
Newsweek to tabloid jak Fakt czy Super Express, tyle że wydawany cotygodniowo, stare, nie znałem. Ale do dzieła:
[https://obserwatorgospodarczy.pl/2022/08/04/newsweek-polska-pisze-o-bankructwie-przy-okazji-klamiac/](https://obserwatorgospodarczy.pl/2022/08/04/newsweek-polska-pisze-o-bankructwie-przy-okazji-klamiac/)
**Newsweek Polska pisze o bankructwie, przy okazji kłamiąc**
W środę na swojej stronie Newsweek Polska opublikował artykuł zatytułowany „Polska właśnie bankrutuje. „Kto powie wyborcom, że czeka nas bezrobocie, bieda i gwałtowne obniżenie poziomu życia?”” autorstwa Jakuba Bierzyńskiego. Co zaskakujące tekst ten, przynajmniej na Twitterze, spotkał się ze sporym uznaniem, mimo tego, że są w nim manipulacje, półprawdy, a nawet zwykłe kłamstwa. Ze względu na to, że jego autor w nim powiela wiele mitów, postanowiłem się tym tekstem zająć. Przy czym pominę rozważania Bierzyńskiego o spirali płacowo-cenowej, gdyż swego czasu tą kwestią zajął się mój redakcyjny kolega tutaj: Co napędza inflację w Polsce? Wiele wskazuje na spiralę marżowo-cenową \[RAPORT OG\].
Redaktor Newsweek Polska pisze o antyrodzinnym programie 500+, zaprzeczając sam sobie
Artykuł zaczyna się niczym dobry thriller. Redaktor Newsweek Polska twierdzi, iż:
​
>PiS wygrało wybory programem 500+. Genialnym w swojej prostocie i wyjątkowo szkodliwym społecznie.
Faktycznie trzeba przyznać, że wspomniany program zapewnił partii Prawo i Sprawiedliwość zwycięstwo w wyborach mających miejsce w 2019 roku, o czym szerzej pisaliśmy tutaj: PiS wygrało wybory w 2019 roku dzięki programowi 500+ \[BADANIE\]. Jednakże, jak wielkie szkody spowodował ten program, iż autor odważył się go określić wyjątkowo szkodliwym społecznie.
Otóż jak wskazuje Bierzyński:
​
>Skutki są antyrodzinne. Liczba urodzeń w Polsce spadła do historycznego minimum.
Co prawda w tym miejscu nie podaje żadnego badania, potwierdzającego jego dosyć ekstrawagancką tezę, ale linkuje do wywiadu przeprowadzonego przez Karolinę Rogaską z socjolożką i demografką dr Moniką Mynarską. Ta w nim faktycznie wypowiada się o 500+, ale w sposób zupełnie przeczący tezie autora (sic!). Jak twierdzi Monika Mynarska:
Program 500+ nie miał prawa zadziałać spektakularnie, jeśli chodzi o demografię. Doświadczenia innych krajów pokazują, że takie zastrzyki gotówki dają efekt na przestrzeni pierwszych dwóch lat, a potem wszystko wraca do normy. To zachęca tylko te pary, które i tak zastanawiały się już nad posiadaniem dziecka. I dokładnie tak to wyglądało w Polsce.
Oznacza to, że demografka, na którą powołuje się redaktor Newsweek Polska, nie tylko nie uważa, że program rodzina 500+ nie jest antyrodzinny, ale też wskazuje, że zwiększył on dzietność, choć jedynie w ciągu dwóch lat od jego wprowadzenia.
​
Program rodzinna 500+ od samego początku był programem socjalnym
Po nieprawdziwym stwierdzeniu, że program 500+ ma skutki antyrodzinne, autor postanawia skłamać odnośnie jego celu. Otóż twierdzi on, że:
>W obliczu klęski oficjalna propaganda unika wskazywania pierwotnego celu/ pretekstu dla 500+, nazywając go ”programem socjalnym”.
