Gwarancja zatrudnienia w czasach polikryzysu

1 comment
  1. Gwarancje zatrudnienia to moga postulowac tylko głąby nie żyjące świadomie w latach 90. Pamietacie ile przepychanek ze zwiazkami zawodowymi nad tym, zeby zaklad kupiony przez inwestora zagranicznego utrzymał gwarancje zatrudnienia? I jak to było głównym czynnikiem który odstraszał prowadząc do upadku całego zakladu i biedy wszystkich jego pracowników? No właśnie.

    Nie dziwi mnie ni cholery że to rozwiązanie jest “rozważane w świecie akademickim”, bo żaden praktyk nie jest tak głupi. No, przynajmniej
    dopóki nie dostanie gwarancji przychodu…

    A jesli dostanie gwarancje przychodu, to znaczy ze rozdawnictwo koronawirusowe nikogo niczego nie nauczyło. To jest zabawne swoją drogą jak wszyscy zdają się dziś psioczyc na wolny rynek, ale nikt nie chce dac dojsc do glosu podstawowemu wolnorynkowemu mechanizmowi, bez którego cała idea wolnego rynku nie na prawa działać – złe i slabe firmy muszą upadac. Slabi pracownicy muszą byc zwalniani. Koszty muszą być sprawdzane i cięte, jeśli nie mają sensu. Libek wam mowi, ze placze przedsiebiorcow o doplaty trzeba ignorować tak samo jak płacze o doplaty pracowników – inaczej znowu wywalimy miliardy na to zeby ratować nieefektywne galezie gospodarki (jak biura podrozy w czasach pandemii).

Leave a Reply