Przyrost naturalny w Polsce w latach 1946 – 2021. Źródło: GUS

20 comments
  1. Wykres mówi jednoznacznie, im większa chujnia, tym lepszy przyrost. W biedackim PRL wywalony pod sufit, jak tylko zaczął się dobrobyt, od razu leci na łeb. Znowu w górę przy kryzysie 2008 i spadek jak tylko zaczęło wracać do normy. Rządzący wiedzą co robią, że nas prowadzą w stronę zbieractwa chrustu, zło konieczne dla uratowania przyszłych pokoleń!

  2. Ktoś ma pomysł skąd się wzięły spadki urodzeń na przełomie lat 50′ i 60′ oraz na początku 80′?

  3. W tych obszrach gdzie ilość zgonów przewyższa ilość narodzin, przyrost naturalny powinien być oznaczony innym kolorem. Bo tak to wygląda, że przyrost jest niezależnie od tego w którą stronę otworzą się nożyce.

  4. Za PRL aborcja była legalna praktycznie na życzenie, a przyrost naturalny był wysoki. Teraz prawo do aborcji jest bardzo ograniczone na tle Europy i przyrost naturalny jest bardzo niski.

    Za czasów PRL budowano więcej mieszkań socjalnych i komunalnych, a zatrudnienie było gwarantowane. Więc młodzi mogli szybko dobierać się w pary i mieć dzieci. A teraz o mieszkania trudno, o pracę też trzeba się postarać (trzeba zdobyć różne kwalifikacje), więc przyrost naturalny jest niski.

    Myślę, że przynajmniej część się ze mną zgodzi, więc napiszę swoje zdanie – uważam, że drogą do przyrostu naturalnego zapewniającego względne bezpieczeństwo państwu i narodowi nie jest zakaz aborcji lub znaczące ograniczenie prawa do niej, lecz zapewnienie młodym ludziom mieszkań, gwarancja zatrudnienia, odpowiednia ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach albo dochody zapewniające możliwość pracy przez jedną osobę w rodzinie i opiekę nad dziećmi przez drugą (bez wskazywania na płeć, bo mogłoby być w niektórych rodzinach tak, że kobieta pracuje, a mężczyzna zajmuje się domem – nie ma w tym nic złego, jeśli dają tak radę). Co prawda przyrost naturalny i tak nie byłby szczególnie wysoki (ze względu na przemiany obyczajowe), ale byłby wyższy niż teraz, co pokazuje przykład Czech, czy Francji – oba te państwa mają jak na Europę dość wysoki przyrost naturalny, a Czechy osiągają to nawet z niewielką ilością imigrantów.

    Wielu ubóstwia kapitalizm, ale trzeba powiedzieć jasno o wadach tego ustroju gospodarczego. Dostęp do mieszkań na wolnym rynku jest trudny, bo ceny są wysokie, a praca nie jest gwarantowana, jak w PRL. Co prawda w podanych przeze mnie Francji i Czechach też jest kapitalizm, ale jest tam on bardziej cywilizowany i bardziej do zaakceptowania przeze mnie. I zanim ktoś zrzuci winę na to, jak jest w Polsce na “komunę”, to od razu przypominam, że Czechy też były państwem socjalistycznym (jako Czechosłowacja) i sobie radzą.

  5. Żyjemy dłużej. Niektórzy nawet lepiej. Już się nie muszą “mury piąć do góry”, miasta są już zbudowane, tam gdzie kiedyś pracowało pół miasta fizycznie, teraz jest kilka ciężkich maszyn i kilku operatorów. Kiedyś było więcej linii kolejowych. Ogromna ich liczba wymagała całkowicie ręcznego sterowania ruchem. Co z resztą prowadziło czasami do katastrof. Dziś prawie wszystko jest zautomatyzowane. Kiedyś potrzeba było ludzi do liczenia. Serio. W biurach byli ludzie co mieli po prostu liczyć. Czyli robić to co dziś robi Excel. Byli też ludzie, którzy każdą rzecz musieli narysować, w ołówku, tworząc kopie na kalce. Wszystko ręcznie. I ręcznie opisać. Wykaligrafować każdy wymiar. Im większy rysunek (a niektóre projekty wymagały ogromnych) – to czasem wielu ludzi pracowało nad jednym. Czyli coś co dziś robią CAD-y. I tak dalej i tak dalej. Przykładowo, to co dziś załatwia plik w chmurze, to kiedyś był gmach archiwum gdzie pracowało kilku ludzi nad ogarnięciem dokumentów, i drugie tyle przy sprzątaniu i konserwacji. Oprócz tego – było od czego przyrastać – ludzi było mniej. Dużo mniej. Dużo nieużytków. Cały kraj zniszczony po wojnie i do odbudowania. Ogromna ilość pracy.

    A dziś się ludziom już pracę wymyśla na siłę. Ogromna ilość ludzi pracuje w zawodach, gdzie w zasadzie lepiej maszyny by robotę zrobiły, ale jak można tym ludziom takie psie grosze zapłacić (a można, przy odpowiedniej podaży pracowników na rynku i biedzie) – to się zatrudnia ludzi za miskę ryżu. Z resztą, Chiny i Indie doskonale prezentują jak działa siła wysokiej populacji. Ich niezrównana czystość i doskonałe warunki życia mówią same za siebie. Ktoś powie, że to ich reżimy czy systemy społeczne, ale w sumie tak wielkie populacje być może wymagają innych metod zarządzania niż mniejsze. Kto wie. Z drugiej strony jest Islandia z jej malutką populacją. Ale chyba każdy wolałby mieszkać w Indiach, nie? 😉

  6. W Polsce nie ma warunków do założenia rodziny. Spójrzmy na mieszkania. Mam mieszkanie 40m2, mieszkam sam, jak widzę sąsiadkę, która żyje z 2 dzieci na podobnym metrażu to od razu robi mi się słabo. Raz byłem u niej; syf to mało powiedziane. Warunki życiowe jak na Ukrainie, a nawet gorzej, jak za głębokiego PRLu.

    W Polsce mieszkania są małe i przetłoczone. O cenie nie będę mówił nawet.

    Albo stawiamy na rozwój, albo wracamy do wieku 19 i życia w 5 osób w jednym pokoju. Dzieci dla zabawy będą mogły sobie patrzeć jak rodzice się ruchają obok.

    ​

    A mieszkanie to tylko wierzchołek góry lodowej…

  7. Czyli najkrócej rzecz biorąc w momencie gdy prawa kobiet zostały wrzucone do konstytucji, przyrost naturalny zaczął maleć, następnie w ostatniej dekadzie PRLu najpierw był wzrost bo państwo się kobietami nie przejmowało (niby były prawa ale mąż mógł robić z żoną co chciał i nikt mu nic nie powiedział) a potem zaczął być spadek gdy kobiety znowu zaczęły mieć prawa respektowane przez policję i sądy (schyłek komuny i początek demokracji jaką znamy).

    Od około 7-8 lat ruchy feministyczne mają naprawdę dużo do gadania i mamy najniższy przyrost naturalny od 100 lat.

    Innymi słowy więc praw i szacunku dla kobiet = mniej urodzonych dzieci 🙂

    Dodajmy do tego sytuację gospodarczą i mamy taki nie inny efekt.

    Osobiście w pełni to rozumiem i pochwalam bo nie widzę powodu czemu z powodu innego zestawu genitaliów rola kobiet miała by być sprowadzona tylko do prokreacji.

Leave a Reply