Dzięki serwitutom i królewskim prawom niektórym chrustu nie zabraknie

4 comments
  1. Bardzo lubię takie zaszłości prawno-historyczne, a przy okazji to jeden z niewielu namacalnych przejawów ciągłości Rzeczpospolitych.

  2. “Rdzenni mieszkańcy Wąchocka nie muszą martwić się o opał z lasu. Drewno należy im się na podstawie przywileju nadanego przez króla Kazimierza Jagiellończyka”

    Wąchąck: i kto śmieje się teraz?

  3. Serwituty. A kiedy pańszczyzna wraca? Za tych, czy dopiero następni przejmą zdobycze poprzednich namiestników i tak pięknie rozwiną praktyki w gnębieniu tego biednego ludu?

    U nas jest trochę jak u “ruskich” – najlepiej byśmy sobie dali radę, gdyby się od nas po prostu odkolegowali wszyscy ci władcy i dobroczyńcy.

    Jeśli tych praw do serwitutów ogólnie nie unieważniono (nie wiem, jak to przebiegło w systemie prawnym tak na serio), to w wielu miejscach ludzie mogą mieć takie prawa, bo serwituty były czymś całkiem powszechnym. Tylko po wojnach papiery mogły się nie zachować. W każdym razie Lasy Państwow mogłyby się zdziwić. Z drugiej strony… chrust chrustem, ale… medal powinni dać komuś, kto pierwszy na tej podstawie pójdzie do lasu państwowego pasać świnie. Albo choć kozę, bo jak bieda, to kozy w modzie podobno…

    Świat myśli o szansach i zagrożeniach sztucznej inteligencji, o wpływie zaawansowanych technologii na relację władza-społeczeństwo, o zimnej fuzji, a u nas, kuźwa, wracamy do starych dobrych praktyk, sprawdzonych przez wieki. Nawet jeśli nie chcemy, to musimy. I myślimy w kategoriach przedmurza, zamiast choćby “wielkiego mostu”, na którym byśmy mogli pobierać myto od połowy świata.

Leave a Reply