Ostatnio w wawie, przy metrze Slodowiec, babka szła i celowo przerwacała wszystkie hulajnogi. Leżaly potem w poprzek chodnika i przeszkadzaly pieszym. Ciekawe ze pieszy woli przeskoczyć nad leżącą hulajnogą (a rowerzysta przejechać obok, chocby po trawniku) zamiast ją postawić/przestawić. Zaskoczyło mnie że patrol policji to spokojnie obserwował. Pytanie na ile problem stanowią użytkownicy (zdecydowanie młodzież, pytanie jak dokształcić?) czy np piesi/osoby postronne?
Dziwie sie czemu to gowno nie jest wrzucane hurtowo do rzek i kanalow.
Przecież to już co najmniej dwuletnie zjawisko w większych miastach. Podobno w centrum Krakowa jakoś to jest ogarnięte (sa jakieś dedykowane miejsca), ale na obrzeżach bez zmian.
A na r/polska ciągła narzekanioza
Nowa odsłona problemu ze źle zaparkowanymi samochodami, z tą różnicą że hulajnogi są mniejsze i się przewracają. Ale imho mógłby być trochę lepszy sposób zgłaszania tych źle zaparkowanych. I jednych i drugich.
Kiedyś mi bardzo to przeszkadzało, teraz trochę mniej. Ludzie chyba się już nauczyli to parkować, wyznaczono miejsca parkingowe. Baj te wej – moim zdaniem jak nie ma miejsc dedykowanych dla hulajnóg, to można je parkować na zwykłych miejscach parkingowych. Lepsze to niż blokowanie chodnika czy ścieżki rowerowej (dodatkowo w jedno miejsce wejdzie tego kilkanaście może nawet kilkadziesiąt – to jest ogromna oszczędność miejsca)
A może zamiast tak się rozdrabniać, można przyznać, ze wszystko to jedna wielka CHUJOZA? 🤔
Teraz modna jest yzna
Hujoza
Mega fajny trend, ale oczywiście Polska spierdolina umysłowa stawiająca byle jak albo chodząca i przewracająca “bo stoi” w końcu uwali pomysł. A potem będzie powrót do narzekania, że musi być auto, bo zbiorkom jest za słaby.
Nie rozumiem też masowego trendu winienia narzędzia, a nie użytkownika. Jakoś za złe parkowanie wini się kierowcę, nie samochód, ale już przy hulajnodze to hulajnogi są problemem.
Ja tu tylko napisze że taka hulajnoga jest sporym zagrożeniem dla osób niewidomych przez to że ludzie zostawiają je na środku chodnika a mają taki kształt że osoba niewidoma nawet korzystając z laski może jej nie zauważyć (przez chociażby te odstające raczki).
+ Generalnie dla osób z niepełnosprawnymi to znacznie większy problem dlatego powinniśmy je podnieść czy przestawić nawet jeśli to nie my je zostawiliśmy jeśli mamy taką możliwość
Obok mojego bloku stawiają jak chcą te hulajnogi – mimo że obok są dwa stanowiska specjalnie na nie. Jeden obok rowerów do wypożyczenia, drugi obok wejścia do bloku. Ludzie i tak stawiają gdzie chcą. Często w poprzek chodnika. Więc głównie oczerniam użytkowników hulajnóg, to ludzkie spierdoliny. Rzadko trafiam na dobrze postawiona hulajnogę która nie wadzi innym.
W Szczecinie można ponoć wezwać Straż Miejską, która “odholuje” hulajnogę…
Się hulejnog zachciało, to mają, a nie teraz narzekają.
Hulajnogi elektryczne same w sobie git, ale implementacja jest po chuju. Powinny być dla nich jakieś stacje czy coś a nie że każdy burak może sobie taką jebnąć na środek chodnika
Co jak co, hulajnogi same w sobie są spoko, ale szkoda, że co niektórym ich użytkownikom brakuje mózgu, jeśli chodzi o ich odkładanie.
Walnięte na sam środek chodnika są niebezpieczne dla każdej osoby, bez względu na to, czy jest niewidoma, porusza się na wózku, itp. Wystarczy po prostu chwila nieuwagi, a można się nieźle wyglebać. W jednym z gorszych scenariuszy można trafić na SOR z rozwaloną szczęką.
Innym problemem jest to, że niektóre hulajnogi są po prostu walnięte głęboko (albo i nawet płytko) w trawę, by się rozkładały. Te sprzęty zostały sfinansowane dla komfortu ludzi, a w zamian za to, powinni użytkować je Z SZACUNKIEM. Po prostu ciśnienie mi się podnosi, jak widzę, że taka hulajnoga leży sobie w jakichś krzakach, w dziwnej pozycji i pieron wie, czy i jak bardzo popsuta od środka.
