Tak w kontekście wczorajszego postu o gryzieniu się psów, puszczania ich luzem i tym, że Fafik nie gryzie. Powyżej efekt tego, co potrafi zrobić pies, pod opieką osoby, która nie potrafi nad nim zapanować. No w powyższym przypadku rzeczywiście, Fafik nie ugryzł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeszcze pozwolę sobie przywołać to, co wczoraj właśnie napisałem: fajnie, że nie gryzie, a pomyślałeś, że inni mogą się obcych psów zwyczajnie bać? Że nie lubią jak ich pies goni i szczeka na około albo się rzuca? Że jak się wkręci w szprychy, to on już nawet pedigree nie pogryzie, a ja w najlepszym wypadku będę przez miesiąc ten las wyciągać sobie z ciała? Ile się człowiek po lesie albo po wsiach musi z puszczonymi luzem psiurami użerać (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Psiarze w miastach to są podludzie często totalnie bezmyślni. Chociaż na wsiach i na przedmieściach to najgorsze co może być z jazdą rowerem, bo taki debil wpada na pomysł że wypuszczenie psa żeby pobiegał luzem po wsi to wspaniały pomysł.
Jak zwykle rowerzysta nie zachował szczególnej ostrożności i nie dostosował prędkości do warunków na drodze. Tak się kończy jeżdżenie na pamięć.
Dam /s żeby nie minusowali
Już od dawna uważam, że na posiadanie jakiegokolwiek zwierzaka (i dziecka) powinny być egzaminy, czy człowiek aby na pewno się na to nadaje
Miałem kiedyś nieco podobną sytuację z paniusią i jej psem. Wracałem rowerem z pracy późną jesienią, było trochę po 18 (praca w sklepie) więc dość ciemno, do tego świeżo po opadach. Wąska uliczka (dopuszczony tylko ruch pieszych i rowerowy) widzę panią, idzie sobie po chodniku, a po drugiej stronie widzę małego psa w typie pudla. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ten pies był połączony długą smyczą, (taką zwijaną, ten cienki sznurek) z tą idiotką (inaczej baby nie da się nazwać). Smycz wkręciła mi się w koła, ja po hamulcach, wyjebałem się w kałużę, a na dodatek baba zaczyna mnie opierdalać, że jej biednego pieska prawie zabiłem. Dobrze, że całą sytuację widziało jeszcze kilku przechodniów i mnie wsparli, bo baba prawie mnie zlinczowała.
dokładnie tak samo wywaliłem się w lutym, dwa psy ruszyły na mnie nie było szansy wyhamować, do dziś mnie boli ramię
żałuję że skurczybykom nie zafundowałem rozprawy w sądzie płaciliby za moją rekonwalescencję, tylko tyle że właścicielka dostała mandat 500 zł, dobre i to
Jechałem dzisiaj na rowerze przez las i jakaś baba szła z owczarkiem niemieckim oczywiście bez smyczy, który zaczął mnie gonić i chyba z kilometr tak za mną biegł i szczekał. Dopiero na stromym zjeździe mu uciekłem. Skurwysyn był duży. Najlepsze jest to że jak wracałem do domu to ta baba nadal nie założyła smyczy temu psychopacie.
Koty > psy
Dzisiaj male yorki próbowały wbiegać mi pod rolki. Paniusia około 60, trzy psy, bez smyczy.
Zawsze jak widzę obcego człowieka na nogach czy kołach to psa ściągam do siebie jeśli jest szansa ze miniemy się na odległość mniejsza niż długość smyczy. Pies jest mały ale niestety czasem ktoś mu się nie spodoba i szczeka a ludzie reagują jak na rottweilera. Niemniej, zanim psa miałem to się psów sam bałem i wiem jakie to uczucie, wiec nie robie z siebie debila…
Zawsze zwalniam jak widzę w pobliżu psy czy dzieci. Już nie raz uratowało to mnie i zwierzaka. Tym bardziej jak jadę hulajnoga po chodniku.
