jpg)
Ej tak serio pytam bez złej woli. Czy to jest w ogóle możliwe żeby tak po prostu pracować X godzin mniej “bez obniżki płac”? Skąd ta w zasadzie 1/8 dochodu bez pokrycia w wypracowanym towarze/usłudze ma się wziąć tak na skale całego kraju i każdej branży? Rzeczy kosztują nie (tylko) dlatego, że ktoś ma taki humor(mimo że tak też się zdarza), tylko no też dlatego, że jest ich ograniczona ilość związana z tym, że ktoś i z czegoś je musiał wyprodukować.
No i jeśli w jakimś mi jeszcze nie zrozumiałym mechanizmie można tak trochę stworzyć dobrobyt ustawą na tyle, żeby kraj mógł produkować mniej a płacić ludziom tyle samo(czyli pozwalając im konsumować tyle co teraz), to jak daleko można to popchnąć faktycznie? Czy 5h to już max? Czy może da się faktycznie więcej?
O nie, tylko nie szanowanie swojego czasu! Przecież jak człowiek nie zapierdala nadgodzin żeby wyżyć, to tak, jakby nie żył w ogóle!
Najbardziej bawi, że jest to tylko skrócenie o 1 godzinę dziennie.
Ja tam wolę pracować dłużej i zarabiać więcej
Ja bym proponował 6 godzin ale pon – sob. Bierzesz wolne to pracodawca traci mniej, więcej czasu na gotowanie, opierdalanie się, dodatkowe kursy itp. I co lepsze, jesteśmy do tego lepiej biologicznie przystosowani
Jak podnieść inflację jeszcze bardziej
Step 1:
7 godzinny tryb pracy raczej nie jest najlepszym pomysłem patrząc z perspektywy fabryk i innych firm gdzie istnieje trzyzmianowy system pracy. Ciężko mi sobie wyobrazić trzy zmiany po 7 godzin każda bo brakuje 3h do pełnej doby i albo firmy musiałyby wymyśleć totalnie pokręcone godziny zmian albo zatrzymać produkcję na 3h co jest niemożliwe. Już lepiej jakby był 4 dniowy tydzień pracy, bo wtedy wszyscy nadal pracujemy 8h a mamy jeden dodatkowy dzień wolnego. Bardziej odczuję ten jeden dodatkowy dzień niż jedną godzinę mniej dziennie pracy
To nieznajomość tematu.
Podział 8/8/8 wywodzi się z dawnych czasów, wspierany zresztą przez kościół. Ale nie od początku, bo dla tkwiących w średniowieczu duchownych było to oznaką lenistwa, odejściem od “ora et labora in pequitatem”. Dopiero po II wś uznali 8/8/8 za nowoczesne “ora et labora”. Nie było to motywowane żadnymi badaniami, tylko masochistycznym pragnieniem służenia Bogu.
Traktowali jednak tą zasadę z żelazną konsekwencją i tak bł. Antonia z Ayacucho odmówiła pomocy choremu na zespół Downa, bo “jej ciało jest świątynią Boga która potrzebuje ciszy by rosnąć”.
Tymczasem krótszy tydzień pracy to, okazuje się, zwiększone zyski. Microsoft czy Apple eksperymentalnie stosując 4-dniowy tydzień pracy zwiększyły dochody o 12%, natomiast H&P podczas pandemii przeszli na tryb 3-dniowy! Notując wzrost dochodów o 9%. Co ciekawe, eksperyment Konicy Minolta gdzie pracowali tylko 2 dni, po 10 godzin, przyniósł spadek dochodów jedynie o 3%.
Badanie pokazują, że takie rozwiązania prowadzą też do wzrostu morale, dobrego samopoczucia, polepszają życie rodzinne, a więc ogólnie prowadzą do zdrowszego społeczeństwa.
W Kanadzie gdzie stosowano w jednym miasteczku skrócony tydzień pracy przez rok, odsetek przestępstw spadł o 47%, samobójstw o 39%!.
Nie ma po prostu naukowych argumentów przeciw temu.
Kiedy członkowie partii nie mają żadnego programu ani własnych poglądów to jedyne co odróżnia dobry pomysł od złego jest osoba która go wygłasza
Każda na sztywno ustalona ilość godzin w pracy jest ekstremalnie głupia. W każdym zawodzie i miejscu pracy zapotrzebowanie na godziny jest różne. W biurokracji ilość godzin powinna się stale zmniejszać. Jak i w wielu innych branżach. Z kolei w innych tak się nie da zrobić, bo jest po prostu za dużo pracy i za mało ludzi.
