
Luźna sobota, to przydałoby się zarzucić jakimś czarnym wątkiem, coby tak wesoło nie było ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Badania opublikowane kilka dni temu, ale nie widziałem, żeby się tutaj pojawiły. Mianowicie Polska Izba Ubezpieczeń zrobiła badania na kierowcach, nie tak dawno, bo badanie z przełomu maja i czerwca. W opublikowanych danych jest kilka ciekawych, a zarazem strasznych statystyk, które rzucają trochę światła dlaczego na naszych drogach jest tak jak jest, czyli niebezpiecznie. Po kolei
Oczywiście 96% uważa się za dobrych kierowców (wyślijcie ich na płytę poślizgową chociażby, to się zesrają, a nie wyprowadzą auto z poślizgu), a 82% uważa, że **zawsze** bezbłędnie ocenia sytuację na drodze, pewnie, absolutnie nigdy nie wymusili pierwszeństwa albo nie przejechali na wczesnym czerwonym. Jasne. Poza czystą złośliwością nie mam za bardzo danych, żeby się do tego przywalić. Natomiast mając *nieprzyjemność* jazdy po mieście samochodem, rowerem, komunikacją miejską i chodząc na piechotę, będę raczej skłonny powiedzieć, że spora część przejazdów przez przejazd rowerowy jest niezbyt bezpieczna, bo kierowcy nie patrzą i jadą na pałę. A przypominam, że skręcając obowiązuje ustąpienie pierwszeństwa rowerzyście jadącemu po drodze, z której zamierzamy zjechać. I tak, DDR jest częścią drogi, tak jak jezdnia, chodnik i pobocze. ([Artykuł 27 §1a PoRD](https://lexlege.pl/prawo-o-ruchu-drogowym/art-27/)). Ile samochodów potraficie naliczyć, które mają w pompie wpuszczenie autobusu z zatoki? Zanim ktoś powie “nie da się zawsze wyhamować”, zapraszam z kolei do [artykułu 18 §1](https://lexlege.pl/prawo-o-ruchu-drogowym/art-18/), który jasno mówi, że należy zwolnić kiedy zbliżamy się do przystanku autobusowego.
Nieśmiertelne szybko i bezpiecznie? Według 52% jest to możliwe. Tu spadek względem badań sprzed dwóch lat o 3p.p. Nadal według ponad połowy doświadczeni kierowcy mogą poruszać się szybko i nie będą powodować wypadków. A jednak niedostosowanie prędkości do warunków ruchu drogowego stanowią prawie 1/4 przyczyn wypadków w 2019r. ([źródło](https://mubi.pl/poradniki/przyczyny-i-sprawcy-wypadkow-w-polsce-w-2019-roku/)). Czyli co, prawie 1/4 wypadków powodują młodzi i niedoświadczeni kierowcy, a jednocześnie tylko z tej przyczyny? A doświadczeni tylko potrącają pieszych, wymuszają pierwszeństwo i jeżdżą po pijaku? Nie wiem co gorsze.
I teraz coś, co mnie osobiście najbardziej wkurwiło. Dla 32% przekroczenie prędkości o 20km/h w terenie zabudowanym jest spoko i jest bezpieczne. Niewiele mniej, bo 27% uważa, że przekroczenie prędkości o 30km/h nadal gwarantuje bezpieczeństwo i o zgrozo względem ostatnich badań jest wzrost tego ostatniego o 4p.p. Ponad 1/4 uważa, że spoko jest zapierdalać przez miasto 80km/h i jest to BEZPIECZNE. Dla osoby siedzącej w 2 tonowej metalowej puszce, otoczonej elektroniką i systemami bezpieczeństwa może tak. Dla pieszego albo rowerzysty, który będzie miał przyjemność spotkać się z takim szybkim ale bezpiecznym? Śmierć, kalectwo albo przynajmniej połamane kończyny. No ale kierowcy nic się nie stanie całe szczęście.