Masz co do zasady rację, tylko czy kupa – poza zapachem i właściwościami przylepnymi do podeszwy buta – utrudnia ruch podobnie jak leżąca hulajnoga? Czy jest na tyle duża, że nie możesz jej ominąć? Upackasz sobie but/oponę, moze sie poslizgniesz, ale raczej konsekwencje wpadnięcia na hulajnogę są gorsze.
Problem porównywalny u podstaw i nieporównywalny co do skali upierdliwości.
Nikt nie każe tobie sprzatać, nie rozumiem Twojej zaciekłości i co chcesz udowodnić? Bo jeśli próbujesz zakwestionować moje twierdzenie o egocentryźmie w postawie osób które prędzej zjadą na trawę albo na chodnik niż poświęcą chwilę czasu na udrożnienie drogi sobie i innym, to mam wrażenie że osiągasz kompletnie inny efekt niż zamierzasz. Wyolbrzymiasz skalę trudności i wysiłku który poniesiesz na czynność, trwającą sekundy i sporadyczna w skali pokonywanych przez Ciebie chodnikow i DDR. Mam nadzieję tylko że od siebie samego dajesz więcej niż oczekujesz od innych, sumiennie wywiązujesz się że wszystkich obowiazkow na ciebie powszechnie nakładanych.
Polacy (i nie tylko) są zbyt durnym narodem na korzystanie ze współdzielonych sprzętów. Durnie potrzebują kija nad nimi, więc 5000zł mandatu za źle pozostawioną hulajnogę to jedyne rozwiązanie.
Jak w South Parku one są wszędzie.
Hulajnoga jak cie moge, ale te skutery, ktore parkuja na chodniku albo blokuja cale miejsca parkingowe, o ktore juz ciezko.
Kiedys pod moim blokiem baran stanal blokujac 2 miejsca, bo ciasne a skuter na linii, że ni z nim, ni obok postawić. Przestawic oczywiscie nie mozna, bo alarm i blokada, a mail do firmy bez odzewu (nie zalezalo mi na tyle zeby wydzwaniac). Stał conajmniej 4 dni, bo zobaczyłem go w niedziele po poludniu a w czwartek zniknal. Szczerze watpie ze zabrala go SM, ew. firma bo nie przynosil zyskow lub po prostu ktos odjechal.
Chujowa moda, przynajmniej dla kogos kto nie korzysta a tylko dostaje rykoszetem.
Najbardziej to wk… na środku przejscia dla pieszych na wysepce. Chujajnoga, piekło czeka.
Nieortodoksyjna opinia: problem z hulajnogami się skończy, jak pobankrutują te wszystkie fimy, które istnieją tylko dlatego, że świat jest zalany tanim pieniądzem. Ten ich biznes-model nie ma racji bytu i wciąż działają, bo za niemal friko dostają kupe kasy na przepalenie.
Wypierdalanie czegokolwiek byle gdzie i nie stosowanie się do zasad zdrowego rozsądku jest irytujące i często niebezpieczne, ale czy same hulajnogi są problemem?
Mnie podoba się fakt, że jest coś, co zachęca ludzi do ruszania się. Czy to kijki do nordic walkingu, hulajnogi, deskorolki, czy co tam innego staje się popularne.
Swoją drogą, coś te hulajnogi ostatnio zyskały na popularności, czy to tylko ja z małego zadupia i trendy tu dochodzą z opóźnieniem?
TIER jest lepsza hulajnoga i dlatego stoi i nie spada
Problem z zostawianiem hulajnóg jest związany z ludźmi, nie samymi hulajnogani. Ostatnie zmiany w przepisach wprowadziły mandaty dla osób niepoprawnie odstawiajacych hulajnogi. Jeżeli będzie on odpowiednio egzekwowany, to problem powinien zostać zniwelowany/zmarginalizowany.
Plus, czy na fakt, że w każdym polskim mieście roi się od samochodów mówisz “samochodoza”? Hulajnogi są jednym z największych ulepszeń w polskich miastach w ostatnich latach, jedynie prawo trochę za nimi nie nadąża.
Ja nie powiem nic, jest i chuj taka kolej rozwoju akceptuje wszystko.
