Zamało tablic z Unii Europejskiej

13 comments
  1. Za mało. Gdyby nie unia to zdjęcie przedstawiało by klepisko z dziadem robiącym biżuterię z kapsli od piwa w lepiance osłoniętej biodegradowalnymi siatkami z biedronki.

  2. Z każdego projektu dostaje forsę na pracowników, wyposażenie, doposażenie, kursy, szkolenia itp. Każda złotówka, której nie wydaje z własnej kieszeni to dla niego zysk. Jak może, to korzysta, po to są projekty unijne.

    A że są plakaty, to co w związku z tym? No chyba, że komuś do narracji nie pasuje.

  3. No bo każda z innej inwestycji, albo edycji. Chyba nawet jest wymóg żeby beneficjent stawiał tabliczkę. W sumie dzięki temu widać co dzięki pieniądzom z unii udało się kupić.

  4. Zgaduję że jest wymóg tablic ale nie ma wymogu gdzie więc skitrali na niewidoku z tyłu budynku?

    Pracowałem kiedyś w biurowcu częściowo finansowanym z EU i rzeczy zakupione z funduszu były celowo tak poustawiane żeby nie było widać na nich tych naklejek XDDD

  5. Powiesić muszą, a tutaj sprytnie wybrali najbardziej z dupy strony i najmniej reprezentacyjną ścianę – od strony kotłowni i składu opału 🤣

  6. Słyszałem, że wprawdzie w wymogach projektów jest zapis, że należy wskazać źródło finansowania, ale ta tabliczkowa fiesta to wymysł naszej rodzimej biurokracji – taki dupochron, żeby się nikt nie doczepił, to oklejają wszystko. Można to oczywiście załatwić w inny, mniej krzykliwy sposób – i tak się to zazwyczaj robi w krajach, gdzie biurokracja jest na bardziej cywilizowanym poziomie.

  7. Najbardziej EU i jej reguly przeszkadza takim co nie potrafia pisac po polsku. Dokladnie jak w przypadku tego postu.

  8. Nie mogłyby być mniejsze te tabliczki? Większa flaga Unii, poniżej cena projektu i cena dofinansowa, niczego więcej nie trzeba. Wyszłoby i taniej i estetyczniej.

Leave a Reply