Otóż od samego początku program 500+ był program socjalnym, mającym nie tylko zwiększyć dzietność, ale również pomóc polskim rodzinom, na co jasno wskazywali politycy PiS. Choćby, jak możemy wyczytać w wywiadzie z 2015 roku, którego udzielił Stanisław Szwed, ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dla WNP:
>Projekt ma dwa cele: przede wszystkim chodzi o zwiększenie dzietności, a w drugiej kolejności o poprawę sytuacji polskich rodzin.
​
Do tego pod tym względem odniósł on znaczne sukcesy. Z symulacji przeprowadzonej przez Michała Brzezińskiego oraz Mateusza Najsztuba wynika, że wprowadzenie programu przyczyniło się do redukcji skrajnego ubóstwa wśród dzieci od 75 do nawet 100 proc.
Sekcję kończy lista skarg i zażaleń
Segment o 500+ kończy lista skarg i zażaleń, że to program polityczny, co ma kupić głosy, że „zasiłki społeczne, czyli pieniądze za nic, do tej pory kojarzyły się z jałmużną i były powodem do wstydu” wcale nie przywracają nikomu godności, że wyborcy PiS w zamian za 500+ sprzedali godność, a tarcze antycovidowe, których wprowadzenie popierał nawet Sławomir Dudek, główny ekonomista fundacji FOR, to była próba ratowania legitymizacji władzy, cokolwiek to znaczy.
Redaktor Newsweek Polska straszy drugą Grecją, nie mając pojęcia o pierwszej
Po tym, jak autor wykazał się nieznajomości programu rodzinna 500+, przechodzi do udowodnienia, że nie ma bladego pojęcia o finansach publicznych. Choć zaczyna się niewinnie, gdyż od stwierdzenia, że Morawiecki wyprowadzona poza budżet znaczne kwoty. Tak ten proces ma miejsce w Polsce i faktycznie przyczynia się on do obniżania przejrzystości finansów publicznych. Jednakże zaraz po tym, redaktor Newsweek Polska pokazuje, iż nierozumie, że proces ten nie jest ani czymś niezwykłym na tle państw UE, ani nie dochodzi do ukrywania długu w stylu greckim. W tekście możemy wyczytać:
Skalę problemu niech zobrazuje fakt, że realny deficyt Polski jest większy niż Grecji w momencie kryzysu. Grecy też długo „drukowali” Unii Europejskiej i sobie samym „inną gazetkę”, karmiąc optymizm fałszywymi statystykami. Ten proceder w Polsce się powtarza. Efekt będzie ten sam.
Jednakże nie na tym polegały greckie oszustwa. Otóż w 2002 roku ten śródziemnomorski kraj, aby ukryć wielkość deficytu finansów publicznych, dokonał operacji walutowej typu swap. Amerykański bank inwestycyjny zamienił dług w dolarach i jenach na taki denominowany w euro, po bardzo zaniżonym kursie. Dzięki temu deficyt wyniósł wtedy jedynie 1,2 proc. PKB. Gdyby do tej operacji nie doszło, osiągnąłby on poziom 5,2 proc. Co warto zaznaczyć, działanie to było niejawne i urzędnicy UE przez długie lata nie mieli pojęcia, że do czegoś takiego w ogóle doszło. Z kolei z polskiego, jak i na przykład niemieckiego (więcej o tym, jak Niemcy wyprowadzają dług do celowych funduszy, pisaliśmy tutaj: Dług publiczny Niemiec: rząd uprawia kreatywną księgowość) wyprowadzania długu do funduszy UE bardzo dobrze zdają sobie sprawę. Eurostat regularnie publikuje dane, w których jest ujęte całkowite zadłużenie polskiego państwa (te statystyki przedstawiliśmy między innymi tutaj: Polski dług publiczny – jest wysoki czy niski? Te wykresy dają odpowiedź).
