Wykres mówi jednoznacznie, im większa chujnia, tym lepszy przyrost. W biedackim PRL wywalony pod sufit, jak tylko zaczął się dobrobyt, od razu leci na łeb. Znowu w górę przy kryzysie 2008 i spadek jak tylko zaczęło wracać do normy. Rządzący wiedzą co robią, że nas prowadzą w stronę zbieractwa chrustu, zło konieczne dla uratowania przyszłych pokoleń!
Ktoś ma pomysł skąd się wzięły spadki urodzeń na przełomie lat 50′ i 60′ oraz na początku 80′?
Co się takiego stało w 1984 roku ?
W tych obszrach gdzie ilość zgonów przewyższa ilość narodzin, przyrost naturalny powinien być oznaczony innym kolorem. Bo tak to wygląda, że przyrost jest niezależnie od tego w którą stronę otworzą się nożyce.
Za PRL aborcja była legalna praktycznie na życzenie, a przyrost naturalny był wysoki. Teraz prawo do aborcji jest bardzo ograniczone na tle Europy i przyrost naturalny jest bardzo niski.
Za czasów PRL budowano więcej mieszkań socjalnych i komunalnych, a zatrudnienie było gwarantowane. Więc młodzi mogli szybko dobierać się w pary i mieć dzieci. A teraz o mieszkania trudno, o pracę też trzeba się postarać (trzeba zdobyć różne kwalifikacje), więc przyrost naturalny jest niski.
Myślę, że przynajmniej część się ze mną zgodzi, więc napiszę swoje zdanie – uważam, że drogą do przyrostu naturalnego zapewniającego względne bezpieczeństwo państwu i narodowi nie jest zakaz aborcji lub znaczące ograniczenie prawa do niej, lecz zapewnienie młodym ludziom mieszkań, gwarancja zatrudnienia, odpowiednia ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach albo dochody zapewniające możliwość pracy przez jedną osobę w rodzinie i opiekę nad dziećmi przez drugą (bez wskazywania na płeć, bo mogłoby być w niektórych rodzinach tak, że kobieta pracuje, a mężczyzna zajmuje się domem – nie ma w tym nic złego, jeśli dają tak radę). Co prawda przyrost naturalny i tak nie byłby szczególnie wysoki (ze względu na przemiany obyczajowe), ale byłby wyższy niż teraz, co pokazuje przykład Czech, czy Francji – oba te państwa mają jak na Europę dość wysoki przyrost naturalny, a Czechy osiągają to nawet z niewielką ilością imigrantów.
Wielu ubóstwia kapitalizm, ale trzeba powiedzieć jasno o wadach tego ustroju gospodarczego. Dostęp do mieszkań na wolnym rynku jest trudny, bo ceny są wysokie, a praca nie jest gwarantowana, jak w PRL. Co prawda w podanych przeze mnie Francji i Czechach też jest kapitalizm, ale jest tam on bardziej cywilizowany i bardziej do zaakceptowania przeze mnie. I zanim ktoś zrzuci winę na to, jak jest w Polsce na “komunę”, to od razu przypominam, że Czechy też były państwem socjalistycznym (jako Czechosłowacja) i sobie radzą.
Ktoś: Wolisz mieć mało urodzeń czy dużo zgonów?
