
Hej. Jest coś, co mnie gnębi i smuci. Nie znam kompletnie języków obcych. Boję się, że przez to mnie ludzie uznają za prostaka, albo, że jestem niedokształcony, lub że jestem poniżej przeciętnej. Co o tym sądzicie?
Nie mówię żadnym językiem poza angielskim. Powiedziałbym, że angielski opanowałem gdzieś mniej więcej na poziomie B1. Maturę z rozszerzenia napisałem na 100%; oglądam w tym języku filmy, używam go w trakcie grania w gry komputerowe, przeczytałem też kilka powieści (m.in. “Władcę Pierścieni” i pierwszą część “Pieśni Lodu i Ognia”, a także bodajże “Gay Science” Nietzschego; właśnie czytam pewną książkę o I wojnie światowej), więc powiedziałbym, że w jakimś podstawowym stopniu ten język opanowałem.
To mnie jednak nie pociesza, bo przecież w 2022 95+% Polaków mówi płynnie po angielsku.
Czy jestem prostakiem, bo nie znam języków obcych?
Mam 20 lat – czy sądzicie, że jest jeszcze szansa, aby to poprawić? Czy to wstyd nie mówić językami obcymi?
Nie śmiejcie się, ale jestem dużym fanem filmu “the Godfather” z 1972 i jego kontynuacji, “The Godfather Part 2” z 1974 roku. Te filmy opowiadają o losach włoskiej mafii w Stanach Zjednoczonych, więc mają one wiele kwestii po włosku ([na przykład w tej scenie](https://m.youtube.com/watch?v=Ad_i_MK2UjQ&t=105s)). W związku z tym postanowiłem się nauczyć włoskiego. Czy to za późno/bez sensu próbować teraz, jeżeli nie dałem rady w gimnazjum/liceum?
Czy uznalibyście mnie za prostaka? Czy to wielka ujma?
Czy ktokolwiek z was był w podobnej sytuacji i dał radę się nauczyć języka obcego?
Chciałbym usłyszeć jakieś rady. Czy Duolingo byłoby dobrem punktem wyjścia do nauki włoskiego? Czy to realne, aby opanować język obcy po opuszczeniu szkoły?
Ciekaw jestem, co o tym myślicie.
17 comments
Stary, jak ci to tak przeszkadza to rusz dupę i się naucz. Nie popadaj w gdybanie i gdybymtylkomiałczas-anie.
>Czy to realne, aby opanować język obcy po opuszczeniu szkoły?
Ano.
>Nie znam kompletnie języków obcych.
vs
>Nie mówię żadnym językiem poza angielskim.
Lol. Go home OP, you are drunk.
Pomijając fakt, że pierwsza połowa postu brzmi jak humble brag, to nigdy nie jest za późno na naukę języka. Z tego co słyszałem to duolingo jest raczej średnie do nauki, ale dobre do wyrobienia sobie nawyku uczenia się. Fajnie od tego zacząć, żeby ci sowa przypominała, że dzisiaj nic nie zrobiłeś, ale stosunkowo szybko warto wprowadzić jakieś dodatkowe materiały w postaci np. podręczników.
> 95%+ polaków mówi płynnie po angielsku
Źródło: IDzD
Chłopie, jak uważasz, że fajnie byłoby poznać nowe języki to do nauki, a nie użalania się nad sobą. Czy teraz, czy za lat 40 nigdy nie jest za późno.
Prostak to przynajmniej dla mnie ktoś, kto się nie umie zachować wśród ludzi, rzuca żenuhące teksty, jest seksistą czy inne takie cuda. Nie jeden prostak jest szanowanym doktorem czy profesurem, a mimo tego prostakiem
Prostactwo jest cechą charakteru a nie umiejętności.
Jeśli Ci przeszkadza brak znajomości języków, to siadaj do nauki. Metodologie (największych języków) są tak rozwinięte, że wiek praktycznie nie ma znaczenia.
Prędzej stwierdziłbym że 95%+ polaków nie posługuje się nawet polskim w akceptowalnym stopniu, ale to już może być przesada.
Ale nieduża.
Pozwolę się wypowiedzieć jako ktoś mocno jebnięty na punkcie języków obcych.
>Nie znam kompletnie języków obcych. Boję się, że przez to mnie ludzie uznają za prostaka, albo, że jestem niedokształcony, lub że jestem poniżej przeciętnej. Co o tym sądzicie?
Nieznajomość języków obcych nie stawia cię na równi z prostakiem. Prostak to ktoś chamski, niekulturalny. Można znać języki obce i być prostakiem. Można nie znać języków obcych i być normalnym i miłym człowiekiem.
Według mnie osoby, które nie znają języków obcych mają mocno ograniczone horyzonty, ale to by było na tyle. Nie muszą czuć potrzeby uczenia się ich. Ja na przykład nie mam prawa jazdy, bo go na razie nie potrzebuję (jak będę potrzebował, to sobie zrobię), ale w tym przypadku rzeczywiście ludzie patrzą na mnie jak na jakiegoś gorszego, tym bardziej, że jestem facetem (no bo jak to tak facet może nie mieć prawa jazdy?!).