Nadchodzi bankructwo!!!
Jednakże spokojnie, najlepsze zostawiłem na koniec. Otóż jak możemy wyczytać:
>Źródła finansowania polityki rozdawnictwa gwałtownie się kończą. Polskie państwo jest praktycznie bankrutem. Coraz mniej chętnych do pożyczania pieniędzy. Coraz wyższe prawdopodobieństwo krachu. Coraz wyższe koszty.
To niesamowite, że na łamach jednego z największych, liberalnych tygodników w Polsce, można wypisywać takie niczym niepoparte tezy. Autor pisze, że źródła finansowania się kończą, ale nie tłumaczy, dlaczego tak sądzi. Pisze, że państwo polskie jest praktycznie bankrutem, mimo tego, że agencje ratingowe zdające sobie sprawę z procederu przerzucania długu do funduszów celowych od wielu lat utrzymują rating polski na relatywnie wysokim i stabilnym poziomie. Co więcej, uważa, że jest coraz mniej chętnych do pożyczania rządowi! Jest to o tyle interesujące, że w czerwcu sprzedaż obligacji oszczędnościowych wyniosła aż 14,07 mld złotych. Co warto zaznaczyć, wartość ta jest ponad 2,5 razy wyższa niż w kwietniu 2020 roku, kiedy to ustanowiono nowy rekord sprzedaży obligacji.
Do tego samo straszeniem krachem jest wysoce niepoważne. Niezależnie od tego, czy sięgniemy do prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, czy agencji ratingowych, dojdziemy do tego samego wniosku – polski dług publiczny, bez uwzględnienia dodatkowych funduszy, w najbliższych latach w relacji do PKB będzie spadać, a nie rosnąć. Jak możemy wyczytać choćby w kwietniowym komunikacie agencji Moody’s Investors Service:
W świetle działań rządu zapowiedzianych przed wybuchem konfliktu, takich jak kompleksowe zmiany w systemie podatkowym w ramach „Polskiego Ładu”, oraz przy założeniu dodatkowego wzrostu wydatków w krótkim i długim okresie, takich jak wydatki na uchodźców z Ukrainy i wyższe nakłady na obronność, agencja Moody’s spodziewa się stabilnej relacji długu do PKB na poziomie średnio 55 proc. w latach 2022 i 2023, a następnie stopniowego spadku, ale utrzymania się powyżej 50 proc. co najmniej do 2025 roku.
Słyszeliście kiedyś o rolowaniu długu? Redaktor Newsweek Polska najwidoczniej nie
Słyszeliście kiedyś o rolowaniu długu? W skrócie to stosowana metoda, która polega na tym, że przedsiębiorstwo bądź państwo spłaca dług, zaciągając nowy pożyczki. Co warto zaznaczyć, korzystają z niej podmioty z całego świata. Jednakże, mimo jej popularności, redaktor Newsweek Polska najwidoczniej nigdy o rolowaniu długu nie słyszał. W swoim tekście pisze, iż:
>Odsetki od tego gigantycznego długu to 70 mld zł w 2023 r. Spłacane będą z… kolejnych pożyczek. Tak dług nakręca nowe długi.
Te trzy zdanie moim zdaniem zdają się najlepiej podsumowywać cały wątek związany z długiem. Jakub Bierzyński, który straszy bankructwem, radzi, jak poradzić sobie z kryzysem w Polsce, jak zmniejszyć inflację nie zdaje sobie nawet sprawy, że rolowanie długu jest czymś absolutnie rutynowym na całym świecie od dekad!
Podsumowanie
Podsumowując, jestem pod wrażeniem. Pod wrażeniem tego, że jeden z największych liberalnych tygodników w Polsce, wypuścił tak niemerytoryczny, tak pełny półprawd, kłamstw i manipulacji artykuł, a mnóstwo ludzi na platformach społecznościowych zgodziło się z wysnutymi z palca tezami autora.