Mój pies szczerze nienawidzi rowerów, ale nie bez powodu. Jakiś gość jechał z dziewczyną na rowerach i chciał się pochwalić jaki to z niego “samiec alfa” więc zdecydował się walnąć w tył głowy mojego tatę który szedł wtedy z psem, jak tylko pies zobaczył co się stało to chwycił gościa za nogawkę i ściągnął z roweru. Od tamtego czasu trzeba mu kazać równać do nogi gdy tylko w pobliżu przejeżdża rower.
To ze wciąż duża cześć społeczeństwa uznaje wychodzenie z psem bez smyczy za normalne jest społecznym debilizmem.
Aż trudno nie wspomnieć o tym ze niemal w centrum Warszawy jest osiedle gdzie od lat 3 psy biegają bez opieki bo właściciele „nie mogą ich zamknąć” wiec mali bandyci biegają sobie niemal codzień po całej dzielnicy
1-0 🫡
mój ojciec miał podobną sytuację, skończyło się złamaną ręką. od paru lat mieszkam w holandii i to nieźle pomogło mi uświadomić, jak ciężkie i wkurwiające jest bycie rowerzystą w polsce. teraz za każdym razem jak wracam do rodziców, zastanawiam się jakim cudem całe liceum jeździłem te ~20 minut do szkoły w takich warunkach
Ja rozumiem, że każdy właściciel psa powinien brać odpowiedzialność i umieć opanować psa, z tym się całkowicie zgadzam. Ta historia jednak jest bardzo jddnostronna, z mojego doświadczenia widzę znacznie więcej rowerzystów jadących ze zbyt dużą szybkością przy pieszych i też w sposób nieodpowiedzialny niż psów ich atakujących…
Coś mi mówi że obie strony skaszanily sprawę. Pies wbiegający pod koła w połączeniu w o wiele zbyt dużą prędkością na mokrej nawierzchni mogą takie obrażenia zafundować. Tylko, że pani twierdzi, że zwolniła… ciekawe do ilu? Ale na reddicie winna jest tylko właścicielka psa.
Moja żona zawsze kochała psy i była do nich bardzo otwarta. Ja im nigdy nie ufałem na zasadzie “nie mój pies, nie znam go”. No i miłość mojej żony skończyła się jak jakaś debilna baba wyszła ze swoim (właściwie nie jej a “córeczki”) Kaukazem i w środku miasta, na chodniku ten pies skoczył na nią i dziabnął ja tak że przez kurtkę i kilka warstw ubrań uszkodził jej skórę przy sutku do krwii. Niestety żona była w szoku i zamiast zrobić co mówiłem (czyli co najmniej spisać dane z dowodu) to miała się z nią dogadać przez SMS by ta jej wysłała szczepienia psa. Szczepień nie wysłała i zaczęła nas wyzywać że ją nękamy i że ona będzie się za nas modlić (sic!).
Od tamtej pory żona boi się wszystkich obcych psów o już nie potrafi do nich podejść przyjaźnie. Chowa się za mną jak jakiś duży pies luzem nas mija a ja jak widzę jak jakiś pies szczególnie typu “szczur” biegnie do nas to próbuje zlokalizować właściciela i krzyczę by zaczął go pilnować. Ale jestem też gotowy takiego psa pociągnąć z kopa. Nigdy tego nie zrobiłem i liczę że nie będę musiał, ale sam też zostałem pogryziony przez wiejskiego psa i nie raz musiałem dosłownie uciekać rowerem przed wściekłymi ujadaczami i mam zero tolerancji. Chcesz mieć psa, spoko, ale ja go nie chce obok siebie, więc go do chuja pana pilnuj, a nie puszczaj luzem tak, że go tracisz z oczu. Szczególne w lesie(!) I na dużych otwartych polach gdzie taki pies biegnie w pizdu i nie słyszy nawet właściciela który znudzony wola “fafik chodź tu” bez najmniejszego efektu. “Ale on nie gryzie”, no a ja nie kopię
Moje ulubione to jak ludzie mają psy na kilometrowej smyczy, zajmują całą szerokość chodnika i ni chuja nie wiesz co ten pies zaraz zrobi
Zwalniam, a pozniej lece pare metrow, cos chyba slabe hamulce… Zgadzam sie, ze pies nie powinien byc na sciezce i wchodzic pod rower, Pani autorka ma 100% racji, tylko co z tego. Jak widze, ze samochod nie zwalnia przed przejsciem, na ktore wchodze, to sie zatrzymuje pomimo tego, ze mam racje, bo co mi po racji z polamanymi nogami?