Polska: Tak
Żyjemy dłużej. Niektórzy nawet lepiej. Już się nie muszą “mury piąć do góry”, miasta są już zbudowane, tam gdzie kiedyś pracowało pół miasta fizycznie, teraz jest kilka ciężkich maszyn i kilku operatorów. Kiedyś było więcej linii kolejowych. Ogromna ich liczba wymagała całkowicie ręcznego sterowania ruchem. Co z resztą prowadziło czasami do katastrof. Dziś prawie wszystko jest zautomatyzowane. Kiedyś potrzeba było ludzi do liczenia. Serio. W biurach byli ludzie co mieli po prostu liczyć. Czyli robić to co dziś robi Excel. Byli też ludzie, którzy każdą rzecz musieli narysować, w ołówku, tworząc kopie na kalce. Wszystko ręcznie. I ręcznie opisać. Wykaligrafować każdy wymiar. Im większy rysunek (a niektóre projekty wymagały ogromnych) – to czasem wielu ludzi pracowało nad jednym. Czyli coś co dziś robią CAD-y. I tak dalej i tak dalej. Przykładowo, to co dziś załatwia plik w chmurze, to kiedyś był gmach archiwum gdzie pracowało kilku ludzi nad ogarnięciem dokumentów, i drugie tyle przy sprzątaniu i konserwacji. Oprócz tego – było od czego przyrastać – ludzi było mniej. Dużo mniej. Dużo nieużytków. Cały kraj zniszczony po wojnie i do odbudowania. Ogromna ilość pracy.
A dziś się ludziom już pracę wymyśla na siłę. Ogromna ilość ludzi pracuje w zawodach, gdzie w zasadzie lepiej maszyny by robotę zrobiły, ale jak można tym ludziom takie psie grosze zapłacić (a można, przy odpowiedniej podaży pracowników na rynku i biedzie) – to się zatrudnia ludzi za miskę ryżu. Z resztą, Chiny i Indie doskonale prezentują jak działa siła wysokiej populacji. Ich niezrównana czystość i doskonałe warunki życia mówią same za siebie. Ktoś powie, że to ich reżimy czy systemy społeczne, ale w sumie tak wielkie populacje być może wymagają innych metod zarządzania niż mniejsze. Kto wie. Z drugiej strony jest Islandia z jej malutką populacją. Ale chyba każdy wolałby mieszkać w Indiach, nie? 😉
Well if it isn’t the consequences of my own actions 🧐
Gdzie są te dzieci???
SYSTEM DZIAŁA! A nie, czekaj…
W Polsce nie ma warunków do założenia rodziny. Spójrzmy na mieszkania. Mam mieszkanie 40m2, mieszkam sam, jak widzę sąsiadkę, która żyje z 2 dzieci na podobnym metrażu to od razu robi mi się słabo. Raz byłem u niej; syf to mało powiedziane. Warunki życiowe jak na Ukrainie, a nawet gorzej, jak za głębokiego PRLu.
W Polsce mieszkania są małe i przetłoczone. O cenie nie będę mówił nawet.
Albo stawiamy na rozwój, albo wracamy do wieku 19 i życia w 5 osób w jednym pokoju. Dzieci dla zabawy będą mogły sobie patrzeć jak rodzice się ruchają obok.
​
A mieszkanie to tylko wierzchołek góry lodowej…
Naród wymiera
I co w tym złego ?

Leeeciiimyyyy !!!
Rodzić dziecko? In this economy?
Hashtag: widacpis
Hmm co się stało w okolicach 2016-2018 że nagle urodzenia zaczęły tak nukrować? 🙂
Czyli najkrócej rzecz biorąc w momencie gdy prawa kobiet zostały wrzucone do konstytucji, przyrost naturalny zaczął maleć, następnie w ostatniej dekadzie PRLu najpierw był wzrost bo państwo się kobietami nie przejmowało (niby były prawa ale mąż mógł robić z żoną co chciał i nikt mu nic nie powiedział) a potem zaczął być spadek gdy kobiety znowu zaczęły mieć prawa respektowane przez policję i sądy (schyłek komuny i początek demokracji jaką znamy).
Od około 7-8 lat ruchy feministyczne mają naprawdę dużo do gadania i mamy najniższy przyrost naturalny od 100 lat.
Innymi słowy więc praw i szacunku dla kobiet = mniej urodzonych dzieci 🙂
Dodajmy do tego sytuację gospodarczą i mamy taki nie inny efekt.
Osobiście w pełni to rozumiem i pochwalam bo nie widzę powodu czemu z powodu innego zestawu genitaliów rola kobiet miała by być sprowadzona tylko do prokreacji.
20 comments
Polityka PiSu + pandemia robią swoje.
