Tego nie pamiętam, ale przypomniał mi się dodatek “Olimpiada w Kaczogrodzie”. Pudełko było chyba jednocześnie basenem olimpijskim?
Mój reumatyzm aż się teraz odezwał 😀 W ogóle była cała miniseria tych “podróżniczych” gier, na pewno było jeszcze coś m.in. w klimatach azteckich
Pamiętam, grało się. Najlepiej pamiętam z tych starych czasów Magię i Miecz. Ale się w to ograłem z rodzeństwem ciotecznym. Mieliśmy też dodatek Podziemia. Marzyliśmy też o innych dodatkach, ale nikt nie miał pojęcia gdzie to kupić. Do tej pory jak się wyłożę na jakimś banalnym, wstępnym problemie to mam w głowie “zabił cię Dzik – Siła 1”.
A jeszcze wcześniej, w drugiej połowie lat 80tych pamiętam, że były takie mini planszówki dodawane w jakimś czasopiśmie, takie bardziej dla dzieci typu jakieś Grzybobranie itp. i grałem w to z mamą. Mam gdzieś w domu u rodziców jeszcze całe pudło tych gier.
A jak ktoś nie pamięta to na demencję…
A ktoś z was pamięta drzewo genealogiczne Kaczora Donalda?
Trzeba było wyklejać pola z postaciami, do różnych numerów dostawało się losowe naklejki i potem się wymieniało ze znajomymi na brakujące.
Była jeszcze jedna z plansza w klimacie jakby Amazonia, moje pierwsze RPG 😉
Nadal mam gdzieś w szafie. XD Kaczki w kosmosie też. XD
Tak swoją drogą, to Labirynty Piramidy były lekką (i bardziej przystepną dla najmłodszych) kalką z Labiryntu Śmierci który sam był nielicencjonowaną kopią Citadel Of Blood (ale nazwany po Deathmaze, którego “cytadela” była sequelem).
9 comments
To chyba mało takiej publiczności tutaj 😏
Tego nie pamiętam, ale przypomniał mi się dodatek “Olimpiada w Kaczogrodzie”. Pudełko było chyba jednocześnie basenem olimpijskim?
Mój reumatyzm aż się teraz odezwał 😀 W ogóle była cała miniseria tych “podróżniczych” gier, na pewno było jeszcze coś m.in. w klimatach azteckich
Pamiętam, grało się. Najlepiej pamiętam z tych starych czasów Magię i Miecz. Ale się w to ograłem z rodzeństwem ciotecznym. Mieliśmy też dodatek Podziemia. Marzyliśmy też o innych dodatkach, ale nikt nie miał pojęcia gdzie to kupić. Do tej pory jak się wyłożę na jakimś banalnym, wstępnym problemie to mam w głowie “zabił cię Dzik – Siła 1”.
I jeszcze później taka gra [Robin Hood](http://www.pudelkozgrami.pl/robin-hood-sfera-zawartosc-pudelka/). Miała fenomenalną oprawę graficzną ale ni cholery nie zrozumieliśmy zasad tej gry, więc graliśmy według wymyślonych.
A jeszcze wcześniej, w drugiej połowie lat 80tych pamiętam, że były takie mini planszówki dodawane w jakimś czasopiśmie, takie bardziej dla dzieci typu jakieś Grzybobranie itp. i grałem w to z mamą. Mam gdzieś w domu u rodziców jeszcze całe pudło tych gier.
A jak ktoś nie pamięta to na demencję…
A ktoś z was pamięta drzewo genealogiczne Kaczora Donalda?
Trzeba było wyklejać pola z postaciami, do różnych numerów dostawało się losowe naklejki i potem się wymieniało ze znajomymi na brakujące.
Specjalnie na tą okazję trzymałem w zakładkach
http://alogikageeka.pl/category/gry/
Była jeszcze jedna z plansza w klimacie jakby Amazonia, moje pierwsze RPG 😉
Nadal mam gdzieś w szafie. XD Kaczki w kosmosie też. XD
Tak swoją drogą, to Labirynty Piramidy były lekką (i bardziej przystepną dla najmłodszych) kalką z Labiryntu Śmierci który sam był nielicencjonowaną kopią Citadel Of Blood (ale nazwany po Deathmaze, którego “cytadela” była sequelem).