Wybaczcie taki mini rant, nawet mało oryginalny, bo jestem pewien, że już takie bywały, ale…

Jak jesteście w stanie przeżyć na Linkedinie i nie wydrapać sobie oczu druciakiem po 15 minutach?

Serio, Facebook z jego grażynacore, Instagramowe modelki, debilne żarty na Tiktoku, gdzie ktoś porusza ustami do audio nagranego przez kogoś innego itp. nie są nawet w połowie tak robiące sieczkę z mózgu jak te wysrywy, które codziennie pojawiają się na Linkedinie.

[Czy wy widzicie to gówno???](https://imgur.com/oK27800)

Cały Linkedin jest tym zawalony.

👉 Stałem dzisiaj w kolejce w Starbucksie ☕☕☕

👉 Przede mną stał człowiek, ubrany w markowy garnitur z 💰 Rolexem ⌚ na ręku

👉Jako pierwszy w kolejce stał mężczyzna w dresach. Jego karta została odrzucona 😱 Wtedy człowiek z rolexem zaczął się denerwować i krzyczeć “Szybciej, jeśli nie stać cię na kawę, zwolnij miejsce innym, których na nią stać ❗❗❗”

👉 Wtedy człowiek w dresach sięgnął do kieszeni i wyciągnął inną kartę, to była VISA INFINITE ❗💲😱😱😱💲Okazało się, że człowiek w dresach to super znany multimilioner❗💲Zapłacił wszystkim w kolejce za kawę i nawet kupił ☕ kawę człowiekowi z roleksem 🤯🤣

👉 Porozmawiałem z nim o jego sukcesie i wyciągnąłem ważną życiową lekcję, żeby nigdy nie oceniać książki po okładce. Sukces zależy od Ciebie ❗💲, nie od tego jak wyglądasz ❗❗

#motivationalstory #success #leadership #business #truestory

Zamieszczone przez Digital Director | Sales Force One Manager | Enterpreteur | Book Author | Fuckdogasitshits Special Manager

Ja pierdolę. Po przeglądaniu Linkedina przez 10 minut mam ochotę sobie wydłubać oczy widelcem. Tam 80% brzmi jakby je pisał Jakub Czarodziej na srogich pigułach. A reszta postów to jakiś krótki wpis “branżowy” o dupie marynie, pod którym wszyscy piszą “świetny wpis, daje do myślenia!” chociaż nikt go nie czytał – ekwiwalent wrzucania zdjęć swoich dzieci na fesjbuka, albo posty w stylu “Obwieszczam, że już nie jestem Key Acount Product Owner Moron Turbo Delta Manager” dostałem awans na “Super Ultra Key Fucking Penis Sales Manager” i wszyscy piszą “ooo gratulacje!!!” chociaż 3/4 nie ma pojęcia o co chodzi, połowa w ogóle nie zna typa i nie pamięta skąd ma go w znajomych, a reszta napisze, bo tak wypada nawet nie czytając xD

34 comments
  1. Nie mam takich problemów. Z tego co pamiętam, wybiera się tam temat które ciebie interesują. Nie widziałem tam nigdy motywacyjnych gówienek choć firmy doradcze są w obszarze przeze mnie obserwowanym.

  2. >Jak jesteście w stanie przeżyć na Linkedinie i nie wydrapać sobie oczu druciakiem po 15 minutach?

    A to ktoś ten feed tam przegląda?

  3. Pro tip: na linkedin ważne jest to co masz w opisie stanowiska, na którym pracowałeś, branża, byli pracodawcy i lokalizacja (oraz czy jesteś otwarty na relokację i w jakich miejscach na świecie chcesz pracować). Nikt na zainteresowania, feed, lajki i i inne pierdoły nie zwraca uwagi więc możesz to olać.

  4. Takie posty typu: 3 rano jestem po 2 godzinnym bieganiu boso po saharze 💥przede mną godzina czytania, zimny prysznic i do pracy.
    Tak nie lubię takiego pustego bezosobowego pierdzielenia, że to szok

  5. LinkedIn to chyba jedyny serwis społecznościowy w którym nigdy nie sprawdzam feeda. Wygląda jak przeciętna lista mailowa w korpo z historiami sukcesu o Anetce z HRu, która w ramach zwiększania *awareness* odnośnie zmian klimatycznych postawiła dracenę przy recepcji czy szalonej akcji kupowania kanapek 🤪 bo nowy pan kanapka będzie, hehe będzie się działo 😜

  6. LinkedIn jest po to, żeby mieć swoje CV na widoku. Jakiekolwiek interakcje poza postami w stylu nowy certyfikat albo wpis na blogu technologicznym są mocno niewskazane.

  7. Mnie totalnie nie jara idea tego portalu. Sztuczny networking z obcymi ludźmi, presja, żeby szukać byłych współpracowników i aktualizować ciagle profil w byłych pracodawców i jakieś wyżebrane polecenia bez wartości, żeby ktoś cię mógł odnaleźć po hasztagach. Czaje ze to może być wygodne ale mnie naprawdę cała ta kultura przeraża i pewnie dlatego nie mogę znaleźć pracy od pół roku :p

  8. ja czasami odwiedzam bo mam jakieś tendencje masochistyczne chyba. Lubie chwile popatrzeć na to gówno. Jeszcze jest to całe hrejterzy to w życiu takiego cringu nei widziałem.

