A na dobranoc, r/Polska, uszyłam dla Was jeszcze pierogi. 😉

25 comments
  1. A weź się.

    Mam od dzieciństwa taką dziwną przypadłość, że odczuwam silną empatię w stosunku do antropomorficznych przedmiotów nieożywionych. Czy jak zwał tak zwał. Nic mi nie robiło, jak oglądałem jakieś smutne rzeczy ze zwierzętami, ale moją największą traumą dzieciństwa był film animowany o Tosterze.

    Najbardziej pojebany moment, to jak za dzieciaka dostałem histerii, jak matka robiła ciasto, bo uważałem, że “męczy masełko” xD Przez parę miesięcy matka musiała robić wypieki po kryjomu xD

    Zwykły obiekt jak obiekt, ale jak mu dołożysz ludzką buźkę, czy w inny sposób zasugerujesz, że jest żywe i ma uczucia, to mój mózg zaczyna go traktować jak małe zwierzątko, a po prawdzie to bardziej i ogólnie dostaję pierdolca.

    Raz się uparłem, że wywalę takie stare krzesło z domu, żona się kłóciła ze mną, bo chciała je zostawić, ale nie – wyrzucam ten rupieć i już. Żona wpadła na genialny pomysł i zaczęła “No wiesz, to krzesło tyle z tobą było, tyle ci służyło, pomyśl jak ono się będzie czuło samo, zapomniane na śmietniku :(”

    I to jebane, stare rozlatujące się krzesło mam już 5 rok w domu i nie wyrzucę, bo od razu mam w wyobraźni widok starego krzesła płaczącego na śmietniku. No ja pierdolę.

    I nie jestem sam, bo już kiedyś gadałem z ludźmi na ten temat i sporo osób potwierdziło, że mają coś podobnego, w internecie też zdarzają sie artykuły na ten temat, ale nie ma to chyba żadnej nazwy.

    W każdym razie, powiedz chociaż, że te pierogi lubią być zjadane czy coś, bo w życiu nie zjem pieroga, a lubię 🙁

Leave a Reply