>Nie mówię żadnym językiem poza angielskim. Powiedziałbym, że angielski opanowałem gdzieś mniej więcej na poziomie B1. Maturę z rozszerzenia napisałem na 100%
Mówi się, że matura rozszerzona z angielskiego jest mniej więcej na poziomie B2, a B1 to poziom matury podstawowej. Coś mi się wydaje, że deprecjonujesz swoje możliwości.
>To mnie jednak nie pociesza, bo przecież w 2022 95+% Polaków mówi płynnie po angielsku.
Sranie w banie. My nie Szwedzi czy Holendrzy. “Płynnie po angielsku” oznacza to, że jak cię zagada ktoś po angielsku na mieście to bez zastanowienia jesteś w stanie rozmawiać i się nie zacinać. Moim zdaniem nawet połowa polskiego społeczeństwa nie jest na takim poziomie, ale trzeba byłoby zobaczyć jakieś konkretne badania.
>Czy jestem prostakiem, bo nie znam języków obcych?
Jeszcze raz: nie.
>Czy to wstyd nie mówić językami obcymi?
Zależy od osoby. Jeśli czujesz wstyd, to coś z tym zrób. Wiele osób ma na to wyjebane.
HOWEVER wkurwia mnie, że często jest na odwrót: może raptem parę osób było pod wrażeniem, że interesuję się nauką języków obcych, bo zdecydowana większość reaguje w sposób “ale po co ci to? angielski ci nie wystarcza?” albo “lol, dziwny jesteś, że się takiego języka uczysz”. Nosz kurwa.
>Czy to za późno/bez sensu próbować teraz, jeżeli nie dałem rady w gimnazjum/liceum?
Wkurwia mnie takie nastawienie. Nie, nie jest za późno i nie jest to bez sensu. Czy ktoś kto ma 40 lat i nigdy nie był w związku już jest skończony pod tym względem i jest za późno na szukanie drugiej połówki? NIE. Nigdy nie jest za późno. W przypadku języków jest tak samo. Nie mówiąc już o tym, że w szkole to gówno się nauczysz.
>Czy uznalibyście mnie za prostaka? Czy to wielka ujma?
Jeszcze raz: nie.
>Czy ktokolwiek z was był w podobnej sytuacji i dał radę się nauczyć języka obcego?
Nie byłem w takiej sytuacji, bo od podstawówki uwielbiałem języki (i byłem wyśmiewany za to), do zakończenia liceum miałem epizody z nauką w sumie pięciu języków poza trzema, których uczyłem się w szkole (angielski, niemiecki, łacina). Gdybym miał więcej czasu na studiach, znałbym w tej chwili dobrze trzy języki zamiast tylko jednego.
>Czy Duolingo byłoby dobrem punktem wyjścia do nauki włoskiego?
Na sam początek? Może i tak. Ja jednak proponowałbym bardzo dobre podręczniki, a do włoskiego mam akurat około 100 różnych podręczników, bo mnie pojebało. Jeśli jesteś zainteresowany nauką włoskiego, odpowiem na wszelkie pytania, jeśli jakieś masz.
>Czy to realne, aby opanować język obcy po opuszczeniu szkoły?
Jest bardziej prawdopodobne, że nauczysz się języka obcego jako dorosły niż w szkole. Nauka języków obcych w szkole to gówno. Znam/znałem sporo osób, które tak jak ja uczyły się niemieckiego w szkole przez 9 lat, ale nie sądzę, że połowa z nich byłaby w stanie się przedstawić po niemiecku albo spytać się o godzinę.
Chwalisz się czy żalisz bo już nie wiem?
> Powiedziałbym, że angielski opanowałem gdzieś mniej więcej na poziomie B1. Maturę z rozszerzenia napisałem na 100%; oglądam w tym języku filmy, używam go w trakcie grania w gry komputerowe, przeczytałem też kilka powieści (m.in. “Władcę Pierścieni” i pierwszą część “Pieśni Lodu i Ognia”, a także bodajże “Gay Science” Nietzschego; właśnie czytam pewną książkę o I wojnie światowej), więc powiedziałbym, że w jakimś podstawowym stopniu ten język opanowałem.
>To mnie jednak nie pociesza, bo przecież w 2022 95+% Polaków mówi płynnie po angielsku.
OP-ie, bandyto, jak uważasz, że ponad 95% Polaków mówi znacząco lepiej po angielsku niż ktoś, kto dostał 100% z matury rozszerzonej, to weź sobie zobacz, jak wyglądają [siatki centylowe](https://cke.gov.pl/images/_EGZAMIN_MATURALNY_OD_2015/Informacje_o_wynikach/2022/20220705%20Wst%C4%99pne%20informacje%20EM22%20CENTYLE.pdf). Podpowiedź: wśród licealistów, którzy zdecydowali się napisać maturę rozszerzoną z języka angielskiego (co już jest silnym wskaźnikiem pozytywnym — kto uważa, że nie umie, ten nie pisze), piąty centyl (tzn. „około 95% napisało lepiej”) to 16% wynik.
