476 zł za wjazd dla rodziców z dwojgiem dzieci na Kasprowy Wierch, równo 500 zł za rejs po Mazurskich Jeziorach czy 616 zł za rodzinny spływ Dunajcem połączony z wjazdem na Palenicę i zwiedzaniem byłej cerkwi. Szykujcie portfele, bo podrożało prawie wszystko

8 comments
  1. Wwożenie dupy na Palenicę to lenistwo wysokiego sortu, a do cerkwi w jaworkach dojedzie się samemu autem albo ck ciuchcią. Puf, zaoszczędziłem 400 złotych

  2. No i w czym oburzenie, żetony są zawsze mało warte, paliwo droższe o kilkadziesiąt procent względem jeszcze zeszłego roku, jedzenie też, szeroko rozumiana obsługa finansowa również, to skąd nagle zaskoczenie, że i turystyka ceny podnosi.

    A podnosi bo może i jest z czego ściągać. Jak rozwiązaniem PiSu na wszystko jest zasypanie dziury pieniędzmi, to jeśli turysta przyjeżdża z bonem i plusami na bomble, to nie jest tak, że on będzie gotów jakoś magicznie wydać mniej o wartość bonu. Wyda tyle samo plus bon.

    Kolejka na Kasprowy nie narzeka na niedostatki, jak się nie kupi biletu za wczasu przez Internet, to oczekiwanie można liczyć w godzinach. To po cholerę mają to sprzedawać taniej, w imię dobroci i miłości? A że do najbardziej zatłoczonych i skomercjalizowanych miejscówek uderzają tłumy, to i ceny są pod tłumy.

    Przejedźcie się do Ustrzyk albo inne nie tak oklepane miejscówki, ludzi mniej, poza szlakiem na Tarnicę i kolejką za wielkim naleśnikiem, nocleg znacznie tańszy niż w Zakopanem, to samo z restauracjami, busami. Tak, z atrakcji są góry, góry i tylko góry, a do wyboru dwa małe sklepiki lokalne i chyba dwie albo trzy restauracje. Ale za to nie ma przepychu i kiczu, tłumu turystów i widać to w cenach. Byłem raz w Zakopanem i więcej się tam zaciągnąć nie dam, nie ma siły.

    Jeszcze ten tweet wsadzony w artykuł
    > To więcej niż jednorazowe świadczenie 500 plus. Chyba coś tu jest nie tak, c’nie?

    A to przepraszam na atrakcje dla całej rodziny ma wystarczyć 500 złotych z jednego miesiąca? Wypadałoby jeszcze coś zarabiać.

    Szukanie sensacji na siłę. Tanio było, będzie drożej, drożej i drożej, bo jedynym rozwiązaniem przez ostatnie kilka lata jakichkolwiek problemów było zasypanie ich pieniędzmi dla wyborców, ewentualnie zrzucanie winy na przedsiębiorców. Problem tylko, że teraz płakać i płacić będą musieli wszyscy, nie tylko wyborcy miłościwie nam panujących.

  3. Ja wolę się przejść po górach. Jechałem co prawda kolejką na Kasprowy, ale dostałem bilet w prezencie od kolegi, który tam pracuje.

  4. Z ciekawości sprawdziłem i faktycznie takie ceny są prawdziwe, ale jest to max który zapłaci rodzina 2+2 (dwa ulgowe + dwa normalne) wybierając kurs kolejką w godzinach szczytu, gdzie jest drożej o kilka procent (bodajże 8%). Są też rabaty obniżające cenę biletu, ale to trzeba pojechać odpowiednio wczesnym kursem…

    Co swoją drogą polecam. W zeszłym roku byliśmy na szczycie pierwszą kolejką. Mało ludzi, można było na luzie porobić zdjęcia i pokazać kozice bombelkom.

Leave a Reply