Każdemu rowerzyście polecam ZAWSZE dzwonić jak się nadjeżdża do psów, bo w dzisiejszych czasach wiele boji się rowerów (a właściciele nie widzą w tym problemu i nic z tym nie robią) szczekają i właśnie wpadają pod koła. Osobiście miałam taki problem z psem i raz prawie tak kogoś przewróciłam (bardzo cichy był ten rower), ale parę smakołyków i trening załatwiło problem. Dla waszego bezpieczeństwa jednak, dzwońcie.
To sie stało na rowerze i z udziałem pimpusia, nie czaje ludzi którzy jeżdżą w niezapietym kasku na motocyklu lub skuterze (skuterzysci czesto w kasku z allegro za 30zl ktory w rękach się łamie) przy większej prędkości i z potencjalnym udziałem również samochodu
Osobiście jadąc na rowerze mam większy problem z bachorami niż z psami. Może dlatego że konsekwencje prawne wypadku dużo poważniejsze.
Miałem podobna sytuację beż psa ale z dzieckiem, połamana czaszka z odłamkami w oczodołach i zatokach proszę was ludzie noście kask.
Ps. Jak przywozi mi jedzenie kurier w kasku to od czasu mojego wypadku zawsze wpada spory napiwek 😉
Moja matka jeździ rowerem do pracy, przez łąkę. Rano jest tam dużo psów i z jakiegoś powodu wiele z nich na nią szczeka, a parę razy jakiś większych gabarytów na nią skoczył (a ona zbyt duża nie jest, tak nawiasem mówiąc). Nic poważnego się całe szczęście nie stało, a wtedy postanowiła kupić taki straszak na psy.
Urządzenie wielkości latarki, przytrzymujesz guzik, a ono wydaje z siebie bardzo wysoki pisk, dla człowieka praktycznie niesłyszalny. Psy natomiast na jego dźwięk się płoszą, cofają, polecam.
Zawsze zwalniam jak widzę w pobliżu psy czy dzieci
no spoko, psy należy trzymać na smyczy, ale jeśli pani “zwolniła” i wciąż się tak wypierdoliła do to ilu zwolniła? Do 40?
Kiedyś z jak jeszcze dużo z kolegą jeździłem po osiedlu na rowerze to był taki jeden pies co zawsze rowery gonił. Kiedyś kumpel się wkurwił i go kopnął, nigdy potem ten pies już nie gonił za żadnym rowerem.
jak się trenuje na zawody to kask się przydaje, do normalnej jazdy nie jest potrzebny. W Holandii nikt kasków nie nosi na codziennych dojazdach
Jako porzedstawiciel obu stron bo jestem zarówno robiącym średnią tygodniową 70km na rowerze “rowerzystą”jak i posiadaczem pierdolnientego owczarka Belgiskiego muszę powiedzieć że dużo częściej wina jest po stronie rowerzysty. Jeżdżąc po warszawie nie wywalił się na mnie pies już pewnie od ponad roku(ostatnie takie zdarzenie miałem w pod koniec maja zeszłego roku). Natomiast wyprowadzając psa dużo częście zdarzają się przypadki jak jaki Baran jadący po chodniku mając ścieżkę rowerową 2 metry dalej mija mojego psa w odległości 10cm i się dziwi że pis na niego szczęka i że próbuje za nim biec. Mój pies jest zawsze na smyczy która z tego powodu musi być dość krótka.