Ja jestem za likwidacją stałego wymiaru. To jest absolutnie przestarzałe, mające sens na początku XX wieku a nie teraz. Dziś każdy powinien pracować dokładnie tyle, ile sam uzna za stosowne. Oczywiście pracodawca musi się na to zgodzić, no i oczywiście zarobki będą proporcjonalne do czasu pracy. Jak ktoś chce pracować na pół etatu za pół pensji – dlaczego mu tego zabraniać? Niech będą 2 osoby zatrudnione na pół etatu zamiast jednej na cały. Od razu mniejsze bezrobocie się robi. To można posunąć do ekstremum – jedna osoba może pracować na 7 etatach, a 1 stanowisko pracy być obsługiwane przez 7 różnych ludzi. Ilość wykonanej pracy jest ta sama. Ilość zarobionych i wydanych pieniędzy jest ta sama. Tak jak pisałem – nie w każdej pracy to ma sens czy w ogóle byłoby możliwe do wprowadzenia, ale w bardzo wielu – jak najbardziej.
Z pewnością na przeszkodzie takich rozwiązań stoi skomplikowany i niejasny system podatkowy. Dalej zapóźnienie mentalne społeczeństwa, które tkwi nadal w początkach XX wieku z opiniami na temat praktycznie wszystkiego. Popularność postawy “się należy” i populistów żerujących na tym.
To samo jeśli chodzi o wiek emerytalny. Sama idea systemu wymyślona przez Bismarcka dawno zbankrutowała. Co zamiast tego? Znów – “wolna amerykanka”. Każdy sobie odkłada na emeryturę i przechodzi na nią wtedy, kiedy uzna za stosowne. Decydować o tym czasie będą REALNE przesłanki, czyli rzeczywista zdolność do pracy i wielkość odłożonych oszczędności.
To nie są mrzonki, bo wielu ludzi (w tym ja) od dawna testuje to w praktyce. Żyję poza systemem. Nie należy mi się kompletnie nic. Za wszelkie problemy finansowe mogę dziękować głównie sobie. Jak się dorobię (bo taki mam plan) to mnie będzie stać, żeby rzucić robotę w diabły. Nie jak osiągnę jakiś tam wiek, tylko jak odłożę dość kasy czy aktywów na to. No albo zostanę dziadem żebrakiem – tego się uniknąć nie da, w każdym systemie i każdym kraju tacy są. Cywilizowane kraje nie pozwalają ludziom umierać z głodu czy zimna – ludzie nieprzystosowani dostaną jakieś minimum bytowe. Gospodarka centralnie planowana za to się ogólnie nigdzie nie sprawdziła. To się po prostu tak nie da. Środki muszą być przydzielane adekwatnie do potrzeb, a nie na sztywno. Ja czasem robię po 16h dziennie, a czasem zero. Jak potrzeba. Jest robota to zapierdzielam, nie ma to się opierdzielam. Średnio wszystko się zgadza i spina. Nie jestem zadowolony to szukam zmian. Jestem zadowolony to zostawiam jak jest.
Ze spokojem moglibyśmy pracować 6 godzin dziennie, kiedyś było 12 godzin i 6 dni w tygodniu, ten czas jest skracany i nikomu nie dzieje się krzywda, chyba ze Januszom
A i tak się zapieprza nadgodziny bo brak kasy
Wolne soboty to skandal! Jak można chcieć pracować tylko 5 dni w tygodniu??? Pomyślcie ile to straty dla ekonomii!!!!
Tak mi się to kojarzy z taką międzywojenną karykaturą polityczną, która naśmiewała się z “radykalnego” postulatu PPS wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy, przedstawiając robotników żądających skrócenia go do 8 minut.
Są zawody, gdzie da się pracować 7 godzin dziennie bez utraty produktywności i są zawody, gdzie pracując tyle zrobi się 12,5% roboty mniej, do tego gorzej. Trzeba podyskutować o dniu pracy zależnym od zawodu.
Wystarczy przepracować w życiu jeden dzień na 8 godzinnym etacie żeby wiedzieć, że znaczna część z tego czasu to siedzenie w pracy, a nie pracowanie.
Długość dnia pracy nie powinna być ustalona odgórnie dla wszystkich zawodów.
