Bardzo rzadko chwalę nasz rząd ale moim zdaniem to dobra zmiana. Co myślicie?
Lekarz rodzinny jest lekarzem specjalistą…
Najpierw niech zapewnią wf na końcu lub na początku zajęć, prysznice i nauczycieli którzy na tym wf coś pokażą zamiata dania piłki i grajta se.
WF to powinny być takie zajęcia gdzie nie ma żadnych ocen ani zaliczeń, takie gdzie młodych ludzi uczy się jak i dlaczego dbać o sprawność ciała. Wychwytywać talenty i pchać na SKSy albo do różnych klubów sportowych. Niestety jak cała Polska tak i szkoła i wf jest patologią.
Biorąc pod uwagę kolejki do specjalistów, zwolnienie na czas liceum trzeba będzie zacząć załatwiać na początku podstawówki xD
Jakby kolejki do specjalistów nie były już wystarczająco długie…
a niech sie chrzanią, nikt nie będzie szedł do lekarza po zwolnienie z lekcji bo ma migrenę czy okres
Kurwa, u mnie lekarz specjalista nie chciał dać i musiałam iść do rodzinnego 🤡
Szereg obowiązkowych testów w każdym semestrze na pewno poprawi nastawienie dzieciaków do WF, na pewno 😏
Na głupie pomysły głupich włądz zawsze są sposoby. Może tak zwolnienie na wszystkie zajęcia w semestrze oprócz dwóch ostatnich – już po klasyfikacji? I cały plan w PiSdu?
Nie ma gorszej chyba rzeczy jak to uporczywe uszczęśliwianie ludzi przez różne władze. A wzięli by się tak od nas wszyscy odpierniczyli i dali żyć.
Napiszę coś kontrowersyjnego – lubiłem lekcje wfu, a najbardziej te na których mogliśmy pograć sobie w piłkę nożną
Jechałem na semestralnych zwolnieniach z WF-u odkąd odkryłem, że istnieją. Nienawidziłem WF-u z całego serca z tysiąca powodów, o których było już wspominane w temacie.
W technikum byłem zwolniony z WF-u, a po szkole chodziłem na boks tajski oraz siłownię. Szach mat, braku aktywności fizycznej.
O jeszcze większe nastawienie na kompetetywność na WF na pewno pomoże. Jak ja się cieszę, że mam to za sobą, lekcje WF to zawsze była dla mnie najgorsza rzecz w planie (nienawidzę sportów drużynowych), więc mocno mnie zniechęciła do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. O dziwo jak tylko skończyłem szkołę to sobie zacząłem z własnej woli chodzić na siłownię i jest git, niesamowicie dziwne xDD
Ja miałem naprawdę fajnego wuefistę w liceum, młodego, zaangażowanego, starał się pokazać coś więcej, urozmaicał zajęcia. Ale co z tego, jak to był wyjątek, kropla w morzu i większość wuefistow dalej wyznaje święta zasadę “rzuc piłkę i niech haratają”? Do tego koleżanki z klasy kompletnie niezainteresowane, na permanentnych zwolnieniach? Powiem tyle, dodatkowe wymagania i egzaminy to nie jest droga, urozmaicanie lekcji i pokazywanie różnych sportów – moim zdaniem tak, tylko jak dzieciak nie chce, to go nie zmusisz, daj mu 3 i święty spokój. Mój wuefista to rozumiał i dlatego był uważany za najlepszego nauczyciela wf w szkole, jeśli nie w mieście.
Biegać grubaski :p ta cała fala nie chodzenia na WF na pewno świetnie się z grywa z Polską w top5 Otyłości w Europie
EDIT: Widzę w komentarzach, że nie podobało się jak w SZKOLE KAZALI coś czego się nie chciało. Może jeszcze zwolnienia z Biologi i Polskiego? WF jest po to żeby dziecko nie było kalekie i grube. Większość nie pójdzie po szkole na własne treningi. Nie podoba się piłka to poprosić trenera o rozpisanie jakieś gimnastyki czy czegoś co można robić w kącie. Kraj grubasów
Ja miałem spoko nauczyciela w-f w podstawówce. Nie lubiłem gier zespołowych poza koszykówką ale wkręciłem się w gimnastykę/trening siłowy – koleś mi pokazywał jak mam ćwiczyć żeby nauczyć się np. stania na rękach albo progresować w podciąganiach. Doszedłem do fiflaka w przód ale do prawdziwego salta nie miałem odwagi xD. W liceum znowu też było spoko bo mieliśmy w-f naraz w kilka klas i można było wybrać gdzie się chce iść – była sala do ping-ponga, siłownia, hala do gier zespołowych.
Jedno to jest to jak wyglądają polskie szkoły – nawet jakby i chcieć wziąć prysznic to nic nie działa i przy okazji można złapać pół atlasu grzybów.
Ale drugie to jest to jak żenujący jest poziom zajęć WF. Gównosporty na gównosprzęcie w gównosalach.
Rypiesz naście lat w gałę na chujowych zasadach bo w tym samym czasie 4 inne klasy po 20 osób też muszą grać. Zamiast tego powinno być jak u *tfu* kacapów – masz sporty/sztuki waliki i się napierdalasz do szczyla.