Kilka dni temu jadąc autobusem byłem świadkiem jak dziewczyna wraz z chłopakiem na jednej hulajnodze zapierdzielali pod prąd po ulicy. Wtedy doszedłem do wniosku, że już nic związanego z hulajnogami elektrycznymi mnie nie zaskoczy 😀
26 comments
Ostatnio w wawie, przy metrze Slodowiec, babka szła i celowo przerwacała wszystkie hulajnogi. Leżaly potem w poprzek chodnika i przeszkadzaly pieszym. Ciekawe ze pieszy woli przeskoczyć nad leżącą hulajnogą (a rowerzysta przejechać obok, chocby po trawniku) zamiast ją postawić/przestawić. Zaskoczyło mnie że patrol policji to spokojnie obserwował. Pytanie na ile problem stanowią użytkownicy (zdecydowanie młodzież, pytanie jak dokształcić?) czy np piesi/osoby postronne?
Dziwie sie czemu to gowno nie jest wrzucane hurtowo do rzek i kanalow.
Przecież to już co najmniej dwuletnie zjawisko w większych miastach. Podobno w centrum Krakowa jakoś to jest ogarnięte (sa jakieś dedykowane miejsca), ale na obrzeżach bez zmian.
A na r/polska ciągła narzekanioza
Nowa odsłona problemu ze źle zaparkowanymi samochodami, z tą różnicą że hulajnogi są mniejsze i się przewracają. Ale imho mógłby być trochę lepszy sposób zgłaszania tych źle zaparkowanych. I jednych i drugich.
Kiedyś mi bardzo to przeszkadzało, teraz trochę mniej. Ludzie chyba się już nauczyli to parkować, wyznaczono miejsca parkingowe. Baj te wej – moim zdaniem jak nie ma miejsc dedykowanych dla hulajnóg, to można je parkować na zwykłych miejscach parkingowych. Lepsze to niż blokowanie chodnika czy ścieżki rowerowej (dodatkowo w jedno miejsce wejdzie tego kilkanaście może nawet kilkadziesiąt – to jest ogromna oszczędność miejsca)
A może zamiast tak się rozdrabniać, można przyznać, ze wszystko to jedna wielka CHUJOZA? 🤔
Teraz modna jest yzna
Hujoza
Mega fajny trend, ale oczywiście Polska spierdolina umysłowa stawiająca byle jak albo chodząca i przewracająca “bo stoi” w końcu uwali pomysł. A potem będzie powrót do narzekania, że musi być auto, bo zbiorkom jest za słaby.
Nie rozumiem też masowego trendu winienia narzędzia, a nie użytkownika. Jakoś za złe parkowanie wini się kierowcę, nie samochód, ale już przy hulajnodze to hulajnogi są problemem.
Ja tu tylko napisze że taka hulajnoga jest sporym zagrożeniem dla osób niewidomych przez to że ludzie zostawiają je na środku chodnika a mają taki kształt że osoba niewidoma nawet korzystając z laski może jej nie zauważyć (przez chociażby te odstające raczki).
+ Generalnie dla osób z niepełnosprawnymi to znacznie większy problem dlatego powinniśmy je podnieść czy przestawić nawet jeśli to nie my je zostawiliśmy jeśli mamy taką możliwość
Obok mojego bloku stawiają jak chcą te hulajnogi – mimo że obok są dwa stanowiska specjalnie na nie. Jeden obok rowerów do wypożyczenia, drugi obok wejścia do bloku. Ludzie i tak stawiają gdzie chcą. Często w poprzek chodnika. Więc głównie oczerniam użytkowników hulajnóg, to ludzkie spierdoliny. Rzadko trafiam na dobrze postawiona hulajnogę która nie wadzi innym.
W Szczecinie można ponoć wezwać Straż Miejską, która “odholuje” hulajnogę…
Się hulejnog zachciało, to mają, a nie teraz narzekają.
Hulajnogi elektryczne same w sobie git, ale implementacja jest po chuju. Powinny być dla nich jakieś stacje czy coś a nie że każdy burak może sobie taką jebnąć na środek chodnika
Co jak co, hulajnogi same w sobie są spoko, ale szkoda, że co niektórym ich użytkownikom brakuje mózgu, jeśli chodzi o ich odkładanie.
Walnięte na sam środek chodnika są niebezpieczne dla każdej osoby, bez względu na to, czy jest niewidoma, porusza się na wózku, itp. Wystarczy po prostu chwila nieuwagi, a można się nieźle wyglebać. W jednym z gorszych scenariuszy można trafić na SOR z rozwaloną szczęką.
Innym problemem jest to, że niektóre hulajnogi są po prostu walnięte głęboko (albo i nawet płytko) w trawę, by się rozkładały. Te sprzęty zostały sfinansowane dla komfortu ludzi, a w zamian za to, powinni użytkować je Z SZACUNKIEM. Po prostu ciśnienie mi się podnosi, jak widzę, że taka hulajnoga leży sobie w jakichś krzakach, w dziwnej pozycji i pieron wie, czy i jak bardzo popsuta od środka.