Moja pani od polskiego zabiłaby mnie za ten przecinek w tytule posta
Nawet nie wiem ile raz miałem taką sytuacje że jadę sobie jak normalny człowiek rowerem, a tu ktoś nie umie trzymać psa na swoim podwórku, i pies stoi na środku drogi i mnie próbuje złapać i ugryźć. Czemu ludzie przygarniając psa nie umieją o niego kurwa dbać?
Dlatego się kupuje koty jak każdy normalny człowiek…
Psy powinny być na licencję
Ja pierwszego maja miałem taką przygodę. [https://streamable.com/tb80ug](https://streamable.com/tb80ug)
Skutki to zwichniety kciuk, uszkodzone więzadło odłokciowe, złamana kość czworoboczna mniejsza, zespół korzeniowy lędzwiowy lewostronny – potworny ból całej nogi coś jak rwa kulszowa. Pomogła terapia manualna kręgosłupa ale ogólnie dochodziłem do siebie miesiąc.
Rower tylko lekko obtartą rączkę ma.
To jest ulica w strefie ograniczonej prędkości 30km/h.
Pan podjechał pod dom i zamiast wejść przez furtkę to otworzył bramę z pilota i pies wyleciał.
Zwykle gdy przejeżdżam blisko (czyli nieco dalej niż przysłowiowe “tuż obok”) jakiegoś psa z prędkością większą niż 15 km/h to zaczynają szczekać i biec jak nienormalne
PS: pamiętam jeszcze inną sytuację, gdy raz jechałem chodnikiem wzdłuż wody. Musiałem minąć jakiegoś chłopka z psem, no i mimo że zjechałem jak najbardziej na bok i jechałem wolno, to i tak zaczął szczekać, gonić i wypychać na pobocze w stronę wody. Jednak chłopak był na tyle ogarnięty, aby go szybko zawołać i zabrać ze sobą dalej.
Według mnie wina tylko tej dziewczynki psa się trzyma na smyczy a jeśli nie umie się go na niej utrzymać to go nie brać na ruchliwą drogę lub między ludzi
37 comments
Tak w kontekście wczorajszego postu o gryzieniu się psów, puszczania ich luzem i tym, że Fafik nie gryzie. Powyżej efekt tego, co potrafi zrobić pies, pod opieką osoby, która nie potrafi nad nim zapanować. No w powyższym przypadku rzeczywiście, Fafik nie ugryzł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeszcze pozwolę sobie przywołać to, co wczoraj właśnie napisałem: fajnie, że nie gryzie, a pomyślałeś, że inni mogą się obcych psów zwyczajnie bać? Że nie lubią jak ich pies goni i szczeka na około albo się rzuca? Że jak się wkręci w szprychy, to on już nawet pedigree nie pogryzie, a ja w najlepszym wypadku będę przez miesiąc ten las wyciągać sobie z ciała? Ile się człowiek po lesie albo po wsiach musi z puszczonymi luzem psiurami użerać (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Psiarze w miastach to są podludzie często totalnie bezmyślni. Chociaż na wsiach i na przedmieściach to najgorsze co może być z jazdą rowerem, bo taki debil wpada na pomysł że wypuszczenie psa żeby pobiegał luzem po wsi to wspaniały pomysł.
Jak zwykle rowerzysta nie zachował szczególnej ostrożności i nie dostosował prędkości do warunków na drodze. Tak się kończy jeżdżenie na pamięć.
Dam /s żeby nie minusowali
Już od dawna uważam, że na posiadanie jakiegokolwiek zwierzaka (i dziecka) powinny być egzaminy, czy człowiek aby na pewno się na to nadaje
Miałem kiedyś nieco podobną sytuację z paniusią i jej psem. Wracałem rowerem z pracy późną jesienią, było trochę po 18 (praca w sklepie) więc dość ciemno, do tego świeżo po opadach. Wąska uliczka (dopuszczony tylko ruch pieszych i rowerowy) widzę panią, idzie sobie po chodniku, a po drugiej stronie widzę małego psa w typie pudla. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ten pies był połączony długą smyczą, (taką zwijaną, ten cienki sznurek) z tą idiotką (inaczej baby nie da się nazwać). Smycz wkręciła mi się w koła, ja po hamulcach, wyjebałem się w kałużę, a na dodatek baba zaczyna mnie opierdalać, że jej biednego pieska prawie zabiłem. Dobrze, że całą sytuację widziało jeszcze kilku przechodniów i mnie wsparli, bo baba prawie mnie zlinczowała.