10 comments
> Do tego pod tym względem odniósł on znaczne sukcesy. Z symulacji przeprowadzonej przez Michała Brzezińskiego oraz Mateusza Najsztuba wynika, że wprowadzenie programu przyczyniło się do redukcji skrajnego ubóstwa wśród dzieci od 75 do nawet 100 proc.
Tutaj koncertowa manipulacja. Brzeziński i Najsztub przeprowadzili w 2017 roku *symulację* wpływu tego programu na ubóstwo. Ta symulacja rozbiegła się jednak z realiami, jak wskazuje raport opublikowany dwa lata później, którego nota bene współautorami są także wymienieni Brzeziński i Najsztub. [link](https://ibs.org.pl/publications/rodzina-500-ocena-programu-i-propozycje-zmian/) Realny spadek ubóstwa dzieci to nie 75-100%, tylko 41%.
> Doświadczenia innych krajów pokazują, że takie zastrzyki gotówki dają efekt na przestrzeni pierwszych dwóch lat, a potem wszystko wraca do normy.
Współczynnik TFR zwiększył się na przestrzeni pięciu lat i dopiero teraz jest taki jak sprzed wprowadzenia 500+.
> Otóż od samego początku program 500+ był program socjalnym, mającym nie tylko zwiększyć dzietność, ale również pomóc polskim rodzinom, na co jasno wskazywali politycy PiS.
Z tym wskazywaniem przez polityków PiS to bym się nie zapędzał. Według ustawy jest to program socjalny, ale są wypowiedzi polityków PiS mówiące, że to program demograficzny. Oni powiedzą wszystko co akurat im będzie pasowało.
Dobrze że ktoś bije na alarm póki sytuacja nie jest jeszcze tragiczna. A tak 500+ świetnie działa, PiS sobie kupił bezkarność i mogą robić wał za wałem. A ich recepta na każdy kryzys do rozdawanie kasy, no na pewno czeka nas z nimi świetlana przyszłość ><
>Podsumowując, jestem pod wrażeniem. Pod wrażeniem tego, że jeden z największych liberalnych tygodników w Polsce, wypuścił tak niemerytoryczny, tak pełny półprawd, kłamstw i manipulacji artykuł, a mnóstwo ludzi na platformach społecznościowych zgodziło się z wysnutymi z palca tezami autora.
Ja nie jestem pod wrażeniem. Dzień jak co dzień. Ktoś by może myślał, że Lis zniknie z Lisweeka i nagle jak za dotknięciem magicznej różdżki Newsweek zmieni się z taniej propagandówki w rzetelne, ambitne medium?
Bierzyński to jest ewenement w ogóle, jakby ktoś nie wiedział – to jest człowiek, który w dużej mierze odpowiadał za opracowanie programu .Nowoczesnej Petru i przyczynił się do jej wypromowania. A potem zrobił to samo z… “Wiosną” Biedronia. Na końcu odszedł, bo miał nadzieję, że Wiosna dołączy do PO i wkurwił się, jak się okazało, ze Wiosna koniec końców skręciła w znienawidzony mu, lewicowy kierunek kumając się z Razemkami i SLD. Co do spazmów na temat 500+, też zero zdziwienia. Bierzyński od lat atakował wszelkie transfery socjalne z całą mocą, poczytajcie wywiady z nim sprzed miesięcy czy lat.
Co do bankructwa, to już po samym tytule wiadomo było, że będzie gęste leciało, że studzienki pozapycha, bo jak czytam wnioski z przeróżnych badań i komentarze ekonomistów, od miesięcy to zgadzają się raczej, że jakkolwiek Polska ma obecnie 1001 problemów, to stabilność finansowa absolutnie nie jest jednym z nich, finanse mamy akurat bardzo stabilne i statystycznie lepsze niż średnia w UE, nawet wliczając te “poukrywane w funduszach” elementy, które tak naprawdę nie są wcale poukrywane – tzn. są ale na nasz własny użytek wewnętrzny, bo do Unii i tak są raportowane, co oznacza, że jakkolwiek chujowo to nie jest rozwiązane, to w praktyce i tak mamy pełne dane, po prostu od kogo innego.