Poza tym, jak zdolność do czytania powieści, grania w gry, oglądania filmów w jakimś języku to jest dopiero „jakiś podstawowy stopień”… to czym jest płynność, którą niby te ponad 95% Polaków miałoby posiąść? Pisaniem poezji?
Nie każdy musi być poliglotą. Z własnego doświadczenia wiem, że zależy jakiego języka się uczysz. Na świecie jest blisko 7 000 różnych języków nie wliczając w to dialektów, trzeba po prostu znaleźć ten, który nam lepiej wchodzi.
Mój ojciec zaczął się ostatnio uczyć hiszpańskiego na Duolingo i całkiem nieźle mu to idzie. Mało kto po skończeniu szkoły średniej mówi płynnie w więcej niż jednym obcym języku, moim zdaniem edukacja w tym zakresie pozostawia wiele do życzenia. Ludzie w większości uczą się po to, żeby zaliczyć przedmiot a nie nauczyć się języka, nauczycieli którzy potrafią przekazać wiedzę też brakuje. Ja kończyłam liceum ze sporym urazem do angielskiego i z przekonaniem, że nie potrafię uczyć się języków obcych. Teraz kończę drugą filologię i wiąże swoją przyszłość z pracą tłumacza.
Mając 20 lat ma się jeszcze sporo czasu, żeby nauczyć się języków obcych. Skoro mój 56 letni ojciec jest w stanie zacząć mówić po hiszpańsku po dwóch miesiącach nauki to młodsze osoby też dadzą radę.
A to jakimi i iloma językami ktoś się posługuje nie jest wyznaczeniem prostactwa. Pragnę zauważyć, że spora część “Polaków” nie jest w stanie w pełni posługiwać się polskim, ale za to chcą śmigać w innych językach.
W kwestii nauki języka obcego innego, niż angielski, polecam zadać sobie dwa pytania:
* czy potrzebuję znać język X (np. w pracy albo z powodu emigracji)?
* czy nauka języka X sprawia mi satysfakcję?
Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś *tak*, to nauka danego języka może być dla Ciebie dobym pomysłem. W przeciwnym razie – po co? Na pewno masz inne zainteresowania, nauka języków nie musi być jednym z nich ani nikt tego od Ciebie nie wymaga.
Prostakiem jest raczej osoba, której się wydaje, że zna polski, a tak naprawdę zna język obcy i trochę polski, taki uliczno-sklepowy, więc ten polski próbuje zmieniać, bo coś jej w nim brakuje. Wiele nowych feminatywów to dobry przykład, prostaczki je wymyślające nawet nie znają istniejących od 100 lat odpowiedników. Albo osoby tworzące fonetyczne odpowiedniki słów angielskich bez sprawdzenia, czy takiej pisowni nie było kiedyś w języku polskim i w co się zmieniła.
A języki obce owszem, trzeba znać, dla wygody i dla zdrowia, bo już dwa zapobiegają rozwojowi alzheimera.
Nie, zwłaszcza, że różni ludzie mają różnego poziomu predyspozycje to nauki języków
95%+ w Polsce mówi płynnie po angielsku? Nie pij tyle. Imo to ten post wygląda jak kiepski bait/próba pochwalenia się że czytasz Nietzschego.
35-40%, nie 95%, powyżej 40 r.ż. niewiele umie
> To mnie jednak nie pociesza, bo przecież w 2022 95+% Polaków mówi płynnie po angielsku.
Nie wmawiaj sobie tego typu kompleksów. Raz, że mniej nim operuje niż ci się wydaje (około 30-35%), dwa że gówno a nie płynnie.
Pracuję w IT, u nas w teorii angielski jest prawie niezbedny na co dzień – dokumentacja, narzędzia, kontakt z klientami itd – a i tak u większości kuleje na poziomie komunikatywnym (i nie bardziej).
Zresztą ogarnij jak wyglądają rankingi w ogólnopolskich olimpiadach językowych a jak poziom zadań.
> Czy jestem prostakiem, bo nie znam języków obcych?
Jak nie znasz jak potrafisz swobodnie w nim czytać? Trochę więcej nacisku i nadrobisz.
> Mam 20 lat – czy sądzicie, że jest jeszcze szansa, aby to poprawić?
Jest wola, to jest możliwość.
> Czy to wstyd nie mówić językami obcymi?
Trochę, ale przede wszystkim – to ograniczenie. Angielski to nowa łacina, w sensie że stanowi globalny lingua franca – łatwiej dogadać się w nim z obcokrajowcami nawet jeżeli nie jest to język rodzimy żadnej ze stron.
> W związku z tym postanowiłem się nauczyć włoskiego. Czy to za późno/bez sensu próbować teraz, jeżeli nie dałem rady w gimnazjum/liceum?
Nie jest za późno, ale zastanów się jak bardzo przydatny będzie dla ciebie włoski, bo uczenie się języka z którego nie będziesz korzystać to trochę marnowanie czasu – im mniej go używasz tym szybciej stracisz płynność.
Ale matura rozszerzona z angielskiego to chyba B2 jest