dokładnie tak samo wywaliłem się w lutym, dwa psy ruszyły na mnie nie było szansy wyhamować, do dziś mnie boli ramię
żałuję że skurczybykom nie zafundowałem rozprawy w sądzie płaciliby za moją rekonwalescencję, tylko tyle że właścicielka dostała mandat 500 zł, dobre i to
Jechałem dzisiaj na rowerze przez las i jakaś baba szła z owczarkiem niemieckim oczywiście bez smyczy, który zaczął mnie gonić i chyba z kilometr tak za mną biegł i szczekał. Dopiero na stromym zjeździe mu uciekłem. Skurwysyn był duży. Najlepsze jest to że jak wracałem do domu to ta baba nadal nie założyła smyczy temu psychopacie.
Koty > psy
Dzisiaj male yorki próbowały wbiegać mi pod rolki. Paniusia około 60, trzy psy, bez smyczy.
Zawsze jak widzę obcego człowieka na nogach czy kołach to psa ściągam do siebie jeśli jest szansa ze miniemy się na odległość mniejsza niż długość smyczy. Pies jest mały ale niestety czasem ktoś mu się nie spodoba i szczeka a ludzie reagują jak na rottweilera. Niemniej, zanim psa miałem to się psów sam bałem i wiem jakie to uczucie, wiec nie robie z siebie debila…
Zawsze zwalniam jak widzę w pobliżu psy czy dzieci. Już nie raz uratowało to mnie i zwierzaka. Tym bardziej jak jadę hulajnoga po chodniku.
Mój pies szczerze nienawidzi rowerów, ale nie bez powodu. Jakiś gość jechał z dziewczyną na rowerach i chciał się pochwalić jaki to z niego “samiec alfa” więc zdecydował się walnąć w tył głowy mojego tatę który szedł wtedy z psem, jak tylko pies zobaczył co się stało to chwycił gościa za nogawkę i ściągnął z roweru. Od tamtego czasu trzeba mu kazać równać do nogi gdy tylko w pobliżu przejeżdża rower.
To ze wciąż duża cześć społeczeństwa uznaje wychodzenie z psem bez smyczy za normalne jest społecznym debilizmem.
Aż trudno nie wspomnieć o tym ze niemal w centrum Warszawy jest osiedle gdzie od lat 3 psy biegają bez opieki bo właściciele „nie mogą ich zamknąć” wiec mali bandyci biegają sobie niemal codzień po całej dzielnicy
1-0 🫡
mój ojciec miał podobną sytuację, skończyło się złamaną ręką. od paru lat mieszkam w holandii i to nieźle pomogło mi uświadomić, jak ciężkie i wkurwiające jest bycie rowerzystą w polsce. teraz za każdym razem jak wracam do rodziców, zastanawiam się jakim cudem całe liceum jeździłem te ~20 minut do szkoły w takich warunkach
Ja rozumiem, że każdy właściciel psa powinien brać odpowiedzialność i umieć opanować psa, z tym się całkowicie zgadzam. Ta historia jednak jest bardzo jddnostronna, z mojego doświadczenia widzę znacznie więcej rowerzystów jadących ze zbyt dużą szybkością przy pieszych i też w sposób nieodpowiedzialny niż psów ich atakujących…
Coś mi mówi że obie strony skaszanily sprawę. Pies wbiegający pod koła w połączeniu w o wiele zbyt dużą prędkością na mokrej nawierzchni mogą takie obrażenia zafundować. Tylko, że pani twierdzi, że zwolniła… ciekawe do ilu? Ale na reddicie winna jest tylko właścicielka psa.