Ale uczciwie muszę przyznać, że sub mnie pozytywnie rozczarował, co się zdarza w miarę często, bo co prawda najwyżej punktowana nitka komentarza była w tonie “hahaha dobrze wam tak pisowscy wyborcy, żryjcie gruz, bo wam się należy łehehe” to już kilka następnych punktowało demagodię tego pseudo artykułu.
Bardzo dobrze i merytorycznie napisane. Cieszę się że to wytłumaczyłeś 🙂
>**CZEŚĆ I. ZAGADNIENIA OGÓLNE**
>Celem projektowanej ustawy jest przede wszystkim pomoc finansowa kierowana
do rodzin wychowujących dzieci. Rodziny wychowujące potomstwo będą mogły otrzymać
nowe świadczenie wychowawcze. Świadczenie skierowane będzie do rodzin wychowujących
dzieci do 18. roku życia. Proponowane rozwiązanie ma zmniejszyć obciążenia finansowe
rodzin związane z wychowywaniem dzieci, a tym samym zachęcać do podejmowania decyzji
o posiadaniu większej liczby dzieci.
Także jak najbardziej poprawienie demografii również było celem programu.
EDIT: btw. pozdrowienia dla /u/wokolis za stworzenie sobie “safe space”
Libkowa gazeta powtarza przekaz FORu. Nie, no. Absolutny szok! To ta gazetka. której niedawny naczelny nazywał Sandersa komunistą? SZOK! I ci ludzie później plują później na całą resztę, że “nie rozumieją ekonomii”, a sami nie ogarniają jak państwa (państwa, a nie państwo 1 sztuka!) operują długiem. O spojrzeniu na dane Eurostatu, prognoz KE czy bieżących ocen agencji ratingowych to też nie słyszeli. Jeszcze by wyszło, że tej drugiej Grecjo-Wenezueli nie będzie mimo, że durnie typu Gadomski ogłaszają to od zawsze.
>> Odsetki od tego gigantycznego długu to 70 mld zł w 2023 r. Spłacane będą z… kolejnych pożyczek. Tak dług nakręca nowe długi.
>Te trzy zdanie moim zdaniem zdają się najlepiej podsumowywać cały wątek związany z długiem
A zauważyłeś, o ile [wzrosły stopy procentowe](https://stooq.pl/q/?s=10ply.b&c=mx&t=l&a=lg&b=0) od naszego kochanego, niegroźnego i rolującego się na gładko długu? Na początku XXw, kiedy były takie stopy, miliśmy sporo mniejszy dług oficjlany, nie mówiąc o tym upychanym po różnych agencjach.
> agencja Moody’s spodziewa się stabilnej relacji długu do PKB na poziomie średnio 55 proc. w latach 2022 i 2023,
Prognozy, szmogrozy. Po pierwsze to jest już nieaktualna prognoza sprzed kilku miesięcy. Po drugie mamy w cholerę długu ukrytego po różnych państwowych instytucjach, a po trzecie te instytucje prognozujące są niesłychanie niezdolne do przewidywania, że będzie inaczej niż teraz. Tu jest [prognoza MFW](https://www.imf.org/external/np/loi/2000/arg/01/index.htm) dla Argentyny z lutego 2000. Już w zasadzie w trakcie kryzysu, ale jeszcze przed rozpadnięciem się wszystkiego jak domek z kart. Prognoza “będa wyzwania, ale będzie OK”. Nota bene dług publiczny przy którym wszystko jebnęło (wiem, wiem w innych okolicznościach, ale jednak) wynosił śmieszne 45.7% w stosunku do PKB.