Masz co do zasady rację, tylko czy kupa – poza zapachem i właściwościami przylepnymi do podeszwy buta – utrudnia ruch podobnie jak leżąca hulajnoga? Czy jest na tyle duża, że nie możesz jej ominąć? Upackasz sobie but/oponę, moze sie poslizgniesz, ale raczej konsekwencje wpadnięcia na hulajnogę są gorsze.
Problem porównywalny u podstaw i nieporównywalny co do skali upierdliwości.
Nikt nie każe tobie sprzatać, nie rozumiem Twojej zaciekłości i co chcesz udowodnić? Bo jeśli próbujesz zakwestionować moje twierdzenie o egocentryźmie w postawie osób które prędzej zjadą na trawę albo na chodnik niż poświęcą chwilę czasu na udrożnienie drogi sobie i innym, to mam wrażenie że osiągasz kompletnie inny efekt niż zamierzasz. Wyolbrzymiasz skalę trudności i wysiłku który poniesiesz na czynność, trwającą sekundy i sporadyczna w skali pokonywanych przez Ciebie chodnikow i DDR. Mam nadzieję tylko że od siebie samego dajesz więcej niż oczekujesz od innych, sumiennie wywiązujesz się że wszystkich obowiazkow na ciebie powszechnie nakładanych.
Polacy (i nie tylko) są zbyt durnym narodem na korzystanie ze współdzielonych sprzętów. Durnie potrzebują kija nad nimi, więc 5000zł mandatu za źle pozostawioną hulajnogę to jedyne rozwiązanie.
Jak w South Parku one są wszędzie.
Hulajnoga jak cie moge, ale te skutery, ktore parkuja na chodniku albo blokuja cale miejsca parkingowe, o ktore juz ciezko.
Kiedys pod moim blokiem baran stanal blokujac 2 miejsca, bo ciasne a skuter na linii, że ni z nim, ni obok postawić. Przestawic oczywiscie nie mozna, bo alarm i blokada, a mail do firmy bez odzewu (nie zalezalo mi na tyle zeby wydzwaniac). Stał conajmniej 4 dni, bo zobaczyłem go w niedziele po poludniu a w czwartek zniknal. Szczerze watpie ze zabrala go SM, ew. firma bo nie przynosil zyskow lub po prostu ktos odjechal.
Chujowa moda, przynajmniej dla kogos kto nie korzysta a tylko dostaje rykoszetem.
Najbardziej to wk… na środku przejscia dla pieszych na wysepce. Chujajnoga, piekło czeka.
Nieortodoksyjna opinia: problem z hulajnogami się skończy, jak pobankrutują te wszystkie fimy, które istnieją tylko dlatego, że świat jest zalany tanim pieniądzem. Ten ich biznes-model nie ma racji bytu i wciąż działają, bo za niemal friko dostają kupe kasy na przepalenie.
Wypierdalanie czegokolwiek byle gdzie i nie stosowanie się do zasad zdrowego rozsądku jest irytujące i często niebezpieczne, ale czy same hulajnogi są problemem?
Mnie podoba się fakt, że jest coś, co zachęca ludzi do ruszania się. Czy to kijki do nordic walkingu, hulajnogi, deskorolki, czy co tam innego staje się popularne.
Swoją drogą, coś te hulajnogi ostatnio zyskały na popularności, czy to tylko ja z małego zadupia i trendy tu dochodzą z opóźnieniem?
TIER jest lepsza hulajnoga i dlatego stoi i nie spada
Problem z zostawianiem hulajnóg jest związany z ludźmi, nie samymi hulajnogani. Ostatnie zmiany w przepisach wprowadziły mandaty dla osób niepoprawnie odstawiajacych hulajnogi. Jeżeli będzie on odpowiednio egzekwowany, to problem powinien zostać zniwelowany/zmarginalizowany.
Plus, czy na fakt, że w każdym polskim mieście roi się od samochodów mówisz “samochodoza”? Hulajnogi są jednym z największych ulepszeń w polskich miastach w ostatnich latach, jedynie prawo trochę za nimi nie nadąża.
Ja nie powiem nic, jest i chuj taka kolej rozwoju akceptuje wszystko.
Kilka dni temu jadąc autobusem byłem świadkiem jak dziewczyna wraz z chłopakiem na jednej hulajnodze zapierdzielali pod prąd po ulicy. Wtedy doszedłem do wniosku, że już nic związanego z hulajnogami elektrycznymi mnie nie zaskoczy 😀