Moja żona zawsze kochała psy i była do nich bardzo otwarta. Ja im nigdy nie ufałem na zasadzie “nie mój pies, nie znam go”. No i miłość mojej żony skończyła się jak jakaś debilna baba wyszła ze swoim (właściwie nie jej a “córeczki”) Kaukazem i w środku miasta, na chodniku ten pies skoczył na nią i dziabnął ja tak że przez kurtkę i kilka warstw ubrań uszkodził jej skórę przy sutku do krwii. Niestety żona była w szoku i zamiast zrobić co mówiłem (czyli co najmniej spisać dane z dowodu) to miała się z nią dogadać przez SMS by ta jej wysłała szczepienia psa. Szczepień nie wysłała i zaczęła nas wyzywać że ją nękamy i że ona będzie się za nas modlić (sic!).
Od tamtej pory żona boi się wszystkich obcych psów o już nie potrafi do nich podejść przyjaźnie. Chowa się za mną jak jakiś duży pies luzem nas mija a ja jak widzę jak jakiś pies szczególnie typu “szczur” biegnie do nas to próbuje zlokalizować właściciela i krzyczę by zaczął go pilnować. Ale jestem też gotowy takiego psa pociągnąć z kopa. Nigdy tego nie zrobiłem i liczę że nie będę musiał, ale sam też zostałem pogryziony przez wiejskiego psa i nie raz musiałem dosłownie uciekać rowerem przed wściekłymi ujadaczami i mam zero tolerancji. Chcesz mieć psa, spoko, ale ja go nie chce obok siebie, więc go do chuja pana pilnuj, a nie puszczaj luzem tak, że go tracisz z oczu. Szczególne w lesie(!) I na dużych otwartych polach gdzie taki pies biegnie w pizdu i nie słyszy nawet właściciela który znudzony wola “fafik chodź tu” bez najmniejszego efektu. “Ale on nie gryzie”, no a ja nie kopię
Moje ulubione to jak ludzie mają psy na kilometrowej smyczy, zajmują całą szerokość chodnika i ni chuja nie wiesz co ten pies zaraz zrobi
Zwalniam, a pozniej lece pare metrow, cos chyba slabe hamulce… Zgadzam sie, ze pies nie powinien byc na sciezce i wchodzic pod rower, Pani autorka ma 100% racji, tylko co z tego. Jak widze, ze samochod nie zwalnia przed przejsciem, na ktore wchodze, to sie zatrzymuje pomimo tego, ze mam racje, bo co mi po racji z polamanymi nogami?
Każdemu rowerzyście polecam ZAWSZE dzwonić jak się nadjeżdża do psów, bo w dzisiejszych czasach wiele boji się rowerów (a właściciele nie widzą w tym problemu i nic z tym nie robią) szczekają i właśnie wpadają pod koła. Osobiście miałam taki problem z psem i raz prawie tak kogoś przewróciłam (bardzo cichy był ten rower), ale parę smakołyków i trening załatwiło problem. Dla waszego bezpieczeństwa jednak, dzwońcie.
To sie stało na rowerze i z udziałem pimpusia, nie czaje ludzi którzy jeżdżą w niezapietym kasku na motocyklu lub skuterze (skuterzysci czesto w kasku z allegro za 30zl ktory w rękach się łamie) przy większej prędkości i z potencjalnym udziałem również samochodu
Osobiście jadąc na rowerze mam większy problem z bachorami niż z psami. Może dlatego że konsekwencje prawne wypadku dużo poważniejsze.
Miałem podobna sytuację beż psa ale z dzieckiem, połamana czaszka z odłamkami w oczodołach i zatokach proszę was ludzie noście kask.
Ps. Jak przywozi mi jedzenie kurier w kasku to od czasu mojego wypadku zawsze wpada spory napiwek 😉
Moja matka jeździ rowerem do pracy, przez łąkę. Rano jest tam dużo psów i z jakiegoś powodu wiele z nich na nią szczeka, a parę razy jakiś większych gabarytów na nią skoczył (a ona zbyt duża nie jest, tak nawiasem mówiąc). Nic poważnego się całe szczęście nie stało, a wtedy postanowiła kupić taki straszak na psy.