Nie twierdze, że czeka nas na pewno bankructwo, ale jesteśmy w najgorszej sytuacji od upadku PRLu. Jeden światowy kryzys finansowy, które może będzie lub nie, ale zdecydowanie może być i ci wszyscy pchający się z tym, żeby nam pożyczyć pieniądze, znikną i wtedy zonk.
Fundusz przeciwdzialania covid-19 – 140 mld długu poza budżetem.
Aha – z tego funduszu będziemy dodatki węglowe dostawać.
Bo to tez covid-19 przeciwdziała najwyraźniej.
A tu czeka zaraz kolejny fundusz
Fundusz wspierania sił zbrojnych. Na ten cel BGK też będzie obligacje emitować, a tu to trzeba 800 czołgów, 500 halbic, 50 samolotów, i ileś tam himarsów kupic.
A oprocentowanie obligacji w górę z każdą minutą…
Nie kojarzę tej strony, ale zauważyłem, że adblock mi wielkiego baneru Orlenu na górze nie zablokował. Pierwsza myśl okazała się trafna, adblock nie zablokował, bo baner jest częścią strony, a nie elementem ładowanym od reklamodawcy. Link: https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2022/01/baner-750×200-1.jpg. Po wyłączeniu adblocka nie zauważyłem żadnych innych reklam, a odświeżanie strony wcale nie zmienia banerów, więc… wygląda na to że portal jest całkowicie finansowany z pieniędzy z Orlenu?
Do samego artykułu na temat artykułu ciężko się odnieść, bo artykuł Newsweeka jest za paywallem. Jedynym sposobem na sprawdzanie, czy podlinkowany/zacytowany tutaj artykuł rzetelnie odnosi się do tez/argumentów z artykułu Newsweeka, byłoby przeczytanie obydwu artykułu, a nie tylko skąpych cytatów umieszczonych na Obserwatorze Gospodarczym. A Newsweekowi swoich pieniędzy dawać nie zamierzam.
Tak czy siak po Newsweeku za dużo bym się nie spodziewał, więc artykuł Obserwatora Gospodarczego wydaje się mieć więcej racji, ale jest kilka elementów które są mało przekonujące albo wręcz mocno naciągane:
> Co prawda w tym miejscu nie podaje żadnego badania, potwierdzającego jego dosyć ekstrawagancką tezę, ale linkuje do wywiadu przeprowadzonego przez Karolinę Rogaską z socjolożką i demografką dr Moniką Mynarską. Ta w nim faktycznie wypowiada się o 500+, ale w sposób zupełnie przeczący tezie autora (sic!).
Stwierdzenie, że pozytywne skutki projektu zniknęły wciągu pierwszych dwóch lat wcale nie przeczy temu, że całościowy wpływ projektu nie ma skutków negatywnych.
> Oznacza to, że demografka, na którą powołuje się redaktor Newsweek Polska, nie tylko nie uważa, że program rodzina 500+ nie jest antyrodzinny, ale też wskazuje, że zwiększył on dzietność, choć jedynie w ciągu dwóch lat od jego wprowadzenia.
Projekt wprowadzono z założeniem, że potencjalne korzyści będą większe niż potencjalne niekorzyści. Potem jest mowa o tym, że korzyści zniknęły. Wniosek, że ostatecznie zostajemy z samymi niekorzyściami nie jest wcale taki bezpodstawny.
> Choćby, jak możemy wyczytać w wywiadzie z 2015 roku, którego udzielił Stanisław Szwed, ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dla WNP:
> “Projekt ma dwa cele: przede wszystkim chodzi o zwiększenie dzietności, a w drugiej kolejności o poprawę sytuacji polskich rodzin. ”
Tutaj takie ciekawostki:
* autor “wywiadu” zadaje pytania sugerując odpowiedzi (“Jaki jest główny cel projektu 500+: chodzi raczej o to, żeby zachęcić ludzi do posiadania większej liczby dzieci, czy ulżyć rodzinom w kłopotach finansowych?”