Źródła nie znajdę ale czytałem o badaniach przeprowadzonych w korpo: z 8h pracy ludzie faktycznie pracują jedynie 6h. Czyli 30-36h na tydzień.
Wolałbym 4 dni pracy po 8h – mniej dojazdów więc i ekonomia i środowisko zyska.
Ponadto różne urzędy i firmy mogłyby działać w różne dni tygodnia więc nie byłoby problemu ze zrywaniem się z pracy albo braniem dnia wolnego tylko po to, żeby odstać swoje przed okienkiem.
Pozostaje jednak szkolnictwo i służba zdrowia.
A ja dalej jebam jak beduin 44h w tygodniu.
Podziwiam ludzi, którzy są w stanie wyrobić się ze swoją pracą w 7 lub mniej godzin dziennie – u mnie 8h ledwo wystarcza. Ale może to po prostu kwestia tego, że niektórzy ciężko pracują…
Frytki nie brzmią źle byle nie te z maka
Akurat praca 7×5 dni w tygodniu jest bez sensu. Skróci to tydzień pracy łącznie o 5 godzin a nie odczuje się tego bo to tylko godzina. Znacznie lepszym pomysłem było by np skrócenie jednego dnia do 3 godzin. Godzinowo wychodziło by na to samo a odczuwało by się to prawie jak dzień wolny
Borys Pobudka, zesrałeś się!
Więcej lewicowego gówna, gospodarka wytrzyma 💀
w sumie ma racje, opierdalac sie wszyscy chca a robic niema komu. /s
Do polityki nie garną się poważni ludzie w pl. Może warto, żeby ludzie zaczęli słuchać co mówią politycy?
7 godzin nic nie zmieni poza wprowadzeniem chaosu w system zmianowy. Wywalenie całego dnia lub skrócenie do 6h (co pozwoliłoby na zatrudnienie 4 zmian wypełniających 24h) by więcej dało jednocześnie wprowadzając mniej zamieszania.
Czyli jeszcze mniej wypłaty…
Gratulujemy Borysowi Budce bycia najmniej lubianym quasi przywódca partii politycznej. Trzeba na prawdę mieć mała wiedzę żeby być w 100% przeciwko krótszemu tygodniowi pracy na tyle żeby żartować z całego pomysłu pomimo ze daje całkiem fajne efekty w przypadku firm które go testowo wdrażały.
No ale cóż, wg pana budki powinnismy zapierdalac jak pojeby żeby grupa tumanów w sejmie mogła korzystac z przywilej o którym zwykłemu Kowalskiemu się nie śniło, podwyższona kwota wolna, diety, pieniądze na „prowadzenie biura”, kilometrowki z dupy, preferencyjne kredyty sejmowe, preferencyjne stawki w hotelu poselskim itd itd. A przypominam ze mówimy o polityku opozycji, jak nam Borys podmieni skurwysynow z pisu to myślicie ze co? Ze prezesem lotosu zostanie ekspert z branży paliwowej ? Nie, rodzina budki tez weźmie udział w programie „rodzina plus” a potem „zmień prace weź kredyt”
Podobnie z pomysłem na 500+, PiS go nie wymyślił tylko “ukradł” ugrupowaniu Polska jest Najważniejsza. Co więcej gdy PJN pierwszy raz zaczęła o tym mówić politycy PiS publiczne tą koncepcje wyśmiali.
Czy zmniejszenie godzin pracy bez zmiany wynagrodzenia nie spowoduje wzrostu cen towarów i usług?
Wzrost ceny masła czy mleka nie robi żadnej różnicy bogatym, a uderza w biednych
I dlatego PO nic już nie wygra. Nikt młody nie chce mieć nic z nimi wspólnego.
r/BekaZLibka to marksistowski subreddit, jebać ich.
Tak. Hurra siedzmy na pizdzie. Inflacje niech wzrosnie jeszcze do 20. Jeszcze zamiast inwestowac wydajmy na bmw i sie rozpierdolmy by rodzina zaplacile za pogrzec i wiecej miejsca na jebane pogrzeby. To jest powod dlaczego spierdalam z polski. I znając włoski mam nadzieje na wyrobienie dodwiadczenia CNC tam. I załozyć firme serwisową. Trzymajcie kciuki. Bede tęsknił za pierogami babci
Conservatives threatening us with a good time again
Nie siejcie inby. Tusk w Szczecinie o tym gadał i naświetlił temat.