17 comments
Bardzo rzadko chwalę nasz rząd ale moim zdaniem to dobra zmiana. Co myślicie?
Lekarz rodzinny jest lekarzem specjalistą…
Najpierw niech zapewnią wf na końcu lub na początku zajęć, prysznice i nauczycieli którzy na tym wf coś pokażą zamiata dania piłki i grajta se.
WF to powinny być takie zajęcia gdzie nie ma żadnych ocen ani zaliczeń, takie gdzie młodych ludzi uczy się jak i dlaczego dbać o sprawność ciała. Wychwytywać talenty i pchać na SKSy albo do różnych klubów sportowych. Niestety jak cała Polska tak i szkoła i wf jest patologią.
Biorąc pod uwagę kolejki do specjalistów, zwolnienie na czas liceum trzeba będzie zacząć załatwiać na początku podstawówki xD
Jakby kolejki do specjalistów nie były już wystarczająco długie…
a niech sie chrzanią, nikt nie będzie szedł do lekarza po zwolnienie z lekcji bo ma migrenę czy okres
Kurwa, u mnie lekarz specjalista nie chciał dać i musiałam iść do rodzinnego 🤡
Szereg obowiązkowych testów w każdym semestrze na pewno poprawi nastawienie dzieciaków do WF, na pewno 😏
Na głupie pomysły głupich włądz zawsze są sposoby. Może tak zwolnienie na wszystkie zajęcia w semestrze oprócz dwóch ostatnich – już po klasyfikacji? I cały plan w PiSdu?
Nie ma gorszej chyba rzeczy jak to uporczywe uszczęśliwianie ludzi przez różne władze. A wzięli by się tak od nas wszyscy odpierniczyli i dali żyć.
Napiszę coś kontrowersyjnego – lubiłem lekcje wfu, a najbardziej te na których mogliśmy pograć sobie w piłkę nożną
Jechałem na semestralnych zwolnieniach z WF-u odkąd odkryłem, że istnieją. Nienawidziłem WF-u z całego serca z tysiąca powodów, o których było już wspominane w temacie.
W technikum byłem zwolniony z WF-u, a po szkole chodziłem na boks tajski oraz siłownię. Szach mat, braku aktywności fizycznej.
O jeszcze większe nastawienie na kompetetywność na WF na pewno pomoże. Jak ja się cieszę, że mam to za sobą, lekcje WF to zawsze była dla mnie najgorsza rzecz w planie (nienawidzę sportów drużynowych), więc mocno mnie zniechęciła do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. O dziwo jak tylko skończyłem szkołę to sobie zacząłem z własnej woli chodzić na siłownię i jest git, niesamowicie dziwne xDD
Ja miałem naprawdę fajnego wuefistę w liceum, młodego, zaangażowanego, starał się pokazać coś więcej, urozmaicał zajęcia. Ale co z tego, jak to był wyjątek, kropla w morzu i większość wuefistow dalej wyznaje święta zasadę “rzuc piłkę i niech haratają”? Do tego koleżanki z klasy kompletnie niezainteresowane, na permanentnych zwolnieniach? Powiem tyle, dodatkowe wymagania i egzaminy to nie jest droga, urozmaicanie lekcji i pokazywanie różnych sportów – moim zdaniem tak, tylko jak dzieciak nie chce, to go nie zmusisz, daj mu 3 i święty spokój. Mój wuefista to rozumiał i dlatego był uważany za najlepszego nauczyciela wf w szkole, jeśli nie w mieście.
Biegać grubaski :p ta cała fala nie chodzenia na WF na pewno świetnie się z grywa z Polską w top5 Otyłości w Europie
EDIT: Widzę w komentarzach, że nie podobało się jak w SZKOLE KAZALI coś czego się nie chciało. Może jeszcze zwolnienia z Biologi i Polskiego? WF jest po to żeby dziecko nie było kalekie i grube. Większość nie pójdzie po szkole na własne treningi. Nie podoba się piłka to poprosić trenera o rozpisanie jakieś gimnastyki czy czegoś co można robić w kącie. Kraj grubasów
Ja miałem spoko nauczyciela w-f w podstawówce. Nie lubiłem gier zespołowych poza koszykówką ale wkręciłem się w gimnastykę/trening siłowy – koleś mi pokazywał jak mam ćwiczyć żeby nauczyć się np. stania na rękach albo progresować w podciąganiach. Doszedłem do fiflaka w przód ale do prawdziwego salta nie miałem odwagi xD. W liceum znowu też było spoko bo mieliśmy w-f naraz w kilka klas i można było wybrać gdzie się chce iść – była sala do ping-ponga, siłownia, hala do gier zespołowych.
Jedno to jest to jak wyglądają polskie szkoły – nawet jakby i chcieć wziąć prysznic to nic nie działa i przy okazji można złapać pół atlasu grzybów.
Ale drugie to jest to jak żenujący jest poziom zajęć WF. Gównosporty na gównosprzęcie w gównosalach.
Rypiesz naście lat w gałę na chujowych zasadach bo w tym samym czasie 4 inne klasy po 20 osób też muszą grać. Zamiast tego powinno być jak u *tfu* kacapów – masz sporty/sztuki waliki i się napierdalasz do szczyla.