* w tym samym wywiadzie jest napisane, że 500+ będzie waloryzowany, ale 500+ to chyba nadal 500, pomimo znacznego spadku pieniądza od tego czasu
> Do tego pod tym względem odniósł on znaczne sukcesy. Z symulacji przeprowadzonej przez Michała Brzezińskiego oraz Mateusza Najsztuba wynika, że wprowadzenie programu przyczyniło się do redukcji skrajnego ubóstwa wśród dzieci od 75 do nawet 100 proc.
Link do symulacji nie działa. Nawet gdyby działał, to czemu mielibyśmy lata po wprowadzeniu 500+ oceniać rezultaty po symulacji, a nie danych statystycznych? Czemu nie cytujemy raportu na ten temat z 2019 roku, który został przygotowany przez tych samych ekspertów i nie przedstawia już 500+ w takich superlatywach?
> Jednakże zaraz po tym, redaktor Newsweek Polska pokazuje, iż nierozumie, że proces ten nie jest ani czymś niezwykłym na tle państw UE, ani nie dochodzi do ukrywania długu w stylu greckim.
To zdanie brzmi jak sprytna próba ukrycia tego, że ukrywamy dług publiczny, ale po prostu w inny sposób. Akurat ukryty dług publiczny mamy chyba całkiem dobrze udokumentowany. I z tego co pamiętam, w zaledwie 2 lata zwiększył się ok kilkukrotnie.
> Eurostat regularnie publikuje dane, w których jest ujęte całkowite zadłużenie polskiego państwa (te statystyki przedstawiliśmy między innymi tutaj: Polski dług publiczny – jest wysoki czy niski? Te wykresy dają odpowiedź).
Całkowity, ale nie uwzględniający długu ukrytego. Więc jaki on całkowity?
> Jest to o tyle interesujące, że w czerwcu sprzedaż obligacji oszczędnościowych wyniosła aż 14,07 mld złotych. Co warto zaznaczyć, wartość ta jest ponad 2,5 razy wyższa niż w kwietniu 2020 roku, kiedy to ustanowiono nowy rekord sprzedaży obligacji.
Chyba każdemu powinna zapalić się czerwona lampka skąd taki nagły skok. Na szybko znalazłem dwa powody:
* zmieniono przepisy i wprowadzono roczne obligacje skarbowe które pobiły rekordy popularności, i zwiększono oprocentowanie na pozostałych obligacjach
* obligacje długoterminowe są odporne na inflację – więc im większa inflacja, im szybciej rośnie inflacja, tym więcej ludzi w nie zainwestuje
W kontekście aż tak pięknie to to nie brzmi.
> Te trzy zdania, w mojej opinii, zdają się najlepiej podsumowywać cały wątek związany z długiem. Jakub Bierzyński, który straszy bankructwem, radzi, jak poradzić sobie z kryzysem w Polsce, jak zmniejszyć inflację nie zdaje sobie nawet sprawy, że rolowanie długu jest czymś absolutnie rutynowym na całym świecie od dekad!
No tylko z tego co zacytowano w artykule to Bierzyński wcale nie napisał, że to proceder nowy, więc skąd te wyśmiewki?
Ocenił tylko negatywnie cały proceder, i raczej słusznie – bo na rollowaniu długu tak długo zyskujemy jak długo się rozwijamy w dużym tępie. Jeśli nie damy utrzymać takiego tempa, albo wręcz nastąpi recesja, to obudzimy się z ręką w nocniku, bo nie będziemy mogli wydawać więcej niż mamy.
Celem powinno być obniżanie długów, a nie zwiększanie ich w nieskończoność, bo “przecież wszyscy to robią”.
Widzę że na Razemkowy circlejerk w obronie rozdawnictwa cudzych pieniędzy zawsze można liczyć.