“Przestajemy bać się ludzi, z których się śmiejemy. Każdy dyktator zakazuje śmiania się z siebie”

5 comments
  1. “Wydaje mi się, że sednem komedii jest obrażanie, że komedia musi mieć potencjał bycia obraźliwą. I nie można komików pozbawiać tej możliwości. Każdy żart jest opowiedziany czyimś kosztem. To jest definicja żartu. Coś, ktoś lub jakaś idea musi zostać bezlitośnie wyśmiana”

  2. Czy ja wiem. Cisne beke z Kadyrowa i jego tiktokowych batalionow ale raczej wolałbym nie znalezc się w jego piwnicy

  3. Zgadzam się, że komedia często buduje się na obrażaniu kogoś i czegoś.

    Natomiast z tymi dyktatorami to kulą w płot. Sam Putin używał tego argumentu czasem na oskarżenia zagranicznych dziennikarzy, że jest tyranem. Mówił wtedy, że tyran nie pozwala się z siebie śmiać ,a on to nawet lubi. Chavez był znany z tego, że sam podsycał ten klimat, lubił się z siebie śmiać i śmiał się publicznie z żartów o sobie.

  4. W dobie Internetu satyra jest absolutną kpiną w stosunku do władz autorytarnych. Jakaś grupa ludzi przedstawia absurd władzy i obraca go w żart, hehe fajnie, ludzie, którzy już to wiedzą się śmieją i przytakują do lustra.

    A oprawcy? Praktykują faktycznie skuteczną politykę propagandy ze środków i przekazu publicznego, do cna przepełniona nienawiścią i oskarżycielstwem, przy czym taka satyra, nieważne jak cięta i celna, może co najwyżej pomóc komuś konia zwalić z samozadowolenia.

Leave a Reply