Urządzenie wielkości latarki, przytrzymujesz guzik, a ono wydaje z siebie bardzo wysoki pisk, dla człowieka praktycznie niesłyszalny. Psy natomiast na jego dźwięk się płoszą, cofają, polecam.
Zawsze zwalniam jak widzę w pobliżu psy czy dzieci
no spoko, psy należy trzymać na smyczy, ale jeśli pani “zwolniła” i wciąż się tak wypierdoliła do to ilu zwolniła? Do 40?
Kiedyś z jak jeszcze dużo z kolegą jeździłem po osiedlu na rowerze to był taki jeden pies co zawsze rowery gonił. Kiedyś kumpel się wkurwił i go kopnął, nigdy potem ten pies już nie gonił za żadnym rowerem.
jak się trenuje na zawody to kask się przydaje, do normalnej jazdy nie jest potrzebny. W Holandii nikt kasków nie nosi na codziennych dojazdach
Jako porzedstawiciel obu stron bo jestem zarówno robiącym średnią tygodniową 70km na rowerze “rowerzystą”jak i posiadaczem pierdolnientego owczarka Belgiskiego muszę powiedzieć że dużo częściej wina jest po stronie rowerzysty. Jeżdżąc po warszawie nie wywalił się na mnie pies już pewnie od ponad roku(ostatnie takie zdarzenie miałem w pod koniec maja zeszłego roku). Natomiast wyprowadzając psa dużo częście zdarzają się przypadki jak jaki Baran jadący po chodniku mając ścieżkę rowerową 2 metry dalej mija mojego psa w odległości 10cm i się dziwi że pis na niego szczęka i że próbuje za nim biec. Mój pies jest zawsze na smyczy która z tego powodu musi być dość krótka.
Moja pani od polskiego zabiłaby mnie za ten przecinek w tytule posta
Nawet nie wiem ile raz miałem taką sytuacje że jadę sobie jak normalny człowiek rowerem, a tu ktoś nie umie trzymać psa na swoim podwórku, i pies stoi na środku drogi i mnie próbuje złapać i ugryźć. Czemu ludzie przygarniając psa nie umieją o niego kurwa dbać?
Dlatego się kupuje koty jak każdy normalny człowiek…
Psy powinny być na licencję
Ja pierwszego maja miałem taką przygodę. [https://streamable.com/tb80ug](https://streamable.com/tb80ug)
Skutki to zwichniety kciuk, uszkodzone więzadło odłokciowe, złamana kość czworoboczna mniejsza, zespół korzeniowy lędzwiowy lewostronny – potworny ból całej nogi coś jak rwa kulszowa. Pomogła terapia manualna kręgosłupa ale ogólnie dochodziłem do siebie miesiąc.
Rower tylko lekko obtartą rączkę ma.
To jest ulica w strefie ograniczonej prędkości 30km/h.
Pan podjechał pod dom i zamiast wejść przez furtkę to otworzył bramę z pilota i pies wyleciał.
Zwykle gdy przejeżdżam blisko (czyli nieco dalej niż przysłowiowe “tuż obok”) jakiegoś psa z prędkością większą niż 15 km/h to zaczynają szczekać i biec jak nienormalne
PS: pamiętam jeszcze inną sytuację, gdy raz jechałem chodnikiem wzdłuż wody. Musiałem minąć jakiegoś chłopka z psem, no i mimo że zjechałem jak najbardziej na bok i jechałem wolno, to i tak zaczął szczekać, gonić i wypychać na pobocze w stronę wody. Jednak chłopak był na tyle ogarnięty, aby go szybko zawołać i zabrać ze sobą dalej.
Według mnie wina tylko tej dziewczynki psa się trzyma na smyczy a jeśli nie umie się go na niej utrzymać to go nie brać na ruchliwą drogę lub między ludzi