Wykres mówi jednoznacznie, im większa chujnia, tym lepszy przyrost. W biedackim PRL wywalony pod sufit, jak tylko zaczął się dobrobyt, od razu leci na łeb. Znowu w górę przy kryzysie 2008 i spadek jak tylko zaczęło wracać do normy. Rządzący wiedzą co robią, że nas prowadzą w stronę zbieractwa chrustu, zło konieczne dla uratowania przyszłych pokoleń!
Ktoś ma pomysł skąd się wzięły spadki urodzeń na przełomie lat 50′ i 60′ oraz na początku 80′?
Co się takiego stało w 1984 roku ?
W tych obszrach gdzie ilość zgonów przewyższa ilość narodzin, przyrost naturalny powinien być oznaczony innym kolorem. Bo tak to wygląda, że przyrost jest niezależnie od tego w którą stronę otworzą się nożyce.
Za PRL aborcja była legalna praktycznie na życzenie, a przyrost naturalny był wysoki. Teraz prawo do aborcji jest bardzo ograniczone na tle Europy i przyrost naturalny jest bardzo niski.
Za czasów PRL budowano więcej mieszkań socjalnych i komunalnych, a zatrudnienie było gwarantowane. Więc młodzi mogli szybko dobierać się w pary i mieć dzieci. A teraz o mieszkania trudno, o pracę też trzeba się postarać (trzeba zdobyć różne kwalifikacje), więc przyrost naturalny jest niski.
Myślę, że przynajmniej część się ze mną zgodzi, więc napiszę swoje zdanie – uważam, że drogą do przyrostu naturalnego zapewniającego względne bezpieczeństwo państwu i narodowi nie jest zakaz aborcji lub znaczące ograniczenie prawa do niej, lecz zapewnienie młodym ludziom mieszkań, gwarancja zatrudnienia, odpowiednia ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach albo dochody zapewniające możliwość pracy przez jedną osobę w rodzinie i opiekę nad dziećmi przez drugą (bez wskazywania na płeć, bo mogłoby być w niektórych rodzinach tak, że kobieta pracuje, a mężczyzna zajmuje się domem – nie ma w tym nic złego, jeśli dają tak radę). Co prawda przyrost naturalny i tak nie byłby szczególnie wysoki (ze względu na przemiany obyczajowe), ale byłby wyższy niż teraz, co pokazuje przykład Czech, czy Francji – oba te państwa mają jak na Europę dość wysoki przyrost naturalny, a Czechy osiągają to nawet z niewielką ilością imigrantów.
Wielu ubóstwia kapitalizm, ale trzeba powiedzieć jasno o wadach tego ustroju gospodarczego. Dostęp do mieszkań na wolnym rynku jest trudny, bo ceny są wysokie, a praca nie jest gwarantowana, jak w PRL. Co prawda w podanych przeze mnie Francji i Czechach też jest kapitalizm, ale jest tam on bardziej cywilizowany i bardziej do zaakceptowania przeze mnie. I zanim ktoś zrzuci winę na to, jak jest w Polsce na “komunę”, to od razu przypominam, że Czechy też były państwem socjalistycznym (jako Czechosłowacja) i sobie radzą.
Ktoś: Wolisz mieć mało urodzeń czy dużo zgonów?