A teraz trochę danych i fizyki. [Według danych policji, na obszarze zabudowanym kierowca dostrzega pieszego na jezdni mniej więcej z 36 metrów](https://zdrowie.pap.pl/srodowisko/wiesz-ile-przejedziesz-zanim-wcisniesz-hamulec). Zakładając idealnie suche warunki, dobrą nawierzchnię i przyzwoity stan techniczny pojazdu, jazda z prędkością 50km/h pozwala nam wyhamować mniej więcej na dystansie 28 metrów. Dodajcie do tego dyszkę, z którą prawie każdy jeździ po mieście ponad ograniczenie i już ryzykujecie kontaktem. A teraz przechodząc od razu do 80km/h, co według 27% kierowców jest ok i bezpieczne oznacza nie mniej nie więcej niż:
* uderzenie w pieszego z prędkością około 60km/h
* zatrzymanie się na dystansie mniej więcej 60 metrów
Zatrzymujemy się prawie dwa razy za daleko, a przy okazji taranujemy pieszego z prędkością, która niemal na pewno wysyła go na drugą stronę lub przynajmniej na wózek. Według badań to 60km/h jest prędkością graniczną, uderzenia powyżej tej prędkości to niemal pewny zgon na miejscu, w przedziale 50-60km/h to nadal prawie pewna śmierć [przy jeździe z prędkością 70km/h pieszy ma 50% szans na przeżycie. Przy 80km/h zostaje mu 3%.](https://miastojestnasze.org/zwolnij-10-km-h-robi-roznice/)
Pozwólcie, że połączę ostatnie trzy akapity w jednym zdaniu. **Dla 27% kierowców, w porządku jest danie potrąconemu pieszemu 3% szansy na przeżycie i nadal uważają to za bezpieczne zachowanie.** Tak, z pewnością, gdyby zapytać kierowców, czy w porządku jest poruszanie się z prędkością, przy której potrącony pieszy ma 3% szans na przeżycie (pomijamy w ogóle, że jeśli przeżyje to będzie w stanie nie do pozazdroszczenia) to 100% by odpowiedziało, że to absolutnie niedopuszczalne. Ale zapytajcie o prędkość to nagle ćwierć nie ma w ogóle pojęcia jakie są konsekwencje związane z danymi prędkościami. Ale te 27% uważa się zapewne za wspaniałych kierowców i nigdy przenigdy nie potrącili by pieszego, bo może zapierdalają, ale oni robią to bezpiecznie!
Czekam jeszcze na roczne zestawienie ilości wypadków, ilości złapanych kierowców i inne takie bzdety oficjalnie z policji za ten rok po podwyżce. Aczkolwiek w badaniu- 58% deklaruje, że jeździ z tego powodu wolniej. Kary to jedno, bo najwidoczniej jest szansa, że będą działać. [Drugie to projektowanie ulic, które podświadomie działają jako ograniczenie.](https://youtu.be/bglWCuCMSWc?t=493) Mając przed sobą słupki i progi nikt nie dojdzie do wniosku, że przekroczenie prędkości o ponad 30km/h jest bezpieczne, bo to im i ich samochodowi będzie groziło niebezpieczeństwo. Tymczasem nasze miasta swoje główne arterie projektują jak autostrady, stawiają znak, a potem pikachu, że ludzie jadą za szybko. [Tu jest 50km/h kochani](https://gdansk.gedanopedia.pl/gdansk/?title=Plik:Zwyci%C4%99stwa_aleja.jpg) i [na tej ulicy również jest 50km/h](https://www.google.pl/maps/@54.3156044,18.5938097,3a,75y,335.77h,83.11t/data=!3m6!1e1!3m4!1sKHW2OkHcaBhcwRcLdBN5xA!2e0!7i13312!8i6656). [Tu również jest ograniczenie 50km/h](https://www.google.pl/maps/@54.3398573,18.6402076,3a,75y,209.54h,77.04t/data=!3m6!1e1!3m4!1sLEp0kVmRwoHCgauXoz-x2A!2e0!7i16384!8i8192) Nie zgadniecie gdzie ludzie jeżdżą 50, gdzie 70 a gdzie 80. do wygrania talon.