  9. OK. Pytanie, po co czytasz LinkedIn?
    Mam tam konto żeby pisali do mnie rekruterzy z ofertami. Nic więcej. Działa, dostałem podwyżkę bo miałem kontr ofertę z linkedin.
    Do kontaktów dodaje ludzi z mojej branży. Na przykład, znajomy odszedł z działu w Kairze. Cyk do kontaktów na LinkedIN.

  10. Linkedin jest spoko. Piszą do mnie panienki lat dwadzieściaparę, że strasznie mnie chcą (zatrudnić), nie mogą się doczekać rozmowy (rekrutacyjnej) i uważają, że nigdy nie widziały nikogo lepszego (na oferowane stanowisko). To jak jakiś alternatywny Tinder, od początku wiadomo, że się nie dasz, ale jak fajnie pompuje ego. 😀

  11. LinkedIn jest po to żeby przy negocjacji stawki podczas rozmowy rocznej wiedział ile Ci da konkurencja.

    Nie spełnia innej roli 😉

  12. Oj uwierz że aż za bardzo. Tak się potoczyło że robię zdalnie rekrutację i “pracuje” na linkedinie, przez co muszę obserwować innych rekruterów i HRowców żeby poszerzać listę i zasięgi. Motywacyjne wysrywy i tanie hasła są na porządku dziennym. Już nawet nie mam siły na to patrzeć z przymrużeniem oka. Zdecydowanie powinna być opcja wyciszenia tablicy.

  13. Posty takie jak podałeś dostają masę sharów oraz linkedinowych jaków. Z kolei jak wrzucasz CV kolegi z podpisem “przez sytuację polityczną w UA/BY mój kolega Vladislav X lost his job, here’s his resume, he’s specializes in X but can also do Y and Z, blah blah blah” to dostaniesz może kilka polubień i podań dalej.

  14. Nie widzimy tego g… Bo nie interesuje nas ono. Naprawdę masz za dużo wolnego czasu? Na linked in zakładasz sensownie opracowany profil i zaglądasz tam tylko wtedy kiedy szukasz pracy, kontaktu biznesowego, pracownika. Koniec.

  15. LinkedIn nie sluzy do przegladania – LinkedIn sie odwiedza co te poltora roku zeby odswiezyc profil i spojrzec z jak wysokimi widelkami do Ciebie pisza.

  16. Trochę taki kościół dla ludzi z kultu zapierdalania. Bo łatwiej poświęcić się pracy, zostać pracoholikiem i myśleć że pokazywanie tych wszystkich sukcesów na LinkedInie to wartościowe życie.

  17. Z żelaza nie robi się igieł, sprężyn, a i z podkowami nie jestem do końca pewien. Ale od technologii pewnie ma ludzi, a on jest od uśmiechania się do zdjęć i uścisków dłoni.

  18. I wtedy akurat, gdy ten z tą kartą kupował tę kawę, na światłach koło starbunia stał autobus miejski. Kierowca wszystko widział przez okno. Wstał zza kierownicy i zaczął klaskać. A za nim cały autobus. I ludzie z całej dzielnicy, którzy przekazywali sobie tę piękną historię z ust do ust. Truestory.

  19. Ja tam lubię sobie looknac 2-3 razy w tyg na walla na linkedin: na codzień zastanawiam się czy w przyszłym miesiacu będę płacić za sztrum kocimi bobkami z kuwet i wtedy cyk wlaczam ta bańkę odklejenia, lawirując między historiami o 16 latkach co na garażu u śwagra zmontowały jakiś automobil napędzany marzeniami i złudnym nadziejami, motywacyjne gadki z dupy, wielkie posty o etyce pracy/ w życiu/ ekologia chuje muje, gdzie autorzy odchodzą od kompa żeby spalić plastik w piecu lub by zaproponować kolejna ofertę 2k za prace programisty juniora z wymaganiami jak dla seniora z min 3 różnych technologii i nie dlatego bo Janusz szef nie dał innej stawki,ale dlatego bo chciał się popisać ze zwerbuje jelenia za miskę ryżu…

    Wtedy czuje ze moje życie jest takie proste i pozbawione dram 🙂

  20. “LinkedIn influencers” czy jak ja to lubię nazywac “fake gurus” to jedno wielkie gówno.. ale KOCHAM TO! Powiem ci dlaczego za moment.

    Największy problem?

    Mentalne kurwy kradnące posty od kogoś innego, wstawiające je na własnych profilach tak że jest napisane że to “oni” doświadczyli takiej sytuacji.