Polska: Tak
Żyjemy dłużej. Niektórzy nawet lepiej. Już się nie muszą “mury piąć do góry”, miasta są już zbudowane, tam gdzie kiedyś pracowało pół miasta fizycznie, teraz jest kilka ciężkich maszyn i kilku operatorów. Kiedyś było więcej linii kolejowych. Ogromna ich liczba wymagała całkowicie ręcznego sterowania ruchem. Co z resztą prowadziło czasami do katastrof. Dziś prawie wszystko jest zautomatyzowane. Kiedyś potrzeba było ludzi do liczenia. Serio. W biurach byli ludzie co mieli po prostu liczyć. Czyli robić to co dziś robi Excel. Byli też ludzie, którzy każdą rzecz musieli narysować, w ołówku, tworząc kopie na kalce. Wszystko ręcznie. I ręcznie opisać. Wykaligrafować każdy wymiar. Im większy rysunek (a niektóre projekty wymagały ogromnych) – to czasem wielu ludzi pracowało nad jednym. Czyli coś co dziś robią CAD-y. I tak dalej i tak dalej. Przykładowo, to co dziś załatwia plik w chmurze, to kiedyś był gmach archiwum gdzie pracowało kilku ludzi nad ogarnięciem dokumentów, i drugie tyle przy sprzątaniu i konserwacji. Oprócz tego – było od czego przyrastać – ludzi było mniej. Dużo mniej. Dużo nieużytków. Cały kraj zniszczony po wojnie i do odbudowania. Ogromna ilość pracy.
A dziś się ludziom już pracę wymyśla na siłę. Ogromna ilość ludzi pracuje w zawodach, gdzie w zasadzie lepiej maszyny by robotę zrobiły, ale jak można tym ludziom takie psie grosze zapłacić (a można, przy odpowiedniej podaży pracowników na rynku i biedzie) – to się zatrudnia ludzi za miskę ryżu. Z resztą, Chiny i Indie doskonale prezentują jak działa siła wysokiej populacji. Ich niezrównana czystość i doskonałe warunki życia mówią same za siebie. Ktoś powie, że to ich reżimy czy systemy społeczne, ale w sumie tak wielkie populacje być może wymagają innych metod zarządzania niż mniejsze. Kto wie. Z drugiej strony jest Islandia z jej malutką populacją. Ale chyba każdy wolałby mieszkać w Indiach, nie? 😉
Well if it isn’t the consequences of my own actions 🧐
Gdzie są te dzieci???
SYSTEM DZIAŁA! A nie, czekaj…
W Polsce nie ma warunków do założenia rodziny. Spójrzmy na mieszkania. Mam mieszkanie 40m2, mieszkam sam, jak widzę sąsiadkę, która żyje z 2 dzieci na podobnym metrażu to od razu robi mi się słabo. Raz byłem u niej; syf to mało powiedziane. Warunki życiowe jak na Ukrainie, a nawet gorzej, jak za głębokiego PRLu.
W Polsce mieszkania są małe i przetłoczone. O cenie nie będę mówił nawet.
Albo stawiamy na rozwój, albo wracamy do wieku 19 i życia w 5 osób w jednym pokoju. Dzieci dla zabawy będą mogły sobie patrzeć jak rodzice się ruchają obok.
​
A mieszkanie to tylko wierzchołek góry lodowej…
Naród wymiera
I co w tym złego ?

Leeeciiimyyyy !!!
Rodzić dziecko? In this economy?
Hashtag: widacpis
Hmm co się stało w okolicach 2016-2018 że nagle urodzenia zaczęły tak nukrować? 🙂
Czyli najkrócej rzecz biorąc w momencie gdy prawa kobiet zostały wrzucone do konstytucji, przyrost naturalny zaczął maleć, następnie w ostatniej dekadzie PRLu najpierw był wzrost bo państwo się kobietami nie przejmowało (niby były prawa ale mąż mógł robić z żoną co chciał i nikt mu nic nie powiedział) a potem zaczął być spadek gdy kobiety znowu zaczęły mieć prawa respektowane przez policję i sądy (schyłek komuny i początek demokracji jaką znamy).
Od około 7-8 lat ruchy feministyczne mają naprawdę dużo do gadania i mamy najniższy przyrost naturalny od 100 lat.
Innymi słowy więc praw i szacunku dla kobiet = mniej urodzonych dzieci 🙂
Dodajmy do tego sytuację gospodarczą i mamy taki nie inny efekt.
Osobiście w pełni to rozumiem i pochwalam bo nie widzę powodu czemu z powodu innego zestawu genitaliów rola kobiet miała by być sprowadzona tylko do prokreacji.
That’s very bad.