Już na sam koniec, żeby nie kończyć tak optymistycznie 1/5 przyzwala na wyprzedzanie na trzeciego i również 1/5 przyzwala na wyprzedzanie innego auta bezpośrednio przed przejściem dla pieszych. 🙃 Miłej soboty ziomeczkinie i ziomeczki
Źródło:
[https://piu.org.pl/wyniki-badania-swiadomosci-kierowcow-piraci-drogowi-powinni-placic-wiecej/](https://piu.org.pl/wyniki-badania-swiadomosci-kierowcow-piraci-drogowi-powinni-placic-wiecej/)
17 comments
Bo wg mnie o ile edukować trzeba, to głównie należy za przeproszeniem jebać polskich kierowców wysokimi mandatami i to dużo częściej, niż obecnie. Fotoradary i suszenie są na tyle rzadkie, że kierowcy czują się bezkarni. Przecież wystarczy się do Austrii przejechać – tam prawie nikt nie odwala maniany i nie przekracza i to nie dlatego, że wszyscy tacy wyedukowani i grzeczni (choć podejrzewam, że bardziej niż u nas), tylko wszyscy się tych drakońskich mandatów boją.
Tylko u nas i tak połowa powie, że znak i mandat bez sensu, bo „wg mnie na tej drodze spokojnie można jechać 90”.
Wydaje mi się, że to cecha typowo ludzka, nie tylko kierowców. Zdecydowana większość (tutaj na reddicie też) jest przekonana o swojej wyjątkowości, nieomylności i dużej wiedzy na wszelkie tematy. Dodajmy do tego wysoką ocenę znajomości języków obcych i przekonanie, że moje poglądy są obiektywnie najbardziej słuszne i mamy pełen komplet cech świadomego człowieka. Ot, statystka, lepiej nie wierzyć w to, co ludzie sądzą o sobie, bo nikt nie jest zawsze obiektywny w takich ocenach.
>Pozwólcie, że połączę ostatnie trzy akapity w jednym zdaniu. Dla 27% kierowców, w porządku jest danie potrąconemu pieszemu 3% szansy na przeżycie i nadal uważają to za bezpieczne zachowanie.
Chociaz zgadzam sie z ogolnym przekazem Twojego posta, to to juz jest troche “koloryzowane”, bo nikt takiego pytania nie zadawal.
Zabawie sie troche w adwokata diabla:
Respondenci mogli uwazac, ze nie wszedzie w terenie zabudowanym powinno by ograniczenie do 50. Mowa np. o drogach wlotowych/wylotowych z miast, obwodnicach wewnatrzmiastowych (gdzie dla pieszych sa np. kladki, a czesto nawet chodnikow nie ma).
Dodatkowo w Polsce prosciej jest postawic znak, niz poprawic bezpieczenstwo jazdy np. poprzez infrastrukture drogowa niczym w Belgii czy Holandii.
Takie kierowcy są denerwujące, ponieważ oni nie przestrzegają przepisów drogowych, ale możesz zagwarantować, że na autostradzie żądają, aby wszyscy przed nimi na lewym pasie przesunęli się w prawo.
Jeśli ci kierowcy myślą, że są tacy wspaniali, jedynym sposobem, w jaki zrozumieją, że nie są, jest przez ich portfele. Surowe mandaty i bardzo drogie ubezpieczenia za ekstremalne przekroczenie prędkości.
Właśnie z takiego podejścia wynikają kiepskie polskie statystyki wypadków, bo na infrastrukturę to można było zwalać 20 lat temu.
Nikt nie podejmuje decyzji „dzisiaj przejadę dziecko na pasach”.
Ktoś podjął decyzję że się postawi tuż przed przejściem, bo przecież innego miejsca nie znalazł, a ktoś inny zapierdalał bo przecież mu się śpieszy.
Niestety słowny również nie traktują takich zachowań jako zagrożenie zdrowia i życia, więc jest jak jest.