    Kłamstwa pisane przez ludzi na najwyższych stanowiskach, statystyki wyciągnięte z dupy…

    Dopiero co w piątek, jedna z menadżerek HR, która zarządza dużym zespołem napisała ” Czy wiesz że 80% ludzi przyjmujących kontroferty porzuci pracę w przeciągu 6 miesięcy?”. Napisałam komentarz “Hej, możemy się dowiedzieć skąd takie liczby? Proszę podaj link” oraz mój kolega polubił mój komentarz i także napisał “Także bardzo chętnie się zapoznam z badaniem”

    Zablokowała nas XD

    Dlaczego to jest chujowe – wiadomo. Była profesjonalna strona, a stał się LinkedIn po prostu kolejną siecią społecznościową i tyle.

    Dlaczego to jest dobre?

    Bo widzisz to gówno od razu, zaraz przy prawdziwym imieniu, nazwisku i sam możesz zablokować debili, którzy się eliminują. A jeżeli było coś wystarczająco chujowego (np. nasza rekruterka dostała DMy z małym fiutkiem jakiegoś oblecha)… wystarczy kilka kliknięć, aby sprawdzić gdzie typ pracuje i przesłać info dalej do CEO i całego działu HR – i już typ nie pracuje bo “Nasza firma nie popiera działań pracownika XYZ, które miały miejsce. Dana osoba nie jest już pracownikiem XYZ”. Poezja.

    Jako rekruter – kocham to! Nie ma nic łatwiejszego niż kandydat który aplikował na ofertę pracy i niby przeszedł dalej bo dobre skille, a w aktywności jakieś ogólnie-fobiczne gówno, które powinno zostać na facebooku, a najlepiej to nigdzie. Aktywność to coś co też przeglądamy. Dla firmy pracownicy to coś co można wymienić, a szybko się można przejechać, nawet jeżeli ktoś pracuje dla siebie. Zatem należy uważać co się pisze i wstawia na portalu gdzie stawiasz swoje życie zawodowe pod znakiem zapytania.

  21. To zależy od ludzi i firm, z którymi jesteś zlinkowany. Sam jetem raczej bliżej typu LION, ale z takim chłamem się nie spotkałem. Może mam za mało sprzedawców i kołczów w kontaktach (ok. 5500 głów). 🤪

  22. Ostatnio przeczytałem na Ln o Pani, która opisała swoje “projektowe podejście do nowotworu” wraz z rozpisywaniem w kalendarzu deadlinów.

  23. W 2017 odeszlam z Facebooka i innych sociali bo juz mialam dosc tego ohydnego trendu pompowania jakiejs chorej iluzji siebie. Zostawilam sobie tylko Linkedin, bo praca, bo kontakty, bo IT, bo lenistwo. Ale teraz to juz nie mam gdzie uciekac, serio.

    Czekam az bedzie trend #motivationalstory na r/Polsce na reddicie to wypierdalam pod kamien juz na zawsze

  24. To motywacyjne pieprzenie o niczym jest dla mnie jednym z dziwniejszych i głupszych trendów ostatniej dekady. Patrząc na moich rodziców, którzy całe życie pracowali uczciwie, mogę powiedzieć że po latach “dorobili” się głównie problemów ze zdrowiem. Zarobki w tym kraju są niewspółmierne do kosztów życia, chociaż i tak jest lepiej niż te 20 lat temu. Wtedy robiąc legalnie na etacie można było sobie jedynie wegetować, z nikłą nadzieją na lepsze jutro.

    Ja to widzę tak, są generalnie dwie drogi do zdobycia dobrych pieniędzy – w tym lepszym przypadku jesteś urodzony w bogatej rodzinie, możesz sobie iść na dobre studia z przyszłością, a starsi chętnie łożą kasę na edukację, i nawet pomogą znaleźć pierwszą posadę w fajnej firmie kogoś z rodziny/znajomego. Masz czas i środki na rozwijanie się i pniesz się po szczeblach kariery.

    Jeśli nie pochodzisz z “dobrego domu”, to trzeba liczyć tylko na siebie – wyrobić się towarzysko, zdobyć kontakty, znajomości, mieć oczy dookoła głowy i jak będzie okazja do zarobku to nie wahać się i korzystać. Wtedy prędzej czy później pieniądz przyjdzie. Trzeba się spiąć i sobie w życiu poradzić, innej drogi nie ma.

    Oczywiście, są tacy którzy robią zaoczne pracując po 12h za minimalną i jeszcze dokształcając się po nocach, ale to jakiś nikły procent populacji. Pewnie, że tak można ale kiedy w takim razie jest czas na życie, rodzinę, odpoczynek? Na dłuższą metę tak się nie da żyć, bo człowiek się zajedzie na śmierć.

  25. Juz te motywacyjne pierdy po mnie spływają, ale tej, czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć, co ludziom w marketingu/entrepreneurship odjebało z tymi… piktogramami w postach? Zakładają, że odbiorcami są ludzie niepiśmienni, którzy bez rysunku kawy nie zrozumieją, o co chodzi? Znałam taką, która firmowe posty na fejsie ozdabiała takimi wykrzyknikami w kolorowych kwadratach, palcami wskazujacymi i tarczami strzelniczymi xD czekałam, aż kiedyś jej się palec omsknie i wstawi emotkę z środkowym palcem tbh

Leave a Reply