Ja tylko chciałem zauważyć że w mieście są różne drogi. I jak masz dwupasmówkę z ograniczeniem do 50 to 70 jest bezpiecznie i wszyscy tyle tam jadą. Na jakichś jednopasmowych, szerokich wojewódzkich biegnących przez miasto tak samo. Więc nie dziwią mnie takie wyniki, bo pytanie jest tak samo z dupy jak oznakowanie na naszych drogach.
Według mnie ważnym pytaniem jest czy mówimy o mieście prawdziwym czy tylko o drodze w obszarze zabudowanym. W mieście 50-60 jak najbardziej bezpiecznie, w terenie zabudowanym 99 byle by tylko nie stracić prawka.
Mogę tylko podziękować za napisanie tego postu. Jebać polskich kierowców prądem.
Wszystkie problemy wynikają z nieznajomości przepisów i z obecnego szkolenia nowych kierowców. Bo jak 30h jazdy i jakiś durny egzamin ma nas przygotować na jazdę po mieście w trudnych warunkach? Mam nadzieję że w końcu ktoś się weźmie za tą kwestię i bardziej to ureguluje, bo po prostu nie umiemy jeździć.
Dziękuję Ci za tego posta.
Mieszkam w mieście, gdzie jest ośrodek egzaminacyjny. Moi rodzice się zawsze denerwowali na elki, które jechały za wolno.
Jak ja wsiadłam do elki to okazało się, że to nie elki jeżdżą za wolno (zawsze się jeździ na granicy ograniczenia prędkości, żeby nie robić kłopotu instruktorowi), tylko wszyscy inni jeżdżą za szybko.
Jazda 30 km/h jest bardziej niebezpieczna (na drodze o wyższym ograniczeniu) niż nieznaczne przekraczanie prędkości, don’t change my mind
Na krótkim odcinku to spoko, ale wyobraźcie sobie taką jazdę przez pół Polski, w dodatku samochodem mającym mniej niż 100KM. Zamiast skupić się na bezpiecznej jeździe (np. pilnowaniu znaków drogowych, obserwowaniu pieszych), kierowca cały czas musi się zastanawiać, kiedy do jasnej ciasnej uda mu się w końcu wyprzedzić. Jak słyszę argumenty typu “bo ja się boję jeździć i dlatego jeżdżę wolno” to mi się nóż w kieszeni otwiera – jak się boisz to poproś kogoś o podwiezienie lub skorzystaj z komunikacji miejskiej, zamiast być potencjalnym mordercą na drodze lub przyczyniać się do czyjeś śmierci.
Uważam sie za chujowego kierowcę. Odpływam za kółkiem regularnie. Raz przejechałem 130 kilosów z Węgier i kompletnie nie pamietam tego odcinka. Totalne zawieszenie. Regularnie jeżdżę ponad limitem miejskim i kilka razy jechałem po pijaku. od 22 lat nie miałem żadnego wypadku. A jedyny jaki miałem był spowodowany z winy drugiego kierowcy. Ostatnio zwalniam bo się zrobiło drogo i mi szkoda kasy na mandaty. Roast me. xD
Nikt tego jeszcze nie napisał, więc obowiązkowo /r/fuckcars
Nie moge sie doczekac zeby pojezdzic sobie 50 kmh na szerokiej dwupasmowce bez skrzyzowania ani chodnika przez nastepne pare km. 🙂
Z automatu nie ufam nikomu, kto twierdzi, że jeździ bezpiecznie, bo to zazwyczaj wymówka dla niebezpiecznej jazdy. Ja sam mogę tylko powiedzieć, że się staram, a i mnie zdarzaly się błędyi. Na szczęście bezwypadkowe.
Ślepy punkt, rozproszenie, zły czas reakcji- ograniczone zaufanie musimy mieć też do siebie.
Gdybym miał choć trochę zaufania do polskich przepisów to może bym wiedział co zrobić gdy pieszy stoi przed przejściem i gada przez telefon.
Jechać czy czekać aż skończy gadać, odwróci się i pójdzie w przeciwnym kierunku?